Kryzys euro w centrum uwagi gdy Dania przejmuje prezydencję w UE
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Kryzys euro w centrum uwagi gdy Dania przejmuje prezydencję w UE
Rikard Jozwiak RFE/RL 2012-01-03 22:46:12

Ostatnim razem kiedy Dania sprawowała 6-miesięczną rotacyjną prezydencję w Unii Europejskiej, ukoronowała swój krótki okres u steru historycznym osiągnięciem. Pod koniec 2002 roku ówczesny premier Danii Anders Fogh Rasmussen doprowadził do porozumienia pozwalającego na realizację największego jak dotąd rozszerzenia UE - o 10 państw, głównie z Europy Środkowo-Wschodniej, które przystąpiły do UE kilka lat później.

1 stycznia Dania przejęła rotacyjną prezydencję na kolejny okres 6 miesięcy. Tym razem sprawy nie mogłyby wyglądać bardziej odmiennie. Po pierwsze, prezydencja nie jest już tym czym była, jako że UE ma teraz stałego prezydenta, które to stanowisko zajmuje obecnie Herman Van Rompuy. A obecni sąsiedzi UE na wschodzie i na Bałkanach przekonają się, że jest ona pochłonięta największym kryzysem gospodarczym jaki dotknął ten kontynent od wielu dekad.

"Wierzę, że Dania będzie z wolna posuwać sprawy naprzód, ale nie nacisną oni na pedał gazu", mówi Amanda Paul z European Policy Center, think tanku z Brukseli, "po prostu dlatego, że Dania nie jest krajem, który w jakimkolwiek większym stopniu byłby za dalszą integracją europejską".

Na zewnątrz, patrząc do wewnątrz

Tak samo jak w zeszłym roku, męki strefy euro prawdopodobnie będą dalej dominować w nagłówkach w 2012 roku, a na styczeń zwołano już kolejny szczyt w rodzaju "wóz albo przewóz". Najbliższej wiosny dojdzie do trudnych negocjacji na temat najdrobniejszych szczegółów nowego paktu fiskalnego uzgodnionego przez przywódców w grudniu - umowy mogącej prowadzić do unii fiskalnej w UE.

Dania - nie będąca członkiem euro - stanie też przed ciężkim wyzwaniem zmniejszenia podziału między coraz bardziej prominentnymi 17 krajami wewnątrz strefy euro, a 10 państwami członkowskimi UE, które nie posługują się jednolitą walutą. A jak oddająca prezydencję Polska przekonała się przed Duńczykami, trudno jest wpływać na wydarzenia stojąc na uboczu.

Inaczej niż w przypadku Polaków, raczej nie będzie żadnego konkretnego geograficznego centrum zainteresowania w trakcie kolejnych 6 miesięcy. Podczas gdy Warszawie pozwolono na realizowanie nieco bardziej wschodniej agendy, Kopenhaga przyzwoli na to, by pierwsze skrzypce grał unijny korpus dyplomatyczny - External Action Service. Jednym z powodów jest to, że Polsce niezupełnie poszło po jej myśli - szczególnym niepowodzeniem był bojkot wrześniowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Warszawie przez Białoruś.

W 2012 roku najprawdopodobniej kontynuowane będą negocjacje z większością krajów wschodnioeuropejskich w kwestiach takich jak ułatwienia wizowe i porozumienia o wolnym handlu. Spodziewane jest także parafowanie porozumienia o stowarzyszenia z Ukrainą, które uzgodniono w ostatnich chwilach roku 2011.

Sąsiedzi na lodzie

Ale po roku napiętych stosunków między Brukselą a Kijowem, którego kulminacją było uwięzienie byłej premier Julii Tymoszenko, UE zapewne wstrzyma się z podpisaniem dokumentu do czasu ukraińskich wyborów parlamentarnych na jesieni. A proces ratyfikacji przez wszystkie 27 państw członkowskich może zająć jeszcze dłużej.

Olga Szumyło-Tapiola z Carnegie Europe uważa, że UE będzie dalej uważnie obserwować Ukrainę, ale Kijów musi wykazać się w przyszłym roku swoimi jak dotąd najbardziej wolnymi i sprawiedliwymi wyborami jeśli UE ma utrzymać pewien stopień zainteresowania. "UE ma cierpliwość przez pewien okres czasu, ale potem przychodzi na inne rzeczy. Kryzysy wewnętrzne, regiony które rozwijają się w inny sposób takie jak świat arabski, tak więc uwaga UE będzie rozproszona jeśli dojdzie do zmian po stronie ukraińskiej", mówi Szumyło-Tapiola. "Ale powiedziałabym, że do jesieni 2012 roku Ukraina wciąż będzie na radarze niektórych państw członkowskich, ale też instytucji UE".

Szumyło-Tapiola jest też sceptyczna co do tego, czy dojdzie do zmian w stosunkach UE-Białoruś, gdyż prezydent Aleksander Łukaszenka jak dotąd wydaje się niewzruszony sankcjami UE nałożonymi na jego reżim: "Moje odczucie jest takie, że Białoruś jest odłożona na półkę aż przyjdą lepsze czasy i myślę, że dla wielu państw członkowskich jest to bardzo komfortowa sytuacja, bo wciąż czekają one na odejście Łukaszenki i na to, że sprawy zmienią się w dramatyczny i pozytywny sposób". UE zamroziła osobiste aktywa i nałożyła zakazy wydawania wiz na ponad 200 osób powiązanych z reżimem po brutalnej rozprawie z demonstrantami, do której doszło po nieczystych wyborach prezydenckich w 2010 roku.

Największy i potencjalnie jedyny realny sukces w najbliższym sąsiedztwie podczas duńskiej prezydencji może natomiast dotyczyć Bałkanów, jako że wydaje się, iż w lutym Serbii przyznany zostanie status kandydata do UE. Belgrad liczył na taki sukces już na ostatnim szczycie UE w grudniu, ale uniemożliwił to zdecydowany sprzeciw Niemiec. Niechęć do usuwania blokad dróg postawionych przez etnicznych Serbów w północnym Kosowie i znikomy postęp w toczącym się, sponsorowanym przez UE dialogu Belgrad-Prisztina mogą jednak ponownie zniweczyć układ w tej sprawie.


Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

 

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.rferl.org/content/euro_crisis_in_focus_as_denmark_to_head_eu/24438326.html


FOTO: Flickr user President of the European Council


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów