Polski sen o gazie łupkowym może dramatycznie zmienić grę energetyczną na kontynencie
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Polski sen o gazie łupkowym może dramatycznie zmienić grę energetyczną na kontynencie
Rikard Jozwiak RFE/RL 2011-09-18 22:55:04

Czy Polska może stać się europejską potęgą energetyczną? Pogląd ten wydaje się ewidentnie absurdalny biorąc pod uwagę, że kraj ten jest zależny od anachronicznej energii węglowej i importu gazu z Rosji jeśli chodzi o zaspokajanie wewnętrznych potrzeb energetycznych.

Ale na polu koło wsi Łebień w północnej Polsce, 90 kilometrów na zachód od Gdańska, jest to pogląd, który ludzie traktują bardzo poważnie. Na pierwszy rzut oka nie wygląda to imponująco: ogrodzony teren, wieża wiertnicza, mała ekipa budowlana. Lecz liczy się to co znajduje się 3 kilometry pod ziemią - duże depozyty gazu łupkowego. Jeśli można by było się do nich dostać i je wykorzystać, mogłoby to dramatycznie zmienić rachunek energetyczny w Europie, redukując zależność kontynentu od importu rosyjskiego i w ten sposób eliminując istotne źródło wpływów politycznych Moskwy w Europie. UE jako całość czerpie z Rosji 25% swojego zaopatrzenia gazu. Polska jest szczególnie narażona - 65% jej importu gazu pochodzi z Rosji.

Karl De Mong jest wiceprezydentem Realm Energy, jednej z 22 firm, głównie ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, którym przyznano koncesje na eksplorację złóż gazu łupkowego w Polsce. "Jest bardzo możliwe, że Polska może mieć gaz na wystarczająco dużą skalę by nie tylko wyprzeć rosyjskie dostawy gazu, ale prawdopodobnie wyprzeć również generowanie energii węglowej", mówi De Mong.

Największe rezerwy w Polsce

Tak zwane "niekonwencjonalne" dostawy gazu, takie jak gaz łupkowy, wzrosły z zaledwie 1% krajowej konsumpcji gazu w USA 10 lat temu do około 20% obecnie. Globalny rynek gazu łupkowego był w 2011 roku warty 26,6 miliarda dolarów.

Niedawny raport U.S. Energy Information Administration ocenia, że wielkość złóż technicznie odzyskiwalnego gazu łupkowego w Europie wynosi 17,5 bln m. sześc. Polskę wskazuje się jako kraj z największymi rezerwami na kontynencie, z około 5,3 bln m. sześc. gotowych do natychmiastowego wydobycia. Nawet jeśli Polska mogłaby wydobyć tylko 3 bln m sześc., mówią analitycy, wciąż posiadałaby rezerwy gazu 200-krotnie przekraczające jej roczne zużycie i ponad 750-krotnie przekraczające obecną roczną produkcję krajową. Inne państwa europejskie prowadzące eksplorację złóż gazu łupkowego to m.in. Austria, Czechy, Węgry, Ukraina i Wielka Brytania.

Polska przyznała 68 koncesji, które pokrywają około 30-40% terytorium kraju. Obszary do eksploracji sięgają od wybrzeża Morza Bałtyckiego na północy do regionu koło granicy z Ukrainą na południowym wschodzie. Większość firm już ukończyła badania sejsmiczne na swoich działkach by ocenić czy osad jest wystarczająco gęsty by prowadzić wiercenia. Wydrążono 6 szybów aby uzyskać bardziej przejrzysty obraz potencjalnych rezerw i ostatnio niektóre firmy zaczęły rozbijać warstwy skalne znajdujące się poniżej pompując tam wodę aby zobaczyć, czy gaz w osadzie może zostać uwolniony. Według niektórych szacunków produkcja mogłaby zostać rozpoczęta za 2 lata.

Dramatyczne rezultaty

David Messina, dyrektor wykonawczy BasGas, kolejnej firmy mającej koncesje w Polsce, mówi że produkcja gazu łupkowego na wszystkich tych terenach nie jest realistyczna. Ale nawet jeśli tylko na części z nich dojdzie do eksploatacji, mówi Messina, rezultaty byłyby dramatyczne: "To tak naprawdę będzie zależne od ekonomiki, co do której tak naprawdę nie mamy jeszcze dobrego rozeznania. Ale nawet jeśli 50% z niektórych przewidywań się sprawdzi, to z pewnością w ciągu 5-10 lat Polska mogłaby być eksporterem gazu".

A to jest możliwość, która wywołuje podniecenie na najwyższych szczeblach w Warszawie. "Uważamy oczywiście, że gaz łupkowy nie jest magicznym rozwiązaniem dla polskiej energetyki czy też europejskiej energetyki", mówi Katarzyna Kacperczyk, wicedyrektor Departamentu Polityki Ekonomicznej w polskim ministerstwie spraw zagranicznych. "Jednak uważamy, że kiedy już zacznie się produkcja gazu łupkowego, będzie ona odgrywać rolę w polskim i europejskim koszyku energetycznym".

Jak zaś wyjaśnia De Mong, rząd w Warszawie zadał sobie wiele trudu by dopilnować, że firmy prowadzące eksplorację złóż gazu łupkowego nie natrafią na jakieś przesadne przeszkody biurokratyczne. "Jedną z rzeczy jaką Polska ma pod swoją kontrolą... [jest] próbowanie wykorzystania jako środka wpływu otoczenia biznesowego", mówi De Mong. "Próbują oni przystosować otoczenie biznesowe by ruszyć to z miejsca".

Drogi i szkodliwy

Wydobycie gazu łupkowego jest jednak bardzo drogie - koszty wierceń są 6-10 razy wyższe niż w przypadku konwencjonalnej ropy i gazu. Ekologowie mówią też, że jest szkodliwe dla środowiska.

Gaz łupkowy jest produkowany w toku procesu nazywanego szczelinowaniem hydraulicznym (hydraulic fracturing - albo fracking). Podczas tego procesu uwalnia się gaz ziemny z łupków rozsadzając skałę piaskiem, wodą i chemikaliami - tworząc szczeliny, przez które ulatnia się gaz. W procesie tym wytwarzane są ścieki zawierające toksyczne substancje, co budzi gniew obrońców środowiska na całym świecie. Stan Nowy Jork niedawno wprowadził moratorium na wiercenia gazu łupkowego z powodu obaw dotyczących środowiska. W maju Francja także zakazała szczelinowania hydraulicznego.

Kacperczyk podkreśla, że firmy będą stosować się do wszystkich przepisów polskich i europejskich. "Absolutnie nie mamy sygnałów jakiegokolwiek negatywnego wpływu na środowisko", mówi Kacperczyk. "Z drugiej strony, jest to również wielka odpowiedzialność po stronie firm. Branża gazu łupkowego, jak w działalności każdej branży, musi przestrzegać zasad i przepisów. Firmy muszą wdrażać zasady i przepisy."

Wątpliwości wokół wpływu wierceń gazu łupkowego na środowisko naturalne skłoniły szereg państw członkowskich UE do kwestionowania całej tej praktyki. Oprócz francuskiego zakazu, rząd brytyjski jest pod rosnącą presją by zbadać bezpieczeństwo i wpływ na środowisko szczelinowania hydraulicznego po pojawieniu się obaw, że mogło ono wywołać 2 małe trzęsienia ziemi w Lancashire. Zarazem powszechne są podejrzenia, że Rosja wykorzystuje swoje znaczące wpływy w UE starając się by eksploracja i wydobycie gazu łupkowego ugrzęzły w bagnie przesadnych przepisów.

Kacperczyk mówi, że każde państwo członkowskie UE powinno mieć swobodę określenia swojej własnej struktury energetycznej: "Myślę, że Francja może samodzielnie decydować o tym, jaki typ koszyka energetycznego jest najlepszy dla Francji. W tym sensie Polska także ma prawo zdecydowania jaki koszyk energetyczny jest najlepszy dla Polski. Mamy inną sytuację ekonomiczną i mamy inną sytuację energetyczną. Nie ma dwóch krajów w Europie, które są zupełnie takie same. To dlatego jest tak ważne by mieć tą różnorodność. Nie musimy się wzajemnie zastępować. Musimy się wzajemnie uzupełniać i w tym sensie rozumiemy także solidarność energetyczną w Europie".


Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/poland_shale_gas_extraction_energy/24238051.html



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów