Co kryje się za odrzuceniem przez Indie amerykańskich myśliwców
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Co kryje się za odrzuceniem przez Indie amerykańskich myśliwców
Nitin Gokhale The Diplomat 2011-06-02 22:45:43

Przedstawiciele indyjskich kół wojskowych mówią, że za decyzją o odrzuceniu starań 2 firm amerykańskich o warty 11 miliardów dolarów kontrakt na samoloty myśliwskie stały wyłącznie względy techniczne. Być może.

 

Ministerstwo obrony Indii w zeszłym miesiącu zrobiło to, co wcześniej było nie do pomyślenia. Jak podawał wcześniej m.in. The Diplomat, Indie wyeliminowały 2 czołowe amerykańskie firmy lotnicze - Boeing i Lockheed Martin - z wyścigu o zdobycie lukratywnego, wartego 11 miliardów dolarów kontraktu na dostawę 126 samolotów bojowych dla indyjskich sił powietrznych.

Po żmudnym, dwuletnim procesie obejmującym próby w warunkach bojowych 6 oferowanych myśliwców w ekstremalnych warunkach pogodowych, ministerstwo obrony zawęziło grono oferentów do 2 firm europejskich - EADS i Dassault Aviation. Oprócz Amerykanów, dwoma pozostałymi rozczarowanymi oferentami były szwedzki Saab i rosyjski RSK MiG.

Decyzja ta zaszokowała establishment wojskowy w Waszyngtonie, jako że zainwestował on pokaźny kapitał polityczny, dyplomatyczny i komercyjny próbując zapewnić sobie ten kontrakt. Istotnie, nawet prezydent USA Barack Obama lobbował w imieniu firm amerykańskich podczas swojej wizyty w New Delhi w listopadzie 2010 roku, później zresztą wysyłając list do premiera Indii Manmohana Singha.

Ale czy decyzja ta była warta potencjalnych reperkusji politycznych?

Jak mówi Ashley Tellis, wybitny analityk ds. Indii i były doradca ds. bezpieczeństwa w administracji George'a W. Busha, "Indie wybrały samolot nad partnerstwo strategiczne". Jest to czytelna sugestia, że Indie zignorowały szansę scementowania rodzących się więzi strategicznych ze Stanami Zjednoczonymi odrzucając ich samoloty. Ale urzędnicy ministerstwa i sił powietrznych trzymają się swojego zdania, argumentując że podjęli decyzję wyłącznie na podstawie oceny merytorycznej poszczególnych ofert.

Według źródeł w obu instytucjach szereg czynników przemawiało przeciwko Amerykanom, w tym fakt, że indyjskie siły powietrzne stwierdziły, iż oba oferowane samoloty amerykańskie osiągnęły swój limit "technologiczny" (uważano, że Rafale i Eurofighter Typhoon mają możliwość dodania dodatkowych "zębów" w odpowiednim momencie), rywal Indii, Pakistan korzysta z F-16 Super Viper oferowanych przez Lockheeda, a być może przede wszystkim to, że Stany Zjednoczone nalegały by Indie podpisały porozumienia uważane przez indyjskich oficjeli za intruzywne, dające Amerykanom prawo przeprowadzania inspekcji na miejscu platform dostarczonych przez USA.

W całym tym szumie wokół odrzucenia ofert firm amerykańskich znikło gdzieś to, że ogromnie zdenerwowali się także Rosjanie - tym, że Indie, w ich oczach, odwrócili się plecami do trwającego prawie 4 dekady partnerstwa z Moskwą w dziedzinie obronności. Istotnie, mówi się, że rosyjski premier Władimir Putin osobiście zadzwonił do swojego indyjskiego odpowiednika by wyrazić rozczarowanie decyzją Indii. Rosja jako pierwszy z zawiedzionych oferentów napisała do ministerstwa obrony Indii, aczkolwiek teraz zrobili to już wszyscy czterej, zwracając się o udzielenie więcej informacji dlaczego konkretnie ich myśliwiec trafił na szubienicę.

Reakcja ta nie zaskakuje indyjskich oficjeli. "Poradzimy sobie z tym sprzeciwem", powiedział autorowi po złożeniu powyższych listów jeden z czołowych urzędników ministerstwa, który poprosił o nieujawnianie jego nazwiska. "Jeden kontrakt to nie koniec stosunków. Zresztą zarówno Amerykanie jak i Rosjanie wciąż mają wiele szans na zdobycie wielkich kontraktów gdy w Indiach rosną potrzeby nabywania nowych broni i platform".

To ma sens. Amerykanie już zapewnili sobie znaczącą obecność na indyjskim rynku obronnym i bez wątpienia zanotują dalszy wzrost sprzedaży w kolejnych latach. W styczniu 2009 roku, na przykład, Boeing został wybrany na dostawcę dla indyjskiej marynarki 8 morskich samolotów rozpoznawczych dalekiego zasięgu P-8i w kontrakcie wartym około 2,1 miliarda dolarów. Wcześniej w tym roku natomiast do służby w indyjskich siłach powietrznych weszło 6 samolotów transportowych Lockheed Martin C-130J Super Hercules, na mocy umowy wycenianej na około 1,2 miliarda dolarów.

A jest tego więcej. W kolejnych kilku miesiącach Indie mają sfinalizować 2 duże kontrakty z USA poprzez ścieżkę Foreign Military Sales (FMS) - porozumienie międzyrządowe - aby zakupić do 15 ciężkich samolotów transportowych C-17 Globemaster (wartych ponad 4 miliardy dolarów), a także uzgodnić warty 1,2 miliarda dolarów kontrakt na zakup ultralekkich haubic M-777 przez indyjską armię. Istotnie, ambasador USA w Indiach Tim Roemer przyznał, że samo zamówienie C-17 przyniesie korzyści "30 tysiącom amerykańskich pracowników i 650 amerykańskim dostawcom zlokalizowanym w 44 stanach".

Ale Sanjaya Baru, pisząc w poważanym dzienniku Business Standard, zasugerował że pomimo zapewnień, że indyjska decyzja była oparta tylko na walorach technicznych myśliwców europejskich, w grę mogły też wchodzić nie dostrzegane zbyt często względy strategiczne. "Decyzja o wyróżnieniu Europy w tej umowie mogła być też wywołana obawami o to, że gospodarki europejskie poupadają jak kręgle i zostaną uratowane przez zasobne w gotówkę Chiny", napisał Baru. "Budowanie partnerstw w Europie jest ważne, nawet jeśli mniej niż budowanie partnerstwa z USA. Ponadto, podczas gdy Europa jest promowana jako partner indyjskich sił powietrznych, USA mogą wciąż okazać się kluczowym partnerem dla coraz ważniejszej marynarki Indii".

To intrygująca możliwość. Tymczasem nie tylko Amerykanie mają mnóstwo kontraktów pocieszenia, do których mogą się uciec. W grudniu 2010 roku Indie podpisały z Rosją memorandum zrozumienia w sprawie opracowania samolotu myśliwskiego piątej generacji i oczekuje się, że projekt ten będzie kosztował gdzieś między 25 a 30 miliardów dolarów w ciągu kolejnej dekady. Ponadto Indie już myślą o zamówieniu kolejnych samolotów Suchoj Su-30 z Rosji. Tymczasem indyjska marynarka oczekuje na ostateczną dostawę w grudniu 2012 roku lotniskowca INS Vikramaditya (wcześniej Admirał Gorszkow), który został odnowiony i zmodernizowany kosztem ponad 2,9 miliarda dolarów.

W rzeczy samej, pomimo odrzucenia MiGa-35 Rosjanie nadal dominują na indyjskim rynku obronnym, nawet pomimo przebojowego wejścia Amerykanów w ostatnim czasie. W marcu tego roku Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) uznał Indie za największego na świecie importera broni, nawet przed Chinami, ich największym rywalem w Azji. Co ważniejsze, podkreślono, że "Indie otrzymały 9% wolumenu międzynarodowych transferów broni w latach 2006-10, a dostawy rosyjskie odpowiadały za 82% indyjskiego importu broni".

Wnioski SIPRI nie są zaskakujące. W minionej dekadzie Indie zwiększyły swoje wydatki na obronność o ponad 64% do około 35,3 miliarda dolarów budżecie na 2010-11. Niektóre szacunki sugerują, że wydatki Indii na obronność mogą nawet sięgnąć 80 miliardów dolarów w 2015 roku gdy dążą one do zmodernizowania swoich gigantycznych sił zbrojnych.

Biorąc pod uwagę tak dramatycznie wysoką stawkę, a także rosnące wpływy jako nabywcy, Indie wreszcie są teraz w stanie dyktować warunki Stanom Zjednoczonym i Rosji. Czasy kiedy Indie mogły być brane za zakładnika w negocjacjach z powodu braku twardej gotówki na pożądane platformy wojskowe najwyraźniej są już za nimi.

 

Nitin Gokhale jest redaktorem spraw obronnych i strategicznych w indyjskiej stacji NDTV 24x7.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2011/05/27/behind-india%E2%80%99s-us-fighter-snub/

 

Opis stosunków Indie-USA na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Indie,stosunki_dwustronne,USA

 

FOTO: Flickr user "The Wanderer's Eye"


Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów