Zimna wojna Chin przeciw Tybetowi
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Zimna wojna Chin przeciw Tybetowi
Sudeshna Sarkar ISN 2008-12-07 22:00:33

Na niecały tydzień przed planowym rozpoczęciem istotnego szczytu Chiny-UE w Lyonie 1 grudnia rząd chiński poprosił o odłożenie rozmów na czas nieokreślony po dowiedzeniu się, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy, rotacyjny prezydent Rady Unii Europejskiej, spotka się po tej sesji z Dalaj Lamą.

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych stwierdziło, że spotkanie między wygnanym przywódcą tybetańskim a Sarkozym, zaplanowane na sobotę 6 grudnia, wzbudziło "wielką dyssatysfakcję chińskiego rządu i narodu."

"Kwestia Tybetu jest związana z suwerennością i integralnością terytorialną Chin i [wpływa] na kluczowe interesy Chin", oświadczył rzecznik ministerstwa. "Stanowczo sprzeciwiamy się separatystycznym działaniom Dalaj Lamy w jakimkolwiek [kraju] i w jakimkolwiek charakterze, oraz kontaktom zagranicznych przywodców z nim w jakiejkolwiek formie."

Niemal od razu po decyzji o odłożeniu spotkania w Lyonie Pekin wysłał chińskiego ministra spraw zagranicznych Yanga Jiechi, który miał odwiedzić Myanmar, najpierw do Nepalu - południowego sąsiada komunistycznej republiki, który teraz okazuje się ważnym czynnikiem w walce o Tybet.

Trzydniowa wizyta Yanga w Katmandu zakończyła się nagrodą złożoną z ofert zwykłych i niezwykłych. Podczas gdy Chiny podpisały zwyczajowe porozumienie o współpracy technicznej i ekonomicznej warte 100 milionów yuanów (ponad 14 milionów dolarów) i zgodziły się zbadać możliwość przedłużenia linii kolejowej Pekin-Lhasa do granicy z Nepalem aby zwiększyć handel dwustronny i turystykę, ponadto, co niezwykłe, zaoferowały wsparcie w zakresie bezpieczeństwa. To drugie następuje kosztem denerwowania Indii (innego giganta Azji Południowej), które utrzymują, że na mocy starych traktatów Nepal musi konsultować się z New Delhi co do porozumień w dziedzinie bezpieczeństwa z innymi państwami.

Minister spraw zagranicznych Nepalu Upendra Yadav, który podpisał porozumienie ze swoim chińskim odpowiednikiem w Katmandu w środę 3 grudnia, odpierał pytania mediów o to, co obejmuje wsparcie w zakresie bezpieczeństwa. "To szkolenie i wyposażenie", mówił Yadav. "Szczegóły zostaną określone odpowiednimi kanałami obu państw."

Nepal obecnie jest rządzony przez partię maoistowską, składającą się z byłych rebeliantów, którzy złożyli broń dwa lata temu i zgodzili się poprzeć konkurencyjną demokrację wielopartyjną. Kiedy ówczesny rząd koalicyjny, także w składzie z maoistami, otrzymał bliżej nieokreślone dostawy militarne z Indii w marcu, byli rebelianci ogłosili strajk generalny i podpalili posterunki policji. Devendra Poudel, regionalny lider maoistów, miał wówczas powiedzieć, że krok Indii był "konspiracją przy sabotażu" marcowych wyborów narodowych.

Ponowne pojawienie się oferty wsparcia w zakresie bezpieczeństwa ze strony Pekinu mniej niż 9 miesięcy później podgrzewa spekulacje co do katalizatora tego kroku, zwłaszcza w obliczu ponownego wzmocnienia chińsko-nepalskich więzi militarnych. We wrześniu, w niecały miesiąc po objęciu urzędu, minister obrony Nepalu Ram Bahadur Thapa odwiedził Pekin. Podróż ta zaskutkowała ponowną ofertą bliżej nieokreślonego wsparcia militarnego ze strony komunistycznej republiki.

W listopadzie chińska delegacja militarna wysokiego szczebla, kierowana przez generała majora, odwiedziła Katmandu. Kolejna delegacja, kierowana generała porucznika, miała przybyć do Katmandu w sobotę 6 grudnia.

Czynnik Dharamsali

Aktywność ta jest najprawdopodobniej związana z 6-dniowym spotkaniem wygnanych przywódców tybetańskich, zorganizowanym w Dharamsali w Indiach, siedzibie rządu na wychodźstwie Dalaj Lamy. Zebrano się by określić przyszłą strategię diaspory, która jest rozrzucona po świecie od chińskiej inwazji i aneksji buddyjskiego królestwa Tybetu w 1951 roku.

Gdy teraz Dalaj Lama w końcu przyznaje, że rozmowy z Pekinem - rozpoczęte w 2002 roku celem uzyskania większej autonomii dla Tybetu - zakończyły się fiaskiem, panowała obawa, że młodsze pokolenia Tybetańczyków, które opowiadają się za dążeniem do niepodległości, objęłyby przywództwo i zainicjowały nowy ruch, który mógłby prowadzić do konfrontacji i rozlewu krwi.

Chociaż owo specjalne spotkanie uniknęło wywołania natychmiastowego kryzysu popierając przywództwo Dalaj Lamy i jego podejście "Środkowej Ścieżki" - poszukiwania większej autonomii w ramach chińskiej republiki w sposób pokojowy - Pekin wciąż nie może sobie pozwolić na odprężenie się.

Spotkanie bowiem ustawiło tykający zegar. Prawie 500 przedstawicieli obecnych na zgromadzeniu w Dharamsali postanowiło też, że mogą być zmuszeni do poszukiwania niepodległości jeśli rezultaty dalszego zaangażowania z Chinami nie będą widoczne "w bliskiej przyszłości."

Ponadto, podczas gdy diaspora oczekuje na rezultaty tego zaangażowania uruchomiła Kartę na rzecz Zaangażowania w Przyszłość Tybetu, będącą próbą "bezpośredniego zaangażowania w wyzwania stojące przed Tybetańczykami na płaskowyżu" i budowy nowego consensusu.

Pekin chce za wszelką cenę zapobiec takiemu zaangażowaniu i zdusić wszelkie ewentualne zrywy ku wolności, co prowadzi do zwiększonej uwagi na Nepalu. Granica między Tybetem a Nepalem, chociaż zdominowana przez wysokie masywy Himalajów, jest tradycyjnym szlakiem wykorzystywanym od dekad przez Tybetańczyków próbujących uciec z kontrolowanego przez Chiny Tybetu albo ponownie wkroczyć na silnie strzeżone terytorium. Jeśli granica mogłaby być kontrolowana, kontakty między Tybetańczykami w domu i zagranicą jak też przyszłe ruchy niepodległościowe również mogłyby być kontrolowane.

Mając to na uwadze Chiny nie tylko rozmieściły więcej żołnierzy wzdłuż granicy, naciskają też na Nepal by uregulował swoją granicę z Indiami na południu. Indie i Nepal dzielą 1800-kilometrową granicę, która może być przekraczana przez obywateli obu państw bez paszportów i wiz. Chiny podejrzewają, że Tybetańczycy z Dharamsali, a nawet z USA i innych państw, wykorzystują tę granicę by wkraczać do Nepalu i podsycać antychińskie protesty w Katmandu od niemal 7 miesięcy. Protesty te, z obrazami nieuzbrojonych mnichów i kobiet ujarzmianych brutalną siłą przez personel bezpieczeństwa, zawstydzały Chiny przed, w trakcie i po Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 2008 roku.

Chiński rząd uważał protesty za tak srogi afront, że polecił ówczesnemu ambasadorowi w Nepalu, Zhengowi Xianglinowi, wezwać rząd Nepalu do zastosowania ostrzejszych środków, które odstraszyłyby protestujących. Kiedy sugestia ta nie została usłuchana przez Nepal, Zheng został odwołany po zaledwie połowie z jego trzyletniej kadencji.

Nowy rząd Nepalu kierowany przez maoistów zobowiązał się do przestrzegania polityki "jednych Chin", która uznaje Tybet i Tajwan za nierozłączne części komunistycznej republiki. Obiecał też, że nie pozwoli na wykorzystywanie nepalskiej ziemi do działalności antychińskiej.

Chociaż poprzedni rząd złożył taką samą obietnicę, maoiści byli w stanie wzdrożyć ją bardziej efektywnie. Protesty Tybetańczyków zamarły pod rządami maoistów, a nad przyszłymi protestującymi wisi groźba deportacji.

Choć z powodzeniem radzący sobie z sąsiadem, Pekin nie jest w stanie przekonać innych rządów do przyjęcia jego poglądów na temat Tybetu i Dalaj Lamy. Chiny, które toczyły z Indiami wojnę w 1962 roku, są niezadowolone z tego, że New Delhi pozwala "rządowi na wychodźstwie" Dalaj Lamy na funkcjonowanie w Dharamsali. Złoszczą je też powtarzające się interwencje USA w imieniu Tybetańczyków.

Waszyngton wcześniej oferował Katmandu przesiedlenie 5 tysięcy tybetańskich uchodźców żyjących w Nepalu. Oferta ta została jednak zablokowana przez rozzłoszczony Pekin, który twierdzi, że nie ma tybetańskich uchodźców, tylko "nielegalni imigranci", których należy stosownie traktować.

Chiny: wina leży też po stronie UE

UE, a zwłaszcza Francja, są teraz na liście irytantów Pekinu jako będące przyczynami przełożenia szczytu.

"Obecna sytuacja nie jest wywołana przez Chiny i Chiny nie powinny też być pociągnięte do odpowiedzialności za nią", stwierdziło chińskie ministerstwo spraw zagranicznych. "Pomimo tego Chiny nie zmieniły swojej determinacji i polityki aktywnego rozwijania więzi z Unią Europejską. Chiny nadal są gotowe współpracować z UE w długoterminowej perspektywie, posuwać do przodu zdrowy i stabilny rozwój stosunków Chiny-UE na zasadzie wzajemnego poszanowania na równej stopie."

Vincent Metten, dyrektor ds. polityki UE Międzynarodowej Kampanii na rzecz Tybetu, bazującej w Nowym Jorku organizacji broniącej praw tybetańskich, powiedział w oświadczeniu, że "nieproporcjonalne działanie" Pekinu jest kontrproduktywne dla jego własnych interesów i może podważyć zaufanie Europy do Chin jako odpowiedzialnego partnera.

"Pekin nie może uciec od rzeczywistości, że UE, USA i ONZ mają poważne obawy co do sytuacji politycznej i w sferze praw człowieka w Tybecie", powiedział Metten. "[Wszyscy ci aktorzy] szanują przywództwo Dalaj Lamy i jego gotowość do zaangażowania z Chinami."

 

Sudeshna Sarkar jest starszym korespondentem ISN Security Watch w Nepalu.

Copyright International Relations and Security Network


Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=94401

 

Opis problemu Tybetu na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Chiny,problemy,Tybet

 



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów