Decyzja administracji Obamy o zaoferowaniu modernizacji starzejącej się floty tajwańskich myśliwców F-16 zdenerwuje Pekin i zaniepokoi Tajwan.
W środę 21 września administracja Baracka Obamy oficjalnie powiadomiła Kongres USA o swojej decyzji zaoferowania Tajwanowi jedynie modernizacji użytkowanych obecnie myśliwców F-16 A/B, a nie sprzedaży 66 nowych F-16 C/D, o co prosił rząd w Tajpej.
Kwestia ta już długo przed ogłoszeniem decyzji wywołała polityczne wstrząsy w Waszyngtonie: już w maju tego roku szeroka koalicja 45 senatorów napisała do Obamy apelując by "szybko powiadomił Kongres o sprzedaży 66 samolotów F-16 C/D, których Tajwan potrzebuje w celu zmodernizowania swoich sił powietrznych". 1 sierpnia Izba Reprezentantów poszła w ich ślady wydając podobny list, podpisany przez zdumiewającą ilość 181 członków Izby.
Więc co tak w zasadzie jest tu stawką? Po pierwsze, w Cieśninie Tajwańskiej jest poważna nierównowaga siły lotniczej. Tajwan ma flotę złożoną ze 145 obecnie użytkowanych F-16 A/B, 56 Mirage 2000 kupionych we Francji na początku lat 1990-tych, 126 własnej produkcji samolotów myśliwskich (Indigenous Defense Fighters -IDF), które weszły do służby pod koniec lat 1980-tych i 42 F-5 z ery wojny wietnamskiej, które latają już od przeszło 30 lat.
Wszystko to oznacza, że z całkowitej floty 370 samolotów myśliwskich Tajwanu połowa ma ponad 20 lat, zaś druga połowa około 15 lat. Modernizacja obecnie użytkowanych F-16 A/B jest zatem pożądana, z czym zgadzają się Stany Zjednoczone. Można by więc pomyśleć, że zastąpienie samolotów, które weszły do służby w latach 1970-tych i 1980-tych byłoby racjonalne i sensowne, zwłaszcza w świetle karkołomnego tempa rozbudowy swojej floty przez Pekin.
Szybki przegląd tegorocznego raportu Departamentu Obrony USA na temat siły militarnej Chin, teraz niepozornie zatytułowanego "Rozwój wydarzeń w zakresie wojskowości i bezpieczeństwa dotyczący Chińskiej Republiki Ludowej" pokazuje, że Chiny mają w sumie 1680 samolotów myśliwskich plus 620 samolotów bombowych/szturmowych, z czego odpowiednio 330 i 160 stacjonuje w zasięgu Tajwanu. Wiele z nich to nowoczesne, zaawansowane rosyjskie samoloty Suchoj Su-27 i Su-30, Chiny testują też samolot piątej generacji technologii stealth (J-20) i samoloty bazujące na lotniskowcach (J-15), oprócz tego kupując kolejne zaawansowane samoloty od Rosji.
Rząd USA ma zatem pełną świadomość tej nierównowagi sił powietrznych w Cieśninie. W styczniu Defense Intelligence Agency dokonała oceny stanu obrony przeciwlotniczej Tajwanu i uznała, że jest on coraz gorszy z powodu starzejących się samolotów myśliwskich. Wówczas to administracja Obamy obiecała wydać do lata raport na temat równowagi sił powietrznych. Jednak jak dotąd nie został on opublikowany (źródła w administracji mówią, że został ukończony przez Departament Obrony, ale blokuje go Rada Bezpieczeństwa Narodowego, która pragnie uniknąć urażenia Chin).
Zwolennicy sprzedaży nowszych myśliwców Tajwanowi mieli nadzieję, że argumenty ekonomiczne mogłyby przekonać administrację Obamy do jej zatwierdzenia. Tak jak było to w 1992 roku, kiedy pierwszy prezydent Bush ogłosił sprzedaż pierwszej partii 150 samolotów F-16 A/B, przyniosłoby to nowe miejsca pracy. W rzeczy samej, według niedawnego raportu Perryman Group powstałoby około 23 tysiące miejsc pracy w 10 stanach, w tym w Teksasie, Kalifornii, Nowym Jorku, Wirginii i Maryland.
To ten argument ekonomiczny jest głównym powodem dlaczego Kongres będzie próbował odrzucić tę decyzję i zmusić administrację do zatwierdzenia sprzedaży myśliwców. Senatorzy John Cornyn (Republikanin-Teksas) i Robert Menendez (Demokrata-New Jersey, współprzewodniczący senackiego koła ds. Tajwanu) już przedstawili ustawę zatytułowaną Taiwan Airpower Modernization Act, która właśnie do tego zmierza.
Po stronie Izby Reprezentantów tymczasem, przewodnicząca Komisji Spraw Zagranicznych Ileana Ros-Lehtinen (Republikanka-Floryda) przedstawiła szerszą ustawę Taiwan Policy Act, która zawiera konkretne sformułowania popierające sprzedaż nowych F-16. Ustawa ta ma poparcie zarówno Demokratów jak i Republikanów i spodziewane jest jej szybkie przejście przez Kongres.
Widok z Tajwanu
Poparcie dla zakupu nowych F-16 w Stanach Zjednoczonych jest jedną z niewielu kwestii, co do której partie polityczne na Tajwanie mogą osiągnąć zgodę. Z wnioskiem o 66 nowych samolotów F-16 C/D wystąpiła jeszcze w 2006 roku administracja Chena Shui-biana z partii DPP, która widziała w tym wielce potrzebny zastrzyk dla zdolności wyspy do obrony przeciwko coraz bardziej agresywnym Chinom. Początkowo Kuomintang obecnego prezydenta Ma Ying-jeou sprzeciwiał się sprzedaży i blokował ją w zgromadzeniu ustawodawczym, gdzie partia ta miała większość. Jednak po dojściu do władzy w 2008 roku Ma zrobił zwrot o 180 stopni i zaczął popierać sprzedaż, jako że pragnął negocjować z Chinami "z pozycji siły". Gdy zbliżają się styczniowe wybory prezydenckie, rząd Ma w ciągu kilku ostatnich miesięcy zdwoił swoje wysiłki na rzecz pozyskania nowych F-16 C/D, nie chcąc być postrzeganym przez elektorat jako miękki w sprawach obronności.
Decyzja administracji Obamy o niesprzedaniu F-16 C/D w chwili obecnej będzie odebrana przez elektorat na Tajwanie jako poważna porażka polityki rządu Ma. Opozycyjna DPP i tak oskarżała Ma o to, że poszedł na łatwiznę zwracając się o nowe F-16 C/D, lecz nie traktował na poważnie obrony Tajwanu, pozwalając na kurczenie się budżetu obronnego i pogarszanie się zdolności obronnych Tajwanu.
W Pekinie tymczasem można oczekiwać, że rząd i Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (PLA) wywołają małą burzę wokół proponowanej modernizacji myśliwców. Za kulisami jednak będzie pewna satysfakcja z faktu, że silna presja na Waszyngton przynosi rezultaty, i że Chiny zapobiegły dodaniu wigoru siłom powietrznym Tajwanu przez administrację Obamy. Pekin zręcznie wykorzystuje kwestię sprzedaży broni do wywierania presji na Stany Zjednoczone: wiąże ją ze swoją współpracą w szeregu innych kwestii, takich jak Morze Południowochińskie, Korea Północna itd. (Chociaż w każdej z tych kwestii i tak chodzi swoją drogą).
Jedna rzecz jest jasna - ostatnie słowo w tej kwestii jeszcze nie zostało powiedziane. Będzie ostra debata i bardzo możliwe, że administracja Obamy będzie musiała się wycofać i mimo wszystko zatwierdzić sprzedaż F-16 - i to w niezbyt odległej przyszłości. Niezależnie od tego, decyzja ta jest dla Obamy propozycją typu "lose-lose": Pekin nie będzie zadowolony i tak pozostanie dopóki Tajwan nie wyrzeknie się swoich aspiracji by być pełnoprawnym i równoprawnym członkiem społeczności międzynarodowej. A Tajwan bynajmniej także nie będzie z tego zadowolony.
Lecz co najistotniejsze, decyzja ta nie wróży dobrze wpływom strategicznym Stanów Zjednoczonych w Azji Wschodniej, jako że inne narody zinterpretują ją jako odwrót i redukcję wsparcia dla kluczowego państwa w łańcuchu krajów graniczących z Chinami na Zachodnim Pacyfiku.
Gerrit van der Wees jest byłym dyplomatą holenderskim. Obecnie pełni funkcję starszego doradcy politycznego waszyngtońskiej Formosan Association for Public Affairs i redaktorem publikacji Taiwan Communique.
Copyright The Diplomat.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://the-diplomat.com/2011/09/22/a-lose-lose-fighter-decision/
Opis stosunków Tajwan-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Tajwan,stosunki_dwustronne,USA
FOTO: Flickr user Buddy8d