RSF: prosperity nie jest gwarancją wolności prasy
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
RSF: prosperity nie jest gwarancją wolności prasy
Andrew F. Tully RFE/RL 2008-10-22 21:48:55
     Organizacja Reporterzy Bez Granic (Reporters Without Borders) dowodzi, że pokój i “duch demokracji” – a nie po prostu prosperity – są niezawodnymi gwarantami wolności mediów.

     W swoim Press Freedom Index 2008 organizacja ta, znana pod francuskimi inicjałami RSF, dostrzega niewiele poprawy w zakresie wolności mediów w tym roku w porównaniu z rokiem 2007, zwłaszcza w niektórych państwach poradzieckich. W rzeczy samej, Turkmenistan wraz z Koreą Północną i Erytreą pozostaje częścią tego, co RSF nazywa „piekielną trójką” na samym dole rankingu wolności prasy. Rosja i Białoruś także są nisko na tej liście, sklasyfikowane odpowiednio na 141. i 154. miejscu, w porównaniu z trzecią od końca pozycją Turkmenistanu – 171. Słowenia i Bośnia zajmują miejsca przed Stanami Zjednoczonymi, podczas gdy Islandia przewodzi liście RSF.
     RSF konkluduje, że przyczyny takich pozycji nie leżą w ekonomii. Wygodne jest dla organizacji medialnej kiedy może pozwolić sobie na dobre wyposażenie i utalentowanych reporterów, lecz pieniądze nie są aż tak istotne jak stabilne, pokojowe, demokratyczne środowisko.
     “Kiedy państwo jest w stanie wojny, jego cała struktura jest zdestabilizowana i znajduje się ono w defensywie, co prowadzi do erozji przestrzeni dla wolności”, mówi Elsa Vidal, szef oddziału RSF zajmującego się Europą i państwami poradzieckimi. „Kraje, które są biedne w sensie gospodarczym mogą mieć dobre wyniki pod względem wolności. Więc wolność nie jest wyraźnie powiązana ze wzrostem gospodarczym; jest raczej związana z pokojem i stabilnością.”
     Vidal mówi, że sam pokój nie zagwarantuje wolnej prasy. Jak mówi, ważne są również silne aspiracje demokratyczne a nie tylko przejawy demokracji. „Nadanie demokracji nie jest wystarczające do zbudowania prawdziwej demokracji. To, czego potrzebujemy, to nie tylko nadanie instytucji i praw. To, czego brakuje tym państwom, to wola nadania i implementacji ducha demokracji i nieunikniona konieczność posiadania tętniącego życiem społeczeństwa obywatelskiego.”
     Brak presji na Aszchabad
     Na przykład Turkmenistan ma wyjątkowo negatywną reputację co do wolności prasy z powodu autorytarnego przywództwa, a ponadto, jak mówi Vidal, zbyt mała zewnętrzna presja jest wywierana na rząd tego kraju by wprowadzać reformy. Faktycznie państwa europejskie są tak żądne zasobów energetycznych Azji Środkowej, że ich presja na władze turkmeńskie w kwestiach praw człowieka jest niegodna uwagi.
     “Europejska polityka wobec Azji Środkowej nie będzie wystarczająco wymagająca wobec władz turkmeńskich, gdyż Unia Europejska wydaje się poszukiwać alternatywnego źródła ropy naftowej i gazu ziemnego”, mówi Vidal. „I w zasadzie wzywamy ich do tego, by nie handlowali wolnością prasy i prawami człowieka za ropę i gaz.”
     Afganistan, w przeciwieństwie do Turkmenistanu, jest państwem w stanie wojny, ale tak jak w przypadku środkowoazjatyckiego sąsiada jego mieszkańcy są często pozbawieni pełnej relacji. Jednak reporterzy z Europy i Stanów Zjednoczonych mają lepszy dostęp do wydarzeń w Afganistanie i mogą zapewnić pełną informację swoim czytelnikom, telewidzom i słuchaczom, mówi Vincent Brossel, szef oddziału Azji RSF w Paryżu.
     Co ironiczne, to afgańscy reporterzy są często między młotem a kowadłem. „Dziennikarze na obszarach wojennych są w dużej mierze dotknięci tą sytuacją ponieważ muszą pracować pod presją obu stron”, mówi Brossel. „ Przede wszystkim ze strony Talibów, którzy nie szanują ich pracy i próbują wywierać na nich presję i czasami niszczą sprzęt i próbują przeszkodzić [dziennikarzom w relacjonowaniu] tego, co dzieje się w prowincjach. Ale dziennikarze również muszą stawić czoła większej presji ze strony władz [afgańskich], które czują, że tracą grunt pod nogami.”
     Brossel mówi, że te problemy, tak jak sama wojna, przeciekają do sąsiedniego Pakistanu. Nie tylko pakistańscy reporterzy są w dużej części kraju celami zabójców działających dla różnych frakcji politycznych, ale też zmagają się z tymi samymi przeszkodami w plemiennym regionie Pakistanu przy granicy z Afganistanem co reporterzy afgańscy.
     Brossel z zadowoleniem przyjął jedną optymistyczną wiadomość z Afganistanu: sąd apelacyjny zamienił karę śmierci uprzednio nałożoną na studenta i niepełnoetatowego dziennikarza Sayeda Perwiza Kambakhsha. 23-letni Kambakhsh został aresztowany rok temu za rzekomą dystrybucję internetowego artykułu sugerującego, że prorok Mahomet ignorował prawa kobiet. Kambakhsh wyparł się odpowiedzialności za artykuł i, jak stwierdzili niektórzy, jego sprawa sądowa była rezultatem wendety lokalnego watażki.
     Mimo że sąd apelacyjny obalił wyrok kary śmierci dla Kambakhsha, wydał wyrok 20-letniego więzienia. „Czujemy szok, że przyjęto 20-letni wyrok”, mówi Brossel. „Oczywiście jesteśmy zadowoleni, że nie ma już zagrożenia jego egzekucji za tę tak zwaną zbrodnię. Ale jak sąd apelacyjny może mówić, że powinien być wysłany do więzienia na 20 lat kiedy nie mają żadnych dowódów na to, że popełnił akt bluźnierstwa. To bardzo niesprawiedliwe.”

Copyright (c) 2008. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Watchdog_Says_Prosperity_No_Guarantee_Of_Press_Freedoms/1331792.html



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów