Depesze z ambasady USA na Ukrainie ujawnione niedawno przez stronę internetową WikiLeaks skłaniają do dwóch spostrzeżeń. Po pierwsze, że ambasada sądziła, iż lider Partii Regionów Wiktor Janukowycz zmienił się od czasu wyborów w 2004 roku, kiedy chciał dojść do władzy poprzez fałszerstwa wyborcze. Po drugie, że urzędnicy amerykańscy uważali, iż Julia Tymoszenko nie była lepszą opcją niż Janukowycz w wyborach prezydenckich w 2010 roku. Jedna z depesz cytuje byłego prezydenta Leonida Kuczmę gdy mówi on, że elekcja w 2010 roku była "wybieraniem między złym a bardzo złym" - i to rzekomo Tymoszenko była tym drugim.
Oba te stanowiska były fundamentalnie błędne - zwłaszcza gdy ocenia się je patrząc wstecz na pierwszy rok Janukowycza u władzy. Depesze WikiLeaks krytyczne wobec Tymoszenko odzwierciedlały jej własne błędy i lobbying amerykańskich konsultantów politycznych pracujących dla Janukowycza i Partii Regionów od 2005 roku. Jednym z głównych zarzutów było to, że Tymoszenko jest "populistką", co ignoruje powszechność populizmu u wszystkich polityków ukraińskich. W rzeczy samej, to Janukowycz był najbardziej populistyczny w wyborach w 2010 roku, a nagroda za najbardziej populistyczny billboard należy się byłemu prezydentowi Wiktorowi Juszczence, który obiecał nałożyć 20-procentowy podatek na jachty, limuzyny i wille.
Ambasada USA kupiła oskarżenie, że Tymoszenko była dłużnikiem premiera Rosji Władimira Putina. Tymoszenko miała stanowić największe zagrożenie dla suwerenności Ukrainy i być gotową pełnić rolę pionka Rosji, jak mówi depesza powołująca się na oligarchę Dmytro Firtasza. Dowodami na poparcie tej konkluzji były jej domniemane koncesje w kwestii Gruzji podczas inwazji rosyjskiej w 2008 roku i przyjazne Moskwie stanowiska w kwestii Głodomoru i Floty Czarnomorskiej.
W rzeczywistości Janukowycz uległ Rosji we wszystkich tych trzech kwestiach. Podczas kryzysu gruzińskiego Partia Regionów i Komunistyczna Partia Ukrainy (KPU) poparły rozczłonkowanie Gruzji przez Rosję. Podobnie, Partia Regionów i KPU nie poparły w 2006 roku ustawy ws. Głodomoru, a Janukowycz przyjął stanowisko Rosji, że była to radziecka (a nie ukraińska) klęska głodu. Jako prezydent przedłużył dzierżawę bazy w Sewastopolu przez Flotę Czarnomorską do 2042-47 roku. Amerykańska depesza ze stycznia 2010 roku donosi o tym jak Janukowycz mówił ambasadorowi USA, że był gotów przedłużyć dzierżawę bazy w zamian za preferencje gospodarcze od Rosji.
Janukowycz, kandydat prorosyjski
Wszystko to prowadziło do błędnego wrażenia, że Rosja popierała zarówno Tymoszenko jak i Janukowycza w wyborach w 2010 roku, jako że oboje byli "prorosyjscy" i Moskwa byłaby zadowolona z wygrania wyborów przez kogokolwiek z nich. Juszczenko wysunął ten argument podczas kampanii, wzywając swoich zwolenników by nie głosowali na żadnego z tej dwójki kandydatów w drugiej rundzie głosowania. Decyzja ta prawdopodobnie kosztowała Tymoszenko zwycięstwo wyborcze, gdyż na koniec przegrała tylko 3 punktami procentowymi.
Inne depesze twierdziły, że nie było różnicy czy wybory wygra Janukowycz czy Tymoszenko, jako że oboje są autorytarni i rzekomo dążyliby do budowy "putinowskiej władzy wertykalnej". Taka analiza stała w sprzeczności z rzeczywistością, w której Tymoszenko nie miała niezbędnej dla takiego projektu maszyny politycznej, zdolności do szantażowania deputowanych czy kontroli nad stacjami telewizyjnymi. Ponadto od 2008 roku Tymoszenko stale przekonywała o potrzebie przejścia w kierunku pełnego systemu parlamentarnego. Autorytaryzm Partii Regionów jest dobrze udokumentowany przez socjologów ukraińskich i był widoczny jak na dłoni podczas transformacji parlamentu w instytucję w ciemno wszystko zatwierdzającą i w powrocie do konstytucji prezydenckiej.
Amerykańskie depesze kupują też argument o "pragmatycznym" skrzydle Partii Regionów, która rzekomo pragnie jedności Ukrainy i jest proeuropejska, nawet być może skłonna do kompromisu co do NATO. Za takimi poglądami intensywnie lobbowali amerykańscy konsultanci polityczni pracujący dla Partii Regionów. Ale tego pragmatycznego skrzydła Partii Regionów nie było widać w latach 2005-08, kiedy partia głosowała wraz z KPU przeciwko ustawodawstwu na rzecz przystąpienia do WTO. Członkostwo Ukrainy w WTO w 2008 roku toruje drogę do podpisania głębokiego porozumienia o wolnym handlu (deep free trade agreement) z UE, co jest procesem rzekomo popieranym przez pragmatyczne skrzydło Partii Regionów.
Depesze te ignorowały także antynatowskie postawy Janukowycza i Partii Regionów, argumentując że była to retoryka wyborcza mająca zmobilizować wyborców wschodnioukraińskich, których po głosowaniu by zignorowano. To znów było błędem, gdyż prezydent Janukowycz jest pierwszym z 4 poradzieckich prezydentów Ukrainy, który nie popiera członkostwa w NATO. Jego partia przyjęła też sprzeczne stanowiska co do uczestnictwa Ukrainy w natowskich ćwiczeniach Programu dla Pokoju, sprzeciwiając się im będąc w opozycji (co doprowadziło do odwołania ćwiczeń Sea Breeze w 2006 i 2009 roku), a popierając je będąc u władzy.
Depesze amerykańskie z Ukrainy twierdziły też, że Janukowycz, gdyby wygrał wybory w 2010 roku, nie byłby rosyjskim pionkiem i broniłby interesów Ukrainy, nawet jeśli tylko w sferze gospodarczej. Chociaż Janukowycz broni swoich interesów ekonomicznych przed Rosją, przyjął politykę wewnętrzną, tożsamości narodowej i zagraniczną, które są w interesie narodowym Rosji. Moskwa skutecznie lobbowała za 4 kandydatami, którzy objęli funkcje przewodniczącego służby bezpieczeństwa (SBU), ministrów edukacji, spraw zagranicznych i obrony. Obywatele rosyjscy nielegalnie kontrolują ochroniarzy prezydenta i medialną sekcję analityczną administracji prezydenckiej.
Prawdziwy Janukowycz
Amerykańskie depesze z 2005-06 roku były bardziej krytyczne wobec Partii Regionów, ale w latach 2008-10 zmieniły się 2 czynniki. Po pierwsze, wysiłki amerykańskich konsultantów w zakresie public relations przekonały wielu na Zachodzie, w tym ambasadę USA, że Janukowycz się zmienił. To pomijało jego niechęć do przyznania się do fałszerstw wyborczych z 2004 roku i jego ciągłe twierdzenie, że wygrał tamte wybory. Depesza z grudnia 2005 roku cytuje Janukowycza skarżącego się, że "pucz" i "machinacje Kuczmy" pozbawiły go prezydentury. Jedna z depesz analizowała "mocno prorosyjską retorykę kampanii" Partii Regionów w 2006 roku, przypisując ją zjednywaniu sobie elektoratu komunistycznego.
Drugim czynnikiem, który zmienił ton w amerykańskich depeszach około 2008 roku było zmęczenie Zachodu kłócącymi się przywódcami politycznymi "pomarańczowej rewolucji" - Juszczenką i Tymoszenko. Para ta zaprzepaściła 5-letnią szansę jaką dała im ta rewolucja.
Wszystkie 4 głosowania przeprowadzone pod okiem Janukowycza - 2 jako gubernatora w Doniecku w 1999 i 2002 roku oraz 2 jako premiera i prezydenta w 2004 i 2010 roku - krytykowano jako nie będące wyborami wolnymi. Amerykańskie depesze z lat 2005-06 pokazywały, że wysocy członkowie rządu Kuczmy, którzy byli zamieszani w nadużycia władzy i fałszerstwa wyborcze, zakorzenili się w Partii Regionów, która jest określana jako "przykrywka dla donieckich kręgów kryminalnych i oligarchów".
Depesze te dalej wyrażały sceptycyzm co do nowej twarzy Partii Regionów i obawy, że wykorzystywałaby ona do swoich celów środki administracji państwowej, manipulowała przy prawach wyborczych i dążyła do zamknięcia niekontrolowanych przez siebie mediów. Dokładnie to zrobił Janukowycz w ciągu swojego pierwszego roku na stanowisku.
Taras Kuzio to Austrian Marshall Plan Foundation visiting fellow w Center for Trans-Atlantic Relations, School of Advanced International Studies, Johns Hopkins University. Poglądy wyrażone w tym komentarzu są poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RFE/RL.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/commentary_us_was_wrong_on_ukraine_yanukovych/3542980.html
FOTO: Flickr user Bohan Shen