Czy sankcje Zachodu przeciwko Syrii są realną opcją?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Czy sankcje Zachodu przeciwko Syrii są realną opcją?
Islam Qasem openDemocracy 2011-08-18 22:46:30

W ostatecznym rozrachunku, sankcje raczej nie przyniosą z czasem pożądanego efektu. Mordercza machina Assada będzie dalej atakować cywilów, ale sankcje będą wysysać tlen ekonomiczny i polityczny z jego reżimu.

 

Kraje zachodnie głowią się jak wywrzeć presję na Baszara al-Assada by ten zakończył brutalną rozprawę z demonstrantami. Nie wiedzą czy osankcjonować syryjski przemysł naftowo-gazowy czy też nie. Często pytają, po pierwsze, czy sankcje nie będą koniec końców szkodzić cywilom, a po drugie, czy faktycznie będą działać. Te pytania są istotne, ale demonstrują kiepskie rozumienie sankcji jako instrumentu polityki zagranicznej.

Sankcje, definiowane jako instrument ekonomiczny wykorzystywany by wpłynąć na zachowanie polityczne państwa przeciwnego, opierają się na logice mówiącej, że legitymacja i przetrwanie reżimu zasadzają się na jego sile gospodarczej. Aby sankcje miały przypuszczalne skutki przymuszające, trudności ekonomiczne narzucone mieszkańcom są nieuchronne; w przeciwnym razie reżim pozostaje nietknięty i w związku z tym mało prawdopodobna jest zmiana jego zachowania. Innymi słowy, sankcje z założenia wymierzone są w ogólnie rozumiane społeczeństwo w celu pośredniego wywarcia presji na reżim. Generalnie, efekt tego środka zależy od kilku okoliczności: intensywności handlu między stronami, struktury ekonomicznej stron i zdolności kraju dotkniętego do przeciwdziałania lub omijania restrykcji.

Syria ma znaczące powiązania energetyczne z krajami zachodnimi. Większość syryjskiej ropy, 155 tys. baryłek dziennie z całkowitej produkcji 400,4 tysiąca baryłek dziennie, jest obecnie eksportowana na Zachód, głównie do Francji, Niemiec, Włoch i Holandii. Zachodnie firmy naftowe takie jak Royal Dutch Shell, brytyjski Gulfsands Petroleum i francuski Total mają duże udziały w syryjskim sektorze energetycznym.

Z perspektywy państw importujących syryjską ropę można łatwo zastąpić. Ponadto, skoro syryjski eksport ropy stanowi ledwie kroplę w morzu na szerzej rozumianym międzynarodowym rynku naftowym, bojkotowanie syryjskiej ropy nijak nie może wpłynąć na międzynarodowe ceny ropy. Jeśli zaś zachodnie firmy naftowe zostałyby zmuszone do zbycia swoich inwestycji, oczywiście poniosłyby straty gospodarcze - ale tu także ich straty w Syrii łatwo zostałyby zrekompensowane rekordowo wysokimi cenami ropy. Zarzucenie inwestycji w Syrii nie podważy zachodnich interesów ekonomicznych nawet w długim okresie czasu - biorąc pod uwagę to, że tempo spadku eksportu ropy naftowej przez Syrię sugeruje, iż państwo to wkrótce będzie importować, a nie eksportować ropę.

Dla reżimu syryjskiego sankcje miałyby różne konsekwencje. Ropa i gaz są krytyczne dla gospodarki syryjskiej. Według 2009 Syria Report wydanego przez Oxford Business Group, sektor naftowy odpowiadał za 23% dochodów rządu, 20% eksportu i 22% PKB w 2008 roku. Oznacza to, że eksport ropy stanowi około 1/3 syryjskiego budżetu, przynosząc szacunkowo 7-8 milionów dolarów dziennie. Co gorsza dla Assada, gdy cykl protestów i rządowych represji wyczyścił dochody z turystyki - i biorąc pod uwagę pilną potrzebę dodatkowej gotówki by rząd mógł pozwolić sobie na subsydia paliwowe, obcięcie podatków na żywność i zapewnienie podwyżek pensji urzędniczych - dochody z ropy stały się nieodzowne dla przetrwania reżimu.

Ale i tak nie ma pewności, że nałożone przez Zachód sankcje naftowo-gazowe mogące odcisnąć piętno na reżimie Assada byłyby skuteczne. Zależy to od uwarunkowań, które mogą być poza zasięgiem państw zachodnich. Zacząć należy od tego, że jest więcej niż prawdopodobne, iż kraje spoza Zachodu, zwłaszcza Chiny i Indie, spragnione energii i mające rafinerie do przetwarzania ropy, zwiększyłyby swój udział w syryjskim sektorze naftowym. Jest równie prawdopodobne, że ich narodowe firmy naftowe chętnie przejęłyby operacje zachodnich firm naftowych w Syrii. China National Petroleum Corp i indyjska Oil and Natural Gas Corp już prowadzą szereg operacji eksploracyjnych i eksploatacyjnych w Syrii.

Ale zakładając, że presja wewnętrzna i międzynarodowa ograniczy chińskie i indyjskie (a nawet rosyjskie) powiązania energetyczne z Syrią, reżim Assada jest zabezpieczony ogromnymi rezerwami 18 miliardów dolarów w posiadaniu syryjskiego banku centralnego i Commercial Bank of Syria. Tego rodzaju pieniądze utrzymają reżim na powierzchni przez jakiś czas, ale nie mogą zapewnić funkcjonowania kraju na długo. Przy ograniczonym kapitale banków krajowych i nie wchodzących w rachubę pożyczkach międzynarodowych, Syria nie ma innej opcji jak zwrócić się ku przyjaciołom z głębokimi kieszeniami. Iran jest jedynym krajem gotowym i skłonnym udzielić wsparcia. Teheran podobno rozważa pakiet pomocy finansowej dla Syrii wynoszącej 5,8 miliarda dolarów, a nawet dostawy ropy naftowej. Bez wątpienia utrwali to oś syryjsko-irańską, ale przy wielkim koszcie dla Syrii - totalnej izolacji w świecie arabskim.

W ostatecznym rozrachunku, mało prawdopodobne jest by sankcje przyniosły z czasem pożądany efekt. Mordercza machina Assada będzie dalej atakować cywilów, ale sankcje będą wysysać tlen ekonomiczny i polityczny z jego reżimu. Co jednak najważniejsze, sankcje zademonstrują, że państwa zachodnie na poważnie chcą zakończyć brutalne represje wobec protestujących.

 

O autorze:

Islam Qasem jest analitykiem w Haskim Centrum Studiów Strategicznych i adiunktem-wykładowcą na Uniwersytecie Leiden w Holandii.

 

Artykuł pochodzi ze strony openDemocracy i został opublikowany na licencji Creative Commons.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.opendemocracy.net/islam-qasem/are-western-sanctions-against-syria-option

 

FOTO: Flickr user Richard Messenger


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów