Mułła Omar: ostatni Mohikanin
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Mułła Omar: ostatni Mohikanin
Luke Hunt The Diplomat 2012-01-31 22:45:21

Osama bin Laden jest martwy, ale jego bliski sojusznik i szef Talibów Mułła Omar wciąż komplikuje przyszłość Afganistanu.

 

Kontrterroryści na całym świecie zapisali w zeszłym roku na swoim koncie kilka wybitnych sukcesów, aresztując lub zabijając szereg wyróżniających się terrorystów islamskich powiążanych z al-Qaidą. Na ich czele był oczywiście Osama bin Laden, a wśród pozostałych m.in. Omar Patek, ostatni z czołowych przywódców organizacji Jemaah Islamiyah, którego aresztowano w Pakistanie w styczniu zeszłego roku w tym samym mieście, w którym dopadnięto bin Ladena.

Ale jeden człowiek wymyka się wszystkim przez ponad dekadę. Od czasu zamachów na Nowy Jork i Waszyngton 11 września 2001 roku Mułła Mohammad Omar - samozwańczy imam i szef Talibów - zajmuje miejsce wśród najbardziej poszukiwanych tego świata, obok bin Ladena, któremu Omar przez wiele lat pomagał udzielać schronienia.

Często uważa się go za poważną przeszkodę nie tylko dla pokoju w Afganistanie, ale i dokończenia Wojny z Terroryzmem, która ostatecznie rozprzestrzeniła się na Bliski Wschód, Afrykę oraz Azję Południowo-Wschodnią, gdzie ruch dżihadystowski walczy o przetrwanie po utracie kilku czołowych przywódców.

Pośród amerykańskich planów wycofania się w końcu z Afganistanu w 2014 roku, niektórzy w Waszyngtonie wierzą, że wynegocjowany pokój jest możliwy do osiągnięcia jeśli Talibów będzie można włączyć w proces polityczny. Ta idea omyłkowo zyskała dodatkową wiarygodność w zeszłym miesiącu po doniesieniach mediów, że Omar, pochodzący z prowincji Uruzgan, został skreślony z listy najbardziej poszukiwanych osób prowadzonej przez FBI.

Prawda była jednak taka, że jednooki kleryk tak naprawdę nie figurował na tej liście. FBI ogranicza swoje zainteresowanie do ataków wewnątrz Stanów Zjednoczonych, a Omar wciąż jest na odrębnej liście - Reward for Justice - prowadzonej przez Departament Stanu USA, gdzie oferuje się za jego głowę 10 milionów dolarów. Doniesienia te były niefortunnym błędem, ale niektórzy w Pakistanie poszli dalej, sugerując że jego nazwisko skreślono w celu promocji dialogu z pasztuńską milicją Talibów, która zakłada teraz biuro w Katarze jako bazę dla przyszłych rozmów pokojowych.

"Nie sądzę by USA miały jakikolwiek inny wybór niż negocjować z tymi, kogo zdecydują się zidentyfikować jako przywództwo Talibów", mówi Gavin Greenwood z bazującej w Hongkongu firmy bezpieczeństwa Allan & Associates. "Rząd afgański już to robi, więc zadaniem Waszyngtonu, w roku wyborczym, jest znalezienie odpowiedniej formuły, która położy nacisk na pozytywną naturę zaangażowania USA w takie negocjacje. Będzie to o wiele trudniejsze niż wszelkie faktyczne rozmowy - które jak zakładam już się toczą w takiej czy innej formie - biorąc pod uwagę wysoką stawkę polityczną".

Afgański prezydent Hamid Karzai mówi, że popiera biuro w Katarze i jest nadzieja, że umiarkowani w talibskim ruchu skorzystają z tego biura jako odskoczni do rozmów. Omar jednak wciąż opowiada się za unicestwieniem Stanów Zjednoczonych, a nie jest to pierwszy raz gdy próbuje się negocjacji z Talibami.

W 1999 roku, po 4 latach u steru i przy niemal całkowitej izolacji, Omar próbował wprowadzić swoją milicję w międzynarodowe koła dyplomatyczne starając się zdobyć dla Talibów wymarzone uznanie przez ONZ za prawowitego szefa państwa w Afganistanie. ONZ i wszystkie kraje za wyjątkiem trzech, w tym Pakistanu, uznawały tymczasem inną frakcję kierowaną przez Burhanuddina Rabbaniego i lidera partyzantów Ahmada Shaha Masooda za prawdziwych władców kraju - co stanowiło powód niezmiernego wzburzenia Omara, bin Ladena i ich kohort.

Do tego posunięcia Omara doszło po tym jak ówczesny amerykański koordynator ds. kontrterroryzmu Richard Clarke ogłosił po zamachach bombowych al-Qaidy na ambasady USA w Kenii i Tanzanii 7 sierpnia 1998 roku, że kraje udzielające schronienia terroryzmowi same będą zagrożone - a nie tylko obiekty terrorystyczne. W tych równoczesnych atakach na amerykańskie misje zginęło ponad 200 osób.

W rezultacie Talibowie nałożyli ostrzejsze restrykcje na bin Ladena wysyłając tymczasem mnóstwo talibskich misji do Islamabadu, Dubaju, Aszchabadu, Kandaharu i Kabulu. Omar ogłosił, że bin Ladenowi zakazano wszelkich wizyt i że skonfiskowano jego sprzęt komunikacyjny.

Zachodni analityk spraw wojskowych bazujący w Kabulu powiedział wówczas autorowi: "Wszystko to pomaga, nawet język jakiego używają, czynienie koncesji i wyciąganie gałązek oliwnych. Ale jest to też charakterystyczne dla tego okresu roku kiedy walki ustają (z powodu zimy). Teraz wszystko jest dyplomatyczne i wydaje się zmierzać we właściwym kierunku. Ale może się to szybko zmienić kiedy przyjdą pierwsze oznaki walk".

Stany Zjednoczone zbombardowały później afgańską prowincję Khost, a Talibowie zareagowali ogłaszając, że bin Laden nie był winien zamachów bombowych w Kenii i Tanzanii. W Londynie pojawiały się wówczas doniesienia, że bin Laden planował ataki w Wielkiej Brytanii i Europie.

A teraz, 13 lat później, polityczne tęgie głowy w Kabulu i Waszyngtonie nie są w zbyt odmiennej sytuacji. Pomimo poprzednich niepowodzeń, negocjatorzy z administracji prezydenta Baracka Obamy pragną rozmów z umiarkowanymi w szeregach Talibów, gotowymi na izolowanie Mułły Omara, który podobno przebywa w Pakistanie od kiedy Talibowie zostali obaleni w listopadzie 2001 roku.

Jest to być może najcięższe zadanie w dyplomacji międzynarodowej. Omarowi ewidentnie nie można ufać, zwłaszcza w świetle talibskiego ataku samobójczego, w którym zaledwie 4 miesiące temu zginął Rabbani. A w okresie poprzedzającym 11 września Omar należał do najbliższych zauszników bin Ladena. "Przeciwnicy Obamy mogą łatwo wykorzystać takie kroki do zaatakowania go bez przedstawienia poważnej, alternatywnej strategii poza ich szumnym nacjonalizmem i retoryką obliczoną na zdobywanie głosów po najmniejszej linii oporu", mówi Greenwood. "Znalezienie akceptowalnego sformułowania będzie testem dla administracji".

Rzeczywistość jest taka, że w wielu częściach świata, gdzie terroryzm islamski dominował w agendzie bezpieczeństwa przez ponad dekadę, tak jak w Azji Południowo-Wschodniej, priorytety się zmieniły, a zainteresowanie przesunęło się od terroryzmu ku bardziej konwencjonalnym zagrożeniom militarnym. Czy taką pożądaną zmianę będzie można osiągnąć w odniesieniu do Afganistanu, tego jeszcze nie wiadomo.

 

Copyright The Diplomat.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://the-diplomat.com/2012/01/03/mullah-omar-last-man-standing/

 

Opis konfliktu w Afganistanie na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Afganistan,problemy,Konflikt


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów