Gruzja-USA: przytulanie się z Saakaszwilim
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Gruzja-USA: przytulanie się z Saakaszwilim
Eugene Ivanov Russia Beyond The Headlines 2011-08-15 22:53:49

3 lata po 5-dniowej wojnie Rosji z Gruzją nie jesteśmy ani trochę bliżej zrozumienia roli Stanów Zjednoczonych w tym konflikcie.

 

Cele podróży ówczesnej sekretarz stanu USA Condoleezzy Rice do Gruzji 9 lipca 2008 roku wciąż pozostają tajemnicą dla większości z nas. Deklarowanym celem wizyty było omówienie perspektyw przyjęcia Gruzji do NATO; Rice skorzystała też z okazji publicznie wzywając do poszanowania "integralności terytorialnej" Gruzji. Równocześnie, jak utrzymywali urzędnicy Departamentu Stanu, Rice prywatnie apelowała do Saakaszwiliego by nie prowokował Rosji. Jeśli tak, prawie perfekcyjny angielski Saakaszwiliego fatalnie go zawiódł.

W przeddzień trzeciej rocznicy 5-dniowej wojny między Rosją a Gruzją z sierpnia 2008 roku prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew udzielił dziennikarzom rosyjskim i gruzińskim wywiadu obejmującego szeroką gamę tematów, od wydarzeń poprzedzających natarcie gruzińskie na Osetię Południową po przyszłość stosunków rosyjsko-gruzińskich. Prezydent zastanawiał się też nad tym, co rząd USA wiedział lub czego nie wiedział o planach militarnych gruzińskiego prezydenta Michaiła Saakaszwiliego. Wywiad ten był długo oczekiwaną artykulacją stanowiska Rosji wobec tego konfliktu. Trzeba powiedzieć dużo więcej, ale był to krok we właściwym kierunku.

Prezydent Miedwiediew przypomniał też, że do lipca 2008 roku on i Saakaszwili spotykali się regularnie i że ten drugi wydawał się autentycznie zainteresowany znalezieniem negocjacyjnego rozwiązania konfliktu między Tbilisi a dwoma separatystycznymi prowincjami - Abchazją i Osetią Południową. Wszystko zmieniło się po tym jak Condoleezza Rice odwiedziła Tbilisi: po spotkaniu z Rice Saakaszwili nagle zerwał wszelką komunikację z Moskwą.

Z pewnością ostrożna i profesjonalna Rice nigdy otwarcie nie zasugerowałaby ponownego podporządkowania separatystycznych republik Osetii Południowej i Abchazji za pomocą siły. Być może przypomniała mu, że kraj, który nie ma kontroli nad 1/5 swojego terytorium nie może stać się członkiem NATO; przywrócenie "integralności terytorialnej" Gruzji mogło być warunkiem wstępnym przyjęcia do sojuszu. Być może pani sekretarz powróciła do domu i po prostu zignorowała zdjęcia satelitarne wojsk gruzińskich koncentrujących się na granicy z Osetią Południową.

Wygląda na to, że Rice nie była jedynym wysoko postawionym Amerykaninem, który przytulał się do Saakaszwiliego w okresie poprzedzającym sierpniową wojnę. 3 dni po podróży Rice do Tbilisi gruziński prezydent spotkał się z Karlem Rove, zausznikiem ówczesnego prezydenta USA George'a W. Busha. Nastąpiło to po wielu deklaracjach poparcia jakie Saakaszwili otrzymał od ówczesnego kandydata prezydenckiego Republikanów, Johna McCaina, którego doradca ds. polityki zagranicznej Randy Scheunemann pracował jako lobbysta opłacany przez rząd gruziński. Czy mamy wierzyć, że przesłanie jakie panowie Rove i McCain przekazali Saakaszwiliemu mówiło o cierpliwości i powściągliwości? Czy też może było bliższe słynnego cytatu Winstona Churchilla: "Historia jest pisana przez zwycięzców?"

Ani Rove ani McCain nie są prawnie zobligowani do ujawnienia treści ich konwersacji z Saakaszwilim; obaj mogą twierdzić, że rozmawiali z nim jako prywatni obywatele. Ale Rice nie może: była w Tbilisi z misją oficjalną, a jej konwersacje z Saakaszwilim musiały zostać odpowiednio zapisane. Jeśli Kongres USA jest naprawdę zainteresowany dotarciem do sedna sprawy, wezwałby Rice do zeznawania pod przysięgą, załączając transkrypcje jej rozmów z Saakaszwilim jako dowód. Ze swej strony, jeśli Rice nie ma nic do ukrycia, to tylko z zadowoleniem przyjęłaby okazję do podkreślenia starań administracji Busha o zapobieżenie rozlewowi krwi z 8 sierpnia.

Niestety, amerykańscy prawodawcy wykazują niewiele zainteresowania faktami na miejscu: pretensjonalna rezolucja na temat Gruzji uchwalona jednomyślnie przez Senat USA 29 lipca nazwała Abchazję i Osetię Południową regionami Gruzji "okupowanymi przez Federację Rosyjską". Wydaje się, że wielu senatorów szczerze wierzy, że oba terytoria zostały siłą odebrane przez Rosję w rezultacie wojny w 2008 roku. To po prostu nie jest prawdą: Abchazja i Osetia Południowa uzyskały swoją de facto niepodległość od Tbilisi w latach 1991-1993 po powstaniach zbrojnych.

Konflikt jaki wciąż płonie w tej części Kaukazu Południowego to nie konflikt między Gruzją a Rosją, jak zachodni stronnicy Saakaszwiliego chcieliby, żebyśmy wierzyli; jest to konflikt między Gruzją a dwoma niepodległymi krajami, Abchazją i Osetią Południową, które niegdyś nie zgodziły się na życie pod opresyjnymi rządami Tbilisi.

 

Eugene Ivanov to bazujący w Massachussets komentator spraw politycznych, który bloguje na The Ivanov Report.

 

Copyright Russia Beyond The Headlines.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://rbth.ru/articles/2011/08/12/huddling_with_saakashvili_13252.html

 

Opis stosunków Gruzja-USA na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Gruzja,stosunki_dwustronne,USA

 

FOTO: Flickr onewmphoto


Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów