Stosunki USA z Chinami i Indiami - rewizyta
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Stosunki USA z Chinami i Indiami - rewizyta
Hari Sud 2008-11-21 00:13:44

Indie, które dopiero ostatnio zdobyły uprzywilejowaną pozycję w stosunkach z USA, są wiele lat za Chinami w uzyskiwaniu pomocy gospodarczej, militarnej i nuklearnej.

 

Geopolityczna mapa świata zmieniła się podczas wizyty prezydenta USA Richarda Nixona w Chinach w 1972 roku. W owym czasie Chiny i Stany Zjednoczone nawet się nie uznawały. Doradca Nixona, sprytny Henry Kissinger, złożył tajną wizytę w Chinach w lipcu 1971 roku by spotkać się z przewodniczącym Mao Zedongiem i zaoferował przyjaźń w zamian za przyłączenie się przez Chin do Stanów Zjednoczonych w przypieraniu ZSRR do muru. Później Nixon scementował tę dyplomację podczas swojej wizyty w 1972 roku. Dyplomacja ta trwale zmieniła świat wschodni.

8 lat później Sowieci zrobili nierozsądny i katastrofalny ruch, dokonując inwazji na Afganistan. W 1991 roku Związek Radziecki upadł. Dla stosunków USA z Chinami lata 1972-85 były najważniejsze. Podczas tego okresu Stany Zjednoczone dały Chinom przewagę gospodarczą, co zaczęło transformację gospodarczą Chin.

Dziś Chiny stały się ekonomiczną i militarną potęgą, przez którą nawet Stany Zjednoczone czują się zagrożone. W zamian za wszystkie gospodarcze korzyści dane Chinom, Stany Zjednoczone dostały chińskie dochody eksportowe, które wykorzystują do finansowania wojny w Iraku, pokrywania zadłużenia i osiągania innych celów polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Natomiast Indie powstały 60 lat temu po traumatycznym podziale terytorialnym i w ciągu kilku lat przyjęły radziecki model gospodarczego planowania i postępu. Model ten wcześniej wyciągnął stalinowską Rosję z niebytu, pozwolił jej pokonać i podporządkować sobie Niemcy podczas II Wojny Światowej i stanąć twarzą w twarz przeciw Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii i Francji w Europie. Przywódcy indyjscy byli pod jego wielkim wrażeniem.

Indie, od 1950 do 1999 roku, przyjęły radziecki model planowania. Pokonały Pakistan, sojusznika USA, w wojnach w 1965 i 1971 roku i zawsze miały poparcie dyplomatyczne i polityczne Sowietów na forach międzynarodowych. Wszystko to nie podobało się Stanom Zjednoczonym i po indyjskiej eksplozji nuklearnej w 1974 roku Waszyngton sporządził nowe zasady celem ekonomicznego i dyplomatycznego ukarania Indii. Te nowe zasady, uchwalone w 1978 roku, odmawiały Indiom pomocy gospodarczej i technologii nuklearnej.

Do około 1975 roku PKB per capita Indii i Chin były niemal identyczne. Jednak Chiny miały o 20% więcej ludzi niż Indie, co czyniło ich PKB o 20% większym. Także bliskość Hongkongu dawała Chinom korzyści gospodarcze, których Indie nie miały. Hongkong był gospodarczym, politycznym i społecznym oknem Chin na świat, a jego wolnorynkowa struktura i kapitalistyczny status były w pełni wykorzystywane przez komunistów.

Indie, przy braku gotówki eksportowej i nielicznej pomocy monetarnej z Zachodu, ograniczały rozwój gospodarczy - chociaż Zachód winą za to obarczał przyjęcie modelu radzieckiego.

Stany Zjednoczone pozwoliły Chinom zająć stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w 1971 roku, po czym nastąpiła owa triumfalna wizyta Nixona w Chinach w 1972 roku. Tak zaczął się formalny proces negocjacji i normalizacji stosunków. Szereg przedstawicieli USA, włącznie z Henrym Kissingerem, negocjowało z Chinami, ale nie oferowano więcej niż już wcześniej dano.

Po objęciu urzędu w 1976 roku prezydent USA Jimmy Carter wysłał do Chin antyradzieckiego doradcę Zbigniewa Brzezińskiego by dalej wzmocnił stosunki i negocjacje bilateralne. Brzeziński stworzył nowe zasady zbliżenia amerykańsko-chińskiego i zaoferował Chinom wszelkie korzyści w zamian za obietnicę skonfrontowania Sowietów na wschodzie. Przygotowany został grunt pod całkowite pojednanie między Chinami a USA, a o Wojnie Koreańskiej zapomniano.

We wczesnym okresie negocjacji Chiny wykazywały ignorancję polityki i kultury USA, choć był to sprytny chwyt. Chińczycy grali na amerykańskiej próżności i lękach, które zmianiły oficjeli w wiernych rzeczników chińskich interesów w Waszyngtonie. To podczas tych rozmów omawiano kwestię Tajwanu i jego niepodległości i opracowano odpowiednią politykę. Pod koniec ery Cartera Chiny i Stany Zjednoczone były bliskimi sojusznikami.

Administracja prezydenta Ronalda Reagana była mniej entuzjastyczna wobec Chin, chociaż nie wycofała się z dyplomacji Cartera. Sekretarz ds. zagranicznych Reagana George Schultz i doradca Paul Wolfowitz odsunęli Chiny na margines ich polityki. Byli zajęci pokonaniem Sowietów w Afganistanie. Pomimo ich stanowiska zbliżenie amerykańsko-chińskie postępowało, a amerykański biznes ekscytował się perspektywami szerszej współpracy gospodarczej.

Tutaj zaczęły się olbrzymie inwestycje amerykańskie w Chinach, określane jako bezpośrednie inwestycje zagraniczne lub FDI. Połączono to z otwarciem rynku amerykańskiego dla chińskich towarów. Mówiąc w skrócie, Stany Zjednoczone kierowały reformy gospodarcze Chin ku zbieżności z własnymi interesami biznesowymi.

Przedstawiciele USA starannie doradzali Chinom jak pokonać ich ideologiczną sprzeczność między komunizmem a kapitalizmem. W reakcji Chiny uporządkowały swoją politykę i rozwinęły czerwony dywan dla napływających inwestycji i doradztwa technicznego.

We wczesnych latach 90-tych prezydenturę przejął Bill Clinton, który zachęcał do dalszych inwestycji w Chinach. Napływ FDI wzrósł z około 5 miliardów dolarów rocznie w 1989 roku do 20 miliardów dolarów pod koniec lat 90-tych. Niekontrolowane tsunami FDI przekształciło Chiny w produkcyjnego giganta, a na początku obecnej dekady napływ FDI podwoił się do 45 miliardów dolarów.

Szczytowym momentem w stosunkach USA-Chiny było podpisanie umowy nuklearnej w 1997 roku. Był to powitalny prezent Clintona dla chińskiego prezydenta Jianga Zemina. Clinton uzasadniał umowę tym, że miała ona otworzyć chiński rynek dla amerykańskiego przemysłu wysokiej technologii. Porozumienie to wzmacniało amerykańsko-chińskie porozumienie o współpracy nuklearnej z 1985 roku, które zezwalało na eksport do Chin bez przeszkód technologii nuklearnej o wartości miliardów dolarów. Dziś Chiny, pierwotny członek "Nuklearnej Piątki" czy też "państw z bronią jądrową", mogą importować wszystko na potrzeby komercyjnego wykorzystania technologii nuklearnej.

Indie nie miały dostępu do tego wszystkiego do 1998 roku. Kiedy Indie przetestowały swój potencjał nuklearny detonując 5 bomb jądrowych bez powiadomienia o tym Stanów Zjednoczonych, administracja Clintona zaczęła badać aspiracje Indii. 2 lata pertraktacji między Strobe Talbottem, ówczesnym wicesekretarzem stanu USA, i Jaswantem Singhiem, ministrem spraw zewnętrznych Indii, doprowadziły do konkluzji, że Indie nigdy nie wyrzekną się opcji nuklearnej jako odstraszacza dla połączonej potęgi Chin i Pakistanu.

Wizyta Clintona w Indiach w 2000 roku była pierwszą ze strony prezydenta USA od 25 lat. Pośrednio potwierdziła ona, że Indie mogą zatrzymać swoją broń jądrową jeśli nie będzie proliferacji tej technologii. Kolejną korzyścią jaką odniosły Indie z tej wizyty było więcej outsourcingu biznesowego od firm amerykańskich.

Podczas gdy napływ FDI do Chin w 2002 roku wynosił 40 miliardów dolarów, w Indiach było to tylko 5 miliardów dolarów. Ponadto Indie nie były w stanie kupić reaktorów jądrowych i paliwa jądrowego by napędzać swój przemysł i rolnictwo. Chiny nie miały takich ograniczeń.

W tym kontekście obecny premier Indii Manmohan Singh zwrócił się do Stanów Zjednoczonych o pomoc w 2005 roku. Stany Zjednoczone już wówczas doszły do wniosku, że Chiny były nadmiernie wyrośnięte i musiały zostać skontrowane poprzez wzmocnienie Indii jako równowagi strategicznej, co doprowadziło do porozumienia między Bushem a Singhiem w sprawie umowy usuwającej wszelkie restrykcje na eksport cywilnej technologii nuklearnej do Indii. Uzgodniono też, że Bush będzie starał się o uzyskanie zatwierdzenia umowy przez Kongres USA, Międzynarodową Agencję Energii Atomowej i Nuclear Suppliers Group, zaś Indie nie będą testować broni jądrowej i zezwolą na międzynarodowe inspekcje, za wyjątkiem kilku militarnych obiektów nuklearnych. Było to wielką koncesją dla Indii.

Teraz możliwe jest, że napływ gospodarczej i militarnej pomocy do Indii zwiększy się. FDI w Indiach już sięgnęły około 20 miliardów dolarów w obecnym roku, napływać zaczął też amerykański sprzęt wojskowy.

Krótko mówiąc, Indie jako kraj uprzywilejowany są około 10-15 lat za Chinami w uzyskiwaniu pomocy gospodarczej, militarnej i nuklearnej. Chiny zdołały osiągnąć umowę nuklearną w 1985 i później w 1997 roku, podczas gdy Indie osiągnęły to dopiero w 2008 roku. Chiny zgarnęły 20 miliardów dolarów FDI w 1996 roku podczas gdy Indie osiągnęły to samo w 2008 roku. Chiny już budują swoje zaopatrywane przez USA reaktory jądrowe natomiast Indie dopiero zaczną budować swoje w przyszłym roku.

Lista porównań jest bez końca. Jednak można spodziewać się, że Indie szybciej teraz zmniejszą dystans, gdyż indyjsko-amerykańska umowa nuklearna jest jednym z kroków naprzód.

 

©Copyright Hari Sud.

Hari Sud jest emerytowanym wiceprezydentem C-I-L Inc., byłym analitykiem strategii inwestycyjnych i managerem stosunków międzynarodowych. Jest absolwentem Uniwersytetu w Pundżabie i Uniwersytetu Missouri i mieszka w Kanadzie od 34 lat.

 

Opis stosunków Indie-USA na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Indie,stosunki_dwustronne,USA



Słowa kluczowe
USA

 

lista
tematów
lista
autorów