Za sprawą irańskiej retoryki pod koniec grudnia i na początku stycznia w centrum uwagi międzynarodowej znalazła się możliwość zablokowania kluczowej dla transportu ropy naftowej Cieśniny Ormuz. Czy w rejonie tym może wkrótce dojść do konfrontacji militarnej?
Przełom roku 2011 i 2012 przyniósł nowe napięcia wokół Iranu - po tym jak ostatnią część zeszłego roku zdominowały zarzuty o przygotowywanie przez Teheran zamachu na życie ambasadora Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie, zaskakująco oskarżycielski raport Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) na temat irańskiego programu nuklearnego i uziemienie nowoczesnego amerykańskiego samolotu bezzałogowego na terytorium Iranu, pod koniec grudnia Iran wystosował groźbę, która jeszcze bardziej podsyciła atmosferę rywalizacji tego kraju z Zachodem, natychmiast znalazła się na czołówkach gazet i przejściowo zachwiała międzynarodowymi rynkami naftowymi. 27 grudnia wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Rahimi zagroził, że jeśli państwa zachodnie nałożą sankcje na eksport irańskiej ropy naftowej Teheran nie pozwoli "nawet jednej kropli ropy przepłynąć przez Cieśninę Ormuz" [1], strategicznie ważne "wąskie gardło" [2] łączące Zatokę Perską z Zatoką Omańską, przez które według danych U.S. Energy Information Administration w 2011 roku przepływało 35% morskiego transportu ropy naftowej i 20% całości ropy naftowej podlegającej obrotowi międzynarodowemu - prawie 17 milionów baryłek i kilkanaście supertankowców dziennie [3]. Następnego dnia dowódca irańskiej marynarki Habibollah Sayyari stwierdził, że zablokowanie Cieśniny Ormuz byłoby "łatwiejsze niż wypicie szklanki wody" [4], a dla podkreślenia, że nie są to puste słowa w tym samym czasie w pobliżu Cieśniny przeprowadzono 10-dniowe manewry morskie "Velayat 90" [5]. W kolejnych dniach irańska marynarka przetestowała nowe rakiety średniego zasięgu Qader (ziemia-woda) i Nour (ziemia-ziemia), irańscy analitycy rozwodzili się nad możliwością zasypania takimi rakietami pobliskich amerykańskich okrętów i baz [6], a głównodowodzący irańskiej armii ostrzegał, że amerykański lotniskowiec USS John C. Stennis nie powinien już wracać na wody Zatoki Perskiej [7].
Oczywiście irańskie groźby, których bezpośrednim skutkiem była zwyżka cen ropy naftowej do ponad 100 dolarów za baryłkę, nie pozostały bez odpowiedzi. Rzeczniczka V Floty U.S. Navy bazującej w Bahrajnie stwierdziła 28 grudnia, że "swobodny przepływ towarów i usług przez Cieśninę Ormuz jest kluczowy dla regionalnej i globalnej prosperity", a "każdy kto grozi zakłóceniem swobody nawigacji w cieśninie międzynarodowej jest ewidentnie poza społecznością narodów; żadne zakłócenie nie będzie tolerowane" [8]. W ten sposób powróciło widmo konfrontacji morskiej na kształt "wojny tankowców" między Iranem a Irakiem, wywołanej przez reżim Saddama Husajna w 1984 roku. Wielu analityków przypominało, że jedną z jej międzynarodowych konsekwencji był incydent irańsko-amerykański, do którego doszło w kwietniu 1988 roku: po tym jak irańska mina poważnie uszkodziła amerykańską fregatę USS Samuel B. Roberts w odwetowej Operacji Modliszka (Operation Praying Mantis) Amerykanie zniszczyli 2 irańskie platformy wiertnicze i uszkodzili kilka jednostek morskich [9]. Czy wkrótce w okolicy Cieśniny Ormuz może dojść do podobnych wydarzeń?
Większość ekspertów uważa, że Iran nie byłby w stanie trwale przejąć efektywnej kontroli nad Cieśniną Ormuz, jako że możliwości morskie i lotnicze sił zbrojnych tego kraju znacznie ustępują zgromadzonemu po drugiej stronie Zatoki Perskiej potencjałowi USA i ich regularnie dozbrajanych sojuszników arabskich. Niemniej jednak Iran mógłby przystąpić do uciążliwych dla przeciwnika "asymetrycznych działań wojennych" wykorzystując takie elementy taktyczne jak kładzenie min czy ataki typu "hit and run" przeprowadzane za pomocą szybkich łodzi; oczywiście poważne zagrożenie stanowiłyby liczne siły rakietowe Iranu, a także trzy ciche, dieslowe okręty podwodne klasy Kilo produkcji rosyjskiej. Głównodowodzący armii amerykańskiej, generał Martin Dempsey powiedział w wywiadzie dla CBS 8 stycznia, że Irańczycy "zainwestowali w możliwości, które faktycznie mogłyby na pewien okres czasu zablokować Cieśninę Ormuz... a więc krótka odpowiedź brzmi: tak, mogą ją zablokować" [10].
Czasowe unieruchomienie Cieśniny Ormuz jest więc realną opcją, ale czy skorzystanie z niej mogłoby przynieść Iranowi wymierne korzyści? Tak naprawdę trudno jest znaleźć racjonalne przesłanki do takiego działania, gdyż wszystkim ewentualnym plusom towarzyszą jeszcze większe minusy. Kryzys w Cieśninie Ormuz przyniósłby co prawda ogromny skok światowych cen ropy naftowej, według lokalnych ekspertów nawet do 250 dolarów za baryłkę [11], co mogłoby dać irańskim władzom solidny zastrzyk gotówki, ale z drugiej strony to właśnie Iran należałby do państw najbardziej tracących na wynikłych z tego zakłóceniach transportu morskiego. Iran mógłby celowo zaaranżować taki kryzys aby zaszkodzić już kulejącym gospodarkom Zachodu, w tym USA, i uderzyć w najczulszy punkt prezydenta Baracka Obamy z punktu widzenia jego starań o reelekcję - to jednak miałoby niewielki sens biorąc pod uwagę, że kontrkandydaci z Partii Republikańskiej prześcigają się w deklaracjach zaostrzenia polityki USA wobec Iranu po wprowadzeniu się do Białego Domu [12]. W swoich rachubach Teheran nie może też nie uwzględniać innych poważnych negatywnych konsekwencji - przede wszystkim ryzyka eskalacji obejmującej uderzenia na irańskie obiekty nuklearne, utraty znacznej części środków militarnych wskutek kontrreakcji amerykańskiej zmierzającej do ponownego otworzenia Cieśniny, postawienia się poza nawiasem społeczności międzynarodowej otwarcie prowokacyjną akcją godzącą bezpośrednio w najbliższych sąsiadów, a także zmuszenia ich w konsekwencji do przyspieszenia prac nad kluczowym rurociągiem naftowym pozwalającym ominąć Cieśninę [13], co odebrałoby Teheranowi istotne narzędzie nacisku.
W związku z powyższym można zatem założyć, że irańskie groźby póki co stanowią tylko element strategii zastraszania, bez intencji ich wcielania w życie w najbliższym czasie. Najprawdopodobniej liderzy irańskiego reżimu starają się odstraszyć Zachód i jego sojuszników od przyjęcia kolejnych sankcji, które tym razem mają być wymierzone w kluczowy dla irańskiego skarbca sektor naftowy i tym samym mogą stanowić najpoważniejszy jak dotąd cios w gospodarkę Iranu; Irańczycy zapewne liczą na to, że ich najbardziej wpływowi sojusznicy, tj. Chiny i Rosja, wywrą presję na tak znaczących importerów ropy naftowej jak Japonia, Korea Południowa czy państwa zachodnioeuropejskie i przekonają ich do zejścia ze ścieżki sankcji. Prężenie muskułów pozwala też przywódcom irańskim prezentować się wobec własnej ludności jako niezłomni strażnicy interesów narodowych w świetle zagrożeń zewnętrznych, bez ponoszenia kosztów wejścia w konfrontację. Dlatego należy sądzić, że w nadchodzących tygodniach usłyszeć będzie można kolejne groźby nie wychodzące poza sferę retoryki, a główni adwersarze, tj. Iran i USA, będą się starali podejmować takie działania, które będą przedstawiały ich samych w pozytywnym świetle, bądź też demonizowały rywala - przykładem może być odpowiednio uratowanie 13 irańskich rybaków przez U.S. Navy na Morzu Arabskim w dniu 5 stycznia [14] i 6 irańskich marynarzy w Zatoce Perskiej 10 stycznia [15] oraz ogłoszenie przez irańskie media 9 stycznia, że 28-letni Amerykanin pochodzenia irańskiego Amir Mirzaei Hekmati został skazany na śmierć za rzekome szpiegostwo na rzecz Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) [16].
Zarazem należy podkreślić, że nie widać żadnych perspektyw na odwilż w coraz bardziej konfrontacyjnych stosunkach między Iranem a Zachodem - podczas gdy państwa zachodnie z pełną determinacją realizują strategię stopniowego przykręcania śruby za pomocą sankcji, republika islamska wciąż niestrudzenie rozwija swój kontrowersyjny program nuklearny, ostatnio ogłaszając poprzez media 8 stycznia, że ukryty wewnątrz góry koło świętego miasta Qom nowy zakład wzbogacania uranu Fordo w najbliższym czasie osiągnie stan operacyjności [17]. Przy absolutnym przekonaniu o słuszności własnego stanowiska i daleko posuniętej wzajemnej nieufności praktycznie uniemożliwiającej jakikolwiek dialog, nie jest raczej możliwe by którakolwiek ze stron odstąpiła od swojej strategii lub choćby ją złagodziła, tym bardziej, że oznaczałoby to wykazanie słabości wobec najgroźniejszego adwersarza. Ponieważ każde kolejne kroki Iranu i Zachodu będą coraz bardziej dotkliwie godziły w interesy strony przeciwnej, wydaje się, że nieuchronnie zbliża się pewien punkt przesilenia, wraz z czym zagrożenie przynajmniej ograniczoną konfrontacją militarną będzie tylko rosło.
Opis stosunków Iran-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,USA
[4] Iranian navy chief adds to strait tensions, Monavar Khalaj i Najmeh Bozorgmehr, Financial Times, 29 grudnia 2011.
[5] Iran's navy begins drill in international waters, Associated Press, 24 grudnia 2011.
[12] Tough talk on Iran from GOP candidates, Micah Zenko i Emma Welch, Los Angeles Times, 10 stycznia 2012.
[13] UAE delays oil pipeline to bypass Hormuz, Reuters, 9 stycznia 2012.
[17] Iran to extend nuclear enrichment, Monavar Khalaj i James Blitz, Financial Times, 9 stycznia 2012.