Irak: przemoc gaśnie, lecz długoterminowa rola USA budzi kontrowersje
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Irak: przemoc gaśnie, lecz długoterminowa rola USA budzi kontrowersje
Radek Alf stosunkimiedzynarodowe.info 2008-06-23 23:10:30
     Kierowany przez szyitę Nuri Malikiego rząd Iraku dzięki obniżeniu poziomu przemocy w kraju zyskuje na prestiżu i pewności siebie. Coraz większe kontrowersje wywołuje jednak kwestia długoterminowej obecności wojsk amerykańskich w Iraku.

     Ostatnie tygodnie dają powody do twierdzenia, że Irak, będący przez ostatnie lata synonimem wyjątkowo brutalnego i potencjalnie nierozwiązywalnego konfliktu, właśnie osiągnął punkt zwrotny. Przede wszystkim zaszły bardzo pozytywne zmiany w sferze bezpieczeństwa. Według danych agencji prasowej The Associated Press w maju zginęło co najmniej 532 irackich cywilów i żołnierzy w porównaniu z 1080 jeszcze miesiąc wcześniej i blisko 2 tysiącami zabitych w styczniu 2007 roku, w okresie największego nasilenia przemocy [1]. Liczba amerykańskich żołnierzy poległych w maju tego roku wyniosła zaledwie 19 (z czego 4 nie zginęło w walce) – najmniej od czasu inwazji w marcu 2003 roku – podczas gdy w maju 2007 roku, w kulminacyjnej fazie implementacji planu bezpieczeństwa znanego jako „the surge”, zginęło 126 Amerykanów.
     Rząd Nuri Malikiego zdołał znacznie osłabić pozycję radykalnego kleryka Muktady al-Sadra, przeprowadzając szereg ofensyw przeciw szyickim milicjom. Pierwsza z nich, w drugiej połowie marca w Basrze, drugim co do wielkości mieście irackim na południu kraju, wywołała intensywne, kilkutygodniowe walki, które objęły też Bagdad i początkowo wydawały się przynosić zwycięstwo sadrystom. Jednak 10 maja rebelianci w Sadr City w Bagdadzie zgodzili się na rozejm, po czym siły irackie zaczęły dość swobodnie patrolować tę dzielnicę. Gdy kilka dni temu wojska irackie przystąpiły do kolejnej ofensywy w szyickiej Amarze, domniemanym centrum szmuglu broni w graniczącej z Iranem prowincji Maysan, Sadr polecił już swoim zwolennikom unikanie konfrontacji. Ponadto 13 czerwca al-Sadr ogłosił, że tylko niewielka, wybrana grupa Armii Mahdiego zatrzyma broń w celu ewentualnej walki z siłami amerykańskimi w Iraku, podczas gdy cała reszta ruchu ma trudnić się pracą polityczną i kulturalną. Następnie 15 czerwca współpracownicy al-Sadra zapowiedzieli, że wezmą udział w wyborach prowincjonalnych, zaplanowanych na jesień, nie pod własnym szyldem, lecz wraz z innymi ugrupowaniami. W ten sposób Sadr ma nadzieję na ominięcie zakazu uczestnictwa w wyborach przez partie posiadające zbrojne milicje. Posunięcia te wskazują, że Sadr pragnie ustrzec się konfrontacji ze zdecydowanym w swych działaniach rządem w Bagdadzie i Amerykanami, jednocześnie zapewniając sobie miejsce na arenie politycznej.
     Jednocześnie rząd kontynuuje operacje przeciw radykalnym sunnickim bojownikom, przede wszystkim al-Qaidzie w Iraku, podczas gdy większość sunnitów przyjęła ofertę współpracy z Amerykanami w ramach tzw. Rad Przebudzenia. Zagrożenie ze strony al-Qaidy wydaje się szybko maleć – wojska irackie i amerykańskie wypędziły ją z prowincji Anbar, Diyali i Bagdadu, aktualnie prowadzą ofensywę w Mosulu na północy kraju, a zamachy samobójcze na masową skalę, które w latach 2006-07 siały spustoszenie w Iraku, teraz zdarzają się coraz rzadziej: przed eksplozją ciężarówki-pułapki w Bagdadzie w dniu 17 czerwca, kiedy zginęły 63 osoby, ostatni tego rodzaju zamach miał miejsce 1 maja w mieście Balad Ruz w Diyali i spowodował śmierć 35 osób. 24 maja amerykański ambasador w Bagdadzie Ryan Crocker powiedział, że al-Qaida „nigdy nie była bliższa porażki niż jest teraz.” Podobnie, w wywiadzie opublikowanym 30 maja przez „Washington Post” dyrektor CIA Michael Hayden stwierdził, że al-Qaida jest „bliska strategicznej porażki w Iraku.” [2]
     Rzucając rękawicę zarówno sunnickim jak i szyickim ekstremistom, kierowany przez szyitów rząd Malikiego zadał kłam powszechnemu wyobrażeniu o jego słabości i zdołał przekonać do siebie dość znaczną część społeczeństwa, która teraz już nie postrzega go jako reprezentanta wyłącznie ludności szyickiej. Pewność siebie i prestiż rządu rosną też w związku z szeregiem innych sukcesów. 1 czerwca iracki minister przemysłu naftowego Hussein al-Shahristani powiedział agencji prasowej Reuters, że w maju po raz pierwszy w okresie postsaddamowskim Irak osiągnął poziom eksportu 2 milionów baryłek ropy naftowej dziennie przy całkowitej produkcji powyżej 2,5 miliona baryłek dziennie [3]. W połączeniu z szybko rosnącymi cenami surowca sprawia to, że dochody budżetowe rządu irackiego ogromnie się zwiększyły i w tym roku mogą sięgnąć 70 miliardów dolarów. Priorytety działaności rządu irackiego w coraz większym stopniu przenoszą się z działań miilitarnych na politykę i odbudowę kraju, a zwłaszcza zapewnienie dóbr podstawowych, takich jak woda i elektryczność oraz redukcję bezrobocia szacowanego na 25-40%. Kluczowym zadaniem politycznym będzie teraz zorganizowanie wyborów prowincjonalnych zaplanowanych wstępnie na 1 października (jak dotąd nie przyjęto jeszcze prawa wyborczego) i zapewnienie możliwie szerokiego udziału sunnitów.
     Podbudowany sukcesami rząd Malikiego wydaje się zyskiwać zaufanie w świecie arabskim. 5 czerwca do Iraku po raz pierwszy od usunięcia Saddama Husajna w 2003 roku przybył arabski minister spraw zagranicznych – Szejk Abdullah bin Zayed al-Nahayan ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich; zapowiedział on, że państwo to wkrótce przyśle ambasadora do Bagdadu. Podobne deklaracje złożyły w następnych dniach dwa inne państwa arabskie – Bahrain i Jordania. Jak dotąd spośród państw ościennych tylko Turcja i Iran, tj. niearabscy sąsiedzi, utrzymywali ambasady w Iraku, natomiast świat arabski ograniczał do minimum stosunki dyplomatyczne z rządem w Bagdadzie, obawiając się jego bliskich więzi z szyickim Iranem, a także nalegając na to, by doszło do pojednania z sunnitami i rozbicia szyickich grup zbrojnych. Niemałe znaczenie miało też to, że w przeszłości wysocy rangą dyplomaci arabscy stawali się celami ataków: w lipcu 2005 roku uprowadzony i zamordowany przez Al-Qaidę w Iraku został Ihab el-Sherif, egipski dyplomata, który był pierwszym arabskim ambasadorem w Iraku w okresie postsaddamowskim; w maju 2006 roku ZEA wycofały swojego charges d’affairs po porwaniu jednego ze swoich dyplomatów.
     Tymczasem emocje w ostatnich tygodniach zaczęła rozbudzać kwestia długoterminowej obecności wojsk amerykańskich w Iraku. Z końcem roku wygasa jak dotąd odnawiany periodycznie mandat sił amerykańskich udzielany rezolucją ONZ i do tego czasu Bagdad i Waszyngton chciałyby wynegocjować porozumienie o statusie sił (tzw. SOFA). W założeniu premiera Malikiego porozumienie to dawałoby Irakowi amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa, a jednocześnie ograniczało uprawnienia sił amerykańskich, np. prawo do przeprowadzania operacji militarnych bez konsultacji z Bagdadem czy zatrzymywania Irakijczyków. Jednak 13 czerwca Maliki oświadczył, że negocjacje z USA znalazły się w impasie, gdyż propozycje amerykańskie nie biorą pod uwagę suwerenności Iraku. Według doniesień mediów Amerykanie żądają bowiem aż 58 baz militarnych oraz utrzymania kontroli nad przestrzenią powietrzną Iraku i immunitetu dla swoich wojsk i prywatnych kontraktorów wojskowych [4]. W związku z tym najprawdopodobniej niemożliwe będzie dotrzymanie terminu 31 lipca, wyznaczonego przez Busha i Malikiego w listopadzie 2007 roku, aczkolwiek obie strony wyrażają determinację do przygotowania układu do tego czasu.
     W mediach pojawiły się porównania proponowanego przez USA układu z upokarzającym traktatem zawartym w 1930 roku przez Irak z Wielką Brytanią, poprzedzającym osiągnięcie przez Irak pełni niepodległości. Jak uważa były iracki minister finansów Ali Allawi, traktat ów, dając Wielkiej Brytanii przywileje militarne i ekonomiczne w zamian za obietnicę zakończenia mandatu sprawowanego od 1920 roku spowodował, że „zamieszki, niepokoje, powstania i zamachy stanu stały się cechami krajobrazu politycznego Iraku, w niemałym stopniu z powodu ostrych sporów wokół traktatu.” [5] Czy historia lubi się powtarzać również w Iraku?

[1] Iraqi violence is down and confidence is rising, but war’s root causes remain unresolved, The Associated Press, 16 czerwca 2008.
[2] U.S. cites big gains against al-Qaeda, Washington Post, 30 maja 2008.
http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2008/05/29/AR2008052904116_pf.html
[3] Iraq hits milestones on US troop deaths, oil, Reuters, 1 czerwca 2008.
[4] Leila Fadel, U.S. seeking 58 bases in Iraq, Shiite lawmakers say, McClatchy Newspapers, 9 czerwca 2008.
http://www.mcclatchydc.com/world/story/40372.html
[5] Ali Allawi, This raises huge questions over our independence, The Independent, 5 czerwca 2008.
http://www.independent.co.uk/opinion/commentators/ali-allawi-this-raises-huge-questions-over-our-independence-840511.html

Opis konfliktu w Iraku na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj_start.php?xkraj_stos=Konflikt&kraj=Irak&typ=problemy



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów