Syria: czy Baszar jest następny?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Syria: czy Baszar jest następny?
Jonathan Spyer Gloria Center 2011-08-30 22:52:29

Najwyraźniej nieuchronny zmierzch reżimu Kadafiego w Libii rozbudził wśród części zachodnich komentatorów nadzieje dotyczące tak zwanej arabskiej wiosny. Wejście libijskich rebeliantów do Trypolisu jest przedstawiane w pewnych kręgach jako usunięcie poważnej przeszkody w marszu naprzód ku wolności jaki ma mieć miejsce w tym roku w całym świecie arabskojęzycznym. Niektórzy z co bardziej entuzjastycznie nastawionych obserwatorów kierują teraz swoje pełne nadziei spojrzenie ku Syrii. Liczą na to, że po triumfie wolności w Libii to reżim Assada będzie kolejnym, który upadnie.

Te nadzieje są płonne z dwóch powodów. Po pierwsze, błędem jest utrzymywać, że obecnie w świecie arabskojęzycznym trwa wielka batalia o wolność. Trzeźwo myślący analitycy regionu od dawna podkreślają, że kluczowa konfrontacja w głównych krajach świata arabskiego toczy się między sklerotycznymi, dyktatorskimi reżimami a ludowymi ruchami islamistycznymi dążącymi do ich obalenia.

Nic się jeszcze nie wydarzyło w arabskiej wiośnie co radykalnie zmieniłoby ten obraz. Co się faktycznie zmieniło to raczej względna pozycja tych rywalizujących sił. Do tego roku reżimy w większości przypadków były w stanie zapanować nad siłami islamistycznymi. Dziś w Egipcie tak już nie jest. W Libii też wygląda na to, że równowaga zostanie zaraz przewrócona do góry nogami.

Po drugie, reżim Assada w Syrii wciąż ma spore szanse przetrwania obecnej rewolty przeciwko jego rządom. Upadek pułkownika Muammara Kadafiego nie skłoni Baszara Assada do zmiany jego oceny własnych szans przetrwania. Jest tak ponieważ ma on świadomość zupełnie innego układu sił odnośnie Syrii, zarówno w samym kraju jak i na arenie międzynarodowej.

Reżim Assada bez wątpienia znajduje się pod ostrzałem. Jego jakakolwiek legitymacja zawsze była bardzo mizerna. Jego ośrodki informacyjne bezustannie epatowały propagandą przeciwko Izraelowi, Zachodowi oraz, co było szczególnie sławetne, "pół-ludziom" ze sprzymierzonych z Zachodem krajów arabskich. W praktyce opierał się na najwęższej możliwej bazie: poparciu syryjskich alawitów i przyzwoleniu, przy mniejszym czy większym stopniu aprobaty bądź strachu, wszystkich pozostałych części populacji.

Wydarzenia ostatnich kilku miesięcy rozdarły tę cienką fasadę. Reżim Assada włada teraz znaczną większością syryjskiej populacji za pomocą otwarcie stosowanego przymusu. Coraz spójniejszy jest międzynarodowy gniew na reżim. Prezydent USA Barack Obama, premier Wielkiej Brytanii David Cameron, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, kanclerz Niemiec Angela Merkel i szefowa polityki zagranicznej UE Catherine Ashton - wszyscy oni wydali w zeszłym tygodniu oświadczenia mówiące, że Assad powinien ustąpić.

Nawet Rada Praw Człowieka ONZ obróciła się w tym tygodniu przeciwko Assadowi. Rada ta, która przez lata grzecznie zachowywała ciszę (lub koncentrowała się na potępianiu Izraela) gdy reżim więził i powodował zaginięcia swoich przeciwników, teraz podejrzewa Assada o możliwe zbrodnie przeciwko ludzkości. Aby szukać tego dowodów do Syrii ma być wysłany zespół groźnych inspektorów.

Sankcje się nasilają. USA już nałożyły zakaz importu syryjskiej ropy naftowej. Państwa UE obecnie przygotowują plany podobnego embarga. Sektor naftowy odpowiada za 1/4-1/3 dochodów syryjskiego państwa, zatem sankcje te będą istotne. Projekt rezolucji ONZ sporządzony przez USA i UE wzywa do sankcji przeciwko samemu Assadowi, 22 oficjelom i Generalnemu Dyrektoriatowi Wywiadu w tym kraju.

Lecz mimo tego wszystkiego reżim nie wykazuje oznak ulegania presji i najwyraźniej wciąż jest pewien, że może kontynuować rządy. Dlaczego? Czy Assad ma teraz po prostu takie same urojenia jak wcześniejszy dyktator, który spędził swoje ostatnie dni w bunkrze prowadząc do boju dywizje-widma, które istniały tylko na papierze?

Tak nie jest. Ramadan, miesiąc który miał przynieść masowe protesty jakie wyniosłyby rewoltę przeciwko Assadowi na nowy poziom, prawie dobiegł końca. Ale Assad wciąż jest na miejscu. Jego siły bezpieczeństwa i nieregularne bojówki alawitów wciąż przemieszczają się z miasta do miasta, energicznie zarzynając swoich rodaków.

Na początku powstania syryjskiego było jasne, że Assad miał duże szanse przetrwania dopóki utrzymywał następujące czynniki: jedność elity reżimowej, jedność sił bezpieczeństwa, geograficznie ograniczoną naturę powstania, wsparcie sojuszników, słabą reakcję międzynarodową i podzieloną opozycję.

Spośród nich pozycje 1-3 są w zasadzie nietknięte. Nie ma jeszcze oznak rys w postawie jedności prezentowanej przez elitę reżimową. Dowody na napięcia w siłach bezpieczeństwa są wyrywkowe i w najlepszym razie wydają się stronnicze. Elita alawitów wokół Assada wydaje się być przekonana, że ich wyborem wciąż jest albo przetrwać z dyktatorem albo pójść na dno wraz z nim.

Niezbędne, praktyczne wsparcie Iranu także się utrzymuje. Teheran uważa przetrwanie Assada za kluczowy cel strategiczny. Rosja i Chiny głosowały przeciwko potępieniu Assada w Radzie Praw Człowieka ONZ. Rozmiary powstania się rozrosły, ale 2 główne miasta, Damaszek i Aleppo wciąż są przezeń raczej nietknięte. Brak fermentu w centrum komercyjnym jakim jest Aleppo jest dla reżimu sprawą zasadniczą.

Zróżnicowane reakcje międzynarodowe pozostają kluczowym czynnikiem chroniącym Assada przed podzieleniem losu Kadafiego. Gdyby siła lotnicza NATO miała zostać zastosowana przeciwko niemu, zmieniłoby to zasady gry. Ale to wygląda na bardzo mało prawdopodobne.

I wreszcie, pomimo starań o osiągnięcie jedności, opozycja wciąż jest podzielona. Próby stworzenia w Turcji jednej opozycyjnej "Rady Narodowej" załamały się. Syryjscy Kurdowie pozostają poza nią, rozdrażnieni tym, co postrzegają jako arabsko-nacjonalistyczny ton pozostałych elementów. Należy też zwrócić uwagę na silną reprezentację Bractwa Muzułmańskiego w dyskusjach o jedności w Stambule.

Nic z powyższego nie gwarantuje przetrwania dyktatury rodziny Assadów. Ale w perspektywie jest długa, przewlekła walka, a nie nagłe rozwiązanie kryzysu. W walce tej kluczowymi siłami stojącymi naprzeciwko siebie są wspierany przez Iran reżim i podzielona opozycja, w której najbardziej zdeterminowanymi elementami są sunniccy islamiści i lokalne siły plemienne. Ci, którzy wciąż liczą na to, że ta sytuacja przyniesie Syrii demokrację w drodze niepokalanego poczęcia najprawdopodobniej się rozczarują.

 

Copyright Gloria Center.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.gloria-center.org/gloria/2011/08/is-bashar-next/

 

FOTO: Flickr user tgraham


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów