Cień Putina wisi nad światem
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Cień Putina wisi nad światem
Richard Weitz The Diplomat 2011-10-13 22:45:48

Wygląda na przesądzone, że Władimir Putin ponownie zostanie prezydentem Rosji. Chiny i Iran mogą się na to zapatrywać pozytywnie, ale czy sąsiedzi będą chcieć jego Unii Eurazjatyckiej?

 

Wydaje się zupełnie naturalne, że skoro obecny premier Władimir Putin ma powrócić jako prezydent Rosji na kolejne kilka lat, rzecznicy rządu zaczęli wychwalać długotrwałe rządy Leonida Breżniewa u steru Związku Radzieckiego. Zaiste, sam Putin powiedział, że jedną z jego głównych ambicji jest utworzenie "Unii Eurazjatyckiej" wśród byłych republik radzieckich. Putin nazwał kiedyś upadek Związku Radzieckiego największą katastrofą XXI wieku i jego ambicje by go odtworzyć mogą utrudnić życie w regionie Azji i Pacyfiku - i poza nim.

Większość Rosjan pamięta lata Breżniewa jako boleśnie długi okres "zastoju" - stagnacji i rozkładu. W rezultacie, ogłoszenie przez Putina zamiaru powrotu do prezydentury w Rosji - które to stanowisko piastował od 2000 do 2008 roku przed przekazaniem funkcji (lecz nie władzy) Dmitrijowi Miedwiediewowi - szybko zrodziło niezbyt pochlebne karykatury przedstawiające go jako podstarzałego Breżniewa. To skłoniło zazwyczaj małomówny sztab Putina do podjęcia obrony postępu za Breżniewa w rosyjskich mediach.

Bardziej poważnym tematem jest jednak nieoczekiwana propozycja Putina dotycząca utworzenia Unii Eurazjatyckiej - który to pomysł nakreślił w rzadkim, długim artykule w prominentnej gazecie rosyjskiej. Rosja już konsoliduje swoją niedawno powołaną Unię Celną z Białorusią i Kazachstanem. Teraz intencją wydaje się być powiększenie liczby członków, jak też poszerzenie jej funkcji i kompetencji. Artykuł ów, chociaż wyrzekał się zamiarów po prostu przywrócenia Związku Radzieckiego, mówi o wartości konsolidacji byłych republik radzieckich w coś na podobieństwo Unii Europejskiej. Republiki koordynowałyby swoją politykę zagraniczną, gospodarczą i w innych dziedzinach - przypuszczalnie pod przywództwem Moskwy - celem zwiększenia ich (Moskwy) wpływów globalnych.

Ale realizacja wizji Putina okaże się trudna. Istniejące instytucje międzynarodowe w byłym bloku radzieckim - wśród których są Wspólnota Niepodległych Państw, Organizacja Traktatu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i Unia Celna - mają trudności z osiągnięciem konkretnej współpracy i utrzymaniem dynamiki. Chociaż wielu przywódców republik radzieckich nie dążyło do niepodległości w 1991 roku, teraz autonomia zaczęła im się podobać i generalnie nie są skorzy jej poświęcić. Wiele z tych nowo niepodległych państw ochoczo rozwija stosunki z Chinami bądź z Zachodem aby zrównoważyć swoje powiązania z Moskwą.

Pod tym względem propozycja Unii wydaje się zmierzać do przyciągnięcia tych państw poradzieckich, które jak dotąd pozostają poza kontrolą Moskwy, takich jak Ukraina. Nawet mimo tego, że Ukrainą kieruje teraz rząd bardziej przyjazny Moskwie, przywódcy ukraińscy wahają się czy powinni przystąpić do Unii Celnej, czy też próbować zbliżać się do UE. Putin już zasygnalizował, że Kijów nie może dążyć do obu celów. Od marca 2007 roku UE i Ukraina negocjują porozumienie o wolnym handlu w ramach nowego Porozumienia o Stowarzyszeniu, które ma zastąpić obecne Porozumienie o Partnerstwie i Współpracy (PCA) wdrożone w 1998 roku. Putin powiedział ukraińskiemu premierowi Nikołajowi Azarowowi, że wstąpienie do Unii Celnej da Ukrainie około 6,5-9 miliardów dolarów bezpośrednich korzyści za sprawą większych możliwości przemysłowych. Rosja dysponuje znaczącymi narzędziami wpływu z racji głębokich współzależności między oboma gospodarkami narodowymi. Większość ukraińskiego eksportu wysokiej technologii trafia do Rosji. Tak jak Moskwa, EU utrzymuje, że bliższa integracja z nią przyczyni się do wzrostu gospodarczego Ukrainy, biorąc pod uwagę to, że UE jest głównym partnerem handlowym Ukrainy, na UE przypada 1/3 handlu zewnętrznego Ukrainy, a także to, że Ukraina skorzystałaby na związkach politycznych. Putin ostrzegł natomiast, że porozumienie o wolnym handlu między Ukrainą a UE wymagałoby od Rosji podjęcia środków ochronnych, takich jak wprowadzenie barier handlowych między oboma krajami.

Ale to Gruzja najprawdopodobniej ucierpiałaby na powrocie Putina. Putin i gruziński prezydent Michaił Saakaszwili nienawidzą się wzajemnie - Putin podobno powiedział prezydentowi Francji Nicolasowi Sarkozy'emu, że chciał powiesić gruzińskiego przywódcę za jaja. Nawet jeśli inny Gruzin zastąpiłby Saakaszwiliego w charakterze dominującego lidera politycznego, Putin najprawdopodobniej nie wycofałby się z de facto aneksji przez Moskwę separatystycznych regionów gruzińskich Abchazji i Osetii Południowej, które zostały w pełni okupowane przez wojska rosyjskie w 2008 roku. Chociaż Moskwa formalnie uznała je za niepodległe państwa, wojsko rosyjskie buduje duże, długoterminowe bazy w obu regionach. Najlepsze co może nastąpić kiedy Saakaszwili przestanie być prezydentem w 2013 roku, jeśli powstrzyma się od pójścia w ślady Putina i zostania premierem, to że Rosja może pozwolić na więcej handlu bezwizowego między regionami separatystycznymi a resztą Gruzji i złagodzić swoją blokadę gospodarczą Gruzji.

Rosyjsko-gruzińskie napięcia komplikują też wejście Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO), jako że Tbilisi blokuje aplikację Rosji - która musi zostać zaakceptowana jednomyślnie przez wszystkich członków - dopóki Moskwa nie uzna prawa Tbilisi do nadzorowania handlu z regionami separatystycznymi. Tak naprawdę Putin zawsze wydawał się być mniej entuzjastycznie nastawiony do członkostwa w WTO niż Miedwiediew czy były rosyjski minister finansów Aleksiej Kudrin, który zrezygnował w tym miesiącu w związku z układem między Putinem a Miedwiediewem.

Gruzja to też jedna z kwestii, które mogą wykoleić reset rosyjsko-amerykański. Wielu Amerykanów w naturalny sposób sympatyzuje z Gruzinami jako osaczonymi outsiderami dążącymi do promocji demokracji i dynamicznej gospodarki wolnorynkowej w swoim kraju, zarazem prowadząc niezależną, ale proamerykańską politykę zagraniczną, która obejmuje wysłanie wojsk bojowych do Iraku, a teraz też do Afganistanu. Administracja Obamy wyeliminowała poprzednie źródło napięć między Moskwą a Waszyngtonem praktycznie porzucając starania administracji George'a W. Busha o przyznanie Gruzji i Ukrainie członkostwa w NATO w bliskiej przyszłości. Putin ostro atakował ekspansję NATO w ostatnich latach swojej prezydentury i prawdopodobnie będzie to robił ponownie jeśli, co jest możliwe, przyszła administracja amerykańska wznowi starania o poszerzenie NATO w kierunku wschodnim.

Nawet jeśli Putin spróbuje utrzymać reset, nie ma pewności, że tak samo będzie w przypadku Stanów Zjednoczonych. Problemem raczej nie będzie Biały Dom Obamy, który już wyraził chęć współpracy z kimkolwiek kto zostanie wybrany prezydentem. Ale Kongres, chociaż nie antyrosyjski, generalnie nienawidzi Putina. Dlatego zapewne trudniej będzie administracji Obamy uzyskać kongresową aprobatę dla przyszłych traktatów rosyjsko-amerykańskich. Na przykład, pomimo swojej skromnej natury, Nowy START uzyskał dużo mniej poparcia w Senacie niż poprzednie układy o kontroli zbrojeń strategicznych. Gdyby Putin był prezydentem w zeszłym roku, być może układ ten nie zostałby poparty przez wymagane 2/3 senatorów.

Nie wygląda na to by Moskwa bądź Waszyngton skłaniały się do negocjowania wkrótce nowego układu o kontroli zbrojeń, ale oba rządy pragną pogłębić swoje stosunki gospodarcze, które pozostają słabą podporą relacji dwustronnych. Zasadniczo, Rosjanie może i rozumieją, że urzędnicy amerykańscy, w przeciwieństwie do swoich kolegów w Rosji, nie mogą postanowić gdzie bogaci Amerykanie mają inwestować swój kapitał. Ale Rosjanie zwracają uwagę, że chociaż wielkość gospodarek UE i USA jest podobna, inwestycje europejskie w Rosji są około 10 razy większe. Z perspektywy Moskwy łatwo jest ocenić, że problem tej nierówności leży po stronie Waszyngtonu, a nie Moskwy.

Wpływ powrotu Putina na stosunki Rosji z Japonią jest tymczasem niewiadomy. W latach gdy Putin był prezydentem Japończycy mieli w nim twardego negocjatora w sprawie 4 spornych wysp, które Rosjanie nazywają Południowymi Kurylami, a Japończycy - Terytoriami Północnymi. Japońscy oficjele postanowili cierpliwie poczekać do odejścia Putina w 2008 roku, kiedy to przeniósł się on do biura premiera. Ale Miedwiediew przyjął jeszcze twardszą linię, a nawet stał się pierwszym prezydentem Rosji, który osobiście odwiedził wyspy, wywołując mini-kryzys w relacjach z Tokio.

Miedwiediew i jego otoczenie najwyraźniej dążyli do umocnienia nacjonalistycznych referencji Miedwiediewa kosztem Tokio. Putin prawdopodobnie skłania się do kontynuacji tej twardej linii, chociaż ma też autorytet być pójść opcją "Nixona w Chinach" - wynegocjowania kompromisowego rozwiązania i następnie zmuszenia Rosjan, którzy jak pokazują sondaże nie chcą czynić już żadnych koncesji terytorialnych, do zaakceptowania go. Motywacją Putina do starania się o taki układ byłaby chęć zapewnienia japońskiego wsparcia kapitałowego i technicznego dla modernizacji rosyjskiej gospodarki, który to cel został przez niego poparty w inauguracyjnym przemówieniu kampanii wyborczej.

Dwoma krajami azjatyckimi, które mogłyby najbardziej skorzystać na powrocie Putina mogą być Iran i Chiny. Stosunki rosyjsko-irańskie, które nigdy nie były bardzo dobre, są na równi pochyłej od kiedy Putin oddał prezydenturę. Rosja zagłosowała za dodatkowymi rundami coraz to bardziej dotkliwych sankcji ONZ karzących Irańczyków za prowadzenie podejrzanych działań nuklearnych, a nawet anulowała sprzedaż pierwszorzędnego rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej S-300, za który Teheran wpłacił już znaczącą zaliczkę. Iran formalnie zaskarżył teraz Rosję do sądu w związku z tą decyzją. Putin wydaje się bardziej otwarty na ewentualną ograniczoną współpracę geopolityczną z Iranem w kwestiach wspólnego zainteresowania, takich jak powstrzymywanie wpływów zachodnich w Eurazji.

Chiny także mogą skorzystać na powrocie Putina. Podczas gdy Miedwiediew skupił swoją dyplomację wobec Chin na rozwoju powiązań ekonomicznych, energetycznych i społecznych, Putin mógłby bardziej aktywnie promować rosyjsko-chińską współpracę obronną, zwłaszcza gdyby NATO i Rosja okazały się niezdolne do rozwiązania swoich różnic co do obrony przeciwrakietowej, co wydaje się być prawdopodobne. Oba państwa mogłyby też bardziej koordynować swoją politykę wobec Korei Północnej. Ale mimo to ważne jest by nie lekceważyć zasadniczych źródeł napięć między oboma krajami, przejawiających się ostatnio w rosyjskiej decyzji o upublicznieniu niedawnego aresztowania chińskiego szpiega w Rosji, jak również w ciągłych napięciach co do ceny jaką Chiny będą płacić za dostawy rosyjskich surowców energetycznych.

Póki co jednak, oczy Zachodu i Azji skupią się na Rosji 4 marca. Wybory te może i mają z góry przesądzony wynik, ale bynajmniej nie jest przesądzone to, co stanie się w ich następstwie.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2011/10/11/putin%e2%80%99s-shadow-looms-over-world/

 

FOTO: Flickr use Steve White2008


Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów