Odrzucenie Traktatu Lizbońskiego przez Irlandię – q&a
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Odrzucenie Traktatu Lizbońskiego przez Irlandię – q&a
stosunkimiedzynarodowe.info 2008-06-15 23:40:16
     Najważniejsze pytania i odpowiedzi dotyczące odrzucenia Traktatu Lizbońskiego reformującego instytucje Unii Europejskiej przez Irlandię w referendum w dniu 12 czerwca.

     Czym jest Traktat Lizboński?

     Traktat Lizboński został podpisany 13 grudnia 2007 roku w Lizbonie, stolicy Portugalii, która w drugiej połowie 2007 roku sprawowała prezydencję w Unii Europejskiej. Zmienia on poprzednie dokumenty stanowiące podstawę funkcjonowania UE, w tym Traktat Nicejski przyjęty 11 grudnia 2000 roku, który dokładnie określał sposób funkcjonowania UE po przyszłym rozszerzeniu bloku, m.in. przydzielając poszczególnym państwom odpowiednią liczbę głosów w Radzie Ministrów, podstawowym organie decyzyjnym. Głównym założeniem Traktatu Lizbońskiego jest usprawnienie procesu decyzyjnego w UE poprzez rozszerzenie zakresu stosowania głosowania kwalifikowaną większością, a więc ograniczenie ilości przypadków kiedy pojedyncze państwa mogą zablokować podjęcie decyzji (są to m.in. sprawy obronności, polityki zagranicznej i budżetu UE). Ponadto Traktat przewiduje utworzenie stanowisk prezydenta i ministra spraw zagranicznych UE dysponującego prawdziwą służbą dyplomatyczną, wzmacnia rolę Parlamentu Europejskiego, odchudza Komisję Europejską (liczba komisarzy odpowiadałaby teraz 2/3 liczby państw członkowskich) oraz nadaje większe kompetencje Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości. Na mocy Traktatu Karta Praw Podstawowych nabiera mocy wiążącej we wszystkich państwach oprócz Polski i Wielkiej Brytanii.
     Traktat Lizboński jest drugą poważną próbą zreformowania instytucji unijnych po Traktacie Konstytucyjnym, podpisanym 29 października 2004 roku w Rzymie, który został odrzucony w referendach we Francji i Holandii, odpowiednio 29 maja i 1 czerwca 2005 roku. Po wywołanym tą porażką tzw. „okresie refleksji”, na początku 2007 roku, podczas prezydencji Niemiec w UE, przywódcy europejscy ustalili, że główne postanowienia niedoszłej konstytucji znajdą się w nowym traktacie, który nie będzie zastępował dotychczasowych dokumentów, a jedynie je modyfikował.
     Po podpisaniu Traktatu 13 grudnia 2007 roku procedura ratyfikacyjna postępowała bardzo szybko. Już 17 grudnia parlament Węgier jako pierwszy zatwierdził Traktat, a do momentu referendum w Irlandii uczyniło to w sumie 18 parlamentów narodowych spośród 27 państw członkowskich UE; parlamenty Estonii, Finlandii i Grecji zatwierdziły Traktat w przeddzień głosowania w Irlandii, tj. 11 czerwca.
     W dniu 12 czerwca Irlandia jako jedyne państwo członkowskie UE ze względu na obligacje konstytucyjne przeprowadziła referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Następnego dnia ogłoszono, że 53,4% głosujących odrzuciło traktat, a tylko 46,6% zagłosowało na ‘tak’, mimo poparcia tej opcji przez irlandzką elitę polityczną i gospodarczą. Warto dodać, że Irlandczycy 7 czerwca 2001 roku w referendum opowiedzieli się przeciw ratyfikacji Traktatu Nicejskiego (bardzo podobnym stosunkiem głosów co w obecnym referendum, aczkolwiek przy bardzo niskiej frekwencji) i dopiero drugie referendum w tej sprawie w dniu 19 października 2002 roku przyniosło sukces.

     Jakie były reakcje na wynik referendum w Irlandii?

     Prezydent Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, podkreślając że w jego opinii „traktat jest żywy”, wezwał państwa, które nie dopełniły procesu ratyfikacji, by kontynuowały go. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy i kanclerz Niemiec Angela Merkel wydali wspólne oświadczenie o tej samej treści, podkreślając że „reformy zawarte w Traktacie Lizbońskim są niezbędne by uczynić Europę bardziej demokratyczną i bardziej skuteczną.”
     Państwa, które mają wciąż przed sobą proces ratyfikacji, w tym Polska, Hiszpania, Belgia i Szwecja, natychmiast zapowiedziały jego dokończenie. Również premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown zapowiedział, że ratyfikacja Traktatu w tym kraju zostanie sfinalizowana w przyszłym tygodniu. Sytuacja w Wielkiej Brytanii jest jednak dość skomplikowana – opozycyjni konserwatyści, którzy brylują w sondażach i w tej chwili są uważani za faworytów do zwycięstwa w wyborach najpóźniej w 2010 roku, żądają zorganizowania referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Lider konserwatystów David Cameron jasno oświadczył, że w obliczu decyzji Irlandczyków Traktat Lizboński „powinien być uznany za umarły.”
     Wśród przywódców europejskich zadowolenie z rezultatu referendum w Irlandii wyraził jedynie eurosceptyczny prezydent Czech Vaclav Klaus, który uznał decyzję Irlandczyków za „zwycięstwo wolności i rozsądku nad sztucznymi elitarnymi projektami i europejską biurokracją.” Entuzjastycznie o wyniku w Irlandii wypowiedzieli się znani prawicowi radykałowie europejscy, tacy jak Jean-Marie Le Pen we Francji i Roberto Calderoli, czołowy członek Ligi Wolności we Włoszech i minister w rządzie Silvio Berlusconiego.

