11 września odwrócił uwagę Stanów Zjednoczonych od wzrostu roli Chin. Bez tych ataków Chiny nie byłyby tam, gdzie są dzisiaj.
Po atakach terrorystycznych na Stany Zjednoczone z 11 września 2001 roku często można było usłyszeć, że "wszystko się zmieniło". Teraz, gdy opada kurz po zabiciu Osamy bin Ladena, wydaje się to być dobrą chwilą na szczegółową analizę by sprawdzić ile zmieniło się naprawdę. Ale szybko staje się jasne, że podczas gdy z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych sprawy się pogorszyły, z punktu widzenia Chin ataki te były zakamuflowanym błogosławieństwem.
Po upadku Związku Radzieckiego, administracja George'a W. Busha rozpoczęła urzędowanie w styczniu 2001 roku widząc przyszłego wroga w Chinach. Intencją nowego rządu amerykańskiego było umocnienie więzi z sojusznikami USA w Azji, zwłaszcza z Japonią i Koreą Południową, oraz podbudowanie pozycji politycznej i wojskowej Tajwanu. Sam Bush już wcześniej odrzucił prowadzoną przez administrację Clintona politykę budowania partnerstwa strategicznego z Chinami, nazywając Pekin strategicznym rywalem, a nie partnerem.
Kiedy wicesekretarz stanu Richard Armitage wyruszył w swoją pierwszą podróż azjatycką by omówić amerykańskie plany budowy i rozmieszczenia systemów obrony przeciwrakietowej, udał się do Japonii, Korei Południowej i Indii, a więc, co rzucało się w oczy, pominął Chiny. Zadanie odwiedzenia Chin przypadło niżej postawionemu Jamesowi Kelly'emu, asystentowi sekretarza ds. Azji Wschodniej i Pacyfiku.
Ale to kolizja amerykańskiego samolotu rozpoznawczego EP-3 z chińskim samolotem myśliwskim - i utrata życia przez chińskiego lotnika - 1 kwietnia 2001 roku spowodowała kryzys, który wprowadził stosunki chińsko-amerykańskie w nowy kryzys. Amerykański samolot wylądował awaryjnie na wyspie Hajnan, a 24-osobową załogę zatrzymano. W Stanach Zjednoczonych do drzew przywiązywano żółte wstążki, co przypominało reakcję na przetrzymywanie amerykańskich zakładników w Iranie. Sytuacja na tyle się pogorszyła, że Kelly ogłosił w komisji stosunków międzynarodowych Izby Reprezentantów, że "ostatnie wydarzenia poddały w wątpliwość gdzie jesteśmy w naszych stosunkach z Chinami i dokąd chcemy pójść".
10 dni po uwolnieniu załogi Bush zdecydował się na wielką dostawę broni na Tajwan, oferując sprzęt warty kilka miliardów dolarów - największy pakiet broni od kiedy jego ojciec postanowił w 1992 roku sprzedać Tajwanowi samoloty F-16. Nowy pakiet zawierał okręty podwodne o napędzie dieslowym, których Stany Zjednoczone nigdy wcześniej nie zaoferowały Tajwanowi. Chiny złożyły ostry protest przeciwko tej sprzedaży. Ale parę dni później Bush, obchodzący 100 dni urzędowania, powiedział w wywiadzie w Good Morning America, że Stany Zjednoczone zrobią "wszystko co konieczne by pomóc Tajwanowi" bronić się przed Chinami - składając obietnicę, która szła nawet dalej niż Taiwan Relations Act.
W następnym miesiącu administracja Busha wydała prezydentowi Tajwanu Chenowi Shui-bianowi wizę tranzytową, która daleko wykraczała poza ograniczone warunki na jakie przystała administracja Clintona. Istotnie, Chenowi pozwolono na tranzyt przez Stany Zjednoczone zarówno w drodze do Ameryki Łacińskiej jak i podczas powrotu na Tajwan i zatrzymanie się najpierw w Nowym Jorku na 2 noce w maju, a potem w Houston na jedną noc w czerwcu. Podczas gdy administracja Clintona próbowała utrzymać takie wizyty w możliwie najbardziej nieoficjalnym charakterze, administracja Busha zachęcała członków Kongresu do spotkania się tajwańskim przywódcą twierdząc, że spotkania z zagranicznymi przywódcami pomagają w "realizowaniu naszych interesów narodowych".
Nie dziwi zatem, że Chińczycy byli wówczas coraz bardziej zaniepokojeni intencjami Stanów Zjednoczonych. Artykuł w Washington Post z 22 czerwca 2001 roku donosił, że "przywódcy Chin coraz bardziej obawiają się, że Waszyngton i Pekin zmierzają ku konfrontacji gdy Chiny stają się mocarstwem gospodarczym i wojskowym w Azji". Artykuł ten, powołujący się na chińskich i amerykańskich urzędników i analityków, mówił o obawach, że "zmiany w nastawieniu obu państw wydają się wskazywać na ostateczną rozgrywkę". Szereg chińskich emisariuszy, w tym asystent ministra spraw zagranicznych Zhou Wenzhong, zostało wysłanych przez chińskiego prezydenta Jianga Zemina by zapewnić Stany Zjednoczone, iż chińskie przywództwo chciało zapobiec jakiemukolwiek potencjalnemu konfliktowi w przyszłości.
To w tym kontekście rankiem 11 września 2001 roku terroryści al-Qaidy uprowadzili 4 samoloty pasażerskie i rozbili je o World Trade Center w Nowym Jorku i Pentagon w Waszyngtonie. Z tej perspektywy atak bin Ladena na Stany Zjednoczone był zesłaną z nieba okazją, którą Jiang pojął w mig. Chiński przywódca natychmiast zaoferował Bushowi swoją sympatię i wsparcie, następnie wykonując rozmowę telefoniczną. Amerykański prezydent szybko chwycił rękę przyjaźni wyciągniętą przez Chiny, co stanowiło dramatyczny punkt zwrotny w stosunkach USA-Chiny. W rzeczy samej, ataki terrorystyczne na USA z 11 września zmieniły cały światopogląd administracji Busha.
Skoro Stany Zjednoczone już były przedmiotem ataku, uwaga administracji Busha nie była już więcej skupiona na Chinach jako kolejnym wrogu. Została natomiast przekierowana na radykalny islam i operacje al-Qaidy na całym świecie. Tak naprawdę nie jest zbyt daleko idące stwierdzenie, że Chiny mają wielki dług wdzięczności wobec Osamy bin Ladena. Po atakach z 11 września Stany Zjednoczone przystąpiły do wojen w Afganistanie i Iraku, które jak dotąd kosztowały ponad bilion dolarów i odebrały życie 6 tysiącom żołnierzy amerykańskich.
Gdy uwagę Waszyngtonu zaprzątały Bliski Wschód i Afganistan, Chiny skupiły swoją uwagę na rozwoju gospodarki i kultywowaniu stosunków z krajami na całym świecie, wśród nich wieloma zaniedbywanymi przez Stany Zjednoczone. Od 2001 do 2010 roku Chiny zwiększyły rozmiary swojej gospodarki przeszło czterokrotnie. Oczekuje się, że chińska gospodarka wyprzedzi gospodarkę USA w nieodległej przyszłości i już stała się motorem światowego wzrostu, wnosząc ponad 20-procentowy wkład we wzrost światowego PKB - więcej niż Stany Zjednoczone.
Dziś Chiny mają globalne wpływy gospodarcze. Chociaż normą była dominacja Stanów Zjednoczonych, w obrębie Azji teraz to Chiny, a nie Stany Zjednoczone są największym partnerem handlowym Japonii, Korei Południowej, Australii i Indii - z których pierwsze 3 państwa są sojusznikami wojskowymi USA. W Azji Południowo-Wschodniej Chiny są największym partnerem handlowym Stowarzyszenia Państw Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), są również największym partnerem handlowym Afryki. W Ameryce Łacińskiej Stany Zjednoczone wciąż są ważniejsze, ale nawet tutaj wpływy chińskie rosną i są one teraz pierwszym partnerem handlowym Brazylii i Chile.
Dla kontrastu, Stany Zjednoczone nie miały dobrej dekady. Chociaż Bush mógł powiedzieć w 2002 roku, że Ameryka "korzysta z pozycji niezrównanej siły militarnej i wielkich wpływów ekonomicznych i politycznych", dzisiaj powszechna jest percepcja, że USA znajdują się w fazie schyłkowej. Bank Światowy w połowie tego miesiąca przewidywał, że dolar amerykański straci swoją dominację w gospodarce światowej do 2025 roku, a euro i renminbi zajmą równą mu pozycję w nowym "wielowalutowym" systemie monetarnym.
Po zabiciu bin Ladena chińskie ministerstwo spraw zagranicznych zostało poproszone o komentarz. Odpowiedziało, że Chiny uważają zastrzelenie lidera al-Qaidy "za ważną okoliczność i pozytywne wydarzenie w międzynarodowej kampanii kontrterrorystycznej". Rzecznik oczywiście nie powiedział, że bin Laden miał znakomity wkład w bezpieczeństwo i wzrost gospodarczy Chin w ciągu ostatnich 10 lat. Ale doprawdy, Chiny nie mogłyby tego dokonać bez niego.
Frank Ching otworzył biuro The Wall Street Journal w Chinach w 1979 roku. Bazując teraz w Hongkongu, pisze cotygodniowy felieton ws. chińskich. Jego artykuły zamieszczano m.in. w Foreign Affairs, Foreign Policy, World Policy Journal, China Quarterly, Current History i Washington Quarterly. Można go śledzić na Twitterze: @FrankChing1
Copyright The Diplomat.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://the-diplomat.com/2011/05/26/why-china-needed-bin-laden/
Opis stosunków Chiny-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,stosunki_dwustronne,USA
FOTO: Flickr user seto_supraenergy