Chiński kompleks dyktatora
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Chiński kompleks dyktatora
Minxin Pei The Diplomat 2011-09-27 22:46:13

Często przyjmuje się, że chińscy decydenci są archetypowymi praktykami realpolitik. Ale rozpieszczanie przez nich dyktatorów jest kontrproduktywne.

 

W powszechnej opinii na temat polityki zagranicznej Chin w okresie postmaoistowskim Pekin jest najbardziej wzorcowym praktykiem realpolitik na świecie - dąży do realizacji swoich interesów narodowych bez uprzedzeń ideologicznych.

Ale przedstawianie Pekinu jako pozbawionego ideologii pragmatyka w sprawach międzynarodowych stoi w sprzeczności z jego polityką i zachowaniem wobec niektórych spośród najgorszych dyktatur na świecie. Na przykład Chiny utrzymywały swoje poparcie dla reżimu Slobodana Milosevicia [w Jugosławii] prawie do samego końca jego rządów. W Afryce, Chiny trzymały się Roberta Mugabe z Zimbabwe, zapraszając go do odwiedzenia Pekinu nawet wtedy gdy był on pariasem międzynarodowym. Spośród przywódców latynoamerykańskich, pekińscy mandarynowie jak się wydaje szczególnie upodobali sobie Hugo Chaveza z Wenezueli, dyktatora pod każdym względem oprócz nazwy.

Chiński kompleks dyktatora był w pełni widoczny podczas arabskiej wiosny. Gdy w lutym upadał reżim Hosniego Mubaraka oficjalne media chińskie stale przedstawiały siły antymubarakowskie w Egipcie jako bandy, które nie przyniosą nic innego niż chaos. Postępowanie Chin wobec niedawnego upadku reżimu Muammara Kadafiego było wybitnie niedorzeczne. Pekin nie tylko przyjął w czerwcu wysokiego rangą przedstawiciela skazanego na porażkę reżimu Kadafiego - jego producenci broni próbowali sprzedać siłom Kadafiego w lipcu broń wartą 200 milionów dolarów, z pogwałceniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ zabraniającej sprzedaży broni do Libii.

Co ten kompleks dyktatora mówi nam o chińskiej polityce zagranicznej? Najbardziej oczywista odpowiedź jest taka, że zamiast być pozbawioną ideologii, chińska polityka zagraniczna jest faktycznie dość ideologiczna. Jak widać po ostatnich wydarzeniach, nawet w sytuacjach, w których wspieranie dyktatur szkodzi chińskim interesom Pekin postanowił wziąć stronę tych wyrzutków międzynarodowych. To ukierunkowanie ideologiczne wynika z natury wewnętrznego reżimu politycznego w Chinach - państwa jednopartyjnego. Rządząca Chińska Partia Komunistyczna wierzy, że największe dla niej zagrożenie ideologiczne stanowią liberalne demokracje na Zachodzie. Nawet gdy Chiny czerpią korzyści z międzynarodowego systemu gospodarczego cechującego się wiodącą rolą państw zachodnich, Partia Komunistyczna nigdy nie opuściła swojej gardy przeciwko demokratycznemu Zachodowi.

Następstwem tego przekonania w polityce zagranicznej jest to, że Chiny potrzebują sojuszników - zwłaszcza odmiany autorytarnej - w świecie rozwijającym się aby przeciwstawić się Zachodowi. Z dyktatorami łatwiej jest się obchodzić, z punktu widzenia Pekinu, zwyczajnie dlatego, że Chiny bardzo dobrze wiedzą jak się robi interesy z władcami, których nie ograniczają rządy prawa, społeczeństwo obywatelskie i partie opozycyjne. Fakt, że tacy dyktatorzy są skazani na ostracyzm społeczności międzynarodowej nie jest zatem powodem do obaw. Przeciwnie, ich izolacja czyni ich jeszcze bardziej zależnymi od Chin.

Problem z takim myśleniem leży w tym, że nie jest on prawdziwy, bo rozpieszczanie dyktatorów tak naprawdę nie służy chińskim interesom. Izolowani dyktatorzy może i są słabi, ale są trudnymi partnerami i rozrabiakami. Korea Północna jest być może najlepszym przykładem. Reżim Kima Dzong-ila, najbardziej izolowany na świecie, przysporzył swoim chińskim patronom mnóstwo zmartwień z powodu swojego programu nuklearnego i agresji przeciwko Korei Południowej. Kadafi, kiedy był u władzy, wielokrotnie blokował zakup majątku naftowego w Libii przez chińskiego państwowego giganta naftowego CNPC. Kadafi dopuścił się też najcięższego grzechu przeciwko Chinom podejmując prezydenta Tajwanu, żarliwego rzecznika niepodległości, w 2006 roku. Chiny może i zaliczają punkty przeciwko swoim wrogom, ale najwyraźniej dają swoim autokratycznym klientom mnóstwo luzu.

Dyktatorzy są też kiepskim celem dla inwestycji Chin. Z perspektywy Pekinu może się wydawać, że władza takich dyktatorów jest solidna. Jednak z powodu endemicznej korupcji, brutalnego ucisku i braku poparcia wewnątrz społeczeństw dyktatury są notorycznie niestabilne i często implodują bez ostrzeżenia, jak pokazuje arabska wiosna. Nadzieje Pekinu, że długoterminowe relacje z dyktatorami są możliwe i produktywne są naiwne i lekceważą ryzyko poważnych reperkusji gdyby doszło do upadku ich klientów.

Z perspektywy czystej realpolitik chińskie obawy o nowe demokracje w krajach rozwijających się są mocno przesadzone. Większość nowych demokracji nie jest marionetkami Zachodu. Tak naprawdę ich polityka zagraniczna jest wyjątkowo pragmatyczna. Weźmy na przykład Brazylię i Indonezję. Obie są przykładami sukcesu w przechodzeniu od dyktatury do demokracji. Obie wykazują daleko idącą niezależność w swojej polityce zagranicznej. Obie mają dobre stosunki z Chinami.

Równocześnie niektóre reżimy autokratyczne otaczające Chiny będą stwarzać najpoważniejsze zagrożenia dla chińskiego bezpieczeństwa. Jedną z możliwości jest Rosja. Autorytarny reżim Władimira Putina nie tylko nie ufa Chinom, ale też podejmował kroki szkodzące bezpieczeństwu narodowemu i energetycznemu Chin. Wielokrotnie nie wywiązywał się ze swojej obietnicy zwiększenia eksportu surowców energetycznych do Chin i sprzedał Wietnamowi zaawansowane samoloty bojowe i okręty podwodne, które mogą być zastosowane przeciwko wojsku chińskiemu w potencjalnym konflikcie na Morzu Południowochińskim. Wietnam, kolejna dyktatura jednopartyjna, to państwo które z największym prawdopodobieństwem może wdać się w potyczkę z Chinami w związku ze sporami terytorialnymi na Morzu Południowochińskim. Co do Korei Północnej, jej dokarmiane przez Pekin elity rządzące kiedy to tylko możliwe niespecjalnie ukrywają wrogość wobec swoich patronów, a podczas zamrożonych obecnie rozmów 6-stronnych wielokrotnie zawodziły i zawstydzały Pekin swoją dwulicowością i obłudą.

Więc Chiny powinny zrzucić swój kompleks dyktatora. Jeśli pozwoli mu się na dalsze wpływanie na chińską politykę zagraniczną, kompleks ten niepotrzebnie wystawi Chiny na konfrontacje z demokratycznym Zachodem, zmarnuje jej cenne środki dyplomatyczne i ekonomiczne oraz podważy interesy narodowe Chin.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2011/09/27/china%E2%80%99s-dictator-complex/

 

Opis polityki zagranicznej Chin na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,polityka_zagraniczna

 

FOTO: US Navy


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów