Był taki czas, kiedy być wysokim dowódcą w tureckim wojsku oznaczało przede wszystkim być w państwie stworzonym i ukształtowanym, jak by nie było, przez żołnierza - Mustafę Kemala Ataturka. Ale już tak nie jest. Jeśli Ataturk jest wciąż stawiany na piedestale - przynajmniej oficjalnie - to akcje jego współczesnych towarzyszy broni dramatycznie spadły.
Impotencja armii - instytucji, która kiedyś decydowała o być albo nie być tureckich rządów - została dobitnie zademonstrowana 29 lipca, kiedy jej 4 czołowych dowódców, w tym szef sztabu, generał Isik Kosaner, zrezygnowało w proteście przeciwko przetrzymywaniu 250 innych oficerów oskarżanych o spiskowanie w celu obalenia rządu premiera Recepa Tayyipa Erdogana.
Kosaner, który ustąpił wraz z szefami sił lądowych, morskich i powietrznych, wyraził swoje odczucie bezsilności w oświadczeniu o rezygnacji: "Stało się niemożliwe bym dalej zajmował to wysokie stanowisko, ponieważ nie jestem w stanie wypełniać moich obowiązków jako szefa sztabu generalnego odnośnie ochrony praw mojego personelu", stwierdził Kosaner.
Sednem udręki Kosanera jest ciągła obecność w więzieniu 173 obecnych i 77 emerytowanych członków personelu wojskowego, głównie pod zarzutem próby obalenia w drodze przewrotu rządu społecznie konserwatywnej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Erdogana, co znane jest jako Operacja Młot (Sledgehammer). AKP i jej zwolennicy popierają ich przetrzymywanie - i masowe rezygnacje generałów - jako nieodzowne kroki w konsolidowaniu demokracji w kraju, który doświadczył usunięcia 4 rządów przez wojsko pomiędzy 1960 a 1997 rokiem.
Mansur Akgun, politolog na stambulskim Uniwersytecie Kultur i komentator sympatyzujący z AKP, argumentuje że wojsko samo się doprowadziło do tego nieprzyjemnego położenia zakładając, że zachowuje prawo do ingerowania w politykę, tak jak poprzednio. "Wojsko popełniło ogromne błędy i nie ukrywało co mieli zamiar zrobić", mówi Akgun, "a było kilka spraw sądowych w Turcji kwestionujących zamachy stanu i wszystkie inne możliwe eskapady, które część personelu wojskowego ewidentnie planowała i to zrodziło publiczną opozycję dla dalszej ingerencji wojska w politykę".
Wojsko jako kozioł ofiarny?
Lecz to domniemanie winy wojska - a wraz z nim przekonanie, że Turcja się demokratyzuje - jest przedmiotem gorących sporów. Pomimo około 700 aresztowań nikogo jeszcze nie skazano na podstawie zarzutów wynikających albo z Operacji Młot albo Ergenekon, odrębnej rzekomej konspiracji spiskowców, o udział w której oskarżany jest wydawałoby się nieprawdopodobny zestaw dziennikarzy, przywódców związkowych, prawników, lewicowców i zatwardziałych nacjonalistów, wraz z obecnymi i emerytowanymi oficerami armii.
Zaiste, brak wyroków skazujących wynikających z Ergenekonu wydaje się szczególnie frapujący ponad 4 lata od chwili, kiedy śledczy po raz pierwszy ujawnili istnienie rzekomego spisku i prawie 3 lata od rozpoczęcia procesu przy jego wielkim nagłośnieniu.
Armia przyznała się do istnienia planu Młota - który ponoć zakładał przewrót po wybuchach bomb w Stambule i zestrzeleniu tureckiego samolotu wojskowego by sprowokować konfrontację z Grecją - ale utrzymuje, że był on częścią ćwiczebnych gier wojennych.
Krytycy mówią, że śledztwa są oparte na sfingowanych zarzutach i sfabrykowanych dowodach. Gareth Jenkins, bazujący w Stambule specjalista od spraw bezpieczeństwa, mówi że policja - jak się często mówi upchana zwolennikami AKP - podłożyła dowody przeciwko oficerom armii, doprowadzając wierchuszkę do wściekłości.
"Sądy musiały w zeszłym miesiącu uwolnić młodego porucznika po tym jak dowiódł on, że policja podłożyła w jego domu obciążające dowody, a głównie zrobił to, bo dowody te miały obciążać kogoś innego", mówi Jenkins. "Ale oczywiście nie podjęto żadnych środków przeciwko policji, która podkładała dowody i to naprawdę dlatego mamy taką frustrację w łonie wysokiego dowództwa wojskowego", dodaje Jenkins. "Mamy ten rosnący autorytaryzm i Turcja, niestety, znacznie się oddala od demokracji w tej chwili".
Walki o władzę
Poglądowi temu wtóruje główna formacja opozycyjna, Partia Ludowo-Republikańska (CHP), założona przez Ataturka. Emine Ulker Tarhan, wiceprezydent klubu parlamentarnego partii, powiedziała dziennikarzom w Ankarze 30 lipca, że "AKP uważa wszelką opozycję wobec jej władzy za terror lub bezprawie". Dodała też, że "mentalność ta dominuje w obecnym rządzie i czyni z całej opozycji w kraju prawomocne cele aparatu bezpieczeństwa".
Prawdziwym celem, mówią krytycy rządu, jest osłabienie i zastraszenie przeciwników AKP przy zwiększeniu władzy Erdogana. Powszechnie uważa się, że premier, były islamista który planuje zmienić konstytucję Turcji, dąży do przyjęcia "systemu prezydenckiego", w którym zostałby głową państwa.
Erdogan obiecał poszukiwać "konsensusu" w swoich staraniach o przekształcenie konstytucji, którą określa niedemokratyczną, bo została sporządzona pod auspicjami wojska po przewrocie w 1980 roku. Ale utrzymują się podejrzenia, że planuje on przetasowania w sądownictwie, które wypełniłyby sądy - niegdyś uważane, razem z armią, za bastiony sekularyzmu - sędziami sprzyjającymi AKP. Teoretycznie mogłoby to ułatwić osiągnięcie wyroków w procesach domniemanych spiskowców.
Jenkins odrzuca obstawanie przez AKP przy tym, że jej celem jest po prostu odsunięcie armii od polityki. Wpływy polityczne wojska słabły od lat, mówi Jenkins, i były praktycznie nieobecne od 2007 roku, kiedy rząd odparł próbę zablokowania przez szefostwo armii nominacji Abdullaha Gula na prezydenta z powodu jego islamistycznej przeszłości.
Ale chociaż Jenkins mówi, że tamta epoka się zakończyła, "to, co wciąż się dzieje ze zwolennikami rządu, to że biorą oni odwet na wojsku jako instytucji za rzeczy, które wydarzyły się dekadę, a czasami 30-40 lat temu i próbują przedstawiać to wszystko jako niezbędne środki demokratyzowania kraju".
Ofensywa przeciwko wojsku, mówi Jenkins, nie powinna być rozpatrywana w izolacji. "Myślę, że zawsze trzeba to umieścić w jej szerszym kontekście, gdzie mamy bardzo zastraszoną prasę, gdzie mamy kary podatkowe dla gazet które krytykują rząd, i umieścić to w tym kontekście, raczej niż w kontekście wyciągania wojska z polityki. To co dzieje się z wojskiem to kolejny symptom ogólnego wzrostu autorytaryzmu, który występuje w Turcji".
Ale Akgun uważa, że armia wciąż zachowuje potencjał ingerowania w turecką politykę - co jest perspektywą, na którą polityka AKP, w tym nowa konstytucja, zapewnia niezbędne antidotum. "Nie jesteśmy doskonali pod względem wolności ekspresji i pod względem długich okresów zatrzymań. Jest kilka niedoskonałości i jeśli będziemy mogli pozbyć się wszystkich tych niedoskonałości, a musimy mieć dużo bardziej demokratyczną konstytucję niż teraz, i jeśli będziemy mogli załatwić problem kurdyjski i załatwić nasze problemy z naszymi sąsiadami, to rola wojska się zmniejszy - to znaczy [jego] rola polityczna w kraju automatycznie się zmniejszy".
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/turkey_farewell_to_the_generals/24284903.html
FOTO: Flickr user dmboyer