Teheran zareagował gniewem i groźbami na decyzję Ankary o zezwoleniu NATO na instalację radaru stanowiącego część systemu obrony przeciwrakietowej. Najwyższy przywódca irański, ajatollah Ali Chamenei potępił tę decyzję, zaś wysocy irańscy dowódcy wojskowi i urzędnicy rządowi ostrzegli przed konsekwencjami.
"To jest bardzo poważna sprawa, jest to ważne dla Iranu, Iranowi się to nie podoba", mówi analityk spraw irańskich Jamsid Assadi z francuskiej Burgundy School of Business. "Iran zdecydowanie czuje się izolowany i w niebezpieczeństwie. A gdy na przykład czytam prasę irańską, zwłaszcza tę bardzo konserwatywną, krytykują oni bardzo otwarcie to co się dzieje."
Decyzja Ankary jest powszechnie odbierana jako zwycięstwo militarne i dyplomatyczne Waszyngtonu, potwierdzenie przywiązania Turcji do jej partnerów z NATO ponad irańskim sąsiadem. Jest to odwrót od trendu z kilku minionych lat, kiedy zakorzeniona w islamizmie turecka Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) traktowała priorytetowo pogłębianie stosunków z Teheranem w ramach jej polityki "zera problemów" z sąsiadami. Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan w pewnym momencie określił nawet irańskiego prezydenta Mahmuda Ahmadinejada dobrym przyjacielem Turcji i skrytykował zachodnich sojuszników Ankary za ich twarde stanowisko wobec Teheranu w związku z jego programem nuklearnym.
Wrodzone napięcia
Były turecki dyplomata Sinan Ulgen uważa, że polityka zbliżenia dobiegła końca: "Myślę, że możemy mówić o nowej fazie. A więc rzeczywiście wchodzimy w okres bardziej realistycznej oceny". Ulgen dodaje, że "naturalnie, fakt że te oświadczenia wychodzą z Teheranu pokazuje, iż jest teraz rosnące ryzyko wzmożonych napięć między Ankarą a Teheranem. Są to napięcia, które są wrodzone w stosunkach Turcji z Iranem. Są wrodzone z powodu dziedzictwa historycznego, z powodu wpływów jakie te państwa próbują zdobyć w regionie, które stawiają je przeciwko sobie".
Te wrodzone napięcia stawały się widoczne już nawet przed decyzją o instalacji radaru. Ankara coraz częściej dąży do podważania wpływów Teheranu w Iraku, który jest ich wspólnym sąsiadem. W marcu Erdogan złożył mocno nagłośnioną wizytę w Bagdadzie. Ale to arabska wiosna i postawienie się Turcji w pozycji orędownika demokracji, a nawet państwa świeckiego jako modelu dla nowych reżimów, stwarza największe zagrożenie dla stosunków irańsko-tureckich - a w szczególności poparcie Ankary dla opozycji syryjskiej.
"Jeśli dojdzie do zmiany reżimu w Syrii, zmieni się cała równowaga sił", wyjaśnia politolog Nuray Mert z Uniwersytetu w Stambule. "Bo jeśli Iran utraci Syrię, to utracą oni ważną bazę swojej potęgi na Bliskim Wschodzie. Więc będzie to poważna porażka dla Iranu i w tych ramach Turcja staje po stronie dysydentów i wspiera pewien rodzaj zmiany reżimu. Iran będzie to odbierał bezpośrednio przeciwko sobie."
Co pogłębia lęki Teheranu, Ankara blisko koordynuje teraz swoją politykę syryjską z Waszyngtonem, twierdzi były turecki dyplomata Ulgen: "Było wiele rozmów telefonicznych na bardzo wysokich szczeblach, konwersacji między przywódcami tureckimi a przywództwem amerykańskim. A teraz obie strony naprawdę się zgadzają i turecka polityka względem Syrii wydaje się rzeczywiście mieć pełne poparcie amerykańskiej administracji."
Nowa asertywność Turcji
Ale obszarem gdzie Ankara nie ma pełnego poparcia Waszyngtonu są ciągle utrzymywane stosunki finansowe i handlowe z Iranem. Pomimo ochłodzenia w stosunkach politycznych, handel turecko-irański nadal kwitnie. Ankara niezłomnie obstaje przy tylko minimum wymaganego egzekwowania sankcji ONZ, którym się sprzeciwiała w zeszłym roku jako niestały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ.
"Turcja była największym czynnikiem pomagającym i asystującym reżimowi irańskiemu w przetrwaniu [sankcji]", twierdzi ekspert od spraw irańskich Mehrdad Emadi z brytyjskiej firmy konsultingowej Betamatrix. "Faktycznie Turcja to kluczowy gracz. Turcja pomaga i wyświadcza przysługi reżimowi w Teheranie na tak wielu poziomach. Wiemy o przynajmniej 11 przypadkach, w których tureckie banki i firmy, tureckie firmy przewozowe, w imieniu reżimu w Teheranie nabywały towary i technologie, których Iran potrzebuje."
Ale narastająca zależność ekonomiczna i finansowa od Turcji oznacza, że Teheran ma ograniczone pole manewru odnośnie rosnącego zagrożenia dyplomatycznego stwarzanego teraz przez Ankarę, uważa Assadi: "Iran jest izolowany. Iran potrzebuje Turcji dużo bardziej niż ona potrzebuje Iranu, a irańska prasa będzie krytykować Turcję. Jednak oni zaakceptują cokolwiek Turcja powie; nie mają innej opcji."
Lecz ceną tego wpływu na Teheran jest dla Ankary rosnąca krytyka ze strony jej zachodnich sojuszników, w szczególności Stanów Zjednoczonych. Minister spraw zagranicznych Turcji Ahmet Davutoglu powiedział parę dni temu, że prezydent USA Barack Obama i Erdogan niedawno pokłócili się o stosunki gospodarcze Turcji z Iranem. Według byłego dyplomaty Ulgena, zachodni sojusznicy Ankary, tak jak i Iran, muszą zrozumieć, że mają teraz do czynienia z nową Turcją.
"Ta transformacja od niemal uległego członka społeczności zachodniej do asertywnego, ambitnego mocarstwa regionalnego - to właśnie dziś widzimy", mówi Ulgen. "I ma to zarówno wymiar soft power, jak również wymiar hard power. Dlatego obie strony - czyli partnerzy z NATO i sojusznicy strategiczni - muszą znaleźć sposób na dostosowanie się do tych aspiracji i nowej asertywności jaką Turcja ma w swojej polityce zagranicznej. A więc tak, Turcja będzie niewygodnym partnerem, ale pozostanie partnerem."
Lojalność Turcji w kwestii Iranu będzie poddana kolejnemu testowi gdy Waszyngton naciska na ostre sankcje przeciwko Teheranowi w związku z domniemanym spiskiem na życie ambasadora Arabii Saudyjskiej w Stanach Zjednoczonych. Póki co Ankara odmawia komentarza w tej sprawie.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/turkey_iran_end_of_the_affair/24364900.html
FOTO: Flickr user Truthout.org