Białoruś: czy nieczyste wybory otworzą drzwi Zachodu?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Białoruś: czy nieczyste wybory otworzą drzwi Zachodu?
Marianna Gurtovnik World Politics Review 2008-10-09 23:30:48
     Próbując naprawić stosunki z Zachodem prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zaprosił ponad 900 obserwatorów międzynarodowych do monitorowania wyborów z 28 września. Czy to wystarczy by przekonać do siebie Unię Europejską?

     28 września Białoruś, określana przez rząd USA jako “ostatnia prawdziwa dyktatura” w Europie, przeprowadziła wybory do 110-miejscowej niższej izby parlamentu. Pomimo pewnej poprawy niezależni obserwatorzy stwierdzili, że głosowanie nie było ani wolne ani sprawiedliwe.
     Próbując naprawić stosunki z Zachodem prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zaprosił ponad 900 obserwatorów międzynarodowych do monitorowania głosowania, akcentując swoje zobowiązanie do demokratycznych wyborów. 76 z 276 zarejestrowanych kandydatów reprezentowało partie krytyczne wobec rządzącego reżimu, a kilku przedstawicieli opozycji zostało umieszczonych w okręgowych komitetach wyborczych, co było wyraźnym odejściem od przeszłości, kiedy prawie żadnych dysydentów nie dopuszczano do udziału, nie mówiąc o nadzorowaniu wyborów. W sierpniu Łukaszenko zwolnił ostatnich 3 liderów opozycji pozostających w więzieniu. Jak na rząd stale besztany przez Zachód za prześladowania przeciwników politycznych, uciskanie społeczeństwa obywatelskiego i fałszowanie wyborów, zmiany te były godne odnotowania.
     W następstwie wyborów prezydenckich z 2006 roku, które przedłużyły 12-letnie rządy Łukaszenki o kolejne 5 lat, 27 państw Unii Europejskiej odmówiło wiz Łukaszence i innym wysokim przedstawicielom jego gabinetu, określając wybory nieprzejrzystymi i niesprawiedliwymi. Krnąbrny jak dotąd przywódca Białorusi ma teraz nadzieję na poprawę stosunków z Europą i Stanami Zjednoczonymi jako sposób na zabezpieczenie się przed zależnością Białorusi od Rosji i chciał w tym celu wykorzystać wybory. „Nie chcemy komunikować się z wami przez żelazną kurtynę, którą wznieśliście na granicy z Białorusią”, powiedział Łukaszenko w przedwyborczym wywiadzie, odnosząc się do politycznej izolacji jego kraju ze strony niektórych sąsiadów. „Ponieważ powiedzieliście, że wybory parlamentarne powinny się odbyć [by doszło do współpracy w tym kierunku], otworzyliśmy kraj dla was”, dodał Łukaszenko, twierdząc że głosowanie będzie „bezprecedensowo demokratyczne i przejrzyste.”
     Według obserwatorów umizgi Łukaszenki do Zachodu wynikają z niedawnych sporów między Białorusią a Rosją dotyczących energii. W ubiegłym roku rząd rosyjski wycofał preferencyjne stawki, według których dostarczano gaz ziemny na Białoruś, wprawiając Łukaszenkę w nerwowość co do konsekwencji dla białoruskiej gospodarki. Według doniesień prezydent ma nadzieję na wykorzystanie statusu Białorusi jako punktu tranzytowego dla rosyjskiego gazu płynącego do Europy do uzyskania europejskiego poparcia w negocjowaniu lepszej umowy dla Białorusi z Rosjanami.
     Władze na Białorusi były też zakłopotane rosyjską operacją militarną w Osetii Południowej i Gruzji w sierpniu 2008 roku, którą zinterpretowano jako wyraz ekspansjonistycznych ambicji Rosji. Łukaszenko wahał się z poparciem rosyjskiej interwencji i ostatecznie powstrzymał się od uznania niepodległości Osetii Południowej i Abchazji, kolejnej separatystycznej republiki Gruzji, mówiąc że pozwoli nowemu parlamentowi narodowemu wypowiedzieć się w tej kwestii.
     Jednak krytykom prezydenta ostatnie postępy wyborcze zdecydowanie nie wystarczają. Opozycja oskarżyła władze o zmuszanie obywateli do udziału we wcześniejszym głosowaniu i o manipulowanie głosami. Podczas gdy wcześniejsze głosowanie jest prawnie dozwolone, to według doniesień odbyło się bez obecności niezależnych obserwatorów. Według raportu Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) [1] obserwatorów nie dopuszczono też do monitorowania liczenia głosów. OBWE potępiła także praktycznie całkowite zignorowanie opozycji politycznej w kontrolowanych przez państwo mediach, gdzie 90% relacji poświęcono prezydentowi Łukaszence. Według raportu OBWE głosowanie „nie spełniło zobowiązań OBWE odnośnie wyborów demokratycznych”, odbywając się „w ściśle kontrolowanym środowisku z ledwie widoczną kampanią.”
     Wstępne wyniki wskazują, że żaden z kandydatów opozycji nie zebrał wystarczającej ilości głosów by zostać wybranym; ostateczne wyniki wyborów mają być ogłoszone w ciągu kilku kolejnych dni.
     Dopiero się okaże, czy ograniczone koncesje Łukaszenki wystarczą do przekonania UE, która próbuje wyważyć między obawami o prawa człowieka a rosnącym poczuciem pilnej potrzeby – zwłaszcza wśród państw członkowskich z Europy Wschodniej – przeciwdziałania Rosji po inwazji na Gruzję. Ale jak się wydaje Białoruś zrobiła pierwszy krok ku osiągnęciu swojego celu. Białoruski minister spraw zagranicznych Siergiej Martynow został zaproszony na spotkanie [2] przy okazji szczytu ministrów spraw zagranicznych UE 13 października i niektóre sankcje, dotyczące wiz i wymiany studenckiej, mogą zostać w symbolicznym geście złagodzone [3]. Lecz jakakolwiek długoterminowa zmiana zapewne będzie zależeć od chęci Łukaszenki do zdystansowania się od dotychczasowej praktyki w zakresie praw człowieka i od Rosji, chociaż niekoniecznie w tej kolejności.

[1] http://www.dw-world.de/dw/article/0,2144,3680183,00.html
[2] http://euobserver.com/24/26861
[3] http://www.europeanvoice.com/article/2008/10/belarus,-eu-to-hold-milestone-meeting/62574.aspx
Marianna Gurtovnik jest niezależnym analitykiem bazującym w Stanach Zjednoczonych. Zajmuje się reformami zarządzania, polityką zagraniczną i rozwojem społeczeństwa obywatelskiego w tzw. Nowo Niepodległych Państwach.

Copyright
World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=2756



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów