Chiny podążają dwukierunkową strategią ze swoją imponującą rozbudową sił morskich. Zachód popełnia błąd jeśli nie docenia jej konsekwencji.
W ciągu minionej dekady, podczas gdy Zachód był pochłonięty zwalczaniem islamskich ekstremistów na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej, Chiny były zaangażowane w intensywne i imponujące wysiłki zmierzające do uczynienia z siebie naczelnej potęgi morskiej na Wschodnim Pacyfiku i Oceanie Indyjskim.
Przez lata Chiny koncentrowały swoje wydatki wojskowe na Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (PLA), a siły powietrzne i marynarka pełniły funkcję niczego więcej jak dopełnienia armii. Ale wraz ze zwodowaniem ich pierwszego lotniskowca w przyszłym miesiącu, reszta świata - a zwłaszcza sojusznicy azjatyccy Stanów Zjednoczonych - zwracają uwagę na to, do jak dramatycznych zmian doszło. Chiny mają wielkie ambicje morskie i są one poparte rozbudową marynarki jakiej nie widziano od czasu kiedy cesarz Wilhelm II postanowił rzucić wyzwanie brytyjskiej potędze morskiej budując Hochseeflotte (flotę dalekomorską) na przełomie XIX i XX wieku.
Rozbudowę chińskich sił morskich określa strategia dwukierunkowa. Po pierwsze, Chiny dążą do uniemożliwienia Stanom Zjednoczonym i innym potęgom morskim dostępu do Morza Żółtego, Wschodniochińskiego i Południowochińskiego, w ten sposób (1) tworząc swój własny odpowiednik tego jak Stany Zjednoczone postrzegały Morze Karaibskie w XX wieku, skąd ich blue water navy (marynarka zdolna do działania daleko od wybrzeży) mogłaby prowadzić operacje globalne; (2) dominując nad surowcami naturalnymi i spornymi łańcuchami wysp takimi jak Spratly i Senkaku na tych morzach; oraz (3) uzyskując zdolność do zjednoczenia Tajwanu z kontynentem siłą i bez ingerencji USA, gdyby byłoby to konieczne. Asertywność Chin w konfrontowaniu i nękaniu azjatyckich i amerykańskich statków cywilnych i okrętów wojennych w tym regionie w ciągu minionej dekady pokazuje niezmienny poziom determinacji na tym froncie.
Po drugie, Chiny dążą do prestiżu międzynarodowego i zdolności do projekcji siły na szlakach morskich Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego dzięki rozmieszczeniu lotniskowców i niewidzialnych dla radarów samolotów myśliwsko-bombowych piątej generacji. Kwitnąca gospodarka chińska staje się coraz bardziej zależna od importowanych minerałów i ropy naftowej z Afryki i Bliskiego Wschodu i zdolność do ochrony własnych szlaków morskich na Oceanie Indyjskim i w Cieśninie Malakka jest obowiązkiem, którego Chiny nie chcą już dłużej zrzucać na inne mocarstwa.
Oficjalnie podawany chiński budżet wojskowy na rok 2011 to 91,5 miliarda dolarów, co jest olbrzymim wzrostem z 14,6 miliarda dolarów w roku 2000. Chiny przyznają, że 1/3 swoich wydatków przeznaczają na marynarkę, ale nawet ten wielki skok jest prawie na pewno zaniżony. Chiny są notorycznie nieprzejrzyste co do swoich wydatków wojskowych i wielu analityków uważa, że wydają one znacznie więcej na swoje siły zbrojne niż się publicznie podaje. Dalej, koszty personelu, tj. żołnierzy, marynarzy i lotników w chińskim wojsku są ułamkiem tego, co wydają rządy zachodnie, u których pensje, zasiłki i emerytury stanowią przeważnie największą część budżetów obronnych. To pozwala Chinom przeznaczać więcej swojego budżetu na budowę systemów broni niż robią to konkurenci. W przeciwieństwie do rządów zachodnich, które obcinają wydatki obronne, Chiny będą dalej je zwiększać w kolejnych latach.
Kluczowym celem rozbudowy chińskich sił morskich jest access denial (uniemożliwienie dostępu). Aczkolwiek jest ona wielowątkowa, Chiny budują swoją strategię access denial wokół 2 podstawowych platform: rakiety balistycznej ziemia-woda (ASBM - anti-ship ballistic missile) DF-21D (Dong Feng), określanej jako "zabójca lotniskowców", oraz ciągle powiększającej i modernizującej się floty bojowych okrętów podwodnych. Dowódca Floty Pacyfiku US Navy, admirał Robert F. Willard scharakteryzował DF-21D jako będącą już w fazie rozwojowej cechującej się wstępną zdolnością operacyjną, co oznacza, że rakiety te nadają się do użycia, ale niekoniecznie jeszcze do rozmieszczenia. Źródła tajwańskie donoszą, że Chiny już rozmieściły co najmniej 20 ASBMs. Czy będą rozmieszczone teraz czy w najbliższej przyszłości, US Navy uważa, że Chiny już posiadają dane zbierane z przestrzeni kosmicznej, zdolności obserwacji i rozpoznania, strukturę dowodzenia i kontroli oraz naziemne zdolności przetwarzania danych stanowiące niezbędne oparcie dla zastosowania DF-21D. Chiny korzystają też z sieci czujników umieszczonych poza przestrzenią kosmiczną i środków obserwacji pozwalających na dostarczanie niezbędnych do użycia DF-21D informacji o celach. Mając, jak ostatnio donoszono, zasięg 2600 kilometrów, rakiety te będą stanowić dla planistów marynarki prawdziwy powód do niepokoju w razie operacji gdziekolwiek w pobliżu chińskiego terytorium lądowego.
Chiński program okrętów podwodnych jest szczególnie dynamiczny. Przez większą część Zimnej Wojny Chiny korzystały z przestarzałych przybrzeżnych okrętów podwodnych z epoki radzieckiej. W latach 1990-tych Chiny zakupiły rosyjskie bojowe okręty podwodne o napędzie dieslowym klasy Kilo, a w ciągu minionej dekady corocznie wprowadzały do służby 2 samodzielnie zbudowane bojowe okręty podwodne o napędzie dieslowym klasy Song. Opracowały też i wprowadziły do służby zaawansowaną łódź bojową o napędzie dieslowym klasy Yuan, która może mieć cichy, niezależny od powietrza system napędowy. Analitycy uważają, że Chiny w kolejnych latach wprowadzą też do służby okręt podwodny o napędzie atomowym klasy Shang, jeszcze bardziej wzmacniając swoją już solidną flotę okrętów podwodnych. Z pewnością nie uszło uwadze Chin, że amerykańskie zdolności w zakresie zwalczania okrętów podwodnych znacząco podupadły od zakończenia Zimnej Wojny.
Ale chińskie zdolności morskie mają wykraczać poza access denial, obejmując projekcję siły. Systemy, które przyciągnęły największą uwagę międzynarodową to planowane przez Chiny lotniskowce i ich nowy samolot myśliwsko-bombowy piątej generacji. Lada moment marynarka PLA przystąpi do prób morskich swojego pierwszego lotniskowca, eks-ukraińskiego Varyaga, któremu nadano nową nazwę Shi Lang. Ten poradziecki okręt jest większy niż lotniskowce europejskie, ale o 1/3 mniejszy niż amerykańskie lotniskowce klasy Nimitz. Ponadto Chiny publicznie potwierdziły, że mają u siebie w budowie drugi, większy lotniskowiec o napędzie konwencjonalnym, który prawdopodobnie zostanie zwodowany w 2015 roku. Chiny planują bądź budują trzeci lotniskowiec o napędzie konwencjonalnym, a 2 lotniskowce o napędzie atomowym są na deskach kreślarskich, z planowaną datą ukończenia w roku 2020.
Równie ważne jak okręty wojenne są samoloty jakie Chiny planują rozmieścić na swoich platformach. Głównym samolotem myśliwsko-bombowym w lotnictwie marynarki PLA będzie J-15 Flying Shark (Latający Rekin), który w obecnej konfiguracji jest porównywalny rozmiarami i możliwościami z wycofanym z użytku przez US Navy F-14 Tomcat. Maszyna ta będzie miała ograniczony zasięg z racji jego wagi startując z Shi Langa w konfiguracji ze wznoszącym się pokładem, jednak uważa się, że postępy w chińskiej aeronautyce i awionice, jak również katapultowy system startu na kolejnych lotniskowcach, mogą w przyszłości postawić J-15 w tej samej klasie osiągów co F-18 Super Hornet użytkowany przez US Navy. Chiny być może opracowały też samolot wczesnego ostrzegania i kontroli (AWACS - airborne warning and control systems) bazujący na lotniskowcach, co byłoby poważnym osiągnięciem. Zamieszczona w internecie fotografia, która pojawiła się w połowie maja pokazuje fragment modelu wyglądającego ewidentnie na mały samolot AWACS zainspirowany amerykańskim E-2 Hawkeye i planami niezrealizowanego radzieckiego Jaka-44.
By umieścić chiński program lotniskowców w odpowiedniej perspektywie, wraz z wycofaniem USS Enterprise latem tego roku Stany Zjednoczone będą miały tylko 10 lotniskowców do wypełniania zobowiązań na obszarze całego globu; Chiny prawdopodobnie będą miały 5 lotniskowców przydzielonych tylko do regionu Azji i Pacyfiku.
Chińska ekspansja jest zauważana nawet w poczytnych mediach zachodnich, które obszernie donosiły o prototypie chińskiego, dwusilnikowego, niewidzialnego dla radarów samolotu myśliwsko-bombowego J-20 Black Silk (Czarny Jedwab). Jest on większy niż F-22 Raptor użytkowany przez US Air Force i może okazać się porównywalny pod względem możliwości (chociaż niektórzy amerykańscy obserwatorzy twierdzą, że jest bardziej podobny do nieco mniej zaawansowanego amerykańsko-sojuszniczego F-35 Joint Strike Fighter, który będzie frontowym myśliwcem amerykańskich lotniskowców).
Prototyp J-20 wystartował się do swojego dziewiczego lotu doświadczalnego w styczniu z lotniska w południowo-zachodnim mieście Chengdu, lecąc przez około 15 minut tego samego dnia gdy ówczesny sekretarz obrony USA Robert Gates był w Pekinie spotykając się z chińskim prezydentem Hu Jintao, co stanowiło silne przesłanie polityczne i zapewniło maszynie miejsce w wieczornych serwisach wiadomości na całym świecie.
Uważa się, że Chiny otrzymały wielkie wsparcie w rozwoju J-20 uzyskawszy od Serbii materiały z zestrzelonego amerykańskiego F-117 Night Hawk, jak również z przypuszczalnej cyberkradzieży planów JSF od kontraktorów wojska amerykańskiego. (Mając to na uwadze, amerykańscy planiści powinni też zakładać, że chińscy inżynierowie mają dostęp do tylnego wirnika niewidzialnego dla radarów śmigłowca, którego porzucono w trakcie ataku na Osamę bin Ladena w Pakistanie).
Te raptownie zdobyte osiągnięcia w zakresie technologii wysokiego szczebla najwyraźniej zaskoczyły wielu obserwatorów zachodnich i panuje konsensus, że Zachód stale nie docenia możliwości przemysłu wojskowego Chin i ich determinacji do rozwoju i modernizacji sił zbrojnych, zwłaszcza marynarki PLA. Ale teraz powinno stać się bardziej oczywiste, że świat ma przed sobą poważne wyzwanie dla systemu morskiego, który przez ostatnie 200 lat był zdominowany przez marynarki angloamerykańskie. To jak Stany Zjednoczone zareagują na wyzwanie ze strony Chin przesądzi o równowadze sił w regionie Azji i Pacyfiku na resztę stulecia.
Robert C. O'Brien to managing partner Arent Fox Los Angeles. Pełnił funkcję przedstawiciela USA przy Narodach Zjednoczonych. Można go śledzić na Twitterze @robertcobrien.
Copyright The Diplomat.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://the-diplomat.com/2011/07/24/china%E2%80%99s-two-pronged-maritime-rise/