USA zdejmują rękawice wobec Pakistanu
menu:  Główna ArtykuÅ‚y Baza PaÅ„stw Dokumenty Kalendarz SÅ‚ownik Chronologia Książki
USA zdejmują rękawice wobec Pakistanu
Jeff M. Smith The Diplomat 2011-09-26 22:52:53

Ostrzeżenie Mike'a Mullena, że Pakistan wykorzystuje ekstremizm jako instrument polityki oznacza poważną zmianę amerykańskiego tonu. Jak zareaguje Pakistan?

 

Można wam wybaczyć jeśli bagatelizujecie ostatnią kłótnię dyplomatyczną między Stanami Zjednoczonymi a Pakistanem jako tylko kolejny przejściowy kłopot w dawno już oziębłym małżeństwie. Wzajemne obrzucanie się oskarżeniami i pokonywanie kryzysów dyplomatycznych stało się stałym punktem tygodnia w tym wielce burzliwym sojuszu. Lecz ostry atak przeciwko Pakistanowi przypuszczony przez przewodniczącego Połączonych Szefów Sztabów USA podczas przesłuchania w Kongresie 22 września stanowi tak dramatyczne pęknięcie, że jego znaczenie trudno jest przecenić.

W czwartek admirał Mike Mullen powiedział Komisji Sił Zbrojnych Senatu, że Pakistan wykorzystuje "brutalny ekstremizm jako instrument polityki" i stwierdził, że siatka Haqqanich, najbardziej śmiercionośne ugrupowanie w regionie Af-Pak, "działa jako rzeczywiste ramię pakistańskiej agencji [wywiadowczej] Internal Services Intelligence". Mullen wyjaśnił następnie, że Pakistan posługuje się zbrojnymi agentami aby "zabezpieczyć się" w Afganistanie i dodał, że "w rzeczywistości już przegrali tę stawkę". Oczywiście niezależni analitycy i byli urzędnicy rządowi wygłaszali takie skargi od lat. Ale nigdy w długiej, mrocznej historii wojny afgańskiej urzędujący oficjele nie wezwali Pakistanu w tak jednoznaczny sposób do rozliczenia się ze swojej podwójnej gry.

Reakcja Pakistanu była szybka, ale bez specjalnego polotu. Nowa minister spraw zagranicznych kraju ostrzegła, że Stany Zjednoczone "nie mogą pozwolić sobie na alienację Pakistanu", zaś Mahmood Shah, były brygadier armii, wyjaśnił że USA po prostu "robią z Pakistanu kozła ofiarnego dla swoich porażek w Afganistanie". Premier Yousef Raza Gilani dodał: "Nie mogą żyć z nami. Nie mogą żyć bez nas".

Tego rodzaju reakcja po prostu już dłużej nie wystarczy. Administracja Obamy - w istocie cały kraj - straciła wiarę w Pakistan. Wydaje się, że punktem zwrotnym dla Białego Domu był atak 13 września na ambasadę USA w Afganistanie - zuchwała napaść bojowników siatki Haqqanich, której skutkiem była 20-godzinna potyczka w ufortyfikowanym zakątku afgańskiej stolicy. Zaledwie kilka dni wcześniej siatka Haqqanich zaaranżowała zamach bombowy przy użyciu ciężarówki przed amerykańską bazą w prowincji Wardak, w którym rannych zostało 77 żołnierzy amerykańskich, a zginęło 5 Afgańczyków.

Istotnie, nawał kryzysów od kilku miesięcy już popychał Stany Zjednoczone i Pakistan w kierunku wzajemnego rozrachunku. Obecny rok rozpoczął się sagą Raymonda Davisa gdy Pakistan odmówił przyznania immunitetu dyplomatycznego amerykańskiemu kontraktorowi, który zabił 2 uzbrojonych Pakistańczyków w tajemniczej konfrontacji w styczniu. Potem nastąpiło wyrzucenie amerykańskich instruktorów wojskowych i agentów wywiadu oraz spór dyplomatyczny o wizy dla amerykańskich oficjeli. Seria uderzeń amerykańskich bezzałogowców na cele al-Qaidy i Talibów na pakistańskich obszarach plemiennych jeszcze bardziej nadwerężyła stosunki dwustronne, podobnie jak ciągła odmowa podjęcia przez pakistańskie wojsko ofensywy na bastion bojowników w Północnym Waziristanie. Odkrycie i zabicie w maju Osamy bin Ladena w zamożnej dzielnicy kilka mil od głównej akademii wojskowej Pakistanu posłużyło za wielki finał.

Atak na bin Ladena spowodowaÅ‚ podniesienie flag ostrzegawczych w caÅ‚ym Waszyngtonie, szczególnie na Kapitolu. Ówczesny dyrektor CIA Leon Panetta powiedziaÅ‚ deputowanym, że PakistaÅ„czycy "byli (albo) zamieszani albo niekompetentni". Wielu kongresmenów i senatorów, od dÅ‚ugiego czasu niezaznajomionych bÄ…dź niezainteresowanych sprawami Azji PoÅ‚udniowej, z szokiem odkryÅ‚o do jakiego stopnia Pakistan nadużywaÅ‚ pomocy amerykaÅ„skiej i udzielaÅ‚ schronienia wrogom USA. Kluczowi liderzy kongresowi zaczÄ™li domagać siÄ™ fundamentalnego przewartoÅ›ciowania polityki Stanów Zjednoczonych wobec Pakistanu, a w lipcu USA ogÅ‚osiÅ‚y, że wstrzymujÄ… 800 milionów dolarów pomocy dla Pakistanu.

Niewiele lepiej powodzi się Pakistanowi wewnątrz administracji. Za byłego sekretarza obrony Roberta Gatesa Pentagon był zagorzałym przeciwnikiem przyjęcia twardszej linii wobec Islamabadu. Departament Obrony pomógł storpedować dążenia do objęcia pomocy USA dla Pakistanu ostrymi restrykcjami w ustawie Kerry'ego-Lugara zakładającej wsparcie w wysokości 7,5 miliarda dolarów. Ale teraz Gates odszedł, a przyszedł twardy w retoryce Leon Panetta. Jako najwyższy rangą szpieg Stanów Zjednoczonych od 2009 do 2011 roku Panetta jest dogłębnie zaznajomiony z wykroczeniami ISI. Niedawno wyraził swoje frustracje gdy objaśnił: "Raz po raz wzywaliśmy Pakistańczyków do skorzystania ze swoich wpływów u (Haqqanich) i zrobiliśmy bardzo mały postęp. Przesłanie o jakim muszą wiedzieć jest takie: zrobimy wszystko co możemy aby bronić naszych sił".

Panetta znajdzie sojusznika w swoim następcy w CIA. David Petraeus ma własną, gruntowną wiedzę o podwójnej grze Pakistanu, pełniąc przez ostatni rok funkcję głównodowodzącego wojsk amerykańskich w Afganistanie. Jego heroiczne wysiłki w tym kraju były stale hamowane przez sanktuaria i wsparcie jakie afgańscy bojownicy otrzymują od Pakistanu, a jego stosunki z pakistańskimi generałami są jak bardzo dobrze wiadomo oziębłe. Centralna Agencja Wywiadowcza sama ma na pieńku z Pakistanem: CIA obwinia siatkę Haqqanich o atak bombowy 30 grudnia 2009 roku na posterunek agencji w prowincji Khost w Afganistanie, w którym zginęło 7 oficerów CIA - co było najkrwawszym pojedynczym atakiem na amerykański personel wywiadowczy w historii Agencji. Ponadto 2 ostatnich szefów stacji CIA zmuszono do opuszczenia Pakistanu po tym jak zostali oni publicznie "wyrzuceni" w grudniu 2010 i w maju tego roku. Pakistan nie znajdzie też pomocy wewnątrz Departamentu Stanu, który wciąż dochodzi do siebie po wspomnianym ataku na ambasadę. Nowy ambasador USA w Pakistanie Cameron Munter powiedział Radiu Pakistan 17 września, że siatka Haqqanich jest odpowiedzialna za ten atak i że "są dowody wiążące siatkę Haqqanich z rządem pakistańskim... To jest coś co musi się skończyć".

No i jest też Mullen, być może najbardziej gorliwy rzecznik bliższej współpracy z Pakistanem wewnątrz administracji. Mullen, który przechodzi na emeryturę z końcem miesiąca, wykonał ponad 20 wizyt do Pakistanu jako głównodowodzący wojsk USA i niestrudzenie pracował nad nawiązaniem bliższych więzi osobistych z szefem sztabu armii Pakistanu, generałem Ashfaqiem Kayanim. Jest zarówno ironiczne jak i stosowne, że to on właśnie udzielił Islamabadowi bezprecedensowej nagany.

Pytanie jakie wszyscy sobie teraz zadają brzmi: co będzie dalej? Analitycy Azji Południowej rozważali tę perspektywę od lat. Nie powinno stanowić większego zaskoczenia, że mało jest dobrych opcji. Pakistan posiada znaczące punkty nacisku na Stany Zjednoczone, zwłaszcza poprzez swoją kontrolę nad kluczowymi szlakami zaopatrzeniowymi do Afganistanu. Administracja Obamy mądrze zainwestowała w alternatywne linie zaopatrzenia przez Rosję i Azję Środkową, zmniejszając monopol Pakistanu z prawie 90% kilka lat temu do ledwie mniej niż 50% obecnie. Przedmiotem spekulacji jest to, czy Stany Zjednoczone mogłyby utrzymać swój wysiłek wojenny bez Pakistanu - poprzez dramatyczne zwiększenie obciążenia Północnej Sieci Dystrybucji (Northern Distribution Network) i sprowadzanie większej ilości zaopatrzenia drogą lotniczą. Ashton Carter, podsekretarz obrony ds. zakupów, technologii i logistyki, wierzy że jest to możliwe. W maju powiedział on Reutersowi: "Jesteśmy pewni, że nie jesteśmy zależni od żadnej konkretnej pojedynczej nitki i możemy kontynuować zaopatrywanie wysiłku w Afganistanie". Ponadto problem stopniowo sam się rozwiąże, wraz z fazową redukcją liczebności wojsk amerykańskich do 2014 roku.

Pakistan może też odmówić współpracy wywiadowczej, eksmitować wojsko amerykańskie, wywiad i personel dyplomatyczny i wycofać się z wszelkiego pozostałego wsparcia dla niesłychanie efektywnego programu bezzałogowców obsługiwanych przez CIA. Wszystko to mogłoby poważnie skomplikować wysiłki wojenne Stanów Zjednoczonych.

Ale koszt dla Pakistanu byłby o wiele większy. Pakistan jest krajem mającym niewielu przyjaciół. Islamabad często reklamuje swoje stosunki z Chinami, ale niepewne poparcie Pekinu opiera się na chwiejnych podstawach. Przyjaźń ta daje Chinom wpływ na Indie i niesie możliwość otworzenia nowych szlaków energetycznych do Chin przez Azję Środkową, ale Pekin nigdy nie zaakceptował roli patrona, której Pakistan tak wyraźnie pragnie. Po spustoszeniu Pakistanu przez powodzie w 2010 roku Stany Zjednoczone zaoferowały 150 milionów dolarów pomocy kryzysowej. Wkład Chin: mniej niż 5 milionów dolarów. Co bardziej wymowne, kiedy Islamabad zaprosił w tym roku Chiny do budowy bazy wojskowej w Gwadarze, odpowiedź Pekinu brzmiała: "dziękujemy, ale nie skorzystamy".

Pakistan przetrwał okresy głębokich zawirowań gospodarczych i złego zarządzania za sprawą hojnej pomocy finansowej od Stanów Zjednoczonych i IMF, gdzie USA dysponują prawem weta. Stany Zjednoczone są w stanie wywrzeć straszną - i potencjalnie śmiertelną - presję finansową. Gdyby stosunki Pakistanu z USA stały się otwarcie wrogie, nastąpiłaby izolacja dyplomatyczna, a także wstrzymanie pomocy i dostaw części zamiennych dla wojska pakistańskiego. Członkowie ISI z wiadomymi powiązaniami z grupami zbrojnymi mogliby stać się celem sankcji Stanów Zjednoczonych i społeczności międzynarodowej, zresztą tak jak i rząd Pakistanu, którego działania daleko wykraczają poza kryteria uprawniające do określenia go państwowym sponsorem terroryzmu.

To nie jest preferowana ścieżka. Nawet gdy Mullen zdemaskował podwójną grę Pakistanu, argumentował że Stany Zjednoczone muszą pozostać w zaangażowaniu z Pakistanem; że muszą być tam "kiedy dalej jest światło". Dla wielu jest to myślenie życzeniowe. Ale pouczające jest przypomnienie sobie, że istnieje jeden mechanizm dyplomatyczny z historią sukcesu w Pakistanie. Zaraz po atakach z 11 września 2001 roku ówczesny wicesekretarz stanu Richard Armitage ostrzegł przywództwo pakistańskie, że zostanie "zbombardowane z powrotem do epoki kamienia łupanego" jeśli nie poprze inwazji amerykańskiej na Afganistan. Był to pierwszy - i ostatni - raz kiedy Stany Zjednoczone uzyskały pełną współpracę Pakistanu w tej wojnie. Potem Waszyngton uznał, że aby utrzymać współpracę Pakistanu wystarczą marchewki, rozdając 20 miliardów dolarów pomocy w ciągu minionej dekady. Lecz z każdym nowym czekiem pretensje Pakistanu wobec USA narastały i narastało też wsparcie dla bojowników.

Być może w ostatniej chwili administracja Obamy uświadomiła sobie szaleństwo tego podejścia i znalazła swój własny moment a la Armitage. Czy będzie to miało taki sam skutek w Pakistanie, zobaczymy. Jedna rzecz jest jednak jasna: rękawice zostały zdjęte.

 

Jeff M. Smith to Kraemer Strategy Fellow w American Foreign Policy Council.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2011/09/25/us-takes-gloves-off-with-pakistan/

 

Opis stosunków Pakistan-USA na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,stosunki_dwustronne,USA

 

FOTO: Flickr user Chairman of the Joint Chiefs of Staff



Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów