7 lat po 11 września 2001 roku al-Qaida jako organizacja jest uważana przez wielu analityków za znajdującą się w swego rodzaju chaosie. Jeden z prominentnych obserwatorów tej siatki opisuje ją jako zredukowaną do trzonu około 200-300 członków. Jednak al-Qaida jako idea i jako franczyza trzyma się dobrze i wciąż jest zagrożeniem.
Reagując na tę zmienioną rzeczywistość, przywództwo al-Qaidy inwestuje większe środki w propagandę z zamiarem zradykalizowania dużej ilości młodych muzułmanów na całym świecie. I wysiłki te okazują się skuteczne, chociaż wątpliwe jest czy ten sukces zrodzi rzeczywiste korzyści polityczne dla al-Qaidy.
Zamachy z 11 września miały wciągnąć Stany Zjednoczone do Bliskiego Wschodu, otwierając przewlekłą wojnę na wyczerpanie. Modelem al-Qaidy była tu wojna dżihadystów przeciw ZSRR w Afganistanie.
Ataki te odniosły skutek w postaci wciągnięcia USA. Jednak dotychczasowy bilans jest w dużym stopniu na niekorzyść sunnickich jihadystów. Rozważmy:
* Pomiędzy 2003 i 2006 al-Qaida próbowała wzniecić powstanie w Arabii Saudyjskiej. Okres ten cechował się serią ataków na zachodnie obiekty, takie jak konsulat USA w Dżiddzie i kwatera główna Vinnell Corporation. Pojedynczy mieszkańcy Zachodu byli celami ataków. Zaatakowany został obiekt przetwarzania ropy naftowej Abqaiq, przez który przechodzi 60% saudyjskiej ropy.
Ale reakcja saudyjska okazała się skuteczna. Do końca 2006 roku ponad 260 terrorystów zostało zabitych lub schwytanych. Wszyscy prócz jednego z 26 mężczyzn na liście najbardziej poszukiwanych w królestwie byli martwi lub siedzieli w więzieniu, a kraj był spokojny. Próba wywołania powstania, które mogło uczynić z al-Qaidy poważnego pretendenta do władzy w Arabii Saudyjskiej, poniosła porażkę.
* W kolejnych latach po 11 września miała miejsce fala ataków terrorystycznych w kontrolowanym przez Egipt Synaju. Wśród nich był najkrwawszy akt terroru w nowoczesnej historii Egiptu – zamachy bombowe w Szarm el-Szejk w lipcu 2005 roku.
Ale władze jak dotąd skutecznie izolują zagrożenie w Synaju. Dżihadyści nie zostali złamani w Egipcie, ale wyobrażenie al-Qaidy stanowiącej zagrożenie dla reżimu w miejscu urodzenia Aymana al-Zawahiriego dziś wydaje się urojeniem.
* W Jordanii, działalność al-Qaidy osiągnęła szczyt w latach 2004-05 wraz z ambitną próbą zbombardowania kwatery głównej Departamentu Wywiadu Generalnego w Ammanie. 3 krwawe zamachy bombowe na hotele w stolicy w 2005 roku zaskutkowały rozbudzeniem fali odrazy do al-Qaidy i urodzonego w Jordanii terrorysty Abu Musaba al-Zarkawiego.
* Podobna fala alienacji i obrzydzenia wśród przeciętnych irackich sunnitów odbiła się na losie al-Qaidy w tym kraju. Pojawienie się ruchu “Sahwa” (przebudzenia), który przyczynił się do poważnego spadku ataków na siły amerykańskie, wywodziło się po części z ekscesów dokonywanych przez nieirackich bojowników al-Qaidy . Krwawa próba ludzi al-Qaidy narzucenia ich własnej wersji norm islamskich lokalnym sunnitom przyniosła alienację i porażkę.
Wszystkie te przykłady muszą być osadzone w kontekście. Al-Qaida nie została pokonana. Leży na deskach, ale nie przegrała. Utrzymuje silną infrastrukturę w anarchicznym regionie plemiennym północno-zachodniego Pakistanu. Stąd członkowie al-Qaidy są w stanie pomagać odrodzonym Talibom w atakowaniu sił NATO w Afganistanie. Z tego
heartlandu siatka jest również w stanie dalej oferować szkolenie i instruktaż potencjalnym dżihadystom z Zachodu i innych miejsc. Potencjalnie katastroficzne tego konsekwencje zostały ujawnione w szczegółach udaremnionego spisku zakładającego zdetonowanie płynnych materiałów wybuchowych w 7 samolotach pasażerskich nad Atlantykiem w lipcu 2006 roku. I oczywiście al-Qaidzie udało się popełnić szereg zbrodni na Zachodzie po 11 września.
Ale al-Qaida nie jest po prostu podmiotem zobowiązującym się do wyrządzania osobistych tragedii tak wielu osobom jak tylko jest to możliwe. Rości raczej pretensje do pewnej strategii politycznej. Jako międzynarodowa siatka zobowiązująca się do obalania rządów jako etapu w tworzeniu globalnego kalifatu, al-Qaida osiągnęła niewielki konkretny wpływ w ostatnich 7 latach.
Dla kontrastu, jako idea i jako franczyza al-Qaida i jej rodzaj salafistycznego islamu doświadczyły rozkwitu. Ma to odwierciedlenie w proliferacji „imitatorskich” ugrupowań roszczących pretensje do budzącej postrach nazwy al-Qaida, od Azji Południowo-Wschodniej przez Strefę Gazy i Afrykę Północną do miast stołecznych zachodniej Europy.
Proces ten nie zaszedł przypadkiem, lecz jest po części rezultatem wzmożonych wysiłków propagandowych podjętych przez bazujące w Pakistanie przywództwo al-Qaidy w ostatnich latach. W 2001 roku zdolności komunikacji medialnej al-Qaidy były skąpe i prymitywne. Dziś uważa się, że jest około 4,5 tysiąca jawnie pro-al-Qaidowskich stron internetowych promujących przesłania grupy. Al-Qaida jest biegła w produkcji wyrafinowanych nagrań wideo, w tym zapisów ataków terrorystycznych, które następnie są rozpowszechaniane na cały świat.
Rezultat jest taki, że „marki” bin Laden, al-Zawahiri i al-Qaida pozostają najbardziej rozpoznawalnymi symbolami sunnickiego dżihadystowskiego islamu na świecie. Zaś zainspirowane nimi ruchy – takie jak Jaish al-Islam i Jaish al-Umma w Gazie, Fatah al-Islam w Libanie i wiele innych, wciąż się pojawiają.
Al-Qaida połączyła czasami koszmarnie efektywne zdolności taktyczne z nieco nieziemskim, niespójnym programem politycznym i strategicznym. Islam polityczny dokonuje transformacji polityki Bliskiego Wschodu i stanowi kluczowe strategiczne wyzwanie dla Zachodu. Ale jego konkretna wersja reprezentowana przez sprawców zamachów z 11 wrzesnia dziś jest bardziej morderczą uboczną ciekawostką niż centrum nerwowym przyszłego kalifatu jak sami by tego chcieli.
Jonathan Spyer jest starszym badaczem w Global Research w International Affairs Center w Herzliyi w Izraelu.
Copyright
Global Politician
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.globalpolitician.com/25185--september--terror