Spór graniczny między Iranem a kurdyjskim regionem Iraku uległ znaczącej eskalacji w tym tygodniu gdy Irańska Gwardia Rewolucyjna przekroczyła granicę by nawiązać walkę z rebeliantami z organizacji PJAK (Partii Wolnego Życia Kurdystanu). Najazdy te zaczęły się w sobotę w nocy. Walki trwały przez większość niedzieli; w niedzielę późnym popołudniem do obszaru przygranicznego w atmosferze napięcia powrócił spokój.
Doniesienia różnią się między sobą odnośnie liczby ofiar i miejsc potyczek. Oficjalna irańska agencja prasowa IRNA podała, że 5 członków PJAK i 1 członek Gwardii Rewolucyjnej zginęli w walkach w rejonie Sardasht, kurdyjskiego miasteczka w pobliżu granicy. Irańczycy oświadczyli też, że schwytali rannego członka PJAK. Pułkownik Gwardii Rewolucyjnej Delavar Ranjbarzadeh powiedział IRNA, że PJAK poniosła "ciężką, historyczną porażkę".
Rebelianci kurdyjscy odrzucają tę wersję wydarzeń. Rzecznik PJAK Sherzad Kamankar powiedział, że w starciach zginęło 53 Irańczyków oprócz 2 członków PJAK. Dodał on, że PJAK udało się zmusić Irańczyków do odwrotu za linię graniczną. Źródła kurdyjskie doniosły o śmierci w walkach 2 oficerów Gwardii Rewolucyjnej, identyfikując jednego z nich jako pułkownika Halita Sure.
Źródła kurdyjskie na tym obszarze potwierdziły też, że doszło do bombardowań irańskich w kilku innych punktach wzdłuż granicy. Obszary Sehit Harun, Sehit Ayhan i Dola Koke, wewnątrz kurdyjskiej części Iraku, także dostały się pod ostrzał. Zarówno źródła irańskie jak i kurdyjskie podkreśliły mobilizację sił irańskich, być może sygnalizującą dalszą eskalację w najbliższym czasie. IRNA doniosła o obecności 5 tysięcy wojsk irańskich wzdłuż granicy. Źródła PJAK podkreśliły, że siły irańskie były wyposażone w broń pancerną, wyrzutnie rakiet i śmigłowce bojowe.
Irański najazd na kurdyjski obszar północnego Iraku jest najnowszą fazą procesu eskalacji, który postępował w ciągu ostatniego miesiąca. 3 lipca Massoud Barzani, prezydent irackiego Kurdystanu, ostrzegł Irańczyków w kwestii trwających operacji transgranicznych prowadzonych przez ich siły. Iran zareagował tydzień temu oskarżając rząd Barzaniego o przydzielenie PJAK 300 tysięcy hektarów ziemi bez wiedzy rządu centralnego w Bagdadzie. Irańscy oficjele stwierdzili, że ziemia ta miała być wykorzystana jako baza do szkolenia i przeprowadzania ataków na Iran. Cytowany przez agencję prasową Fars urzędnik powiedział, że Iran "zastrzega sobie prawo atakowania i zniszczenia baz terrorystycznych na obszarach granicznych". Barzani zaprzeczył jakoby jakąkolwiek ziemię przydzielono PJAK.
Irańska decyzja o uderzeniu za granicą w tej chwili, mówią analitycy, może być związana z szerszą strategią Teheranu sprzyjania zaburzeniom w Iraku jako środek wywierania presji na USA i Zachód. Gdy administracja USA ma nadzieję w uporządkowany sposób wycofać się z Iraku pod koniec roku, Waszyngton jest szczególnie wrażliwy na tym froncie. Irańczycy bardzo pragną przypomnieć Amerykanom o tej wrażliwości.
Niektóre źródła kurdyjskie zwracają uwagę na irańskie obawy o możliwą utratę głównego arabskiego sojusznika Teheranu - Syrii Baszara Assada. Generalnie przyjmuje się, że mocne poparcie zachodnie dla syryjskiej opozycji może stanowić decydujący czynnik w doprowadzeniu do upadku Assada; takie poparcie jeszcze się jednak nie zmaterializowało. Iran jak najbardziej może sądzić, że jednym ze sposobów zapobieżenia pojawieniu się takiego wsparcia byłoby przypomnienie Waszyngtonowi o jego wrażliwości na zaburzenia i dywersję w Iraku.
Wydarzenia ostatnich dni rzucają zatem światło na przeważnie ignorowany element zimnej wojny trwającej między Iranem a jego wrogami w regionie. Zwiększona aktywność popieranych przez Iran szyickich grup terrorystycznych w południowym i środkowym Iraku jest zauważalna w ostatnich tygodniach. Działania takich grup zaskutkowały śmiercią 15 żołnierzy amerykańskich w Iraku w czerwcu. Wydaje się teraz, że kurdyjskie obszary północnego Iraku także zostaną włączone w tę irańską kampanię destabilizacji. Podsycanie kryzysu w irackim Kurdystanie ma szczególną wartość, bo obszar ten jest najspokojniejszą i najlepiej zarządzaną częścią kraju od czasu inwazji amerykańskiej.
Obecność antyirańskich i antytureckich grup partyzanckich na obszarze granicznym gór Kandil stanowi dylemat dla władz kurdyjskich. Mając świadomość bardzo trudnych warunków Kurdów w tych krajach, są one niechętne do działania przeciwko takim elementom. Rezultatem jest to, że bombardowania irańskie i tureckie naloty tworzą część rzeczywistości życia na tych obszarach. Trwa to nawet w sytuacji gdy władze kurdyjskie próbują nawiązać normalne stosunki z Iranem i Turcją.
Iran wydaje się teraz aktywizować ten front dla swoich własnych celów. Oficjalne media irańskie i rebelianci kurdyjscy podają zupełnie odmienne relacje na temat tego, co dokładnie zdarzyło się na obszarze granicznym Iranu-KRG (kurdyjskiego rządu regionalnego w Iraku) w ostatnich dniach. Relacje te zgadzają się jednak w jednym kluczowym punkcie: doszło do sporego rozlewu krwi w walkach między Gwardią Rewolucyjną a PJAK po irańskich najazdach na tereny za granicą. Dalsza eskalacja w kolejnych tygodniach wydaje się prawdopodobna.
Dr. Jonathan Spyer to senior research fellow w Global Research in International Affairs (GLORIA) Center w Herzliyi w Izraelu, autor "The Transforming Fire: The Rise of the Israel-Islamist Conflict" (Continuum, 2010) i felietonista gazety "The Jerusalem Post".
Copyright Gloria Center.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.gloria-center.org/iran-strikes-across-border-into-iraqi-kurdistan/
Opis stosunków Iran-Irak na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,Irak
FOTO: Flickr user wgauthier