Omyłkowe zabicie 24 żołnierzy pakistańskich przez śmigłowce NATO wywołało gniewną reakcję Pakistanu - i jeszcze bardziej przyćmiło wszelkie perspektywy na uzyskanie wzajemnego zaufania.
Tragiczny incydent "friendly fire" sprzed 2 dni na granicy afgańsko-pakistańskiej i bezpośrednia reakcja na niego brzmią przeraźliwie znajomo dla każdego obserwatora relacji afgańsko-pakistańsko-amerykańskich w ciągu minionej dekady.
Śmigłowce NATO "z wysokim prawdopodobieństwem" - jak wyraził się rzecznik sojuszu - zabiły 24 żołnierzy pakistańskich i raniły 13 na 2 posterunkach położonych około 300 metrów od siebie na jednej z gór w regionie Mohmand w półautonomicznych Federalnie Administrowanych Obszarach Plemiennych (FATA) w Pakistanie. Pakistańscy bojownicy bazujący na tym górzystym, północno-zachodnim pograniczu korzystają z FATA jako sanktuarium do przeprowadzania transgranicznych ataków partyzanckich i terrorystycznych w Afganistanie, jak również w samym Pakistanie.
W reakcji na ten poranny atak, który zaskoczył większość garnizonu jeszcze podczas snu, władze pakistańskie ponownie zablokowały kluczowe szlaki zaopatrzeniowe dla tworzonych przez NATO Międzynarodowych Sił Wspierania Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie. Rząd oświadczył też, że dokona przeglądu całości współpracy dyplomatycznej, militarnej i wywiadowczej z siłami ISAF.
Władze pakistańskie powtórzyły też swoje żądanie by Pentagon opuścił bazę lotniczą Shamsi w prowincji Baluchistan, wykorzystywaną do obsługiwania amerykańskich bezzałogowców, które atakują rakietami bojowników al-Qaidy i Talibów w pakistańskim regionie plemiennym. Tym razem wyznaczono 15-dniowy termin na wycofanie się z tej bazy.
Rzecznik sił NATO, generał Carsten Jacobson powiedział, że wojska afgańskie i ISAF prowadziły operację w regionie granicznym wschodniego Afganistanu, gdy "sytuacja taktyczna" skłoniła je do wezwania wsparcia lotniczego, które "z wysokim prawdopodobieństwem" spowodowało pakistańskie straty w ludziach.
Co ironiczne, ten atak lotniczy miał miejsce w dzień po spotkaniu w Islamabadzie między generałem Johnem Allenem, kierującym ISAF, a szefem armii pakistańskiej, generałem Asfaqiem Parvezem Kayanim w celu dokonania przeglądu operacji granicznych. Według oświadczenia wojska pakistańskiego, obaj panowie omówili "koordynację, komunikację i procedury... zmierzające do wzmocnienia kontroli granicznej po obu stronach".
Jest to jedynie najnowszy z wielu kryzysów jakie przytrafiły się w regionie granicznym w trakcie ostatniej dekady. Stosunki między Afganistanem, Pakistanem a Stanami Zjednoczonymi przez większość minionych 10 lat były nadzwyczajnie niespokojne. Konflikty historyczne, odmienne priorytety i osobiste animozje nałożyły się na siebie osłabiając kolektywną zdolność tych 3 państw do poskramiania islamistycznych ekstremistów działających w afgańsko-pakistańskim regionie granicznym.
Stany Zjednoczone realizują szereg inicjatyw mających służyć redukcji napięć między Afganistanem a Pakistanem i zachęcić oba rządy do skoncentrowania ich uwagi na przeciwdziałaniu Talibom i terrorystom al-Qaidy działającym wewnątrz ich terytoriów. Pomimo tych wysiłków region graniczny pozostaje poważnym źródłem napięć w ich stosunkach trójstronnych.
Nasilające się walki w Afganistanie, po części z powodu wzmożonego wsparcia transgranicznego z Pakistanu, skłoniły ostatnio ISAF do przyjęcia bardziej agresywnej polityki wzdłuż granicy. Dlatego incydent z 26 listopada musiał się zdarzyć któregoś dnia.
Od jakiegoś czasu amerykańskie śmigłowce przydzielone do ISAF są zaangażowane w bardziej agresywną kampanię obrony afgańskich posterunków granicznych. Talibowie i bojownicy z siatki Haqqanich robią wypady ze swoich sanktuariów w Pakistanie i atakują posterunki armii afgańskiej we wschodnim Afganistanie, a potem pierzchają z powrotem za granicę będąc ściganymi przez załogi NATO. Dowódcy ISAF uzasadniają przygraniczne naloty powołując się na niezdolność armii pakistańskiej do okupowania i zlikwidowania baz partyzanckich i terrorystycznych w regionach plemiennych, zwłaszca w Północnym Waziristanie.
Biały Dom i Pentagon są coraz bardziej sfrustrowani obecnością sanktuariów bojowników na terytorium pakistańskim i niemożnością rozciągnięcia kontroli rządu pakistańskiego na te tereny. Administracja Obamy zaaprobowała bardziej proaktywną kampanię powietrzną przeciwko bojownikom bazującym w Pakistanie. Pentagon, chociaż wciąż odmawia wysłania do Pakistanu amerykańskich sił lądowych, zwiększył częstotliwość stosowania zarówno ataków śmigłowców załogowych wzdłuż granicy, jak też uderzeń bezzałogowych statków powietrznych do atakowania celów głębiej wewnątrz terytorium pakistańskiego.
Podobny incydent wydarzył się we wrześniu 2010 roku, kiedy amerykańskie śmigłowce z ISAF zaatakowały pakistański posterunek graniczny i zabiły 2 członków Korpusu Pogranicza, którzy oddali do nich strzały ostrzegawcze by trzymały się z dala od granicy.
Chociaż zajście z 26 listopada było pierwszym incydentem friendly fire w 2011 roku, rok ten jest fatalny dla stosunków USA-Pakistan, począwszy od sprawy Raymonda Davisa. Davis był kontraktorem CIA działającym pod przykrywką ambasady USA w Islamabadzie, który w styczniu zastrzelił 2 Pakistańczyków, twierdząc że chcieli go obrabować. Afera ta uwypukliła złożoność stosunków między agencjami wywiadowczymi obu państw, których członkowie nie ufają sobie wzajemnie, nawet jeśli współpracują we wspólnych operacjach.
Wielu Pakistańczyków skarży się, że incydent ten ujawnił problemy nierozerwalnie związane z dużą obecnością amerykańskiego wywiadu w ich kraju. Podczas wizyty w Waszyngtonie w kwietniu 2011 roku generał broni Ahmed Shuja Pasha, szef pakistańskich służb Inter-Services Intelligence, zwrócił się do CIA by wycofała agentów wywiadu z Pakistanu i ograniczyła niepopularne ataki bezzałogowców. Głównodowodzący wojsk amerykańskich, admirał Michael Mullen dał jasno do zrozumienia, że operacje dron w Pakistanie będą kontynuowane, określając afgańsko-pakistański region graniczny "epicentrum terroryzmu na świecie".
Potem Biały Dom nakazał przeprowadzenie 2 maja ataku na rezydencję Osamy bin Ladena w centralnej części Pakistanu, najwyraźniej bez starania się o pakistańskie pozwolenie, czy też powiadomienia władz pakistańskich z wyprzedzeniem. W reakcji 14 maja parlament Pakistanu na wspólnym posiedzeniu obu izb jednomyślnie uchwalił rezolucję w sprawie obrony suwerenności, bezpieczeństwa i integralności terytorialnej Pakistanu przed amerykańskimi akcjami militarnymi.
Geografia jak i inne czynniki zmuszają Afganistan, Pakistan i Stany Zjednoczone do współpracy pomimo ich różnic odnośnie regionu granicznego. Ale pilnym zadaniem jest dokładne wyjaśnienie zasad użycia siły (rules of engagement) w nowych warunkach redukowania zachodniej obecności wojskowej, odradzających się Talibów oraz rządu i wojska Pakistanu, którzy są sfrustrowani Stanami Zjednoczonymi i Afganistanem, ale wciąż otwarci na pewną współpracę.
Kiedy prezydent Asif Ali Zardari spotkał się z Markiem Grossmanem, nowem specjalnym przedstawicielem USA na Afganistan i Pakistan, który zastąpił Richarda Holbrooke'a, powiedział że Pakistańczycy potrzebują "jasnych warunków użycia siły" w walce przeciwko islamskim bojownikom, aby uniknąć dalszego pogorszenia bilateralnych więzi w dziedzinie bezpieczeństwa. Biuro Zardariego wyjaśniło później, że "przy braku dobrze zdefiniowanych i udokumentowanych warunków użycia siły, niewłaściwe wtyczki mogą być wyciągane w niewłaściwym czasie przez każdą ze stron, co mogłoby podważyć stosunki dwustronne". W oświadczeniu tym dodano też: "prezydent powiedział, że warunki użycia siły powinny być jasno zdefiniowane i określone tak, żeby wszelkie spory można było załatwić polubownie".
Niestety, nie ma łatwego sposobu na pogodzenie tych odmiennych priorytetów. Napięcia graniczne między Afganistanem, Pakistanem a USA prawdopodobnie będą się powtarzać, a nawet pogarszać, gdy wojska NATO wycofują się z Afganistanu. Przy oficjalnym poparciu Afgańczyków i USA, ISAF będzie zwiększał presję na władze pakistańskie by uniemożliwiły one Talibom wykorzystanie próżni i nasilał swoje ataki wzdłuż granicy, nieuchronnie powodując kolejne incydenty friendly fire.
Przywódcy pakistańscy nie będą mieli innego wyjścia jak wystosowywać skargi na te ataki, gdy będą się one zdarzać na terytorium pakistańskim. Będą też chcieli się zabezpieczyć na wypadek odzyskania przez Talibów kontroli nad częścią, jeśli nie całością Afganistanu, poprzez utrzymywanie z nimi powiązań operacyjnych, pomimo skarg afgańskich i amerykańskich.
Do osiągnięcia odbudowy zaufania pomiędzy tymi 3 państwami potrzeba będzie wielu lat, możliwe nawet, że niejednego pokolenia. Tymczasem obecne status quo oparte na nieufnej współpracy i wzajemnej podejrzliwości najprawdopodobniej będzie się utrzymywać.
Copyright The Diplomat.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://the-diplomat.com/2011/11/27/the-endless-pakistan-tragedy/
Opis stosunków Afganistan-Pakistan na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Afganistan,stosunki_dwustronne,Pakistan
Opis stosunków Pakistan-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,stosunki_dwustronne,USA
FOTO: Flickr user Helmandblog