Napięcia narastają między Syrią a Turcją
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Napięcia narastają między Syrią a Turcją
Dorian Jones RFE/RL 2011-11-16 22:45:11

Premier Turcji wzmógł presję w trwającym sporze z Syrią mówiąc, że nie ma już zaufania do syryjskiego reżimu. Jego werbalny napad na do niedawna bliskiego sojusznika nastąpił po weekendowych atakach na tureckie misje dyplomatyczne w Syrii przez demonstrantów lojalnych wobec prezydenta Baszara al-Assada. Ankara, która nasiliła swoje poparcie dla syryjskiej opozycji w ciągu 8 miesięcy protestów, zażądała pełnych przeprosin i osądzenia odpowiedzialnych za te ataki.

To w kontekście takich wydarzeń premier Recep Tayyip Erdogan wypowiedział dosadne słowa w parlamencie. "Nikt już nie oczekuje, że [Assad] spełni żądania syryjskiego narodu i społeczności międzynarodowej", powiedział 15 listopada. "On ciągle oszukuje ludzi. Syryjska administracja stąpa po cienkiej, niebezpiecznej linie, jak po ostrzu noża. Wszyscy chcemy by nie wchodzili w ślepą uliczkę, lecz odeszli od przepaści tak szybko jak to możliwe".

Tymczasem bilans ofiar śmiertelnych w Syrii, jak się przypuszcza wynoszący znacznie ponad 3500 osób od czasu rozpoczęcia represji przeciwko antyreżimowym protestom w marcu tego roku, nieustannie narasta.

"Wielki cios dla Damaszku"

Pogardę Erdogana dla syryjskiego prezydenta, niegdyś bliskiego sojusznika, podkreśliło zwrócenie się do niego po imieniu i ostrzeżenie, że grozi mu dołączenie do listy przywódców, którzy "żywią się krwią". Zadeklarowana przez Erdogana utrata zaufania do syryjskiego przywódcy idzie w ślady króla Jordanii Abdullaha, który powiedział 14 listopada, że ustąpiłby gdyby był prezydentem Assadem. Dwa dni wcześniej Syria została zawieszona przez Ligę Arabską w związku z represjami wobec demonstrantów.

Semih Idiz, felietonista od spraw dyplomatycznych w tureckim dzienniku "Milliyet", mówi że minister spraw zagranicznych Turcji Ahmet Davutoglu będzie dążył do dalszej izolacji syryjskiego reżimu na spotkaniu ze swoimi odpowiednikami z Ligi Arabskiej w marokańskim mieście Rabat: "Myślę, że Turcja będzie mówić krajom arabskim by utrzymywały jedność. 18 krajów zagłosowało przeciwko Syrii. To jest bardzo potężny cios dla Damaszku, biorąc pod uwagę, że Damaszek uważa się za siedzibę panarabskiego nacjonalizmu i jest członkiem-założycielem Ligi Arabskiej".

Idiz sugeruje, że powstała presja polityczna tłumaczy "dlaczego Turcja będzie utrzymywać, że ta linia... wytyczona przez Ligę Arabską powinna być realizowana. To dlatego Davutoglu będzie się starał dotrzeć do swoich arabskich interlokutorów w Rabacie", mówi Idiz. Rzecznik Departamentu Stanu USA Mark Toner powiedział w przeddzień spotkania Ligi Arabskiej w Maroko, że Stany Zjednoczone spodziewają się, iż organizacja ta wyśle Assadowi "stanowcze przesłanie".

Syryjska telewizja państwowa oświadczyła 15 listopada, że władze uwolniły ponad 1000 więźniów, którzy byli zamieszani w antyreżimowe protesty "i którzy nie mieli krwi na rękach". Uwolniono również prominentnego dysydenta Kamala Labwaniego.

Jedne drzwi się zamykają, kolejne otwierają

Davutoglu formalnie spotkał się z przedstawicielem opozycyjnej Rady Syryjskiej 13 listopada, w dzień po atakach na misje dyplomatyczne w Syrii. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Selcuk Unal mówi, że Turcja przystała na prośbę opozycji by otworzyć jej oficjalne biuro: "Będą mieli biuro w Turcji, turecki minister spraw zagranicznych, Pan Davutoglu, po raz pierwszy podjął członków Rady Syryjskiej. Wyjaśnili oni swoje poglądy na temat sytuacji w Syrii. Powiedzieliśmy tej grupie, że o losie Syrii postanowi naród. Zasugerowaliśmy też by swoich działaniach pozostali przy metodach pokojowych".

W kilku ostatnich miesiącach Ankara zezwoliła syryjskiej opozycji na działalność w Turcji. W zeszłym miesiącu na spotkaniu w Stambule doszło do utworzenia tejże Rady Syryjskiej, organizacji skupiającej pod jednym szyldem różne grupy opozycyjne. "[Ankara] gra w interesującą, dwuznaczną grę", mówi korespondent dyplomatyczny Idiz. "Twierdzi, że w żaden sposób nie zbroi opozycji, ale jasne jest, że z drugiej strony zapewnia ochronę i miejsce spotkań".

Idiz mówi, że teraz gdy Davutoglu faktycznie zasiadł już do jednego stołu i spotkał się z opozycją, wydaje się że Turcja "uważa, iż czas Assada się skończył i jest to już tylko kwestia czasu". Chociaż Ankara twierdzi, że wspiera tylko pokojową opozycję, udziela gościny liderom i członkom opozycyjnej milicji - samozwańczej "Wolnej Armii Syryjskiej" - która twierdzi, że ma nawet 15 tysięcy członków walczących z armią syryjską.

Długa droga

Niektórzy obserwatorzy sugerują, że Ankara gra w niebezpieczną grę. "Pomimo całej tej brawury w słowach, myślę że Turcja fundamentalnie jest bardzo konserwatywnym krajem. Nie chciałaby wyjść poza pewne ograniczenia", mówi Soli Ozel, specjalista od stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Kadir Has w Stambule. "Ale prawdziwym problemem [jest to], czy będzie się w stanie kontrolować każdy krok czy też nie... w tym rozwijającym się problemie".

Ozel przytacza doniesienia o zbrojeniu się opozycji, co jest krokiem, którego w tych warunkach można by "zasadnie się spodziewać". Ponadto mówi: "Jestem pewien, że jest mnóstwo źródeł, które chciałyby uzbroić opozycję - [a] kiedy to się zacznie, jesteś w ruchomych piaskach. Więc jaka by nie była twoja pozycja w dniu dzisiejszym, może tak naprawdę być nie do utrzymania w przyszłości".

Zarówno w Turcji jak i w okolicznym regionie mnożą się pogłoski, że Ankara mogłaby dokonać interwencji militarnej i stworzyć sanktuarium dla przeciwników Assada. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Unal nie wyklucza takiej możliwości. Ale mówi, że aktualnie nie ma jej na agendzie. "No cóż, tak jak każdy kraj, Turcja, rząd turecki ma także swoje plany awaryjne na wszystko, na każdą ewentualność, na każdą okazję i na każdą kwestię", mówi Unal.

Wciąż ostrożni

Na agendzie są natomiast sankcje gospodarcze przeciwko reżimowi syryjskiemu. "Wciąż przyglądamy się środkom w tej kwestii [sankcji gospodarczych] i faktycznie niektóre z nich są w mocy", mówi Unal. "Ale oczywiście, w tym przypadku, przyglądamy się metodom z perspektywy korzyści ludności syryjskiej - tak aby jakiekolwiek środki nie szkodziły samej ludności syryjskiej'.

Premier Erdogan zasygnalizował wcześniej, że sankcje będą ogłoszone w zeszłym miesiącu, ale trzęsienie ziemi w tureckim mieście Van w październiku sprawiło, że Ankara była pochłonięta sprawami krajowymi. Teraz Syria najprawdopodobniej z powrotem znalazła się blisko czołowej pozycji na agendzie rządu tureckiego.

Felietonista od spraw dyplomatycznych Idiz mówi, że 800-kilometrowa granica Turcji z Syrią i gwałtownie pogarszająca się sytuacja nakazują by Ankara wystrzegała się nierozwagi względem Damaszku. "Dni kiedy Turcja wysuwała się naprzód jako podmiot przesądzający o sukcesie bądź porażce w regionie, wielki dawca pokoju, negocjator/mediator - wszystko to się teraz skończyło", mówi Isiz. "Myślę, że Turcja reaguje na rozwijającą się sytuację, co do której nie ma pełnej wiedzy jak się ona zakończy, a zatem Turcja czuje, że musi być bardzo ostrożna".


Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/tensions_rise_further_between_syria_turkey/24392061.html


Opis stosunków Syria-Turcja na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Syria,stosunki_dwustronne,Turcja

 

FOTO: Flickr user unaoc


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów