"Wiemy, że są tacy, którzy wierzą, że w walce Ameryki przeciwko Al-Qaidzie narzuciliśmy wojnę Pakistanowi. Ale brutalni ekstremiści są zagrożeniem nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale również Pakistanu, zaiste dla całego świata cywilizowanego".
Te słowa wiceprezydenta USA Joe Bidena, wypowiedziane podczas wizyty w Islamabadzie w styczniu, miały na celu złagodzenie obaw w Pakistanie i nadanie tonu przyszłej współpracy w wykorzenianiu ekstremizmu. Lecz pod koniec roku stało się jasne, że 2011 był rokiem, w którym Pakistan przeszedł transformację od kluczowego sojusznika w wojnie z terroryzmem do linii frontu w tej wojnie.
Śmierć Osamy bin Ladena
Śmierć lidera al-Qaidy Osamy bin Ladena, ogłoszona światu przez prezydenta USA Baracka Obamę 2 maja, zmieniła reguły gry. Najbardziej poszukiwanego człowieka na świecie w ogóle miało tam nie być - Pakistan od dawna zaprzeczał, że bin Laden był na jego ziemi. Na pewno nie spodziewano się, że odnajdzie się głęboko w Pakistanie, mieszkając w rezydencji położonej tylko o rzut kamieniem od najbardziej prestiżowej pakistańskiej bazy szkolenia wojskowego. To, że bin Laden został zabity w ściśle tajnym rajdzie przeprowadzonym przez amerykańskich komandosów bez wiedzy Islamabadu pogorszyło tylko kłopotliwą sytuację i podsyciło publiczny gniew wobec naruszeń terytorium pakistańskiego.
W regionie odebrano to jako dowód, że Pakistan rzeczywiście jest sanktuarium dla terrorystów. "Świat musi wiedzieć, jak mówiliśmy wielokrotnie przez lata, prawie każdego dnia, że wojna z terroryzmem nie powinna być toczona we wsiach Afganistanu", powiedział afgański prezydent Hamid Karzai. "Wojna przeciwko terroryzmowi nie powinna być toczona w domach uciśnionych Afgańczyków i nie może zostać wygrana bombardowaniem niewinnych kobiet i dzieci Afganistanu. Wojna z terroryzmem powinna być toczona w sanktuariach, ośrodkach i centrach rekrutacji terrorystów".
Dokładnie taką samą opinię wyrażano w Indiach, sąsiedzie Pakistanu ze wschodu. A obawy, że Pakistan był inkubatorem ekstremizmu, który rozniesie się na Azję Środkową mogły tylko narastać. W tym samym miesiącu w Kazachstanie doszło do rzadkiego samobójczego zamachu bombowego. Został przeprowadzony przez ugrupowanie powiązane z Islamskim Ruchem Uzbekistanu (IMU), który ma powiązania z Al-Qaidą i jak się uważa ma siedzibę w Pakistanie. A w pozostałych częściach regionu - w tym w Tadżykistanie i Kirgistanie - nie uszło uwadze, że wielu spośród bojowników zabitych lub aresztowanych na ich terytoriach otrzymało szkolenie w Pakistanie.
Spektakularne ataki w Afganistanie zostały przypisane siatce Haqqanich, która bazuje w Pakistanie. Wypowiadając się we wrześniu, najwyższy amerykański oficer, admirał Michael Mullen powiedział parlamentarzystom, że siatka ta "działa jako prawdziwe ramię pakistańskiej agencji [ISI - Inter-Services Intelligence]". "Decydując się na wykorzystywanie brutalnego ekstremizmu jako instrumentu polityki, rząd Pakistanu - a w największej szczególności pakistańska armia i ISI - narażają na szwank nie tylko perspektywę naszego partnerstwa strategicznego, ale i szansę Pakistanu na to, by być szanowanym państwem z uprawnionymi wpływami regionalnymi", powiedział Mullen.
Kontrowersyjny atak
Wydarzenia popchnęły Islamabad w kierunku kursu kolizyjnego z Waszyngtonem, co uwydatnił incydent pod koniec listopada, w którym śmigłowce NATO ostrzelały 2 posterunki graniczne w północno-zachodnim Pakistanie, zabijając 24 żołnierzy.
Pakistan zareagował na ten atak z furią. Rząd powołał się na ten tragiczny incydent jako powód zbojkotowania przezeń ważnej konferencji międzynarodowej w sprawie przyszłości Afganistanu. Pełne towarów ciężarówki zmierzające do Afganistanu z zaopatrzeniem dla sił NATO zostały zatrzymane na granicy. Stanom Zjednoczonym nakazano ewakuację bazy lotniczej na terytorium pakistańskim, którą uważano za możliwy punkt startowy dla wielce niepopularnych nalotów samolotów bezzałogowych.
Komitety parlamentarne dogłębnie badały, czy ze Stanami Zjednoczonymi zawarto jakieś tajne porozumienia, a tymczasem wokół tzw. "memo-gate" narastał rozdźwięk między potężnym pakistańskim wojskiem a rządem cywilnym. Skandal ten, koncentrujący się wokół zarzutów, że członkowie rządu cywilnego zabiegali o pomoc Waszyngtonu by zażegnać możliwość przewrotu wojskowego, pogłębiły burzę antyamerykańskich sentymentów.
Przemawiając w grudniu do krajowej elity polityki zagranicznej, premier Yusuf Raza Gilani ponownie zaznaczył determinację Pakistanu do zrewidowania stosunków z Zachodem. "Zostaliśmy zmuszeni do powzięcia tych kroków aby zabezpieczyć interesy Pakistanu. Jako państwo odpowiedzialne, Pakistan zrobi wszystko co możemy dla stabilności i pokoju w naszym regionie. Ale nigdy nie pozwolimy nikomu na podważanie naszych uprawnionych interesów", powiedział Gilani.
Ciągłe pogłoski o możliwym miękkim przewrocie, dotkliwy kryzys gospodarczy i możliwość wyborów parlamentarnych - wszystko to wróży wewnętrzny zamęt polityczny, a także przyczynia się do tego, że można się spodziewać, iż aktorzy zewnętrzni zaangażowani w wojnę z terroryzmem będą stale wpatrywać się w Pakistan.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/year_in_review_war_on_terror_shifts_to_pakistan/24432153.html
Opis problemu terroryzmu w Pakistanie na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Pakistan,problemy,Terroryzm
FOTO: Flickr user superciliousness