     Co dalej z Traktatem Lizbońskim?

     Traktat Lizboński musi zostać ratyfikowany przez wszystkie 27 państw członkowskich UE przed wejściem w życie. Początkowo zakładano implementację Traktatu od 1 stycznia 2009 roku, ale w obecnej sytuacji jest to niemożliwe. W tej chwili wydaje się, że poddanie Traktatu raz jeszcze pod referendum w Irlandii jest mało prawdopodobnym rozwiązaniem – po tym jak Francuzi i Holendrzy odrzucili konstytucję europejską w maju-czerwcu 2005 roku nie zdecydowano się na powtórne głosowanie, lecz zamrożono cały proces na jakiś czas, by później wznowić debatę i ostatecznie uzgodnić Traktat Lizboński. Ponadto premier Irlandii Brian Cowen powiedział, że rząd w pełni akceptuje werdykt wydany przez ludność i nie widzi szybkiego sposobu na rozwikłanie problemu. Biorąc pod uwagę wysoką frekwencję i dość wyraźne zwycięstwo oponentów Traktatu 12 czerwca, kolejne referendum nie dawałoby żadnej gwarancji powodzenia, a mogłoby jedynie stworzyć wrażenie, iż próbuje się Traktat przeforsować za wszelką cenę.
     Niektórzy politycy europejscy przewidują, że kryzys wywołany irlandzkim referendum wznowi debatę na temat „Europy dwóch prędkości”, w której bardziej entuzjastycznie nastawione państwa będą zacieśniać integrację we własnym gronie. Taki rozwój sytuacji przepowiedział m.in. Martin Schulz, lider socjalistów w Parlamencie Europejskim. Kolejnym możliwym scenariuszem jest przejście UE do zawierania odrębnych umów na temat poszczególnych reform zapisanych w Traktacie Lizbońskim, np. odnośnie polityki zagranicznej.
     Odrzucenie Traktatu Lizbońskiego po raz kolejny stawia pod znakiem zapytania możliwość wypracowania wewnętrznej spójności przez UE, niezbędnej do odgrywania czołowej roli na arenie międzynarodowej. W wymiarze wewnątrzeuropejskim ponownie pojawia się problem braku identyfikacji ludności europejskiej z instytucjami UE; wydaje się, że złożony proces integracji europejskiej jest dla wielu osób niezrozumiały, co ułatwia podsycanie obaw o rzekome zagrażanie suwerenności czy też sposobowi życia w danym kraju (w przypadku Irlandii kampania na „nie” podkreślała „zagrożenie” dla neutralności, prawa aborcyjnego i systemu podatkowego). Wielu obserwatorów zwraca tu uwagę, że zarówno Irlandczycy w 2008 roku, jak też Francuzi i Holendrzy w 2005 roku odrzucili w referendach projekty europejskie mimo ogólnie pozytywnego nastawienia do samej UE.
     Kryzys wokół Traktatu Lizbońskiego będzie najważniejszym przedmiotem obrad ministrów spraw zagranicznych państw UE na spotkaniu w poniedziałek 16 czerwca, a następnie na szczycie Rady Europejskiej 19-20 czerwca. Zamiast rozważania takich kwestii jak obsada nowego stanowiska prezydenta Rady, w obecnej sytuacji podstawowym zadaniem będzie dokonanie analizy, dlaczego właściwie Irlandczycy odrzucili Traktat Lizboński mimo silnego poparcia establishmentu, a następnie opracowanie strategii pozwalającej w jakiś sposób utrzymać reformatorskie zdobycze Traktatu.
     Komentatorzy zwracają ponadto uwagę, że ambitny Sarkozy, który odegrał kluczową rolę w przygotowaniu Traktatu Lizbońskiego, po irlandzkim fiasku ma przed sobą po 1 lipca „kryzysową prezydenturę” w UE, która będzie musiała koncentrować się na uratowaniu Traktatu i jego postanowień zamiast na modyfikacji poszczególnych polityk UE, np. imigracyjnej, ochrony środowiska naturalnego, obronnej czy wobec regionu Morza Śródziemnego.



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów