Najważniejsze pytania i odpowiedzi dotyczące przedstawionych przez USA zarzutów co do współpracy Korei Północnej z Syrią przy budowie tajnego reaktora jądrowego.
Jakiego wydarzenia dotyczą zarzuty?
6 września 2007 roku izraelskie samoloty bojowe zbombardowały obiekt koło miasteczka Al-Kibar w Syrii, w stosunkowo niewielkiej odległości od granicy z Irakiem. Ani władze izraelskie ani amerykańskie (które nie potępiły Izraela) nie skomentowały wówczas tej operacji militarnej, w związku z czym w mediach pojawiło się kilka hipotez, m.in. iż chodziło o zniszczenie dużego transportu broni dla bazującego w Libanie i wspieranego przez Syrię ugrupowania Hezbollah. Ostatecznie okazało się, że chodziło o tajny obiekt nuklearny, który według oskarżeń Waszyngtonu miał produkować pluton dla bomby atomowej, co potwierdza przypuszczenia, które „The New York Times” przedstawił w długim artykule już 14 października ubiegłego roku.
Jak wyglądają zarzuty Waszyngtonu?
24 kwietnia dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) Michael Hayden, dyrektor Wywiadu Narodowego Mike McConnell i doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa Stephen Hadley przedstawili Kongresowi USA rzekome dowody na współpracę Korei Północnej z Syrią przy budowie tajnego reaktora jądrowego, który miał zostać na tyle poważnie uszkodzony we wspomnianym wyżej nalocie izraelskim 6 września ubiegłego roku, że następnie 10 października władze syryjskie w kontrolowanej eksplozji dokonały całkowitego zniszczenia obiektu. Kluczowymi dowodami były zdjęcia satelitarne oraz wykonane wewnątrz syryjskiego reaktora jądrowego, wskazujące na łudzące podobieństwo syryjskiej konstrukcji do reaktora północnokoreańskiego w Yongbyon. Na zakończenie briefingu w Kongresie Biały Dom wydał oświadczenie potępiające Syrię i Koreę Północną za współpracę przy budowie reaktora „nie przeznaczonego dla celów pokojowych.”
Według Waszyngtonu syryjski reaktor znajdował się „blisko zdolności operacyjnej.” Mimo tego po briefingu w Kongresie przedstawiciele amerykańskich służb wywiadowczych wyrazili jedynie „niską pewność” co do tego, że Syria zmierzała do produkcji broni jądrowej. Przyczyną tego jest brak niezbędnych do produkcji bomby obiektów towarzyszących reaktorowi, zwłaszcza obiektu przetwarzania zużytego paliwa jądrowego, a także brak identyfikacji źródła paliwa jądrowego i dowodów na posiadanie przez Syrię planów broni jądrowej. Niemniej jednak według amerykańskiego wywiadu trudno znaleźć inne wytłumaczenie dla faktu budowy tajnego reaktora jądrowego powstałego na wzór północnokoreańskiego reaktora w Yongbyon niż dążenie do wejścia w posiadanie broni masowej zagłady.
Waszyngton wyjaśnił jednocześnie, że wstrzymywał się z ujawnieniem dowodów przez 7 miesięcy z powodu obaw, że upokarzające rewelacje nuklearne mogłyby skłonić Damaszek do podjęcia działań odwetowych wobec Izraela, co mogłoby nawet doprowadzić do wybuchu wojny. Przypuszczalnie jednak wewnątrz administracji George’a W. Busha trwały spory na temat sensowności ujawniania powyższych dowodów – według doniesień amerykańskich mediów popierał to wiceprezydent Dick Cheney i środowisko wywiadowcze, a przeciw była m.in. sekretarz stanu Condoleezza Rice.
Podejrzenia Waszyngtonu o współpracę Syrii z KRL-D sięgały wstecz nawet 1997 roku, a budowa podejrzanego obiektu nad rzeką Eufrat rozpoczęła się latem 2001 roku. W ostatnich miesiącach przed izraelskim atakiem amerykańscy eksperci uzyskali pewność, że reaktor nie może służyć do celów badawczych. Według relacji przedstawiciela amerykańskiego wywiadu, który prowadził briefing dla dziennikarzy, Waszyngton skłaniał się ku przedstawieniu Syrii ultimatum z żądaniem demontażu reaktora pod groźbą jego zaatakowania, jednak Izrael odrzucił tę opcję i uznając reaktor za „egzystencjalne zagrożenie” postanowił przeprowadzić jednostronną operację militarną, bez starania się o formalną aprobatę ze strony Waszyngtonu. Jak sądzi Waszyngton motywacją dla nawiązania współpracy z Syrią przez KRL-D były względy materialne.
Czemu służyć ma upublicznienie amerykańskich zarzutów?
Niewątpliwie przedstawione dowody mają na celu wywarcie presji na Koreę Północną, by w ramach toczących się negocjacji na temat jej programu nuklearnego przyznała się do proliferacji broni nuklearnej. Jednak biorąc pod uwagę oporność Phenianu wydaje się to niezwykle mało prawdopodobne. Istnieje możliwość, że KRL-D dalej zaostrzy swoje stanowisko w negocjacjach nuklearnych, które w ostatnich miesiącach znalazły się w impasie – Phenian nie przedstawił do końca zeszłego roku pełnej deklaracji dotyczącej swoich działań nuklearnych, jak wcześniej obiecano, w zamian za co z kolei USA miały zaoferować korzyści natury gospodarczej, dyplomatycznej i politycznej, m.in. skreślenie KRL-D z listy państw-sponsorów terroryzmu. Jak dotąd Korea Północna nie odniosła się do rewelacji Waszyngtonu.
Drugim adresatem zarzutów jest naturalnie Syria. W swoim oświadczeniu z 24 kwietnia Biały Dom wyliczył przypisywane Syrii od dawna działania destabilizacyjne w regionie: pogłębianie kryzysu w Libanie, przyzwalanie na transfer zagranicznych bojowników do Iraku i represjonowanie własnej ludności. „Jeśli Syria chce lepszych stosunków ze społecznością międzynarodową, musi położyć kres tym działaniom”, głosi oświadczenie Białego Domu.
Upublicznienie zarzutów ma być też środkiem nacisku na Iran. W oświadczeniu z 24 kwietnia Biały Dom nie omieszkał wspomnieć, że kwestia tajnej syryjsko-północnokoreańskiej współpracy „podkreśla, że społeczność międzynarodowa ma prawo być bardzo zaniepokojona nuklearnymi działaniami Iranu i ryzykiem, jakie te działania stwarzają dla stabilności Bliskiego Wschodu.” Dodano też, że społeczność międzynarodowa musi podjąć wobec Iranu „dalsze kroki, począwszy od pełnej implementacji rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.”
Jakie były reakcje społeczności międzynarodowej?
Syria jeszcze przed przedstawieniem Kongresowi powyższych dowodów całkowicie je odrzuciła, a natychmiast po upublicznieniu dowodów ambasador Syrii w USA Imad Moustapha w wywiadzie dla CNN określił je jako „fantazję”, która „poważnie zawstydzi amerykańską administrację po raz drugi” po „kłamstwach co do irackiej broni masowej zagłady.” W opublikowanym 27 kwietnia wywiadzie dla katarskiej gazety al-Watan prezydent Syrii Baszar Assad powiedział, że zbombardowany przez Izrael obiekt był instalacją militarną, która nie miała nic wspólnego z rzekomym programem budowy broni jądrowej. Assad dodał też, że Syria jest przeciwna broni masowej zagłady „dla Izraela, Iranu czy innych” państw.
25 kwietnia szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Mohamed ElBaradei oświadczył, że organizacja zbada domniemaną współpracę nuklearną KRL-D z Syrią. Jednocześnie ElBaradei potępił izraelską operację jako „podważającą proces weryfikacji będący trzonem reżimu nieproliferacji”, a także zganił USA za nieprzekazanie zawczasu odpowiednich informacji wywiadowczych. W mediach przypomniano też słowa wypowiedziane przez ElBaradei już w październiku zeszłego roku, iż państwa uważające, że znajdują się w posiadaniu dowodów nielegalnych działań nuklearnych innych państw „powinny je przedstawić a nie bombardować najpierw a pytania zadawać później.”
|