Dlaczego pakistański statek tonie
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Dlaczego pakistański statek tonie
Arif Rafiq The Diplomat 2011-06-20 23:26:35

Pakistańskie wojsko ma za sobą parę ciężkich miesięcy. O ile nie zrewiduje swoich priorytetów, należy się spodziewać, że taktyczne zyski doprowadzą do strategicznej katastrofy.

 

Dla pakistańskiego wojska i szefa sztabu armii, generała Ashfaqa Parveza Kayaniego jest to wiosna niezadowolenia. W marcu Kayani i szef Inter-Services Intelligence (ISI - pakistański wywiad), generał porucznik Ahmed Shuja Pasha stali się celem krytyki twardogłowych z wewnątrz i z zewnątrz armii za swoją decyzję o uwolnieniu kontraktora CIA Raymonda Davisa po tym jak zabił on 2 Pakistańczyków w Lahore. Sprawy pogorszyły się jeszcze bardziej na początku maja, kiedy szturm US Navy Seals pokazał, że Osama bin Laden mieszkał w Abbottabadzie, głęboko w sercu pakistańskiego terytorium. Zarówno w Pakistanie jak i za granicą wojsko pakistańskie uważano albo za współwinne - poprzez ukrywanie bin Ladena, bądź też udział w szturmie, w którym go zabito - albo też za niekompetentne, za nie zdawanie sobie sprawy, że w ogóle tam był. Nasiliły się wezwania by obaj panowie ustąpili.

W połowie zeszłego miesiąca w Chicago zaczął się proces Tahawwura Rany, Pakistańczyka z kanadyjskim obywatelstwem oskarżanego o udział w atakach w Mumbai w 2008 roku; w ocenie międzynarodowej opinii publicznej ISI była praktycznie współoskarżonym Rany. Tydzień później wojsko znów znalazło się w centrum uwagi kiedy terroryści przypuścili wyrafinowane natarcie na pakistańską bazę morską w Karaczi, niszcząc 2 dostarczone przez USA morskie samoloty rozpoznawcze. I wreszcie pod koniec maja zabity został Syed Saleem Shahzad, pakistański reporter, który pisał o dżihadystowskiej infiltracji pakistańskiej marynarki. Niektórzy utrzymują, że było to dzieło ISI.

Ta seria wydarzeń oznacza dramatyczny zwrot w losach szefa armii, który poprzednio zbierał pochwały od czasu objęcia stanowiska w 2007 roku za nadzorowanie strategicznego wycofania się armii z polityki, zdolność do umocnienia relacji zarówno ze Stanami Zjednoczonymi jak i antyamerykańskimi nacjonalistami pakistańskimi, oraz przywrócenie szacunku publicznego dla instytucji, której dobre imię zostało skalane przez jego poprzednika, generała Perveza Musharrafa.

W październiku zeszłego roku Kayani stał na czele pakistańskiej delegacji na rozmowach w ramach dialogu strategicznego w Waszyngtonie, gdzie spotkał się z prezydentem USA Barackiem Obamą. Istotnie, jego gwiazda wzeszła tak wysoko, że nawet niektórzy komentatorzy indyjscy promowali ideę otworzenia bezpośredniego kanału komunikacji z wojskiem pakistańskim.

Jak to się wszystko zmieniło. Osłabiony Kayani powiedział w zeszłym miesiącu pakistańskim dziennikarzom, że uświadomił sobie "ograniczenia zasięgu oddziaływania [Pakistanu]" względem Stanów Zjednoczonych. I chociaż z jednej strony zdolność Kayaniego do odpierania Stanów Zjednoczonych została zredukowana, z drugiej strony pozostaje on pod poważną presją ze strony twardogłowych na niższych i średnich szczeblach wojska - a także coraz bardziej wrogiej publiki.

Dla Kayaniego i szerzej armii pakistańskiej spójność wewnętrzna i poparcie publiczne pozostają sprawą pierwszorzędną. Mając to na uwadze Kayani podobno wezwał w tym miesiącu do tego, by amerykańską pomoc wojskową przekazać rządowi cywilnemu na rozwój gospodarczy; ogłosił też znaczącą redukcję liczby amerykańskich instruktorów wojskowych. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa jest to próba "oczyszczenia" wizerunku wojska jako jakiejś armii najemniczej dla Stanów Zjednoczonych, jak również element starań o złagodzenie wpływu waszyngtońskiego kija poprzez odrzucenie niektórych z jego marchewek.

Faktem jest, że armia ma do czynienia z jedynie marginalnym krótkoterminowym zagrożeniem ze strony klasy politycznej. Pozostaje w dobrych stosunkach z Pakistańską Partią Ludową (PPP), która przewodzi koalicji rządzącej i obie strony wprowadziły zgrabny podział pracy w rządzeniu krajem (chociaż żadna nie sprawuje się szczególnie dobrze w swojej konkretnej roli). Ale i tak Kayani i armia nadal są celami krytyki ze strony społeczeństwa obywatelskiego i mediów. Pytanie brzmi: jak armia zareaguje? Sygnały jak dotąd nie są zachęcające. Naturalnym instynktem armii jest by się odgryźć i jak najbardziej ma ona mentalność "z nami lub przeciwko nam". W rezultacie Pakistan prawdopodobnie czeka więcej zastraszania dziennikarzy przez wojsko i służby wywiadowcze. Morderstwo Shahzada jest być może zwiastunem tego, co się będzie działo.

Tak czy inaczej, poślizg Kayaniego może być nieodwracalny i może on skończyć jako bankrut, bez silnego poparcia w kraju, co uczyniłoby go zakładnikiem bardziej nieprzejednanych sił. Długie, chaotyczne oświadczenie prasowe wydane po spotkaniu dowódców korpusów 9 czerwca sugeruje, że armia nie wie jak przebrnąć przez ten sztorm. Na razie postanowiła zdystansować się od Stanów Zjednoczonych i zrzucić odpowiedzialność na polityków, obłudnie prosząc ich o sporządzenie strategii bezpieczeństwa narodowego. Taktyka ta rzeczywiście może w krótkim okresie czasu złagodzić nieco presję, z jaką wojsko będzie się zmagać. Jednak w długim okresie taka krótkowzroczność może okazać się największym zagrożeniem dla kraju.

Oczywiście, prezydentowi może udać się zapanować nad opozycją, a Kayani może odeprzeć presję USA w kwestii wsparcia dla dżihadystów w Afganistanie. Ale co potem? W końcu Stany Zjednoczone mogą całkowicie wycofać się z Afganistanu, a nawet z regionu. Lecz Pakistańczykom wciąż pozostanie zarządzanie Pakistanem - krajem, który nie może opłacić swoich rachunków, zapewnić bezpieczeństwa swoich własnych granic i obywateli, czy też uczyć swoje dzieci czytać i pisać, nie mówiąc o zostaniu graczem w gospodarce światowej.

Jasne jest zatem, że przywódcy Pakistanu muszą odnieść się do pewnych zasadniczych pytań - jakim krajem powinien być Pakistan? Jaki jest prawdziwy potencjał tego 170-milionowego narodu uwzględniając jego kapitał ludzki, bogactwa naturalne i geostrategiczne położenie? Jak może zrealizować ten potencjał?

Odpowiedź na takie pytania będzie wymagać wyobraźni, wizji i wielkiej strategii zrodzonej z konsensusu między przywództwem cywilnym a wojskiem. Ale wymaga to też zmiany mentalności. Pakistańskie klasy rządzące muszą wyjść poza swoje zaściankowe obawy polityczne i dotyczące bezpieczeństwa narodowego i patrzyć na zarządzanie przez pryzmat bezpieczeństwa ludzkiego.

Szacuje się, że 30 tysięcy Pakistańczyków zostało zabitych przez terrorystów, grupy zbrojne, pakistańskie siły bezpieczeństwa i Stany Zjednoczone od czasu ataków z 11 września 2001 roku. Tymczasem ponad 40% Pakistańczyków żyje poniżej linii biedy. Równocześnie większość pakistańskiego budżetu federalnego idzie na wydatki na obronność i obsługę długu, zaś mniej niż 2% populacji płaci podatek dochodowy.

Zagonieni w kozi róg, Kayani i armia pakistańska mogą wyjść z tego uderzając pięścią i przetrwać, albo nawet wygrać tę rundę. Ale sam Pakistan pozostanie uwikłany w walkę o swoje życie gdy głębokie problemy strukturalne uniemożliwiają państwu zapewnienie podstawowych potrzeb jego ludności. Jeśli Kayani i armia chcą osiągnąć trwałe zwycięstwo, lepiej zrobiliby współdziałając z elitą cywilną by uratować pakistański tonący statek.

 

Arif Rafiq jest prezydentem Vizier Consulting, LLC, która dostarcza strategicznych wskazówek na temat spraw politycznych i bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu i Azji Południowej. Pisze na The Pakistan Policy Blog (www.pakistanpolicy.com).

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2011/06/14/why-pakistan%E2%80%99s-ship-is-sinking/


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów