Fala protestów na Bliskim Wschodzie skłania wielu analityków do zastanawiania się czy reżimy w Azji Środkowej także mogłyby stanąć w obliczu rozruchów. Ale chociaż wydarzenia na Bliskim Wschodzie niezaprzeczalnie wpływają na procesy polityczne i społeczne w Azji Środkowej, zakres tego wpływu jest dyskusyjny.
Pomimo istotnych różnic, niektóre kraje Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej łączą czynniki ryzyka, które czynią je z natury rzeczy niestabilnymi i podatnymi na rozruchy społeczno-polityczne. Autorytaryzm, korupcja i bieda od dawna królują w obu regionach. Wysokie wskaźniki inflacji i bezrobocia, zwłaszcza wśród przeważającej młodej populacji, jeszcze bardziej pogłębiły napięcia społeczne i nędzę ekonomiczną na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej.
Szybujące w górę w następstwie globalnego kryzysu finansowego ceny energii i żywności jeszcze bardziej zaostrzyły presję społeczno-gospodarczą w obu regionach. Niedawne raporty ONZ i Banku Światowego na temat bezpieczeństwa żywnościowego ostrzegały o negatywnych konsekwencjach socjopolitycznych dla Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej o ile nie zostaną wprowadzone rzeczywiste, efektywne reformy w skostniałych systemach gospodarczych i politycznych w krajach tych regionów.
Jako państwa pokolonialne ze sztucznymi granicami, kraje środkowoazjatyckie i bliskowschodnie borykają się z wyzwaniem budowy narodu. Brakuje im też współpracy wewnątrz- i poza-regionalnej i są one kiepsko zintegrowane z globalnym systemem gospodarczym. Jednak obfitość surowców energetycznych pozwoliła niektórym krajom Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej, takim jak Libia, Iran, Kazachstan, Turkmenistan i Uzbekistan, na zajęcie pozycji dużych eksporterów nośników energii. Część analityków argumentuje, że dochody z eksportu energii pomogły z kolei lokalnym reżimom w utrzymaniu się u władzy, w szczególności pozwalając im na trzymanie w szachu wszelkiej możliwej opozycji wewnętrznej.
Zamknięte systemy polityczne w większości z tych krajów w zasadzie gwarantują, że opozycja jest albo marginalizowana, tak jak na Bliskim Wschodzie, albo też praktycznie nie istnieje, jak w Azji Środkowej. To po części tłumaczy pojawienie się islamistycznej opozycji i ugrupowań terrorystycznych wzywających do radykalnych reform bądź całkowitego obalenia reżimów, które od dekad opierają się na kombinacji "kijów i marchewek". Bractwo Muzułmańskie i Hamas na Bliskim Wschodzie oraz Islamski Ruch Uzbekistanu i Hizb-ut-Tahrir w Azji Środkowej są tu przykładami.
Rodzime protesty w Azji Środkowej
Ciężkie warunki socjoekonomiczne i polityczne są kluczowymi przyczynami niezadowolenia i protestów ludowych w Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie. We wczesnej fazie XXI wieku protesty i obalenia reżimów w Azji Środkowej faktycznie poprzedzały te na Bliskim Wschodzie. W przestrzeni poradzieckiej tak zwane "kolorowe rewolucje" usunęły rządy w Gruzji, na Ukrainie i w Kirgistanie. Szczególnie godne uwagi są 2 upadki rządów w Kirgistanie w 2005 i 2010 roku. Ale te protesty ludowe lub powstania nie były jedynymi w tym regionie.
Protesty w uzbeckim mieście Andiżan miały miejsce w maju 2005 roku, 2 miesiące po tym jak powstanie w Kirgistanie zmiotło pierwszego prezydenta kraju Askara Akajewa. W przeciwieństwie do Kirgistanu protesty te zakończyły się tak szybko jak się zaczęły, przy wielkim rozlewie krwi, zmniejszając prawdopodobieństwo podobnych zdarzeń w Uzbekistanie w późniejszym okresie. Były też zamieszki w chińskiej prowincji Xinjiang w 2009 roku, gdzie muzułmańscy, tureckojęzyczni Ujgurowie próbowali zaznaczyć swoją autonomię kulturalną i religijną. Powstanie to spotkało się z poważną reakcją militarną. Rząd chiński zademonstrował w ten sposób swoją determinację do konsolidacji wschodzącej potęgi kraju i jego wciąż chwiejnej integralności terytorialnej.
Wpływ Bliskiego Wschodu na Azję Środkową
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie wydają się zatem być raczej pomocniczym niż sprawczym czynnikiem w przypadku ewentualnych protestów ludowych w Azji Środkowej - co czyni scenariusz bliskowschodni w tym regionie wysoce nieprawdopodobnym. Jest tak głównie z powodu rodzimych warunków socjoekonomicznych i politycznych w Azji Środkowej, które stanowiły podstawę dla wspomnianych wyżej protestów i powstań regionalnych. Niemniej jednak cechy charakterystyczne protestów, które już wydarzyły się w obu regionach dają wgląd w możliwy rozwój wydarzeń w Azji Środkowej w przyszłości.
Na przykład media społeczne odegrały ważną rolę podczas protestów na Bliskim Wschodzie, gdzie opozycja jest bez wątpienia prężniejsza. Wątpliwe jest czy takie instrumenty mogą odegrać podobną rolę w Azji Środkowej, biorąc pod uwagę bezsprzecznie ściślejszą cenzurę mediów w tym regionie. W przeciwieństwie do Uzbekistanu, wojsko w Egipcie nie interweniowało by ocalić rozpadającą się władzę prezydenta Hosniego Mubaraka podczas protestów w styczniu-lutym. W Kirgistanie siły bezpieczeństwa były pod wieloma względami sparaliżowane podczas powstań i obu przypadków obalenia rządów, natomiast w Libii siły bezpieczeństwa zawzięcie walczą w toczącej się tam wojnie domowej.
Co więcej, ani na Bliskim Wschodzie ani w Azji Środkowej nie istnieją silne, wpływowe demokracje. W Azji Środkowej ponadto jakakolwiek potencjalna demokracja byłaby otoczona wpływowymi sąsiadami pragnącymi zapobiec protestom ludowym, powstaniom czy też zmianom reżimu w regionie i u siebie w domu. Różne stopnie izolacji grup opozycyjnych w obu regionach są kolejnym czynnikiem, jak napisano powyżej.
Niemniej jednak protesty bliskowschodnie mogą pobudzić reżimy środkowoazjatyckie do tego, by być bardziej represyjnymi i/lub postarać się o pewne reformy w celu zapobieżenia publicznym rozruchom, zwłaszcza podczas ciepłego sezonu. Wiosna w Azji Środkowej jest od wieków obchodzona w formie sezonowego święta o nazwie Nooruz. Ale w przeciwieństwie do "arabskiej wiosny", która dla niektórych zwiastuje początek demokratycznego Bliskiego Wschodu, wiosna w Azji Środkowej dziś dla wielu kojarzy się też ze strachem przed zamieszkami w świetle poprzednich wydarzeń w Uzbekistanie i Kirgistanie. Niektórzy analitycy już postrzegają przedwcześnie zorganizowane wybory prezydenckie w Kazachstanie jako posunięcie zmierzające do zabezpieczenia władzy urzędującego reżimu pośród wewnętrznej presji socjoekonomicznej i burzliwej dynamiki rozwijającej się w sąsiednim Kirgistanie i na Bliskim Wschodzie.
Rezultat protestów na Bliskim Wschodzie i wysiłków prodemokratycznych w Kirgistanie wpłynie na perspektywy protestów ludowych i szerszej demokratyzacji w Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie. Trudne sytuacje w Libii i Kirgistanie są ważnymi czynnikami pod tym względem. Ta pierwsza jest rozdarta toczącą się wojną domową, a ten drugi doświadczył starć uzbecko-kirgiskich 2 miesiące po obaleniu rządu w kwietniu zeszłego roku i jeszcze nie osiągnął pilnie potrzebnej konsolidacji politycznej i społecznej.
Zatem gdyby protesty wybuchły w Azji Środkowej byłyby one napędzane wewnętrznie - ciężkimi warunkami w kraju zaostrzonymi skutkami globalnego kryzysu finansowego - raczej niż zewnętrznymi wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Strach przed represjami zmniejszy możliwość protestów w najbardziej autorytarnych państwach Azji Środkowej, natomiast gniew i nadzieja mogą jednak wyprowadzić ludzi na ulice w stosunkowo bardziej otwartych krajach regionu. Sposób, w jaki rozwiną się sytuacje socjoekonomiczne i polityczne w Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie pokaże czy siły na rzecz zmian mogą wziąć górę nad siłami stagnacji bez większego rozlewu krwi.
Roman Muzalevsky jest pisarzem Jamestown Foundation z Waszyngtonu zajmującym się sprawami europejskimi i bezpieczeństwa. Posiada magistra spraw międzynarodowych na studiach bezpieczeństwa i strategii Uniwersytetu w Yale. Możne się z nim kontaktować na muzalevsky@hotmail.com.
Copyright International Relations and Security Network
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=128824&contextid734=128824&contextid735=128822&tabid=128822
FOTO: Flickr user zz77