Serbska furia z powodu Kosowa została przekierowana, choć nie zredukowana, w produktywny dla kraju sposób przez utalentowanych polityków.
Zaledwie 8 miesięcy po utracie Kosowa, ich kulturowego i historycznego serca, Serbowie wydają się dziś dziwnie pasywni. W tym momencie ubiegłego roku, gdy negocjacje na temat końcowego statusu Kosowa znalazły się w impasie, Serbowie czuli się rozgoryczeni i upokorzeni statusem pariasa narzuconym przez społeczność międzynarodową. Toteż ich początkowa reakcja w lutym na deklarację niepodległości Kosowa, i jej szybkie uznanie przez zachodnie stolice, była przewidywalna: wśród tłumu 100 tysięcy pokojowych demonstrantów (ponad 1% populacji), kilkuset "ekstremistów" zaatakowało i podpaliło kilka ambasad rządów przyjaznych Kosowu, w tym ambasadę najsilniejszego sojusznika Kosowa, Stanów Zjednoczonych.
Ale zamiast zwarcia szeregów i zwrotu na prawo, jak często dzieje się z upokorzonymi populacjami, serbska publika zrobiła rzecz dokładnie odwrotną, wręczając prezydentowi Borisowi Tadiciowi silną proeuropejską koalicję w maju tego roku - zaledwie 3 miesiące po utracie Kosowa.
Co uczyniło upokorzoną populację tak podatną na zawarcie pokoju? Trzeba zacząć od tego, że aspiracje rządzącej koalicji do przystąpienia do Unii Europejskiej oferują oczywiste finansowe korzyści. Ale co ważniejsze, w centrum debaty leży nowe poczucie własnej wartości w Serbii. Gdy reszta Bałkanów była na drodze do przystąpienia do UE i innych zachodnich instytucji, Serbia znalazła się w środku geopolitycznej przepychanki między Zachodem a Rosją. Były premier Vojislav Kostunica nie wahał się wykorzystywać tej rywalizacji na korzyść Belgradu.
Do maja Kostunica kierował małym, lecz istotnym kontyngentem w rządzącej koalicji i zdobył biegłość w wymachiwaniu kartą rosyjską przed Waszyngtonem i Brukselą w ramach twardych targów o Kosowo i długoterminowe sojusze polityczne i energetyczne Serbii.
Oportunizm Kostunicy pomógł Serbom bardziej oswoić się z ideą przystąpienia do UE (w której spośród 27 państw 22 są także w NATO). W rezultacie jego twardych targów w ciągu ostatnich 4 lat Serbowie dziś czują, że dobrowolnie wybierają UE jako najlepszą z kilku dobrych opcji i nie są wciągani do niej przez prezydenta Tadicia. Długotrwała rywalizacja między Brukselą a Moskwą o lojalność Belgradu przywróciła też poczucie pewności siebie Serbów, pomagając im wyjść z ciężkiego położenia.
Kolejnym czynnikiem w tej przemianie jest jednak to, że pomimo agresywnej antyzachodniej retoryki wszystkich serbskich przywódców, niezaleznie od ich politycznych inklinacji, Belgrad jest niesforny w bardzo "sforny" sposób: poprzez odpowiednik cywilnego nieposłuszeństwa na skalę międzynarodową. W ostatnich miesiącach koalicja Tadicia:
-- udanie lobbowała, by Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości orzekł, czy jednostronna deklaracja niepodległości Kosowa była legalna
-- pokojowo protestowała przeciw wchodzącym europejskim siłom pokojowym (EULEX) w Kosowie na podstawie tego, że są one niezatwierdzone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ
-- żądała by zbrodniarze wojenni wśród Albańczyków z Kosowa zostali oskarżeni i osądzeni w Hadze
-- odmówiła uznania Kosowa jako warunku wstępnego członkostwa w UE.
Wysiłki Tadicia zaspokajają u Serbów potrzebę zapewnienia, że ich przywództwo nigdy nie zapomni tego, co uważają za zdradę przez Waszyngton i Brukselę, dostarczając im pokaźnego, konfrontacyjnego ujścia dla ich nieustającego wzburzenia z powodu utraty centralnego kawałka ich tożsamości.
Tymczasem celem zapewnienia Europy, że Belgrad jest skłonny i zdolny do poświęceń aby przystąpić do UE koalicja Tadicia:
-- przekazała Trybunałowi Haskiemu w Holandii Radovana Karadzicia, oskarżonego o ludobójstwo i zbrodnie przeciw ludzkości
-- jednostronnie zaczęła wdrażać reformy niebędne dla członkostwa w UE, bez tanich pożyczek z UE, które zazwyczaj wspomagają ten wczesny etap
-- po cichu zgodziła się na nieprzeszkadzanie misji EULEX, kiedy już przybędzie na miejsce w grudniu.
Ostatnim czynnikiem, który usunął zagrożenie jakiejkolwiek dłuższej kampanii przemocy w Serbii, jest całkowita porażka opozycji jeśli chodzi o przedstawienie spójnej alternatywy. Vojislav Seselj, lider Serbskiej Partii Radykalnej (SRS), jest obecnie sądzony w Hadze za zbrodnie wojenne. Podczas gdy radykałowie, którzy popierają przemoc w celu odebrania Kosowa, uzyskali 30% głosów w wyborach parlamentarnych w maju, od pierwszych dni po deklaracji niepodległości Kosowa nie było żadnych powstań ani przypadków zorganizowanej przemocy.
Serbska furia z powodu Kosowa została przekierowana - nie zredukowana - w produktywny i terapeutyczny sposób przez utalentowanych polityków działających w ich mniemaniu w najlepszym interesie kraju. Kostunica wypełnił bezcenny cel i w niezwykle krótkim okresie czasu przywrócił dumę narodu w sposób, który Tadić mógł tylko naśladować. Teraz Serbowie są w stanie użyć zachodnich ideałów i metod do protestowania przeciw polityce Zachodu.
Serbska demokracja ma się doskonale.
David H. Young to Eleanor Roosevelt Scholar w Institute for Conflict Analysis and Resolution, George Mason University w Arlington, VA. Bloguje na Just Wars.
Copyright World Politics Review
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.worldpoliticsreview.com/article.aspx?id=2917
Opis konfliktu w Kosowie na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Serbia,problemy,Kosowo