Co jeśli strefa euro upadnie?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Co jeśli strefa euro upadnie?
Charles Recknagel RFE/RL 2011-12-08 22:45:44

Jeśli jest fraza, którą obecnie coraz częściej powtarza się w strefie euro, to brzmi ona: upadek wspólnej dla 17 narodów Europy jednej waluty jest możliwy - ale jeszcze nie prawdopodobny.

Dlaczego upadek jest możliwy? Ponieważ dla rządów słabszych państw strefy euro, takich jak Włochy i Grecja, coraz bardziej kosztowne jest pożyczanie pieniędzy potrzebnych do pokrywania kosztów ich bieżącej działalności i spłacania długów.

A dlaczego upadek nie jest jeszcze prawdopodobny? Ponieważ nawet gdy koszty zadłużania się tych rządów osiągają stawki generalnie uważane za niemożliwe do utrzymania, UE i międzynarodowe instytucje finansowe mówią, że wciąż są zdeterminowane by utrzymać strefę euro w całości.

Ale nikt nie jest pewien czy bogatsze państwa - które jak dotąd udzieliły kryzysowego wsparcia tylko stosunkowo małym gospodarkom Portugalii, Irlandii i Grecji - będą mogły pozwolić sobie na takie wsparcie dla dużo większej gospodarki, takiej jak Włochy. A to sprawia, że pytanie o to, czy strefa euro mogłaby się rozpaść jest bardzo realne.

Rdzeń vs perfyferia

Wielu ekspertów uważa, że gdyby strefa euro miała się rozpaść, to stałoby się tak z powodu jej opuszczenia przez bogatszych członków, a nie ciągłych prób ratowania biedniejszych. Faktycznie są już pewne sygnały, że kraje bogatsze - tak zwany "rdzeń" czy też północne państwa strefy - rozważają już tę opcję.

"Dyskutują nad tym, by mieć traktat między mniejszą liczbą krajów, które miałyby dużo więcej koordynacji fiskalnej i scentralizowany skarb, nawet być może euroobligacje na koniec tego wszystkiego, i myślę, że jest to kierunek, w którym będą podążać", mówi Peter Boone, senior visiting fellow w London School of Economics. "Prawdopodobnie wejdą w to Niemcy, Francja, Holandia, być może Finlandia i kilka innych [państw], ale byłyby to tylko te kraje - nie objęłoby to 'peryferiów'", dodaje Boone, odnosząc się do słabszych członków strefy walutowej, położonych głównie na południu.

Lecz jeśli strefa euro się rozpadnie, żaden z jej członków nie może liczyć na to, że uniknie potężnej zawieruchy gospodarczej, który by była tego skutkiem. Podobnie nie mógłby na to liczyć żaden kraj w jakimkolwiek miejscu na świecie, który ma powiązania bankowe lub handlowe ze strefą euro.

Od złego do jeszcze gorszego

Przede wszystkim ucierpiałyby słabe kraje strefy euro - te same, w których nadmierne zapożyczanie się rządów wywołało trwający już od 2 lat kryzys euro. Znany bank handlowy UBS niedawno ocenił, że koszty opuszczenia strefy euro dla słabego kraju stanowiłyby równowartość 9500-11500 euro (12800-15500 dolarów) na osobę w pierwszym roku. Równałoby się to 40-50% produktu krajowego brutto (GDP). Te wysokie koszty byłyby spowodowane przejściem z powrotem do waluty narodowej przez państwo wychodzące ze strefy euro i drukowaniem pieniędzy w celu spłacenia długów i wypłacenia zarobków w sektorze publicznym. Nowa waluta utraciłaby siłę nabywczą w porównaniu z poprzednio stosowanym euro, bo ludzie mieliby do niej mało zaufania, a w ślad za tym niemal na pewno pojawiłaby się inflacja cen.

Panos Tsakloglou, ekspert od gospodarki politycznej na Uniwersytecie Ekonomii i Biznesu w Atenach, mówi że początkowo standardy życia w kraju takim jak Grecja dramatycznie by spadły. Jedynym promykiem nadziei byłoby to, że zdewaluowana waluta uczyniłaby greckie produkty tańszymi dla innych krajów, stymulując handel i w końcu prowadząc do ożywienia.

"Jeśli ocenimy z pozycji innych krajów, które wyszły z unii monetarnych, widzimy że początkowo w okresie 2-3 lat sytuacja gospodarcza dramatycznie się pogarsza", mówi Tsakloglou, podając przykład Argentyny po tym jak zrezygnowała ona ze sztywnego powiązania swojej waluty z amerykańskim dolarem w 2002 roku. "Po tym mówimy o bardzo silnym spadku standardu życia, po tym jest dużo szybsze ożywienie niż w pierwszym scenariuszu", czyli pozostania Grecji w strefie euro i wdrożenia środków oszczędnościowych, podkreśla Tsakloglou. "To jednak zaczyna się ze znacznie niższej bazy".

Tsakloglou osobiście ma nadzieję, że Grecja wyjdzie z kryzysu pozostając w strefie euro - i pogląd ten zdecydowanie podziela większość jego rodaków.

Bóle porodowe "nowego euro"

Gdyby euro upadło, północne kraje strefy euro też mogłyby spodziewać się trudnego okresu przystosowawczego, nawet jeśli część z nich połączyłaby siły w celu stworzenia ich własnej, nowej waluty. Ta nowa waluta, biorąc pod uwagę los pierwotnego euro, prawie na pewno miałaby nową nazwę - której jeszcze nikt nie zaproponował.

Rozpad strefy euro zostawiłby rdzeniowe kraje północy z wielkim ciężarem długu, jako że musiałyby one znaleźć sposób na uratowanie swoich banków, wyniszczonych niespłaceniem poprzednich pożyczek udzielonych słabszym krajom strefy euro. UBS szacuje, że dla państwa takiego jak Niemcy koszt opuszczenia strefy euro równałby się 6000-8000 euro (8000-10000 dolarów) na osobę w pierwszym roku, co jest kwotą stanowiącą równowartość 20-25% PKB kraju.

Równie uciążliwa mogłaby być niemal pewna aprecjacja "nowego euro" po uwolnieniu go od ciężaru słabszych gospodarek. Oznaczałoby to, że eksport z państw rdzeniowych stałby się droższy niż u konkurencyjnych państw takich jak Stany Zjednoczone i Japonia, co mogłoby spowolnić wzrost państw rdzeniowych.

Powrót do kryzysu kredytowego

W całej Europie i w większości szerszego świata finansowego fale uderzeniowe wywołane rozpadem strefy euro niemal na pewno przyniosłyby nową globalną recesję. Banki, pośrednicy i giełdy już teraz są na linii frontu kryzysu euro i ponieśliby wielkie straty gdy rządy winne im pieniądze ogłosiłyby niewypłacalność bądź dokonywałyby płatności zdewaluowanymi walutami. Narażone byłyby nawet te banki, które nigdy nie pożyczały bezpośrednio tym rządom, gdyż koszt zakupu ubezpieczenia pożyczek ogólnie poszybowałby w górę. Wszystkie banki miałyby mniej pieniędzy na pożyczki, co prawdopodobnie stworzyłoby kolejny ogólnoświatowy kryzys kredytowy i spowolniło gospodarki we wszystkich częściach świata.

"Z pewnością zaszkodziłoby to Stanom Zjednoczonym, bo banki amerykańskie są dość mocno narażone na [problemy] Niemiec i Francji i banków rdzenia. Nie są narażone na [problemy] peryferiów", mówi Boone z London School of Economics. "Lecz byłoby dużo obaw o to, czy byłyby w stanie przez to przejść, a więc doszłoby do kolejnego wielkiego zwrotu ku mniej ryzykownym aktywom na świecie, mielibyśmy kłopoty na giełdach papierów wartościowych i na niektórych wschodzących rynkach obligacji, tak więc spodziewałbym się, że skończylibyśmy w kolejnej [globalnej] recesji, a wyjście z niej zajęłoby rok lub dwa lata".

Koniec "Europy"?

Jest to scenariusz, który nikogo nie cieszy. A przy tym może na zawsze zmienić oblicze Europy. Od końca II Wojny Światowej Europejczycy przyzwyczaili się do idei coraz bardziej zjednoczonej Europy - gdzie kraje w przeszłości tak często wojujące ze sobą teraz łączą powiązania gospodarcze, które sprawiają, że nowe konflikty pomiędzy nimi są praktycznie nie do pomyślenia.

Ale otwartą sprawą jest to, w jakim stopniu ten ideał mógłby przetrwać krach euro. Wielu ekspertów obawia się, że upadek strefy euro mógłby też przynieść upadek samej Unii Europejskiej. Tsakloglou wyraża obawy, że wraz z upadkiem euro nastroje protekcjonistyczne osiągnęłyby takie wyżyny, że ciężko wyobrazić sobie by jakiekolwiek dzielenie się dochodami, które obecnie stanowi podporę UE, mogłoby trwać dalej.

"Możemy mieć pewien rodzaj upadku strefy euro i kontynuację Unii Europejskiej. Jednak mam przeczucie, że presja polityczna będzie olbrzymia", mówi ten grecki ekonomista. "Powiedzmy, że pewne duże kraje, dużo większe niż Grecja, upadają, a w rezultacie tego mamy upadek systemu bankowego w niektórych krajach rdzenia, zaś ty jesteś wyborcą w takim kraju. Czy byłbyś skłonny przeznaczyć [nowe] pieniądze dla tych [upadłych] krajów poprzez nowy Plan Marshalla, albo poprzez fundusze strukturalne, albo poprzez Wspólną Politykę Rolną i tak dalej? Mam przeczucie, że będzie wielki sprzeciw polityczny i żądania zerwania wszelkich więzi z takimi krajami".

Nie dziwi zatem, że dziś UE wciąż jest zdecydowana przeprowadzić strefę euro przez kryzys w stanie nienaruszonym. Nie dziwi też zatem, że gdy ilość potrzebnych pieniędzy ciągle rośnie, tak samo narastają obawy o to, co może się zdarzyć jeśli te starania poniosą fiasko.


Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/what_if_the_eurozone_collapses/24409489.html

 

FOTO: Flickr user UggBoy©UggGirl


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów