Bombardowanie miasta Homs przez siły syryjskie, ofensywa podczas której zabito setki ludzi, jest kluczowym elementem dążeń prezydenta Baszara Assada do zmiażdżenia trwającej od 11 miesięcy rebelii przeciwko jego rządom i pokonania dezerterów, którzy przyłączyli się do powstania w tym mieście.
Stolica największej prowincji w Syrii, Homs stał się centralnym punktem rebelii, która jak uważają niektórzy obserwatorzy może wkrótce przerodzić się w otwartą wojnę domową. Ale co jest takiego w tym mieście niemal 1,5 miliona ludzi, co uczyniło je epicentrum batalii o Syrię?
Po części jest to sprawa wyznaniowa, mówią analitycy. Miasto to jest w większości zamieszkałe przez sunnitów, podczas gdy rząd Assada czerpie swoją siłę z mniejszościowych alawitów, sekty będącej odgałęzieniem szyizmu.
"Bezładna siła"
Ale Shashank Joshi, specjalista od spraw bliskowschodnich w londyńskim Royal United Services Institute, wyjaśnia że znaczenie miasta wynika też ze strachu wśród lojalistów Assada, że mogłoby ono przekształcić się w strefę wyzwoloną - na podobieństwo Benghazi w powstaniu libijskim - która mogłaby stać się siedzibą dla alternatywnego rządu i konkurencyjnego centrum władzy, gdzie siły opozycyjne mogłyby być zbrojone i szkolone.
"Oni nie chcą, żeby Homs, całe miasto, doszło do punktu, w którym całkowicie wydobyłoby się z rąk rządu", mówi Joshi. "Więc wolą raczej użyć na oślep masowej siły aby temu zapobiec niż siedzieć z założonymi rękami i pozwolić sytuacji wymsknąć się spod kontroli".
Homs był siedliskiem rebelii od jej najwcześniejszych dni. Wiosną zeszłego roku mieszkańcy Homs tłumnie zbierali się na Placu Starego Zegara, tak jak Egipcjanie sprzeciwiający się rządom prezydenta Hosniego Mubaraka gromadzili się na kairskim Placu Tahrir. Ale spotkały ich brutalne represje ze strony rządu, co przerodziło się w trwające niemal od roku oblężenie.
To sprawiło, że Homs stał się symboliczną kolebką rewolucji i doprowadziło do tego, że przypadł na nie znaczny procent z prawie 6 tysięcy zgonów w trakcie powstania. Region Homs odpowiada za około 1/4 całości ofiar śmiertelnych - najwięcej w kraju.
Ale siłom Assada ciężko jest spacyfikować miasto, którego trudna topografia składa się z krętych ulic i rozrośniętych dzielnic. Ponadto poleganie przez reżim na bezładnym użyciu siły zwiększa też prawdopodobieństwo, że konflikt mógłby przybrać formę międzywyznaniową. Chociaż stanowiąca większość w Homs społeczność sunnicka jest podporą powstania, dzieli ona to miasto z dużymi wspólnotami lojalistycznych alawitów.
Odwetowe zabójstwa
Niektóre z najwierniejszych opozycji sektorów Homs - takich jak zdominowane przez sunnitów dzielnice Baba Amro i Khaldiyeh - przylegają do terenów alawickich. Z tego sąsiedztwa bierze się fala odwetowych zabójstw.
Joshi mówi, że Homs to mikrokosmos podziałów wyznaniowych Syrii. "[Homs] wykazuje wiele z tej samej dynamiki, której spodziewać by się można na większą skalę gdy wojna domowa będzie się poszerzać - w szczególności utrwalanie się wyznaniowych linii podziału, utrwalanie się tego przekonania o przynależności do odmiennych sekt", mówi Joshi. "Widzimy działania odwetowe nie na zasadzie pro- czy anty-rządowych [sentymentów], ale często na zasadzie tego, czy określona grupa to sunnici czy alawici".
Chimaa Youssef, Syryjka pochodząca z Homs a mieszkająca obecnie w Pradze, mówi że ciężko jest skontaktować się z członkami jej dalszej rodziny w Syrii. Jej niegdyś żyjące w pokoju miasto rodzinne całkowicie się zmieniło: "Teraz nie jesteśmy w stanie znaleźć ich przez telefon. Czasami łapiemy ich na Facebook'u. Pytamy ich jak się mają. Wiemy, że wielu z nich także bierze udział w protestach. Ale oni nie rozmawiają o szczegółach. Mówią, że nigdy nie wyobrażali sobie, że będą żyć w sytuacji podobnej do Iraku".
Copyright (c) 2012. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/syria_homs_profile_int/24481374.html
FOTO: Flickr user Freedom House