Kiedy syryjską stolicą Damaszkiem 27 września wstrząsnął wybuch samochodu-pułapki, w agencjach wywiadowczych, bliskowschodnich herbaciarniach i kołach odwołujących się do teorii spiskowych zaczęły się szalone spekulacje. Eksplozja, która zabiła 17 osób i raniła 14, miała miejsce przy autostradzie na lotnisko w Damaszku, blisko syryjskiej instalacji wywiadowczej. Wszyscy zadawali sobie pytanie: kto to zrobił i dlaczego? Najbardziej uderzającym aspektem poszukiwań odpowiedzi jest to, jak wiele teorii jest potencjalnie wiarygodnych. Niewątpliwie syryjski prezydent Baszar Assad balansuje na linie strategicznych sojuszy, zyskując przyjaciół i wrogów w obrębie każdego konfliktu na Bliskim Wschodzie – prowadząc zaiste niebezpieczną grę.
Za młodego Assada Syria zbudowała silne więzi z szyickimi milicjami działającymi w Libanie i z sunnickimi ekstremistami na terytoriach palestyńskich. Sprzymierzyła się z Iranem i zainicjowała pośrednie rozmowy pokojowe z Izraelem. Równocześnie syryjski reżim wzmacnia więzi z Francją, zarazem ślubując trwałą i głęboką przyjaźń z Iranem. Syria pracuje nad poprawą stosunków z odrodzoną Rosją nawet gdy spogląda na Zachód w poszukiwaniu nowych przyjaciół.
Państwa rządzone przez zabezpieczone i mocno zakorzenione dyktatury przeważnie na pozór wyglądają spokojnie. Ale Syria ostatnio doświadczyła szeregu ataków, które wskazują, że reżim Baszara Assada nie posiada tak pewnej kontroli nad krajem jak miał jego ojciec Hafez. Starszy Assad twardą ręką rządził Syrią przez prawie 30 lat, do swojej śmierci w 2000 roku. Od objęcia władzy po nim Baszar zmierza do utrzymania kontroli reżimu mniejszościowych alawitów nad krajem przy umiejętnym pokonywaniu zdradliwego krajobrazu strategicznego Bliskiego Wschodu.
Ale zamach z 27 września jest ostatnim w serii dramatycznych zabójstw w Syrii. W lutym Imad Moughniyah, legendarny członek Hezbollahu, został wysadzony w powietrze gdy wsiadał do swojego samochodu
[1]. Kilka tygodni temu kolejny czołowy członek Hezbollahu zginął w tajemniczym wypadku samochodowym. Wcześniej zastrzelony został syryjski generał, zabity został też czołowy pomocnik Khaleda Meshala, bazującego w Damaszku szefa palestyńskiego ugrupowania Hamas.
Coś się święci w Damaszku i nikt nie ma pewności co to takiego.
W samym Damaszku jedna z najbardziej popularnych teorii wini wewnętrzne walki w rządzącym reżimie. Bądź co bądź Baszar Assad częściowo oddał kontrolę nad Libanem w 2005 roku, kiedy zgodził się wycofać wojska, które okupowały ten kraj od 1976 roku. Ewakuacja nastąpiła po zabójstwie Rafika Haririego, byłego premiera Libanu i otwarcie antysyryjskiego działacza. Presja ze strony wstrząśniętego Libanu zmusiła Baszara do ruchu, ku wielkiemu rozgoryczeniu wielu w syryjskiej armii.
Teraz Assad może zawrzeć pokój z Izraelem, co jak się mówi wywołało ostre i niebezpieczne podziały wewnątrz najwyższych kół władzy. Jeśli tak, pokazuje to, że są w reżimie tacy, którzy wierzą, że rozmowy z Izraelem mają potencjał osiągnąć powodzenie.
Izrael, co nie zaskakuje, jest kolejnym z podejrzanych w ostatnim zamachu. Depesza na Debka File
[2], izraelskiej stronie wywiadowczej, mówi że Syria wznowiła teraz starania o budowę broni jądrowej z pomocą Korei Północnej po zeszłorocznym zbombardowaniu przez Izrael podejrzanego obiektu nuklearnego głęboko wewnątrz Syrii. Według tej teorii Izrael mógł obrać za cel syryjską instalację wywiadowczą jako ostrzeżenie dla Damaszku by nie wznawiał swojego programu nuklearnego.
Większe podejrzenia niż Izrael budzą jednak rozmaite organizacje muzułmańskie. Ugrupowania sunnickie, w tym al-Qaida, gardzą szyickimi ugrupowaniami otrzymującymi mocne poparcie od Damaszku. W rzeczy samej, sekta alawitów, do której należą Assadowie, jest szczególnie nielubiana przez al-Qaidę. Assad i jego zwolennicy powstrzymują sunnickich ekstremistów na granicy z Irakiem i północnym Libanem, z obawy, że konflikt mógłby rozprzestrzenić się na ulice Damaszku.
Syria jest też uważana przez wielu w zdominowanym przez sunnitów świecie arabskim za zdrajcę zaprzedającego sprawę arabską przez stanięcie po stronie szyickiego – i niearabskiego – Iranu, który przez wiele państw arabskich, takich jak Arabia Saudyjska, Jordania i inne w regionie jest postrzegany jako rosnące zagrożenie. Poparcie Assada dla zbrojnych organizacji takich jak Hamas i Hezbollah, które postrzega się za destabilizujące region, też przyczyniło się do niechęci przywódców arabskich do Damaszku.
Jeśli o to chodzi, same Hamas i Hezbollah mogą równie dobrze wysyłać własne sygnały pod adresem Assada by odwieść go od zawarcia pokoju z Izraelem. A gdy Damaszek zaczyna poprawiać stosunki z Francją i być może z Izraelem, Iran ma własny powód by wysłać mocne ostrzeżenie.
Ale to nie zaczyna wyczerpywać listy możliwych podejrzanych. Dni telegramów minęły na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Damaszku. W dzisiejszych czasach ostrzeżenia nadchodzą samochodami-pułapkami. Problemem z samochodami-pułapkami jest jednak to, że nie zawsze można znaleźć adres zwrotny.
[1] http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=1606
[2] http://debka.com/headline.php?hid=5618
Frida Ghitis jest niezależnym komentatorem spraw światowych i redaktorem World Politics Review.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=2736