Białoruś: Łukaszenko porzuca zaloty do Zachodu
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Białoruś: Łukaszenko porzuca zaloty do Zachodu
Brian Whitmore RFE/RL 2008-05-04 13:04:10
     Dysydenci są aresztowani. Amerykańscy dyplomaci są wyrzucani. A przedstawiciele europejscy raz jeszcze wskazują oskarżycielskimi palcami na „ostatnią dyktaturę” na kontynencie.

     Niewyraźne i niezdarne zaloty Białorusi do Zachodu zdecydowanie zeszły na równię pochyłą. I gdyby były jakiekolwiek wątpliwości, autorytarny prezydent Aleksander Łukaszenko dał jasno do zrozumienia w swoim corocznym przemówieniu do narodu 29 kwietnia, że Zachód nie ma prawa domagać się uwolnienia więźniów politycznych. Dzień później władze białoruskie dały 10 dyplomatom amerykańskim 72 godziny na opuszczenie kraju.
     W swoim przemówieniu Łukaszenko użył szczególnie szyderczego tonu -- i trochę barwnego języka -- w odniesieniu do osoby, na której zwolnienie Zachód naciskał najmocniej: uwięzionego przywódcy opozycji Aleksandra Kazulina.
     "Chciał by cały świat wygłaszał przemówienia by go uwolnić i by władze białoruskie ugięły się pod presją. Kto cię potrzebuje?", Łukaszenko powiedział narodowi. "Jesteś jak zużyty papier toaletowy, i myślisz, że ktoś cię potrzebuje."
     Kazulin, były rektor uniwersytecki, znalazł się daleko za Łukaszenką w wyborach w 2006 roku i został wsadzony do więzienia za pomoc w organizowaniu masowych protestów przeciw rezultatom wyborów. Stany Zjednoczone i Unia Europejska domagają się uwolnienia Kazulina jako warunku lepszych stosunków.
     Przemówienie z 29 kwietnia i wydalenia dyplomatów to ostatnie wydarzenia w szybko pogarszających się stosunkach Białorusi z Zachodem. Kroki te mają miejsce po ostatniej rozprawie z działaczami prodemokratycznymi w ostatnim miesiącu.
     Tam i z powrotem
     Analitycy mówią, że wydarzenia minionych dni są wyraźnym sygnałem, iż Mińsk stanowczo orientuje się ponownie ku orbicie Rosji.
     "Łukaszenko postanowił, że skoro stosunki z Rosją nie są złe, dlaczego grać w jakieś gry Zachodem. Po co?", mówi Walerij Karbalewicz, analityk polityczny w niezależnym Strategicznym Centrum Analiz Politycznych z Mińska. "Dlatego władze białoruskie przyjęły tę politykę."
     Po pokłóceniu się z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem na początku zeszłego roku w związku z żądaniem Moskwy, by Białoruś płaciła ceny rynkowe za energię, Łukaszenko z pewnymi wahaniami próbować poprawić więzi ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską.
     Ale zbliżenie utknęło w związku z kilkoma kwestiami, a w szczególności odmową przez Łukaszenkę zwolnienia Kazulina. Karbalewicz mówi, że podczas gdy Łukaszenko był skłonny do wypuszczenia niektórych więźniów politycznych, jest zdecydowany utrzymać Kazulina za kratkami.
     "Łukaszenko zwyczajnie się go obawia. Obawia się, że jeśli Kazulin byłby wolny, wtedy zostałby zdecydowanym przywódcą opozycji," mówi Karbalewicz. "Co więcej, Kazulin był niedawno członkiem starej nomenklatury. Łukaszenko chce pokazać co dzieje się z ludźmi, którzy przechodzą do opozycji."
     W efekcie Unia Europejska, która domaga się uwolnienia wszystkich więźniów politycznych, nie zniosła restrykcji wizowych wobec białoruskich urzędników. A Stany Zjednoczone zareagowały na odmowę zamrożeniem kont państwowej firmy naftowo-chemicznej Belnaftachim i zakazały Amerykanom kontaktów z tą firmą. Belnaftachim uzyskuje około jedną trzecią dochodów Białorusi w zagranicznej walucie i jak się powszechnie sądzi znajduje się wśród głównych źródeł osobistej fortuny Łukaszenki.
     Jednocześnie stosunki z Rosją poprawiły się dramatycznie, gdy Moskwa zgodziła się na mocno subsydiowaną cenę 128 dolarów za 1,000 metrów sześciennych gazu w drugim kwartale 2008 roku. Kontrolowany przez państwo rosyjskie monopol gazowy Gazprom wcześniej sygnalizował, że Białoruś, która płaciła 119 dolarów za 1,000 metrów sześciennych, stanie w obliczu znacznie gwałtowniejszego wzrostu cen.
     Mińsk później zażądał, by Stany Zjednoczone zredukowały personel swojej ambasady do pięciu osób, co Waszyngton uznał za krok "bezprecedensowy i nieuzasadniony." Amerykańscy przedstawiciele potwierdzili 30 kwietnia, że "zrobią wszystko co możliwe”, by wywiązać się z 72-godzinnego terminu na opuszczenie kraju przez 10 dyplomatów. [wszyscy opuścili Białoruś 2 maja – przyp. SM]
     'Autorytarna Modernizacja'
     Władze ponadto nasiliły swoją kampanię przeciwko działaczom prodemokratycznym. 22 kwietnia białoruski sąd skazał działacza opozycji Andrieja Kima na 18 miesięcy więzienia za rzekome zaatakowanie policjanta podczas protestu w styczniu. Dwa dni później, 24 kwietnia, inny działacz Siergiej Parsiukiewicz otrzymał 30-miesięczny wyrok za rzekome pobicie strażnika podczas odsiadywania 15-dniowego wyroku za uczestnictwo w tym samym proteście.
     W przemówieniu z 29 kwietnia Łukaszenko zaciekle bronił rozprawy z działaczami, wyśmiał młodych działaczy prodemokratycznych i poddał w wątpliwość motywy przywódców opozycji. "Kogo powinniśmy chronić w tym przypadku? Setki tysięcy zwykłych obywateli czy grupy nieposkromionych obiboków, którzy chcą grać rolę zawodowych rewolucjonistów z czyimiś pieniędzmi", powiedział Łukaszenko. "Szczerze mówiąc, współczuję tym dzieciakom, które udają rewolucyjnych bojowników. Są wysyłani na linie frontu jak mięso, podczas gdy ci stojący za nimi starają się spełnić ich własne osobiste ambicje polityczne. Pojawia się cała dynastia zawodowych rewolucjonistów."
     W reakcji na rozprawę Hans-Gert Poettering, prezydent Parlamentu Europejskiego, nazwał Białoruś „ostatnią dyktaturą Europy."
     Łukaszenko w swoim przemówieniu obiecał zmodernizować gospodarkę Białorusi, wprowadzić kraj w szeregi „przodujących narodów” i podwoić średnie przeciętne zarobki do 2011 roku. Ale przy gospodarce centralnie sterowanej i wysoce zależnej od rosyjskiej hojności, Łukaszenko nie wyjaśnił jak miałoby to zostać osiągnięte.
     Bazujący w Mińsku analityk polityczny Aleksander Klaskowski powiedział Serwisowi Białoruskiemu RFE/RL, że Łukaszenko czuje gospodarczą presję ale postanowił, że otwieranie kraju politycznie i ekonomicznie niesie zbyt duże ryzyko dla reżimu. "Powiedziałbym, że to jak wlewanie starego wina do nowych butelek", mówi Klaskowski. "Oni chcą modernizować kraj. Oni chcą budować elektrownie jądrowe i przyciągać inwestycje. Ale nie chcą stracić nawet kawałeczka z ich władzy. Zdecydowali się prowadzić autorytarną modernizację."

Copyright (c) 2007. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/featuresarticle/2008/04/9e79d851-5cf8-48d9-91d3-2f519092e851.html


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów