Obecny rok może być chwilą prawdy dla oblężonej strefy euro. Będzie to rok, w którym plan ratunkowy dla euro zaprezentowany w grudniu w Brukseli przez Niemcy i Francję albo rozwinie skrzydła w nowym duchu europejskiej jedności albo upadnie pośród nacjonalistycznych utarczek.
Zależnie od sukcesu bądź porażki planu – który ma być sformalizowany jako nowy traktat międzyrządowy w marcu – Europa prawdopodobnie pójdzie jedną z dwóch dróg: albo będzie dalej szła powojenną ścieżką coraz głębszej integracji politycznej i gospodarczej, albo też cofnie się w kierunku swojej tradycyjnej przeszłości często skłóconych ze sobą, rywalizujących państw.
To może brzmieć jak ponura ocena. Ale po 3 latach kryzysu euro nikt, także przywódcy europejscy, nie bagatelizuje stawki. Od kiedy przywódcy UE zaprezentowali nowy plan 9 grudnia mocno starają się przedstawić go jako jedyną drogę naprzód – nie tylko dla 17 państw strefy euro, ale też dla wszystkich 27 członków UE. Ponadto przedstawiają poparcie dla tego planu jako niemal jednomyślne.
„To nie jest porozumienie 17-plus, ale porozumienie 27-minus”, powiedział 13 grudnia w Parlamencie Europejskim w Strasburgu prezydent Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso. „W zeszłym tygodniu większość szefów państw lub rządów państw członkowskich wykazała gotowość do kontynuacji integracji europejskiej w kierunku unii stabilności fiskalnej. Pokazali, że chcą więcej Europy, a nie mniej”.
Krok za daleko?
Nowy plan zmierza do przywrócenia zaufania inwestorów do euro nie tylko wymagając od rozrzutnych krajów euro by były bardziej oszczędne, ale też po raz pierwszy nakładając sankcje za niewypełnianie celów oszczędnościowych. W istocie dąży do uratowania strefy euro przekazując Brukseli bezprecedensowy, nowy wymiar suwerenności państw członkowskich.
Ale nie ukrywa się, że część państw członkowskich UE – w szczególności Wielka Brytania, która odmówiła poparcia – uważa proponowany nowy pakt za krok za daleko w kierunku integracji europejskiej. Takie zastrzeżenia mogą spowodować, że dla części rządów które poparły plan w Brukseli wyzwaniem stanie się uzyskanie wewnętrznej aprobaty dla idei „więcej Europy, a nie mniej”.
„Myślę, że największym problemem tak naprawdę jest to, by mieć wiarygodną zgodę rządów na peryferiach Europy na ten układ”, mówi Dalibor Rohac, ekonomista w Instytucie Legatum w Londynie. „Kraje takie jak Grecja czy Włochy czy Portugalia naprawdę mocno starały się uporządkować swój dom fiskalny, bardzo często przy wielkich kosztach społecznych i bardzo często kosztem ich wzrostu gospodarczego i mogę łatwo sobie wyobrazić, że gdyby ich rządy spróbowały wymusić [więcej] oszczędności na swoich populacjach za pomocą tego traktatu i gdyby spróbowały wiarygodnie wyrzec się suwerenności fiskalnej nad swoimi budżetami, mogłoby to doprowadzić do rozgoryczenia i społecznego sprzeciwu i już widzimy taki sprzeciw w miejscach takich jak Grecja”.
Model niemiecki
Jednym z powodów, dla których rozgorycznie mogłoby przybrać odcień nacjonalistyczny jest to, że pakt ten jest powszechnie uważany za narzuconą przez Niemców strategię załatwiania problemów kontynentu.
Berlin, który opłacił lwią część pakietów ratunkowych dla strefy euro, stoi w obliczu ogromnego oporu wewnętrznego przeciwko wszelkim nowym układom transferującym fundusze do zagrożonych krajów. Zatem przedstawił on model dla Europy, który kładzie nacisk na niemieckie wartości takie jak oszczędność i ciężka praca jako środki zaradcze.
Zgodnie z niemiecką formułą kraje peryferyjne mają zastosować dalej idące środki oszczędnościowe, zaś Niemcy – ekonomiczna lokomotywa UE – wykorzystywać swoje branże eksportowe do napędzania wzrostu gospodarczego i przywracania euro do zdrowia.
Ale pytanie brzmi jak dobrze taki model by funkcjonował. „Kraje na peryferiach tracą swoją konkurencyjność i chociaż Niemcy mogą być w stanie eksportować, jeśli gospodarka światowa i reszta Europy będą w depresji, to tak naprawdę i tak nie będą miały zbyt wielu miejsc, do których mogłyby eksportować”, mówi Rohac. „Więc tak naprawdę nie widzę tu modelu, który mógłby funkcjonować”.
Krajowy bank centralny ostatnio przewidywał, że niemiecka gospodarka mocno zwolni w tym roku za sprawą kryzysu zadłużenia. Bundesbank stwierdził 9 grudnia, że produkcja gospodarcza wzrośnie o zaledwie 0,6% w 2012 roku w porównaniu z 3-procentowym wzrostem w zeszłym roku.
Za dużo ‘Europy’?
Wątpliwości co do nowego paktu występują nie tylko w części krajów strefy euro. Niepewność widać też w niektórych krajach UE, które jeszcze nie przystąpiły do strefy euro.
W Republice Czeskiej premier Petr Necas powiedział 14 grudnia, że osobiście sprzeciwia się zapisowi w pakcie by każdy kraj UE przeznaczył zastrzyk gotówki w wysokości 200 miliardów euro (260 mld USD) dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego na wsparcie krajów z wysokim ciężarem długu. W Polsce zaś tysiące ludzi maszerowało w Warszawie 13 grudnia by zaprotestować przeciwko wezwaniom do głębszej integracji z Unią Europejską – i to pomimo mocnego poparcia rządu dla proponowanego paktu. Wszystko to mogą być wczesne zwiastuny trudności jakie proponowany pakt może mieć z utrzymaniem impetu po jego zaprezentowaniu w Brukseli nieco ponad miesiąc temu.
W 1997 roku, na długo przed pojawieniem się euro na ulicach Europy, eurosceptyk Martin Feldstein, czołowy amerykański ekonomista z Uniwersytetu Harvarda, powątpiewał w możliwość odniesienia sukcesu przez tą walutę bez unii politycznej i fiskalnej. Ale przewidywał też coś innego: że jeśli Europa rzeczywiście się zintegruje w celu wsparcia swojej wspólnej waluty, presja tych wysiłków najprawdopodobniej doprowadzi do wzmożonych napięć, a nawet konfliktów wewnątrz Europy.
Nadchodzące miesiące pokażą, czy faktycznie wzrosną napięcia wokół nowej kampanii strefy euro na rzecz unii fiskalnej i doprowadzą do jej storpedowania, czy też nowy pakt przywróci zdrowie schorowanemu euro. Jeśli pakt nie uratuje euro, nie jest pewne czy Berlin będzie gotowy przedstawić bądź poprzeć jakiekolwiek inne propozycje. Uważa się, że Niemcy i inne bogatsze kraje euro są gotowe rozważyć samodzielne utworzenie mniejszej strefy walutowej z wysokim poziomem koordynacji fiskalnej, wolnej od słabszych członków strefy euro. To oznaczałoby rozpad strefy euro i początek nowej podróży Europy ku nieznanej przyszłości.
Copyright (c) 2011. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/year_in_review_will_euro_survive_2012/24435338.html
FOTO: Flickr user alles-schlumpf