Już od kilku miesięcy ci, którzy śledzą pełne napięć stosunki między Pakistanem a Stanami Zjednoczonymi przewidywali, że Waszyngton był na skraju utraty cierpliwości do swoich partnerów w Islamabadzie.
W zeszły weekend w końcu się to stało. 9 lipca "The New York Times" doniósł, że rząd USA zawiesił bądź anulował pomoc i dostawy sprzętu dla pakistańskiego wojska o wartości około 800 milionów dolarów. Równa się to około 1/3 z 2 miliardów dolarów amerykańskiej pomocy w dziedzinie bezpieczeństwa dla Pakistanu przewidzianej na ten rok.
Następnego dnia wiadomość tę potwierdził szef sztabu Białego Domu William Daley, który powiedział, że "wstrzymamy część z pieniędzy jakie amerykańscy podatnicy zobowiązali się dać" dopóki Stany Zjednoczone i Pakistanie nie będą w stanie przezwyciężyć nieokreślonych "trudności" w ich stosunkach.
Decyzja administracji Obamy oznacza nowe dno w relacjach między oboma państwami. "Myślę, że jest to początek naprawdę zimnego okresu w stosunkach amerykańsko-pakistańskich", mówi Andrew Exum z Center for a New American Security w Waszyngtonie. "Myślę, że wojsko pakistańskie nie doceniło tego, do jakiego stopnia Stany Zjednoczone po prostu mają dość wymówek".
Wzajemne podejrzenia
Oczywiście Pakistańczycy mają swoje własne żale. Na początku tego roku skandal otaczający kontraktora CIA Raymonda Davisa, którego aresztowano po zastrzeleniu 2 mężczyzn w pakistańskim mieście Lahore, rozbudził wśród wielu Pakistańczyków obawy co do zakresu amerykańskiej działalności wywiadowczej na terenie ich kraju. Ataki amerykańskich samolotów bezzałogowych na bojowników w regionach plemiennych Pakistanu wywołują demonstracje w proteście przeciwko ofiarom cywilnym i postrzeganemu naruszaniu suwerenności narodowej Pakistanu.
Amerykanie tymczasem zaczęli żywić podejrzenia co do stopnia zaangażowania Islamabadu w walkę antyterrorystyczną - które to podejrzenia podsycane były przez sygnały, że elementy w pakistańskim wojsku i siłach bezpieczeństwa po cichu sympatyzują z terrorystami-dżihadystami. Odkrycie, że Osama bin Laden przez lata mieszkał w domu oddalonym o zaledwie kilkaset metrów od czołowej akademii wojskowej tylko wzmocniło te wątpliwości. Niedawno, według doniesień mediów, spaliła na panewce wspólna operacja z siłami pakistańskimi przeciwko bojownikom kiedy jej cele zostały o niej uprzednio zawiadomione.
Larry Pressler, były amerykański senator, który w 1985 roku uchwalił prawo ograniczające pomoc dla Pakistanu w odwecie za kontynuację prac tego kraju nad bronią jądrową, popiera decyzję administracji Obamy o wstrzymaniu pomocy dla Pakistanu. Krok ten, mówi Pressler, wyraża frustrację wielu ludzi w Waszyngtonie: "Moja ocena jest taka, że [zawieszenie pomocy] może poprawić stosunki [dwustronne] i powinniśmy obciąć ją jeszcze bardziej".
Pressler mówi, że większość funduszy amerykańskich jest wykorzystywana przez dyrektoriat Inter-Services Intelligence (ISI), tj. potężną agencję szpiegowską w Pakistanie, do narzucania "dyktatury" ludziom tego kraju. "Dopóki Pakistan jest kontrolowany przez ISI, powinniśmy uważać go za państwo terrorystyczne", mówi Pressler. "Nie może być nic lepszego jak obcięcie pomocy".
Cenne szkolenie
Administracja Obamy podjęła decyzję o zawieszeniu pomocy po tym jak Islamabad cofnął wizy ponad 100 członków amerykańskich sił specjalnych, którzy mieli szkolić wojska pakistańskie. Około 300 milionów dolarów wstrzymanej pomocy było przeznaczone na zwrot pieniędzy wydanych przez armię pakistańską na operacje kontrpartyzanckie. Reszta miała być przekazana w formie specjalistycznego sprzętu, takiego jak wyposażenie komunikacyjne, noktowizory i części zamienne dla śmigłowców.
11 lipca rzecznik wojska pakistańskiego, generał major Athar Abbas zareagował na wiadomość o wstrzymaniu pomocy mówiąc, że nie wpłynie to na operacje armii. "Stwierdzaliśmy w przeszłości, że przeprowadzamy operacje przeciwko bojownikom w regionie plemiennym - i są to udane operacje - wykorzystując nasze własne środki bez korzystania z żadnego wsparcia zewnętrznego", powiedział Abbas. "Te operacje na obszarach plemiennych będą kontynuowane". Obiecał też, że Pakistan zrobi wszystko co w jego mocy by utrzymać stosunki między oboma państwami na właściwych torach.
Shuja Nawaz, dyrektor Centrum Azji Południowej w Atlantic Council of the United States w Waszyngtonie, zastanawia się czy wojsko pakistańskie naprawdę jest tak obojętne wobec decyzji Amerykanów. Jak dotąd, mówi Nawaz, Islamabad z radością korzystał z amerykańskich programów szkoleniowych. "Jak by nie patrzył, Pakistan czerpie korzyści z tego szkolenia w ostatnim czasie wysyłając swoich najlepszych i najzdolniejszych oficerów, co jest oczywiste w świetle faktu, że szereg z nich zostało promowanych albo po powrocie albo nawet kiedy byli tutaj", mówi Nawaz i dodaje, że w jego opinii zawieszenie pomocy nie stanowi punktu przesilenia w stosunkach dwustronnych, a jedynie najnowszą kulminację "fali zgryzoty po obu stronach".
Oznaka frustracji
Amerykańscy decydenci musieli uwzględnić w decyzji o wstrzymaniu pomocy możliwość negatywnego wpływu na uczestnictwo Pakistanu w operacjach kontrpartyzanckich przeciwko bojownikom. Najwyraźniej, mówi Andrew Exum, jest to ryzyko, które przedstawiciele administracji Obamy są skłonni podjąć. "Myślę, że Stany Zjednoczone robiąc to podejmują ogromne ryzyko, ale jest to prawdopodobnie ryzyko, które jest od dawna potrzebne", mówi Exum. "Jeśli Stany Zjednoczone próbują rozwijać stosunki z wojskiem pakistańskim budowane na zaufaniu, tak się nie dzieje. Myślę, że dość oczywiste jest, że żadna ze stron nie ufa drugiej".
Z pozoru wpływ powyższego na ogólny dobrobyt Pakistanu jest niewielki. Gospodarka Pakistanu jest warta około 170 miliardów dolarów rocznie. Wartość zawieszonej pomocy, mówi Nawaz, blednie w porównaniu z 10-12 miliardami dolarów jakie kraj otrzymuje corocznie od milionów Pakistańczyków pracujących za granicą. Jednak niektórzy eksperci ostrzegają, że sygnały amerykańskiej dezaprobaty mogą zaszkodzić Pakistanowi w negocjacjach z międzynarodowymi instytucjami finansowymi takimi jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który stworzył pakiet pożyczek na 11 miliardów dolarów by utrzymać kraj na powierzchni.
Brak lepszej opcji?
A są poza tym szersze względy strategiczne. Wcześniej w tym roku niektórzy politycy w Islamabadzie zareagowali na amerykańską krytykę obiecując starania o zacieśnienie więzi z Chinami, określanymi jako "przyjaciel na każdą pogodę" dla Pakistanu.
Nawaz traktuje takie słowa jak "teatr", mówiąc że Chiny nie mogą marzyć o dorównaniu jakości sprzętu i szkolenia zapewnianego przez Waszyngton. Zauważa on, że pomimo całej twardej retoryki Pakistańczycy jak dotąd wyraźnie powstrzymują się od takich środków, które stosowali w przeszłości by wyrazić niezadowolenie z polityki amerykańskiej.
"Pomimo skumulowanego efektu wszystkich tych działań o jakich wspomniałem, Pakistańczycy nie posunęli się do obcięcia szlaku lądowego do Afganistanu, odcięcia go. Robili to wcześniej, ale nie w tym roku", mówi Nawaz. "I nawet teraz nawet o tym nie mówią, co oznacza, że jest chęć utrzymania tych stosunków".
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/analysis_by_holding_back_aid_us_keeps_islamabad_guessing/24263046.html
Opis stosunków Pakistan-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,stosunki_dwustronne,USA
FOTO: Flickr user Travlr