Gdy w Rosji rozpoczyna się cykl wyborczy, który nieuchronnie przyniesie powrót na Kreml obecnego premiera Władimira Putina, stosunki między Moskwą a Waszyngtonem pogarszają się na całej linii.
Słynny "reset" w stosunkach rosyjsko-amerykańskich jest być może najważniejszym osiągnięciem prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w polityce zagranicznej Rosji, ale w końcowej fazie jego prezydentury zaczyna przeżywać poważny kryzys. We wszystkich najistotniejszych w obecnej chwili problemach międzynarodowych stanowiska Kremla i Białego Domu diametralnie się różnią - i nie ma większych przesłanek by sądzić, że będzie dochodzić do zbliżenia stanowisk.
W coraz pilniejszej kwestii Syrii, gdzie można już bez cienia przesady stwierdzić że mamy do czynienia z wojną domową sprokurowaną przez dyktatorski, brutalny reżim Baszara Assada, podczas gdy USA i wiele innych państw, nie tylko zachodnich, przyjmuje politykę nasilania presji na Assada, Rosja jest głównym przeciwnikiem wszelkich działań, które mogłyby zostać odebrane jako przygotowujące grunt pod ewentualną interwencję. 4 października Rosja wraz z Chinami zawetowała w Radzie Bezpieczeństwa ONZ popieraną przez Zachód rezolucję potępiającą represje reżimu Assada i wspominającą jedynie hipotetycznie o możliwości rozważenia nałożenia sankcji na Syrię. Ostatnio zaś, 2 grudnia Rosja była jednym z zaledwie 4 z 47 głosujących państw, które w Radzie Praw Człowieka ONZ wypowiedziały się przeciwko uchwalonej w tym dniu rezolucji potępiającej syryjskie represje i ustanawiającej stanowisko specjalnego sprawozdawcy mającego badać sytuację w dziedzinie praw człowieka w Syrii.
Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow wyjaśnił 29 listopada, że według Moskwy za przemoc w Syrii odpowiedzialne są obie strony, a droga do rozwiązania kryzysu prowadzi wyłącznie przez dialog. Propozycje wprowadzenia np. embarga na dostawy broni do Syrii Ławrow uznał za "nieuczciwe", gdyż "wiemy jak to funkcjonowało w Libii, kiedy embargo zbrojeniowe zastosowano tylko do libijskiej armii, opozycja dostawała broń, a kraje takie jak Francja i Katar publicznie mówiły o tym bez wstydu" [1] Rosyjski opór nie ograniczył się zresztą do sfery dyplomacji - w listopadzie na syryjskich wodach terytorialnych pojawiły się 3 rosyjskie okręty wojenne, co sprawiało wrażenie zamierzonego pokazu gotowości do odparcia wszelkich amerykańskich działań interwencyjnych [2]; ponadto 1 grudnia agencja prasowa Interfax doniosła, że Rosja dostarczyła reżimowi syryjskiemu pociski manewrujące ziemia-woda Jachont, które "będą w stanie ochronić całe wybrzeże Syrii przeciwko możliwemu atakowi z morza" [3].
Podobnie jest w przypadku Iranu - podczas gdy USA i pozostałe państwa zachodnie uważają w następstwie raportu Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) zarzucającego Teheranowi prace nad budową broni jądrowej oraz wykrycia rzekomego spisku na życie ambasadora Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie, że republikę islamską należy jeszcze bardziej izolować na arenie międzynarodowej, Moskwa zdecydowanie odrzuca te zakusy Zachodu. "Przesłanie jest jasne: jeśli Iran będzie trwał w swoim nieprzejednaniu, spotka go rosnąca presja i izolacja", oświadczyła 21 listopada sekretarz stanu USA Hillary Clinton [4]. Zupełnie co innego miał do powiedzenia ambasador Rosji przy ONZ Witalij Czurkin, który stwierdził 2 grudnia, że w opinii Rosji "ścieżka sankcji w Radzie Bezpieczeństwa została wyczerpana" [5] .
Oliwy do ognia dodał sam Miedwiediew, który 23 listopada nagle postanowił ostro zaatakować Waszyngton w wystąpieniu telewizyjnym [6] w kwestii trwających od dłuższego czasu rozmów na temat budowanego przez USA systemu obrony przeciwrakietowej, mimo że nie doszło w tej materii do jakiegoś przełomowego postępu w ostatnim czasie. Ogłaszając szereg kroków, w tym aktywowanie stacji radarowej wczesnego ostrzegania w Kaliningradzie i groźbę rozmieszczenia rakiet o ofensywnym przeznaczeniu zarówno w Kaliningradzie jak i na zachodzie i południu Rosji, a nawet ostrzegając przed możliwością wycofania się z układu Nowy START o redukcji strategicznej broni jądrowej, Miedwiediew praktycznie zagroził Waszyngtonowi otwartą konfrontacją jeśli rosyjskie obiekcje nie zostaną wzięte pod uwagę. Jeszcze dalej poszedł 28 listopada ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin, który stwierdził, że Moskwa mogłaby zweryfikować współpracę z sojuszem w krytycznej kwestii Afganistanu [7], którą uważa się za jedno z większych osiągnięć "resetu"; Rogozin powiedział to w momencie gdy Pakistan zablokował szlaki zaopatrzeniowe dla sił NATO w Afganistanie po omyłkowym zabiciu 24 żołnierzy w regionie Mohmand, a prowadząca przez terytorium Azji Środkowej i Rosji tzw. Północna Sieć Dystrybucji (NDN - Northern Distribution Network) nabiera jeszcze większego znaczenia zapewniając szlak ewakuacji amerykańskiego sprzętu z Afganistanu [8].
Skąd ta seria antyamerykańskich gestów i posunięć? Wydaje się, że w dużym stopniu tłumaczy to najbardziej oczywista odpowiedź, wiążąca taką postawę z chęcią odwołania się do nacjonalistycznych sentymentów tuż przed grudniowymi wyborami parlamentarnymi, a później także prezydenckimi. Na dodatek popierana przez USA i Zachód "arabska wiosna" nie tylko zagraża rosyjskim interesom gospodarczym i wpływom politycznym w kluczowym regionie Bliskiego Wschodu, rodzi także obawy, że w Rosji również dojdzie do masowych wystąpień przeciwko władzy, której charakter w opinii niejednego obywatela nie odbiega zbytnio od autokratycznych standardów bliskowschodnich, a popularność staje pod coraz większym znakiem zapytania w świetle mocno wątpliwej autentyczności procesu wyborczego, rażących nierówności gospodarczych, nieustępliwej korupcji i powszechnej przestępczości [9].
Rosyjskie elity rządzące dają zresztą wyraz swojemu przekonaniu, że Zachód może chcieć zaszczepić Rosji "arabską wiosnę" i próbuje pośrednio ukształtować wynik wyborów. Putin powiedział 27 listopada: "Wiemy, że w tych dniach, w przeddzień wyborów do Dumy Państwowej, wyborów prezydenckich, przedstawiciele niektórych obcych państw zbierają tych, którym płacą pieniądze, tak zwanych odbiorców grantów, by wydawać im instrukcje i przydzielać zadania w celu wpłynięcia na samą kampanię wyborczą." [10] Skrytykowanie 2 grudnia przez administrację Obamy "schematu prześladowania" małej, finansowanej głównie ze źródeł zachodnich, monitorującej wybory organizacji Gołos z pewnością pogłębiło tylko te podejrzenia [11], podobnie jak komentarze amerykańskiej prasy określające rosyjskie wybory "farsą" przypominającą czasy radzieckie [12].
Jeśli chodzi o skomplikowaną kwestię obrony przeciwrakietowej, mimo że obawy Moskwy dotyczące możliwości wykorzystania tarczy do zestrzeliwania rosyjskich rakiet nad rosyjskim terytorium nie są bezzasadne, wiele wskazuje na to, że są umyśnie bądź nieumyślnie wyolbrzymiane. Dość wymowne jest, że propozycje i żądania Moskwy są praktycznie niemożliwe do spełnienia przez USA - udzielenie prawnie wiążących gwarancji, że system obrony przeciwrakietowej nie będzie wymierzony w Rosję oznaczałoby w praktyce ograniczenie możliwości wykorzystania tarczy do ochrony USA i ich sojuszników przed wrogimi atakami rakietowymi, zatem nie wchodzi w grę ze względów bezpieczeństwa narodowego i polityki wewnętrznej; z kolei pomysł budowy "sektorowego" systemu, w którym poszczególne państwa odpowiadałyby za obronę przypadających im regionów skazywałoby państwa Europy Środkowo-Wschodniej na powierzenie Rosji części odpowiedzialności za ich bezpieczeństwo, co naturalnie również jest nie do pomyślenia [13]. Wygląda więc na to, że przynajmniej w chwili obecnej Moskwie bardziej zależy na głośnym zaznaczeniu swojego sprzeciwu i stwarzaniu pozorów konstruktywności niż na realnym dialogu służącym zmniejszeniu różnic i osiągnięciu jakiegoś kompromisu w tej kwestii.
Zaostrzenie retoryki najwyższych władz rosyjskich wobec USA i ogólnie Zachodu przypomina sytuację z końcowej fazy administracji George'a W. Busha, kiedy sporom o "kolorowe rewolucje", rozszerzenie NATO na wschód i projekt tarczy antyrakietowej towarzyszyła konfrontacyjna retoryka Putina, na czele ze słynnym przemówieniem na konferencji bezpieczeństwa w Monachium w lutym 2007 roku [14]. Nagłe pogorszenie się stosunków z USA daje teraz Putinowi, jeśli uznałby za stosowne z tego skorzystać, sposobność do powrotu do takiej postawy, tym bardziej, że wszystkie aktualne uwarunkowania wydają się przemawiać na niekorzyść kontynuacji "resetu". Kryzys irański najprawdopodobniej będzie się tylko pogłębiał, zaś dramatycznie załamująca się sytuacja w Syrii będzie wymuszać na USA, Turcji i państwach arabskich coraz ostrzejsze działania wobec reżimu Assada podczas gdy Moskwa, nie wykazująca ochoty do zmiany swojego stanowiska, będzie uważana za państwo prowadzące cyniczną, oportunistyczną i szkodliwą politykę bliskowschodnią. Ponadto rosyjski i amerykański cykl wyborczy, w trakcie którego rządzący będą szczególnie podatni na ataki swoich przeciwników politycznych, będzie praktycznie uniemożliwiał rzeczowy dialog w trudnych kwestiach.
Kolejnym, szczególnie niewygodnym i irytującym dla Kremla aspektem stosunków między USA a Rosją w dniu dzisiejszym jest to, że gdy oś polityki zagranicznej Waszyngtonu przesuwa się ku regionowi Azji i Pacyfiku, gdzie wpływy rosyjskie są niewielkie, znaczenie Rosji dla Waszyngtonu maleje i Biały Dom jest zdecydowanie mniej skłonny brać pod uwagę rosyjskie obiekcje. Widać to na przykładzie tak drażliwego problemu tarczy - 2 grudnia ambasador USA przy NATO Ivo Daalder zapowiedział, że jej budowa będzie kontynuowana "czy to się Rosji podoba czy nie", gdyż według ocen Waszyngtonu skala irańskiego zagrożenia rakietowego ulega przyspieszeniu [15]. Wiele wskazuje na to, że w 2012 roku "reset" może być już tylko terminem historycznym.
Opis stosunków Rosja-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,stosunki_dwustronne,USA
FOTO: Kremlin
[1] Russia says opposes arms embargo on Syria, Reuters, 29 listopada 2011.
[2] Russian warships off Syria, US carriers near Iran, DEBKAfile, 21 listopada 2011.
[3] Russia 'delivers missiles to Syria', AFP, 1 grudnia 2011.
[5] UN sanctions on Iran have been 'exhausted'-Russia, Reuters, 2 grudnia 2011.
[9] Putin party set to lose ground in Russia, Reuters, 1 grudnia 2011; Many Russians dismayed with ruling party, Associated Press, 3 grudnia 2011.
[10] Putin accuses foreigners of funding opposition, Charles Clover, Financial Times, 28 listopada 2011.
[13] Parsing Medvedev's statement on NATO missile defense, Richard Weitz, World Politics Review, 29 listopada 2011.