Czy USA ponoszą część winy za kryzys rosyjsko-gruziński?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Czy USA ponoszą część winy za kryzys rosyjsko-gruziński?
Heather Maher RFE/RL 2008-08-25 17:39:24
     Zdecydowana większość amerykańskich komentarzy do wojny gruzińsko-rosyjskiej jest wysoce krytyczna wobec Rosji. Ale część analityków zastanawia się czy Waszyngton i Tbilisi również nie ponoszą odpowiedzialności za kryzys, stawiając pytanie: „Kto szturchnął niedźwiedzia?”

     Rosyjska inwazja na Gruzję wywołała burzę artykułów redakcyjnych i komentarzy w amerykańskich mediach. I przeważająca większość jest wielce krytyczna wobec Rosji. Przyczyna pojawia się co wieczór w wiadomościach telewizyjnych: rosyjskie wojska okupują gruzińskie miasta, tysiące gruzińskich obywateli jest bezdomnych, gospodarka Gruzji jest w rozsypce.
     Ale nie cała krytyka jest wycelowana wyłącznie w Moskwę. Niektórzy analitycy postawili pytanie czy Waszyngton i Tbilisi również nie ponoszą odpowiedzialności za kryzys. Kwestia ta stała się znana jako pytanie: „Kto szturchnął niedźwiedzia?”
     Charles Kupchan, ekspert od Rosji w Council on Foreign Relations, mówi że Waszyngton nie ponosi “bezpośredniej odpowiedzialności” za wojnę, ale jednak wysyłał prezydentowi Gruzji Michaiłowi Saakaszwiliemu sprzeczne sygnały, które mogły przyczynić się do konfrontacji.
     “Z jednej strony, [Waszyngton] mówił [Saakaszwiliemu], żeby zachowywał się przyzwoicie, nie kusił Rosji do użycia siły w Gruzji”, mówi Kupchan. „Z drugiej strony, Stany Zjednoczone były bardzo bliskim sojusznikiem Gruzji, szkoliły wojska gruzińskie, Gruzja miała 2 tysiące żołnierzy w Iraku, i myślę, że bliskość stosunków ze Stanami Zjednoczonymi ośmieliła Saakaszwiliego do przeliczenia się z siłami w przekonaniu, że mogło mu ujść na sucho więcej niż to było naprawdę.”
     Michael Grieg, specjalista od zarządzania konfliktami na University of North Texas, idzie dalej. Zadaje on pytanie, czy poparcie administracji USA dla niepodległości oderwanej serbskiej prowincji Kosowo, promocja rozszerzenia NATO na Gruzję i Ukrainę i planowanie systemu obrony przeciwrakietowej w Europie Wschodniej nie odegrały roli w podsycaniu napięcia.
     “Myślę, że Rosja pod wieloma względami czuje, że tak naprawdę była traktowana coś jak obywatel drugiej klasy względem reszty Zachodu”, mówi Grieg. „Myślę, że postrzega ekspansję NATO jako zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa. Postrzega rozmieszczenie amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej w Polsce i Republice Czeskiej jako zagrożenia dla własnego bezpieczeństwa. Więc myślę, że w tym sensie postrzega siebie jako nie siedzącą przy tym samym stole co Zachód.”
     Ale inni analitycy mówią, że problemem nie jest to, że Waszyngton poszedł zbyt szybko w poparciu dla gruzińskiej demokracji i ostatecznego członkostwa w NATO, ale raczej zbyt wolno.
     “W następstwie tej wojny miną lata zanim Gruzja ponownie osiągnie obecne kryteria NATO dla nowych członków”, Ronald Asmus, dyrektor wykonawczy brukselskiego Transatlantic Center i szef planowania strategicznego w U.S. German Marshall Fund, napisał w “The Wall Street Journal in Europe” 18 sierpnia. „Tutaj również musimy zmienić nasze podejście i ująć się za państwem, o którego przetrwanie toczy się gra”, dodał Asmus. „Te nowe zobowiązania, jeśli zostaną podjęte, muszą być poparte wiarygodnym planowaniem militarnym i ustaleniami obronnymi, które odstraszą Rosję.”
     „Z powrotem w ZSRR?”
     Podczas gdy analitycy bardzo się różnią co do tego jak dużą rolę odegrała polityka USA w stworzeniu kryzysu lub zezwoleniu na jego zaistnienie, większość komentatorów zgadza się co do jednej rzeczy – to jest, że zupełnie niezależnie od agendy Waszyngtonu wobec Gruzji Moskwa miała swoje własne priorytety. A było to przywrócenie Tbilisi do porządku zanim wyrwałoby się z historycznej strefy wpływów Rosji.
     “Jeśli spojrzymy na to oczami Rosji, nie było partnerstwa z Zachodem. Zachód wykorzystywał rosyjską słabość”, mówi George Friedman, dyrektor naczelny Stratfor, firmy analizującej ryzyko geopolityczne. „A to stworzyło wśród Rosjan poczucie, że stosunki z Zachodem trzeba skorygować.”
     Na dowód tego Friedman wskazuje na wydarzenia w Rosji w ostatnich 8 latach – konsolidację władzy politycznej, kumulację bogactwa wśród względnie małej liczby osób i odchodzenie od swobód demokratycznych. Wszystkie powyższe są znakami na drodze Rosji do ponownego stania się potężną siłą w regionie, mówi Friedman.
     A mapa przestrzeni poradzieckiej nakreślona w 1992 roku? To nic więcej niż iluzja, uważa Friedman. Argumentuje, że wydarzenia w Gruzji mogą być jedynie początkiem prób Rosji odzyskania hegemonii w regionie: „Upadek Związku Radzieckiego do obecnego stanu był tymczasowym fenomenem, który Zachód przyjął za permanentny”, mówi Friedman. „Teraz zmienia się to w coś innego i Zachód jest zaszokowany faktem, że nie zostanie tak jak było.”
     Kwestia ta przypuszczalnie w dużej mierze będzie pochłaniać uwagę amerykańskiego środowiska związanego z polityką zagraniczną gdy w kolejnych tygodniach debata na temat tego, co stało się w Gruzji będzie kontynuowana. Aktualnym problemem może być to jak wesprzeć Gruzję bez całkowitego wyalienowania Moskwy. Problemem w dłuższym okresie czasu będzie to czy Zachód może utrzymać konstruktywne stosunki z Moskwą bez całkowitego wyalienowania swoich własnych wartości demokratycznych.

Copyright (c) 2008. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Does_US_Share_Blame_For_Russia_Georgia_Crisis/1192318.html


Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów