Chińska pomoc zdobywa serca, wykręca ręce w Azji Południowo-Wschodniej
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Chińska pomoc zdobywa serca, wykręca ręce w Azji Południowo-Wschodniej
Geoffrey Cain World Politics Review 2008-10-31 00:02:14
     Poszukujące surowców Chiny w coraz większym stopniu wykorzystują pomoc rozwojową by zdobyć względy Kambodży, Laosu i Wietnamu, trzech państw „zapomnianych” po wojnie wietnamskiej. USA również wzmogły swoją działalność w regionie po atakach z 11 września, lecz ich wysiłki koncentrują się bardziej na współpracy antyterrorystycznej niż na bezpośrednim reagowaniu na rosnące wpływy chińskie. Ale gdy Azja Południowo-Wschodnia staje się przedmiotem coraz większej uwagi obu mocarstw, niektórzy w tym regionie wyrażają dyskomfort z powodu ich nasilającej się rywalizacji.
     Raport Congressional Research Service (CRS) ze stycznia 2008 roku [1] wskazuje, że Chiny zdystansowały USA w zeszłym roku jeśli chodzi o pomoc dla słabiej rozwiniętych państw Azji Południowo-Wschodniej. Kambodża na przykład otrzymała 689 milionów dolarów od Chin w 2007 roku wraz z obietnicami pożyczek w wysokości 1 miliarda dolarów w 2008 roku na 2 projekty zapór mających zasilać głodne elektryczności obszary wiejskie. To dużo więcej niż całkowita pomoc z USA w wysokości 55 milionów dolarów w 2007 roku, w większości rozdysponowana przez organizacje pozarządowe (NGOs).
     Efekt chińskiego podejścia “bez dodatkowych warunków” (no strings attached) do pomocy rozwojowej jest zauważalny. Przez lata 90-te, kiedy pomoc była wyraźnie zdominowana przez zachodnich dawców i Japonię, premier Kambodzy Hun Sen działał poprzez multilateralne agencje pomocowe i ONZ. Teraz publicznie beszta takie organizacje, grożąc zamknięciem biur agencji praw człowieka ONZ po obrażeniu się na uwagi przedstawiciela agencji Yasha Ghai, który niedawno podał się do dymisji, a także zakazując działalności organizacji pozarządowej Global Witness w 2007 roku za publikację raportu krytykującego udział jego rodziny w nielegalnej wycince lasów. Aktualnie stojąc w obliczu niedoboru funduszy rozwojowych w wysokości miliarda dolarów dla kulejącej gospodarki, Sen spotkał się z chińskim premierem Wenem Jiabao 24 października na szczycie Azja-Europa i uzyskał obietnicę 280 milionów dolarów w pożyczkach na infrastrukturę.
     Laos uzyskał podobną pomoc z Chin w formie infrastruktury transportowej i projektów hydroenergetycznych wartych 178 milionów dolarów oraz współpracy gospodarczej wartej 45 milionów dolarów w 2006 roku, co mocno kontrastuje z 4,5 milionami pomocy z USA między rokiem 2005 a 2007. Chiny włączyły też ten kraj w program stypendiów dla młodzieży na studia w Pekinie i modernizują laotańskie siły zbrojne, mimo polityki utrzymywania bliskich stosunków z Wietnamem prowadzonej przez premiera Laosu Choummaly’ego Sayasone. Starania te mogą zaprocentować zwiększonym wpływem Chin na nową generację przywódców tego kraju kiedy już ci wychowani pod rewolucyjnym ferworem Wietnamu przekażą pałeczkę.
     Co bardziej kontrowersyjne, Birma także otrzymała obietnice w wysokości około 5 miliardów dolarów w pożyczkach, wyposażeniu i inwestycjach od Chin odkąd rządząca junta wojskowa przejęła władzę w 1988 roku, dodaje raport CRS. Pomoc USA w wysokości 12 milionów dolarów w 2007 roku była przeznaczona tylko na programy dla uchodźców wzdłuż granicy tajlandzko-birmańskiej – być może mizerna suma, ale na słuszniejszy cel. Chińska pomoc dla Birmy utrzymuje juntę wojskową na powierzchni, podkreślają komentatorzy, i wielu wyraża pesymizm co do przyszłej gotowości Pekinu do przeciwstawienia się juncie w kwestii jej represyjnej polityki, mając na uwadze rywalizację Chin z Indiami o ważny rurociąg gazu ziemnego w Birmie.
     Być może bardziej problematyczne niż chińskie podejście “bez dodatkowych warunków” do spraw wewnętrznych jest to, że Pekin faktycznie stawia warunki co do stanowisk pomocobiorców w kwestiach polityki zagranicznej, czasami kosztem interesów USA. Kambodża, Laos i Birma popierają linię Pekinu mówiącą o polityce „jednych Chin” by spełnić warunki pomocy od tego kraju, zaś według singapurskiego „Straits Times” Pekin wstrzymał 200 milionów dolarów pomocy dla Wietnamu w 2006 roku po tym jak państwo to zaprosiło Tajwan do wzięcia udziału w szczycie APEC w Hanoi. Część chińskiej pomocy została wznowiona po powodziach w lipcu i sierpniu.
     Mimo to amerykańskie i chińskie interesy w Azji Południowo-Wschodniej nie zamykają się w rywalizacji „o sumie zerowej.” Bliskość regionu do Japonii, Indii i Australii czyni go historycznie obszarem konkurencji mocarstw o sferę wpływów. Ponadto przywódcy Kambodży, Wietnamu i Laosu wielokrotnie oświadczali, że nie chcą wybierać między USA a Chinami. A czerwcowy raport Pew Global Attitudes Project [2] pokazuje, że opinia publiczna odbiera unilateralną politykę regionalną – zarówno Chin jak i USA – z rosnącym zaniepokojeniem.
     Tak Pekin jak i Waszyngton w przeszłości współpracowały wraz z Japonią i Australią, dwoma z największych pomocodawców dla Azji Południowo-Wschodniej, przy multilateralnych projektach pomocowych. Więcej multilateralnej współpracy między pomocodawcami mogłoby pomóc w harmonizacji chińskich i amerykańskich agend regionalnych. Pierwsza obietnica Chin w wysokości 91,5 miliona dolarów w 2007 roku poprzez multilateralną Consultative Group, konsorcjum państw i instytucji, które spotyka się corocznie by obiecać pomoc dla Kambodży, jest tego początkiem. Ale inne państwa ASEAN nie doświadczyły jeszcze takiej koordynacji.
     USA również muszą potwierdzić i przewartościować swoje stosunki z państwami ASEAN, wychodząc poza to, co wielu w Azji Południowo-Wschodniej z obawą uważa za marginalne i przelotne zainteresowanie kwestiami bezpieczeństwa regionu. Niedawny raport Stanley Foundation [3] radzi kolejnej administracji amerykańskiej by regularnie wysyłała dyplomatów na coroczne spotkania ASEAN (sekretarz stanu Condoleezza Rice opuściła kilka) i wzmacniała multilateralną koordynację w kwestiach praw człowieka i problemów bezpieczeństwa.
     Amerykańscy decydenci polityczni nie mogą spodziewać się zdobycia serc i umysłów w Azji Południowo-Wschodniej jeśli dyplomaci amerykańscy są stale prześcigani przez ich chińskich odpowiedników. A w odpowiedzi na to, co autor Joseph Kurlantzick nazywa „ofensywą wdzięku” Chin w Azji Południowo-Wschodniej, USA muszą nie tylko uczynić pomoc dla regionu priorytetem, ale muszą też zrobić to w sposób kooperatywny i rzetelny.

[1] http://fas.org/sgp/crs/row/RL34310.pdf
[2] http://pewglobal.org/reports/display.php?ReportID=260
[3] http://www.stanleyfoundation.org/resources.cfm?id=286

Geoffrey Cain jest bazującym w Phnom Penh współpracownikiem Far Eastern Economic Review i Integrated Regional Information Networks (IRIN), prowadzonego przez ONZ serwisu prasowego.

Copyright
World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=2822



Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów