Iran byłby prawdopodobnie dużo groźniejszym przeciwnikiem od wszystkich, z jakimi Stany Zjednoczone mierzyły się w kilku minionych dekadach. USA powinny z wielką ostrożnością podchodzić do ewentualnych ataków militarnych.
Gdy prezydent USA Barack Obama i sekretarz obrony Leon Panetta ogłaszają, że Departament Obrony czekają poważne cięcia, jastrzębie dążący wszelkimi niezbędnymi środkami do powstrzymania rozwoju broni jądrowej przez Iran wkrótce będą mieli mniej "środków" do spożytkowania. Gdy armia ma się skurczyć o około 80 tysięcy żołnierzy, a szeroki zestaw cięć ma dotknąć każdą ze służb zbrojnych, "Operacja Irańska Wolność" może być dużo mniej realistyczna niż wielu jastrzębi dotąd sądziło.
Ograniczona perspektywa konfrontacji militarnej z Iranem jest szczególnie złą wiadomością dla tych, którzy rozważają to, co sekretarz Panetta zasugerował nie dalej jak w zeszłym miesiącu - że Iran mógłby, choć jest to mało prawdopodobne, posiąść broń jądrową zanim rok 2012 dobiegnie końca.
Lecz mimo że niewielu poza irańskim reżimem uważa nuklearny Iran za pożądany, każda decyzja mogąca prowadzić do wojny między Stanami Zjednoczonymi a republiką islamską zasługuje na poważną dyskusję przed narodem amerykańskim. Ograniczanie się do bicia w bębny wojenne tak głośno, że zagłuszane są głosy wszelkiej opozycji to kiepski substytut realnej debaty.
5 punktów zasługuje na szczególną rozwagę gdy decydenci zastanawiają się nad opcjami Stanów Zjednoczonych. Są one szczególnie ważne gdy tegoroczne wybory są coraz bliżej, a wezwania do rozwiązania militarnego nasilają się.
Po pierwsze, Iran posiada prawdopodobnie najsprawniejsze wojsko, z jakim Stany Zjednoczone mierzyły się od kilku dekad. Iran to nie Grenada, Panama, Somalia, Haiti, Bośnia, Serbia, Afganistan czy Irak. We wszystkich tych przykładach wojsko amerykańskie pokonało przeciwnika niezdolnego do rywalizowania z przeważającymi amerykańskimi siłami lądowymi, morskimi i powietrznymi. Irańskie siły zbrojne są dużo bardziej kompetentne i sprawne, a po obserwowaniu przez dekadę wojny w Iraku mają dobre pojęcie o amerykańskiej taktyce i strategii.
Na przykład regularna marynarka Iranu jest biegła w walkach przybrzeżnych i może być w stanie zablokować Cieśninę Ormuz na wystarczająco długo by wyrządzić spustoszenie gospodarcze. Niedawne manewry morskie irańskiej marynarki obrazują czytelną strategię, która zmierzałaby do zablokowania cieśniny przy równoczesnych próbach zatopienia amerykańskich okrętów bojowych, które wpłynęłyby na ten obszar. Zaskutkowałoby to znaczącymi stratami dla żeglugi handlowej i spowodowało nagły skok cen ropy naftowej.
Jeśli przyjdzie do wojny, proliferacja zaawansowanych systemów obrony przeciwlotniczej do krajów takich jak Iran może dać temu państwu jeden z najlepiej zintegrowanych systemów obrony przeciwpowietrznej, z jakimi Stany Zjednoczone miały do czynienia w walce. Irańczycy mogą być w stanie zadać amerykańskiej potędze lotniczej straty jakich nie widziano od czasu wojny w Wietnamie. A przy redukcjach sił bombowych straty te mogą być nie do przyjęcia.
W przeciwieństwie do Iraku, regularna armia irańska i irański Korpus Gwardii Rewolucyjnej nie złożą broni na pierwszy widok amerykańskich wojsk lądowych. To one, bardziej niż jakikolwiek inny element reżimu, obserwowały Afganistan i Irak w poszukiwaniu lekcji jak pokonać Amerykanów.
Po drugie, ministerstwo wywiadu i bezpieczeństwa narodowego (MOIS), czyli irańska służba szpiegowska, jest jedną z najbardziej kompetentnych na świecie. W ciągu minionych 30 lat agenci MOIS skutecznie dopadali i mordowali dysydentów, byłych urzędników rządu Szacha oraz osoby stanowiące prawdziwe lub postrzegane zagrożenie dla reżimu. MOIS wciąż jest w stanie przeprowadzać morderstwa, operacje szpiegowskie i inne ataki kinetyczne przeciwko celom rządowym i cywilnym. Prawdopodobnie ma też tajnych agentów w Stanach Zjednoczonych.
Chociaż informacje są niepełne, są powody by sądzić, że Manssor Arbabsiar, Irańczyk który rzekomo próbował zatrudnić kartel narkotykowy Zetas w celu zamordowania saudyjskiego ambasadora na ziemi amerykańskiej, był powiązany z MOIS. Chociaż próba ta skończyła się fiaskiem, demonstruje jak daleko MOIS prawdopodobnie się posunie.
Wiadomo też, że MOIS ma na celowniku irańskich ekspatriantów, więziąc członków ich rodzin i powodując obrażenia ciała. Niewielka liczba 1-1,5 miliona Amerykanów irańskiego pochodzenia jak najbardziej może stać się celem takiej taktyki.
Po trzecie, popierany przez Iran Hezbollah ma większe zdolności przeprowadzania ataków terrorystycznych niż al-Qaida miała kiedykolwiek. Mając 3 dekady doświadczenia w walkach z Izraelczykami w Libanie i północnym Izraelu, domniemane powiązania z latynoamerykańskimi kartelami narkotykowymi i globalną sieć, Hezbollah jest międzynarodową siatką, która jest w stanie przeprowadzać ataki na dużą skalę przeciwko Stanom Zjednoczonym i ich interesom za granicą.
Faktycznie uważa się, że komórki Hezbollahu działają w Stanach Zjednoczonych, Europie, Ameryce Łacińskiej i gdzie indziej, co czyni tę organizację czymś więcej niż tylko hipotetycznym zagrożeniem. Mając na swoim koncie zamach bombowy na baraki amerykańskich marines (Bejrut 1983), zamach bombowy na Argentine Israelite Mutual Association (Buenos Aires 1994), zamach bombowy na Khobar Towers (Arabia Saudyjska 1996) i wiele innych ataków, Hezbollah posiada historię globalnego terroryzmu. Gdyby amerykańskie wojsko zaatakowało Iran, Hezbollah prawdopodobnie wykonałby serię terrorystycznych kontruderzeń, które nie byłyby tak łatwe do powstrzymania jak w przypadku al-Qaidy.
Po czwarte, cyberzdolności Iranu są imponujące i dalej rozwijane. Atak na irańską infrastrukturę nuklearną prawdopodobnie wywoła długotrwały cyberatak jakiego jeszcze nie widzieliśmy. Zapewne będzie miał na celu krytyczne dane w sektorze publicznym i prywatnym i będzie dążył do wyrządzenia szkód, wyłączenia systemów i zniszczenia danych.
Po piąte, po dekadzie intensywnych operacji bojowych amerykańskie wojsko zasługuje na odpoczynek od wojny. Afganistan i Irak odcisnęły piętno na walczących za Amerykę mężczyznach i kobietach, ich rodzinach i użytkowanym przez nich sprzęcie. "Ograniczony atak" na Iran prawdopodobnie przerodzi się w większą wojnę, sprawiając że wojsku trudno będzie odpocząć i odremontować sprzęt.
Rozważając użycie siły militarnej przeciwko Iranowi, ważne jest by zrozumieć, że istnieje asymetria wchodzących w grę interesów. Irański reżim uważa, że walczy wręcz o swoje przetrwanie. Dla Stanów Zjednoczonych stawka jest znacząco niższa.
Nawet uderzenie skoncentrowane na irańskich obiektach nuklearnych wywoła reakcję daleko wykraczającą poza "ograniczone" cele Stanów Zjednoczonych. Chociaż wycofanie się USA z Iraku i redukcje wojsk w Afganistanie - tj. u zachodnich i wschodnich sąsiadów Iranu - mogą sprawić, że irańskie przywództwo spowolni rozwój "szyickiej bomby", strategiczny atak Stanów Zjednoczonych tylko umocni jego determinację, jak również pogłębi najgorsze obawy reżimu.
Chociaż wojownicze oświadczenia Mahmouda Ahmadinejada robią za dobry teatr polityczny, rzadko coś się za nimi kryje. Sugestia, że Ahmadinejad to tylko same słowa, a zero czynów nie jest odległa od prawdy. Faktem jest to, że irański reżim ma większą awersję do ryzyka niż wielu sądzi. Przetrwanie reżimu jest nadrzędną sprawą i w znacznej mierze tłumaczy, dlaczego reżim działa tak jak działa. Spychanie go na skraj przepaści może przekształcić puste groźby w rzeczywistość i z pewnością podważy wszelkie starania prezydenta Baracka Obamy o zaoszczędzenie dolarów na obronność.
Ostatecznie Iran może okazać się mniej groźny niż opisano powyżej, a konflikt militarny z Iranem może być mniej kosztowny pod względem krwi i budżetu niż można by się spodziewać. Jednak rozważenie wszystkich opcji przed zdecydowaniem się na konflikt militarny jest krytyczne dla osiągnięcia najlepszego rozwiązania.
Dla Stanów Zjednoczonych decydujące jest określenie, co jest warty Iran pozbawiony broni jądrowej. Gdyby Amerykanie zrozumieli koszty Iraku zanim zaczęła się wojna, jest mało prawdopodobne by dali na nią swoją zgodę. Biorąc pod uwagę obecne tarapaty gospodarcze kraju, to się nie może zdarzyć ponownie.
Dr. Adam B. Lowther jest członkiem wydziału na U.S. Air Force's Air University. Poglądy tu wyrażone są poglądami autora.
Copyright The Diplomat.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://the-diplomat.com/2012/01/09/five-reasons-not-to-attack-iran/
Opis stosunków Iran-USA na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Iran,stosunki_dwustronne,USA
FOTO: Flickr user Truthout.org