Powrót Putina: szybko z powrotem do przeszłości
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Powrót Putina: szybko z powrotem do przeszłości
Simon Saradżjan ISN 2011-11-03 22:59:36

Decyzja premiera Władimira Putina i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa o zamianie stanowisk być może kładzie kres diarchii w Rosji, ale raczej nie doprowadzi do żadnych zmian tektonicznych w polityce. Jeszcze bardziej scementuje natomiast system "demokracji sterowanej", który z czasem stanie się tak sztywny, że może nie dać sobie rady z przewlekłym kryzysem.

 

Ogłoszona 24 września na Kongresie partii Jedna Rosja zamiana stanowisk między Putinem a Miedwiediewem nie jest roszadą. Powrót Putina na Kreml w maju 2012 roku - który jak się powszechnie oczekuje rosyjscy wyborcy gładko zatwierdzą w marcu 2012 roku - zakończy ich wspólne rządy w Rosji. Putin był i znów będzie dużo silniejszym prezydentem, który cieszy się większym poparciem w łonie elity i nie potrzebuje współwładcy; Miedwiediew byłby dużo słabszym premierem niż Putin, który miał dużo do powiedzenia we wszystkich ważnych decyzjach podczas prezydentury swojego protegowanego. Mimo to można oczekiwać, że Miedwiediew zachowa stołek premiera przez znaczący czas, jako że Putin uważa, iż zdymisjonowanie swojego protegowanego zaszkodziłoby jego reputacji.

Bez zmian tektonicznych w polityce zagranicznej gdy reset USA-Rosja wyczerpuje swój potencjał

Biorąc pod uwagę pociąg Putina do besztania mocarstw zachodnich w przemówieniach skierowanych do krajowego audytorium, jego powrót może zaskutkować zaostrzeniem rosyjskiej retoryki względem Zachodu. Ponadto, jak mówią przeciwnicy zbliżenia Rosji z Zachodem, mocarstwa zachodnie nie powinny już więcej oczekiwać "prezentów" od Rosji, takich jak wstrzymanie się w marcu 2011 roku od głosowania nad rezolucją ws. Libii w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Putin prawdopodobnie będzie też mniej skłonny do czynienia ustępstw, które ułatwiłyby wejście Rosji do WTO i można się spodziewać, że będzie bardziej aktywnie próbował uwiązać poradzieckich sąsiadów Rosji, przede wszystkim Ukrainę, od której Moskwa chce przystąpienia do Unii Celnej Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej.

Ogólnie jednak nie należy oczekiwać zmian tektonicznych w polityce zagranicznej Rosji, jako że Putin miał wiele do powiedzenia w większości istotnych kwestii podczas prezydentury Miedwiediewa. Dotyczy to resetu USA-Rosja, który nie mógłby nastąpić bez cichego przyzwolenia Putina. Retoryczne zabiegi prezydenta USA Baracka Obamy i wiceprezydenta Joe Bidena o względy Miedwiediewa nie uszły uwadze Putina, ale obaj amerykańscy przywódcy nie omieszkali spotkać się z nim w Moskwie, a wiceprezydent zaprosił też Putina do złożenia wizyty w Stanach Zjednoczonych. Co ważniejsze, Putin z reguły na pierwszym miejscu stawia względy pragmatyczne i to interesy Rosji - oraz interesy rosyjskiej elity rządzącej, w jego percepcji - będą nadal wyznaczały politykę Moskwy wobec Waszyngtonu kiedy powróci on na Kreml.

Fundamentalny problem z resetem jest jednak taki, że obie strony już zerwały wszystkie nisko wiszące owoce, wśród nich: skromne redukcje strategicznych sił nuklearnych; zawieszenie ekspansji NATO na wschód; zmniejszenie rywalizacji o wpływy w przestrzeni poradzieckiej; wsparcie amerykańskie dla starań Rosji o wejście do WTO; nowe rundy sankcji przeciwko Iranowi; i tranzyt przez Rosję i republiki Azji Środkowej do Afganistanu. I chociaż są nawet niezłe szanse na to, że Moskwa i Waszyngton wypracują układ w sprawie obrony przeciwrakietowej przed szczytem NATO w maju 2012 roku, głębokie redukcje broni jądrowej, w tym broni niestrategicznej, nowa runda konkretnych sankcji przeciwko Iranowi, czy też inne znaczące skoki w stosunkach dwustronnych byłyby dużo trudniejsze do osiągnięcia, zwłaszcza uwzględniając zbliżający się cykl wyborczy w Stanach Zjednoczonych. Nie powinno się też oczekiwać od Putina by publicznie usłuchał wezwań do wzięcia udziału w jakichkolwiek projektach międzynarodowych, które Chiny uważałyby za im zagrażające, biorąc pod uwagę determinację Moskwy do unikania kroków, które mogłyby rozzłościć jej potężnego sąsiada ze wschodu. Natomiast przewlekły kryzys gospodarczy mógłby sprawić, że Rosja byłaby bardziej skłonna do poszukiwania współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i innymi krajami zachodnimi, choćby tylko po to, by przyciągnąć know-how i inwestycje w celu zmodernizowania rosyjskiej gospodarki.

Powrót Putina niezaskakujący, postanowiony niedawno

Chociaż raczej żaden ekspert od Rosji nie jest zaskoczony decyzją Putina o powrocie na Kreml, nie ma konsensusu co do tego, co dokładnie skłoniło go do zastąpienia Miedwiediewa - zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że jego protegowany nie odniósł żadnych dużych porażek publicznych podczas swojej prezydentury i że nakreślił ambitną agendę modernizacji Rosji w kolejnych latach. W swoim ogłoszeniu żaden z obu przywódców nie przedstawił żadnego wytłumaczenia. Jednak Miedwiediew podkreślił, że powrót Putina był jedną z opcji, które omawiał ze swoim mentorem w czasie ich "koleżeńskiego związku".

To wskazuje, że powrót Putina może być niedawno podjętą decyzją, raczej niż nienaruszalną klauzulą w ich pierwotnym układzie zawartym w chwili, gdy Putin wybrał Miedwiediewa na swojego następcę kilka lat temu. Dopiero 5 dni później Miedwiediew spróbował przedstawić przekonywujące wytłumaczenie swojej decyzji w wywiadzie dla 3 ogólnonarodowych stacji telewizyjnych. W tym wywiadzie z 29 września Miedwiediew powiedział, że ustępuje, bo Putin jest bardziej popularny i nie chce on bezpośrednio z nim rywalizować. To raczej skromne wytłumaczenie nie rzuciło ani trochę światła na to, dlaczego Putin zdecydował się na powrót, którą to decyzję, jak sądzi szereg ekspertów od Rosji, mógł podjąć dopiero gdzieś latem.

Autor niniejszego tekstu przypuszcza, że Putin zaczął wątpić w zdolność swojego protegowanego do bezpiecznego przeprowadzenia statku rosyjskiego państwa przez coraz bardziej burzliwe wody, bądź też do rzetelnej obrony interesów jego i jego sojuszników w nadchodzących latach. Taka utrata zaufania do Miedwiediewa znalazła się wśród czynników, które były przewidywane przez autora w maju 2011 roku we wspólnym opracowaniu z Nabim Abdullajewem jako mogące skłonić Putina do powrotu. Miedwiediew mógł się okazać zbyt słaby jako władca, zwłaszcza w oczach apodyktycznego autokraty, który toczył wojnę w celu zapobieżenia dezintegracji Rosji i zmagał się z nieposłusznymi oligarchami. Doniesienia mówiły, że kluczowe osobistości w rządzie rosyjskim prywatnie lamentowały, iż początkowa postawa Miedwiediewa w wojnie z Gruzją w 2008 roku była słaba i nieodpowiednia. Co równie ważne, obecny prezydent nie zrobił żadnych jakościowych skoków w przezwyciężaniu wewnętrznych bolączek Rosji, takich jak zacofanie gospodarki, korupcja i przemoc polityczna na Północnym Kaukazie. Chociaż Miedwiediew przeforsował szereg praw służących walce z korupcją, jego obietnice gospodarczego zmodernizowania Rosji miały raczej ograniczny skutek praktyczny, zaś partyzantka wciąż jest prężna na Północnym Kaukazie.

Umocnienie "demokracji sterowanej"

Jakikolwiek by nie był prawdziwy powód powrotu Putina, nie tylko powoduje on konsternację u tych, którzy postawili na modernizacyjną agendę Miedwiediewa, ale też rozczarowuje tych, którzy mieli nadzieję, że putinowski system "demokracji sterowanej" i pionowego układu władzy byłby w stanie stworzyć warunki do należytej (jeśli nawet niedemokratycznej) sukcesji od jednego lidera do kolejnego - jak w Chinach, gdzie sukcesorzy są wybierani tak samo dyskretnie jak w Rosji, lecz gdzie poprzedni przywódca nie wraca po tym jak już dochodzi do przemiany. Powrót Putina na Kreml cementuje personalizację władzy w Rosji i utrwala system "demokracji sterowanej", której celem jest ochrona interesów klanu rządzącego poprzez zapobieganie jakiejkolwiek redystrybucji majątku lub utracie kontroli nad znajdującymi się w posiadaniu państwa okrętami flagowymi gospodarki narodowej. Fiasko tego systemu pod względem tworzenia warunków do uporządkowanej, nieodwracalnej sukcesji niemalże zmusza jego czołowego menadżera do zostania władcą dożywotnim.

Jeśli Putin będzie pełnił funkcję przez dwie 6-letnie kadencje począwszy od maja 2012 roku, to będzie łącznie prezydentem przez ponad 20 lat w maju 2024 roku, uwzględniając to, że już był prezydentem od grudnia 1999 roku do maja 2008 roku. Oznacza to, że pozostałby dłużej u władzy niż radziecki przywódca Leonid Breżniew, który rządził przez 18 lat. Kiedy druga 6-letnia kadencja prezydencka Putina dobiegnie końca w maju 2024 roku, będzie on miał 71 lat - więcej niż jego poprzednik Borys Jelcyn gdy zrezygnował z funkcji, ale mniej niż Breżniew czy też Józef Stalin, gdy kończyły się ich rządy. Jeśli dotyczący prezydentury język konstytucji rosyjskiej, która zabrania prezydentom pełnienia funkcji przez więcej niż 2 następujące po sobie kadencje, pozostanie bez zmian, to Putin mógłby ponownie wyznaczyć sukcesora gdzieś w 2023 roku. Sukcesor ten ubiegałby się o prezydenturę w 2024 roku, zaś Putin mógłby raz jeszcze powrócić na Kreml w wieku 77 lat, o ile wygrałby wybory w 2030 roku.

Małe szanse na głębokie reformy Putina przy braku przewlekłego kryzysu

Niewielu przywódców próbuje wprowadzać głębokie reformy w późnej fazie swoich rządów i nie należy oczekiwać by Putin - który był orędownikiem "stabilności" podczas swojej prezydentury w latach 2000-08 - był inny, zwłaszcza w świetle tego, że jego zwolennicy wśród elit biurokratycznych i biznesowych korzystają ze status quo. Rosja Putina będzie jednak cierpieć na szereg poważnych, chronicznych problemów, a niektóre z nich mogą przybrać dotkliwą formę jeśli nastąpi uderzenie globalnego kryzysu gospodarczego.

Są to m.in.: zacofana gospodarka (w tym jej ogromna zależność od ropy, która przynosi 50% wpływów budżetowych Rosji, oraz dominacja wielkich, kontrolowanych przez państwo firm); rosnące wydatki publiczne (które 10-krotnie powiększyły budżet w 11 lat, tak że składa się on na 20% PKB); nierówności społeczne (z Współczynnikiem Giniego wynoszącym 42,2); olbrzymie nierówności regionalne (gdzie PKB jednego regionu jest 440 razy mniejszy niż innego); oraz niedobór siły roboczej (prognozuje się, że Rosja straci 10 milionów robotników do 2025 roku).

Spośród tych wyzwań to zależność gospodarki rosyjskiej od ropy może stanowić najbardziej palące wyzwanie dla Putina we wczesnej fazie jego prezydentury. Aby wyjść na zero, rosyjski budżet na 2012 rok potrzebuje cen ropy wynoszących średnio 100 dolarów za baryłkę, ale jeśli obawy przed kolejną globalną recesją staną się rzeczywistością, ceny mogą spaść nawet do 60 dolarów - poziomu z poprzedniego kryzysu, kiedy PKB Rosji skurczył się o 7,8% w ciągu jednego roku, więcej niż w przypadku któregokolwiek innego państwa G-8 bądź BRIC.

Rozwiązanie tych problemów będzie wymagać głębokich reform, z których część mogłaby stać w sprzeczności z interesami niektórych mocno okopanych klanów popierających Putina i zagrozić zdestabilizowaniem jego systemu rządów. Dlatego nie należy oczekiwać od Putina by dążył do takich reform, chyba że globalna recesja gospodarcza lub inne czynniki sprawią, że wyżej wymienione bolączki staną się tak dotkliwe przez tak długi czas, iż zaczną zagrażać jego rządom.

Czy elity biurokratyczne i biznesowe, które czerpią korzyści z rządów Putina będą zdolne stworzyć warunki do potrzebnych reform, czy też będą trwać w oporze wobec nich - będzie to zależeć od tego, jak bardzo się zakorzeniły i jak sztywny będzie ich kontrakt społeczny z rosyjską ludnością kiedy potrzeba takich reform stanie się krytyczna.

 

Simon Saradżjan to Research Fellow w Harvard Kennedy School's Belfer Center.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/ISN-Insights/Detail?lng=en&ots627=fce62fe0-528d-4884-9cdf-283c282cf0b2&id=133153&contextid734=133153&contextid735=133150&tabid=133150&dynrel=4888caa0-b3db-1461-98b9-e20e7b9c13d4,0c54e3b3-1e9c-be1e-2c24-a6a8c7060233

 

FOTO: Flickr user BlatantNews.com


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów