Prezydent w centrum uwagi gdy Czesi przejmują ster w UE
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Prezydent w centrum uwagi gdy Czesi przejmują ster w UE
Kathleen Moore RFE/RL 2009-01-04 23:30:06

Być może nigdy nie było im dane się dogadać. Z jednej strony - czeski prezydent, rzecznik wolnego rynku, głośny krytyk UE i samozwańczy demaskator tego, co nazywa "mitami o globalnym ociepleniu." Z drugiej strony - niegdyś radykalnie lewicowy student, dziś członek Parlamentu Europejskiego z frakcji Zielonych.

Więc gdy Vaclav Klaus spotkał się z Danielem Cohn-Benditem na Zamku Praskim, ich wymiana zdań była, łagodnie mówiąc, "szczera i otwarta." "Przywiozłem panu flagę", zaczął Cohn-Bendit, według opublikowanego przez Pragę protokołu z przeprowadzonej na początku grudnia rozmowy.

To dlatego, że Klaus dał jasno do zrozumienia, że nie chce by niebiesko-żółta flaga UE powiewała nad zamkiem. Cohn-Bendit, członek delegacji Parlamentu Europejskiego, następnie powiedział, że nie interesują go opinie Klausa na temat Traktatu Lizbońskiego reformującego UE. Klaus odparł: "Nikt nie rozmawiał ze mną w tym stylu i tonie w ciągu moich 6 lat tutaj... Myślałem, że te metody skończyły się dla nas 18 lat temu. Widzę, że się myliłem."

Zwolennicy Klausa byli oburzeni potraktowaniem prezydenta przez delegację. Ale inni sugerowali, że Klaus też powinien wykazać więcej szacunku -- wśród nich był prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który powiedział Parlamentowi Europejskiemu parę tygodni później: "Prezydent Parlamentu Europejskiego nie powinien być tak traktowany, symbole Europy nie powinny być tak traktowane, niezależnie od zaangażowania politycznego. [Ten rodzaj zachowania] nie istnieje i nie powinien istnieć."

Sprzeczka była kontynuowana - Klaus powiedział, Telewizji Czeskiej 24 grudnia, że Sarkozy i politycy tacy jak on faktycznie są "antyeuropejscy", bo nie respektują różnorodności poglądów na kontynencie.

Osobowość budząca podziały

Gdy Czechy przejmują prezydencję w UE, Klaus coraz bardziej znajduje się w centrum miedzynarodowej uwagi. Opinie przebojowego 67-latka często stoja w sprzeczności z poglądami z głównego nurtu. Na przykład Klaus nie przyłączył się do czeskiego rządu w krytyce Rosji w związku z wojną z Gruzją latem zeszłego roku. Jest też głośnym oponentem ruchu obrony środowiska naturalnego, nazywając jego rzeczników panikarzami motywowanymi bardziej ideologią niż nauką.

Ponadto Klaus jest wieloletnim krytykiem Unii Europejskiej za to, co uważa za tendencję do uszczuplania suwerenności narodowej jej państw członkowskich. "Vaclav Klaus jest osobą, wobec której mało kto jest obojętny. Nie jest kimś, o kim ludzie nie mają opinii", mówi Petr Drulak z praskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych.

Klaus jest też człowiekiem, który jak się wydaje lubi rzucać wyzwanie swoim przeciwnikom. "On jest osobą, która uwielbia intelektualne dyskusje, lubi się zagłębiać, i działa dość -- lub nawet ekstremalnie -- agresywnie w tych dyskusjach", zauważa Drulak.

Klaus jest ekonomistą, który studiował we Włoszech i w Stanach Zjednoczonych w latach 60-tych. Spędził lata 70-te i większość 80-tych w Czechosłowackim Banku Państwowym przed zajęciem się polityką podczas Aksamitnej Rewolucji z 1989 roku, która zakończyła rządy komunistyczne.
Jako minister finansów Czechosłowacji a następnie premier Czech nadzorował podział państwa na republiki czeską i słowacką, oraz reformy, które miały przekształcić gospodarkę scentralizowaną w opartą na wolnym rynku.

Założył prawicową Obywatelską Partię Demokratyczną (ODS) i pozostawał jej przewodniczącym do 2002 roku, kiedy ustąpił na rzecz Mirka Topolanka, obecnego premiera. W 2003 roku objął po Vaclavie Havlu stanowisko prezydenta i nieznaczną większością głosów w zeszłym roku uzyskał reelekcję na to ceremonialne, choć politycznie wpływowe stanowisko.

W grudniu rosnący rozłam z przywództwem ODS, głównie wokół Traktatu Lizbońskiego, popieranego przez Topolanka, doprowadził do rezygnacji przez Klausa ze stanowiska honorowego przewodniczącego ODS.

Klaus versus Europa

Klaus powiedział też, że mile widziałby sformowanie nowej, eurosceptycznej partii na czeskiej scenie politycznej. Przed wstąpieniem Czech do UE w 2004 roku Klaus mówił, że obawiał się, że jego kraj rozpuściłby się jak kostka cukru w filiżance kawy.

Rozmawiając w zeszłym roku z RFE/RL Klaus zilustrował swój punkt widzenia mówiąc o dwóch samochodach, które widział na światłach ulicznych. Jeden z nich miał starą, czeską tablicę rejestracyjną z "CZ" wypisanymi dużymi literami; drugi zaś - tablicę rejestracyjną UE, na której znak "CZ" był dużo mniejszy: "UE próbuje zrobić litery symbolizujące nasze państwo tak małymi jak to tylko możliwe. Z dużej odległości nie można nawet określić, czy napisane jest tam NL od Holandii czy SK od Słowacji. Nie można określić. Trzeba albo mieć lornetkę albo jechać tuż koło samochodu", powiedział Klaus. "Jest to podręcznikowy przykład próby stłumienia, wymazania podstawowego podmiotu, który utworzył kontynent europejski i dał temu kontynentowi jego cechy charakterystyczne", dodał Klaus.

Teraz na linii ognia Klausa znajduje się Traktat Lizboński reformujący UE, mający uprościć proces decyzyjny, którego Czesi jeszcze nie ratyfikowali. Klaus przedstawił swe argumenty Czeskiemu Sądowi Konstytucyjnemu, kiedy w listopadzie odbył on przesłuchanie w sprawie tego dokumentu. Sąd orzekł, że traktat jest zgodny z konstytucją Czech; spodziewane jest, że parlament zajmie się nim w lutym i oczekuje się jego zatwierdzenia.

Lecz Klaus mówi, że zadecyduje o podpisaniu traktatu dopiero gdy Irlandia - która zagłosowała przeciw Traktatowi Lizbońskiemu w referendum - zmieni swoje zdanie w kolejnym głosowaniu, spodziewanym pod koniec 2009 roku. Prowadzi to do obaw, że Klaus mógłby przyćmić 6-miesięczną prezydenturę Czechów w UE. Ale to, mówi Drulak, w największej mierze zależy od rządu.

"Czeski system jest nieco niezwykły w tym sensie, że prezydent nie ma wielu uprawnień czy władzy, ale zawsze jest nadzwyczajnie silną osobowością polityczną. Tak jest z Klausem i tak było z Havlem i w Pierwszej Republice [po powstaniu Czechosłowacji w 1918 roku] z prezydentami [Tomasem] Masarykiem i [Eduardem] Beneszem - oni nigdy nie mieli wiele [formalnej] władzy, ale byli silnymi osobowościami", mówi Drulak.

"Więc to, jak wygląda faktyczny proces polityczny zależy od tego, jak bardzo rząd jest w stanie określić terytorium prezydenta i mówić: 'możesz być na tym terenie, ale nie na tym.' Tak też będzie w czeskiej prezydencji UE: to, czy głównym głosem będzie Klaus czy rząd Topolanka tak naprawdę będzie sprawą rządu."

Parafrazując niedawny artykuł w gazecie "Irish Examiner" o czeskim prezydencie, "oczekujmy mniej cukru, a więcej pikantności w nowym roku."



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów