Era Camerona
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Era Camerona
Tomasz Pichór Komentarz Międzynarodowy Pułaskiego 2012-01-13 22:45:34

Niewielu europejskich przywódców koniec 2011 r. może uznać za udany. Wyjątkiem zapewne jest tutaj brytyjski premier David Cameron. Wpływowy tygodnik „Spectator” bez cienia przesady uznał, że D. Cameron po powrocie z Brukseli został jednoznacznie okrzyknięty bohaterem. Lider partii konserwatywnej jednym krótkim „nie” dokonał rzeczy rzadko spotykanej: nie tylko umocnił swoje nadwątlone przywództwo, ale także stał się rzeczywistym przywódcą państwowym.

 

Trudno było dotychczas wskazać wyraźne sukcesy jego rządu. Wymęczone zwycięstwo wyborcze, które zaowocowało trudną dla konserwatystów koalicją z Partią Liberalno-Demokratyczną Nicka Clegga, wiosenne masowe protesty „studentów”, dla których powodu dostarczyły podwyżki czesnego, jesienne zamieszki, w których splądrowano spore części Londynu, dwie niepopularne wojny: w Afganistanie i w Libii oraz objęcie władzy w Szkocji przez Szkocką Partię Narodową, która nie ukrywa swoich ambicji odłączenia Szkocji od Wielkiej Brytanii -- wszystko to składało się na obraz pierwszych kilkunastu miesięcy jego władzy. Wreszcie październikowy bunt 81 posłów konserwatywnych, wsparty przez wpływowych ministrów, takich jak Ian Duncan Smith czy sekretarz ds. Irlandii Północnej Owen Paterson, którzy domagali się przeprowadzenia – obiecanego przez D. Camerona – referendum w sprawie dalszego członkostwa Zjednoczonego Królestwa w Unii Europejskiej, spowodował że dni partyjnego lidera i szefa rządu mogły być policzone. D. Cameron po prostu nie mógł wrócić do Westminsteru z propozycją nowego traktatu europejskiego, jeśli wcześniej uniemożliwił przeprowadzenie referendum, którego domagała się jego partia.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że sprzeciw D. Camerona jest powodowany jedynie wymogami wewnątrzpartyjnej polityki. Nie było to również ustępstwo wobec londyńskiego City, które tradycyjnie opiera się jakimkolwiek próbom kontroli ze strony UE. Wynika on raczej z rosnącego znużenia, zniecierpliwienia i niechęci Brytyjczyków do europejskiej integracji. Nie są one bynajmniej ograniczone do czytelników prasy brukowej w rodzaju „The Sun” czy też „Daily Mirror”, ale do poważnych, opiniotwórczych tytułów takich jak „The Daily Telegraph”, „The Spectator” czy też „Standpoint Magazine”. Głosy zwolenników dalszej, głębszej integracji – czy to z Partii Pracy czy też liberalnego wicepremiera Nicka Clegga – nie spotykają się z aprobatą opinii publicznej. Nastroje panujące w Wielkiej Brytanii przypominają propagandowy rysunek z czerwca 1940 r., po upadku Francji i ewakuacji Dunkierki, pokazujący stojącego na brzegu żołnierza mówiącego: „Nareszcie sami!”. Eurosceptycyzym wyszedł z niszy, określanej jako „little Englanders”, przeszedł do głównego nurtu brytyjskiej polityki. Widać tutaj przepaść jaka dzieli reakcje brytyjskie od europejskich. Nic tak nie irytuje Brytyjczyków jak twierdzenia kontynentalnych eurofilów, że Wielka Brytania znalazła się w politycznej izolacji, na marginesie przyszłości Europy. Brytyjska opinia publiczna zdaje się uważać, że biurokraci z UE „już byli kiedyś przyszłością”. Zresztą, jak dosyć malowniczo opisał całą sytuację jeden z komentatorów, „jesteśmy izolowani jak pasażer, który się spóźnił i bezsilnie może oglądać w Southampton jak wypływa Titanic”.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na inny aspekt brytyjskiego weta. Jednym z argumentów premiera Szkocji Alexa Salmonda na rzecz niepodległości jest to, że unia z Anglią nie jest już potrzebna, skoro tak Anglia jak i Szkocja znajdują się w znacznie szerszej Unii Europejskiej. Poważny kryzys UE czy też rozpad strefy euro paradoksalnie może więc wzmocnić unię angielsko-szkocką. Także i ten aspekt D. Cameron musi mieć na uwadze, bowiem na pewno nie chce przejść do historii jako ostatni premier Zjednoczonego Królestwa. Jeśli wytrwa przy swoim „nie”, to ma szansę stać się jednym z historycznych brytyjskich przywódców, porównywalnym może nie z Churchillem, ale z Margaret Thatcher i owszem.

 

Autor: Tomasz Pichór – Research Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

 

Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego – polski think tank zajmujący się problematyką polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz sprawami międzynarodowymi. Fundacja jest instytucją niezależną i apolityczną.


FOTO: Flickr user Nick Atkins Photography



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów