Niedawne referendum przeprowadzone w Grenlandii ożywiło debatę na temat kwestii niepodległości Wysp Owczych. Sprawa ta powraca cyklicznie co pewien czas, jednak jej realność jest często podważana.
Na archipelag składa się 18 wysp, z czego 17 jest zamieszkałych. Strategiczne położenie na północnowschodnim Atlantyku czyni z Wysp Owczych potencjalnie cennego sojusznika, ale i ważnego gracza w swoim regionie oraz w rejonie arktycznym.
Prawdopodobnie już w VII i VIII wieku Wyspy służyły jako miejsce odosobnienia dla irlandzkich mnichów szukających samotności. Jednak coraz bardziej aktywni w tych rejonach Wikingowie doprowadzili do ustabilizowania się około IX wieku norweskiego osadnictwa. Wyspy Owcze włączone zostały do Królestwa Norwegii w roku 1035. Podobnie jak w przypadku Grenlandii, ziemie te uległy rosnącym wpływom duńskim, oficjalnie zaś inkorporowane przez to królestwo zostały w XIV wieku. Po wojnach napoleońskich Wyspy przypadły Danii, która ograniczyła ich tradycyjną autonomię i prowadziła politykę stopniowej unifikacji. Podczas II wojny światowej objęte zostały protekcją brytyjską, podobnie jak Grenlandia amerykańską, w celu zabezpieczenia przed ewentualną okupacją hitlerowską. Żywe tradycje niepodległościowe doprowadziły do przeprowadzenia w 1946 roku referendum, którego stawką miała być ewentualna suwerenność Wysp. Wynik, mimo że pozytywny, nie został uznany przez Danię, która anulowała ogłoszoną niepodległość i rozwiązała lokalny parlament. Złagodzenie sporów przyniósł Home Rule Act z 1948, który do dzisiaj nadaje kształt autonomii Wysp Owczych.
Wspomniany dokument anulował status Wysp jako tzw. Amtu, czyli hrabstwa Królestwa Danii. Obecnie określić go możemy jako szeroką autonomię, z zapatrywaniem na pełną niepodległość. Jednak kwestia suwerenności w przypadku Wysp Owczych jest nieco osobliwa. Po pierwsze, mało jest na świecie regionów z tak bogatą tradycją niepodległościową. Po drugie, jeszcze mniej jest regionów, gdzie nastroje niepodległościowe podlegają takim wahaniom, z tendencją utknięcia w martwym punkcie. Od strony formalnej autonomia ta wygląda w ten sposób, że władzę wykonawczą sprawuje rząd na czele z premierem, a władzę ustawodawczą parlament (Logting). Działają one w obrębie swobody wyznaczonym przez Home Rule Act. Ogniwem łączącym Danię z Wyspami Owczymi jest Wysoki Komisarz (mianowany przez monarchę duńskiego) oraz dwóch deputowanych farerskich, zasiadających w parlamencie Królestwa. Niektóre kompetencje w obrębie autonomii to kwestie podatkowe, polityka mieszkaniowa, służba zdrowia, edukacja, ochrona dóbr kultury, polityka rolna, rybołówstwo czy turystyka. Dla Kopenhagi zastrzeżone zostały m. in. polityka zagraniczna i bezpieczeństwa, Kościół, policja czy polityka monetarna. Co jednak istotne, od 1975 roku Wyspy Owcze drukują własne znaczki pocztowe i banknoty, a w 2007 roku Kościół Wysp Owczych uzyskał status niezależnego od Duńskiego Kościoła Narodowego.
Wracając do twierdzenia o osobliwości kwestii farerskiej niepodległości zaznaczyć należy, że obecnie sprawa ta jest znowu w fazie uśpienia. Ostatnie wybory parlamentarne wygrała wprawdzie partia o profilu centrolewicowym i niepodległościowym, jednak już drugie miejsce zajęła partia unionistyczna. Na skutek nieporozumień wewnątrz rządzącej koalicji, we wrześniu tego roku powołany został nowy rząd na czele z premierem z obozu unionistów. Kaj Leo Johannsen forsuje politykę ściślejszych związków z Europą i ochrony sektora rybołówstwa oraz potrzeby pozostania w unii z Królestwem Danii. Tak więc tymczasowo ambicje części Farerczyków będą musiały poczekać.
Obecna stagnacja w kwestiach suwerenności nie jest niczym nowym. Ostatnio wahania takie miały miejsce pod koniec lat 90-tych, kiedy wzrost tendencji niepodległościowych doprowadził niemal do separacji, jednak pod wpływem zastraszenia obcięciem subsydiów płaconych przez rząd duński nadzieje musiały znowu okazać się płonne. Czy więc sprawa niepodległości Wysp Owczych może być w ogóle poważnie potraktowana? Jakie są szanse na pojawienie się nowego państwa na północnym Atlantyku? Jak będzie wyglądał ewentualny kształt jego polityki zagranicznej?
Jak już wspomniałem, tradycja niepodległościowa Wysp jest bogata. Tendencje separatystyczne podsycało często eksploatacyjne podejście Danii, która ustanawiała nierzadko krzywdzące monopole na handel z Wyspami. Z obserwacji wysnuć można wniosek, że w kwestii suwerenności chodzi głównie o kwestie ekonomiczne. Kryzys gospodarczy w połowie lat 90-tych spowodowany był głównie spadkiem połowów, jednak ustabilizowanie się gospodarki na początku tego stulecia poskutkowało ożywieniem nadziei niepodległościowych. Warto wspomnieć, że ryby stanowią 95% eksportu farerskiego. Jednocześnie znaczne uzależnienie od subsydium duńskiego (około 15% PKB) jest silnym argumentem przeciw niepodległości.
Także bardzo ważnym czynnikiem ekonomicznym okazało się odkrycie na południowym wschodzie Wysp złóż ropy naftowej, szacowanych na setki milionów baryłek. Wiadomość ta wzbudziła zainteresowanie międzynarodowych koncernów, a w lecie 2001 roku rozpoczęły się odwierty. Powstały plany aby pieniądze z eksploatacji wpłacić na fundusz zabezpieczający przyszłe pokolenia Farerczyków. Jednak prawdopodobnie pokłady te nie są aż tak wielkie jak szacowano. Złoża ropy są też ważnym argumentem (o ile nie decydującym) w dyskusji o potencjalnej samodzielności Wysp. Widać tutaj wyraźną analogię do Grenlandii i znaczenie, jakie mają czynniki ekonomiczne. Przeciwnicy niepodległości argumentują jednak, że pokłady ropy kiedyś się skończą, a ceny ryb mogą pójść w dół.
Wyspy Owcze, podobnie jak Grenlandia, na miarę swoich możliwości dosyć aktywnie uczestniczą w życiu międzynarodowym. Działają między innymi w Radzie Nordyckiej i Radzie Zachodnionordyckiej, w której delegacja mianowana jest przez parlament Wysp. Obszar działalności dotyczy między innymi planowania zarządzaniem północnoatlantyckimi zasobami, kontroli zanieczyszczeń i stanowi ważny punkt odniesienia dla współpracy w rejonie arktycznym.
Wyspy Owcze ponadto działają w Międzynarodowej Organizacji Morskiej, jak również w wielu organizacjach zajmujących się tematyką wielorybnictwa, np. Międzynarodowej Komisji Wielorybniczej czy Północnoatlantyckim Komitecie Ssaków Morskich (wraz z Norwegią, Islandią i Grenlandią). Jako samodzielne państwo Wyspy mogą w przyszłości, ze względu na swoją tradycję połowu wielorybów, być obiektem poważnych protestów ze strony obrońców praw zwierząt (czego już teraz niejednokrotnie doświadczają). Obecnie prawa połowu wielorybów regulowane są bardzo szczegółowo przez rząd, jak i przez uczestnictwo w wyżej wymienionych organizacjach. Wielorybnictwo jest częścią najważniejszego bieguna potencjalnej samodzielnej polityki zagranicznej, tzn. rybołówstwa. Warto zaznaczyć, że to właśnie ze względu na obawy odnośnie tego pola aktywności Wyspy Owcze nie są członkiem Unii Europejskiej. Mimo to ustanowionych mają wiele stosunków bilateralnych w tej dziedzinie, zarówno z innymi krajami (np. Norwegią i Islandią) jak i z Unią Europejską.
Podsumowując, kwestia niepodległości Wysp Owczych nie jest niczym nowym. Przypadek Kosowa może stworzyć ważny precedens, który w ostateczności przysłużyłby się także suwerenności Wysp. Dyskusji nie podlega fakt, że Farerczycy mają pełne podstawy aby niepodległości żądać, biorąc pod uwagę np. podobne dążenia Szetlandów, które jako jeden z argumentów za niepodległością przywołują swoje powinowactwo właśnie z Wyspami Owczymi. Niemniej jednak Farerczycy prezentują w kwestii swojej niepodległości opinie mieszane, rozłożone mniej więcej po równo w społeczeństwie. Rządząca obecnie koalicja (unioniści, ludowcy i socjaldemokraci) balansuje natomiast pomiędzy poglądami o pozostawieniu status quo a nieco szerszą autonomią.
Zobacz wcześniejszy artykuł:
Dania-Grenlandia: chłód niepodległości