Gaza: katastrofalne fiasko przywództwa
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Gaza: katastrofalne fiasko przywództwa
Dominic Moran ISN 2009-01-06 23:45:18

Katastrofalny brak przywództwa po obu stronach doprowadził do obecnego kryzysu w Strefie Gazy, zaś społeczność międzynarodowa reaguje zbyt wolno.

 

Izraelski żołnierz i 10 palestyńskich cywilów znalazło się wśród szacunkowych 36 zabitych przed zachodem słońca w niedzielę po nierozważnym nocnym natarciu izraelskim na Strefę Gazy.

Co niepokojące, wydaje się, że z rajdów na Gazę w przeszłości wyciągnięto niewiele lekcji, a uderzenia powietrzne i artyleryjskie na domy oficjeli Hamasu, biura i meczety w dzielnicach miejskich są najwyraźniej podejmowane z małą lub żadną troską o bezpieczeństwo żyjącej w otoczeniu populacji cywilnej, a nawet o strategiczne efekty samych ataków.

UNRWA potwierdziła w środę 31 grudnia, że do tego momentu do 1/4 zabitych w izraelskiej operacji stanowili cywile, zaś międzynarodowe grupy broniące praw człowieka badają szereg ataków, które wygladają na pogwałcenia międzynarodowych praw wojny. Nie wyłonił się jeszcze żaden jasny plan operacyjny z tej izraelskiej ofensywy, która zdaje się cierpieć na wyraźny brak możliwych do osiągnięcia celów. Koniec końców, dla Izraela nie może być militarnego zwycięstwa nad Hamasem - i fakt ten przyznali zawczasu nawet rzecznicy obecnej operacji w izraelskim rządzie i w armii.

Atak ten jest przysługą dla radykalnych elementów Hamasu i służy wzmocnieniu wrażenia wśród mieszkańców Gazy, że to Izrael a nie Hamas jest odpowiedzialny za ich niedolę ekonomiczną i w zakresie bezpieczeństwa. Obecna przemoc wzmocniła pozycję twardogłowych Hamasu, których stanowisko odrzucające uznanie przez część ruchu Autonomii Palestyńskiej jako prawowitej platformy do realizacji zarówno palestyńskich aspiracji narodowych jak i celów samegu ruchu było mocno podważone po szokującym zwycięstwie wyborczym Hamasu w 2006 roku.

Podczas gdy decyzja o podjęciu otwartej konfrontacji leży po stronie Izraela, Hamas rzeczywiście ponosi znaczącą odpowiedzialność za obecny kryzys przez decyzję o wznowieniu wrogich działań i zezwolenie na poważny wzrost ilości rakiet i moździerzy odpalanych na Izrael w dniach poprzedzających operację. 6 miesięcy tahadiyeh pokazało, że Hamas, jeśli tylko tak postanowi, jest zdolny do wyegzekwowania zaprzestania ataków rakietowych i rajdów granicznych.

Co prawda wadliwy, rozejm doprowadził jednak do poważnego spadku epizodów przemocy. Mógł stanowić kluczowy pierwszy krok ku działaniom w kierunku pojednania palestyńskiego i zaakceptowania przez Hamas dwupaństwowego rozwiązania pokojowego w oparciu o granice z 1967 roku - którą to akceptację niektórzy liderzy ruchu już zaznaczyli.

Podczas gdy Hamas podtrzymuje swoje ideologiczne zobowiązanie do podboju historycznej Palestyny, jego priorytety są gdzie indziej: w stopniowym odebraniu Fatahowi kontroli nad Zachodnim Brzegiem i w ustanowieniu dominacji politycznej i ekonomicznej ugrupowania w niepodległym państwie palestyńskim. Kluczem do demilitaryzacji tej palestyńskiej walki o władzę i pobudzenia stopniowej przemiany wewnątrz Hamasu, która będzie sprzyjać późniejszemu otwartemu dialogowi z Izraelem - kluczowemu dla szans jakiegokolwiek przyszłego państwa palestyńskiego - jest ponowne ustanowienie palestyńskiego rządu jedności narodowej. Hamas musi też zostać zintegrowany z Organizacją Wyzwolenia Palestyny (OWP) i zreformowanymi strukturami zarządzania i bezpieczeństwa Autonomii Palestyńskiej.

Niestety ani Fatah ani Hamas nie wykazały tu autentycznego zobowiązania. Oba ugrupowania kontynuują ataki na drugą stronę na własnych obszarach kontroli, wydzielonych w następstwie podboju Gazy przez Hamas oraz popartej przez USA i Izrael uzurpacji demokratycznie wybranego rządu Ismaila Haniyi z Hamasu. Obecną dominację twardogłowych wewnątrz Hamasu podkreśliła katastrofalna decyzja ruchu o wycofaniu się w listopadzie z palestyńskich rozmów zjednoczeniowych przy mediacji egipskiej.

W zachodnich stolicach wydaje się brakować zrozumienia, że badania opinii publicznej pokazujące zyskiwanie przez Fatah poparcia z racji brutalnego tłumienia przez Hamas odmienności poglądów w Strefie Gazy przeczą faktycznej dezintegracji tego starego, sekularnego ruchu od chwili ustanowienia Autonomii Palestyńskiej, dezintegracji która zapewne okaże się śmiertelną. Jakakolwiek trwała legitymacja resztek przywództwa Fatahu zależy od progresywnego zrywania klientelistycznych stosunków z USA i Izraelem, wzmocnionych w ostatnich miesiącach, i od zdolności do uzyskania namacalnych, nieodwracalnych korzyści w negocjacjach pokojowych z rządem Izraela. Szansa na to drugie została zaprzepaszczona przez obie strony w 2008 roku. Odmowa przez Izrael dotrzymania swojej części umowy rozejmowej, tj. zezwolenia na otwarcie przejść granicznych do Gazy i rozważeniq rozciągnięcia tymczasowego spokoju na Zachodni Brzeg, była faktycznym coup de grace dla rozejmu.

Tymczasem faktyczna dezintegracja rządu Ehuda Olmerta i nadejście kampanii wyborczej zaważyły na izraelskim procesie decyzyjnym. Przy upadku rozejmu w Gazie wyborcza rywalizacja sprawiła, że propozycje pokojowych alternatyw dla od dawna gotowego militarnego planu dużej operacji w Gazie stały się nierozsądne dla trójki kandydatów na premiera. Binyamin Netanyahu, Ehud Barak i Tzipi Livni - wszyscy przybrali wojownicze pozy.

Podczas gdy Izrael zapewne w najbliższych dniach lub tygodniach zaakceptuje wynegocjowany przez społeczność międzynarodową rozejm lub porozumienie o wycofaniu się, operacja militarna w Gazie przyniosła już znaczące szkody dyplomatyczne. Livni raczej nieroztropnie spotkała się z egipskim prezydentem Hosnim Mubarakiem na dzień przed pierwszymi uderzeniami powietrznymi, dopuszczając do tego, by jego administracja była postrzegana jako współsprawca późniejszych zgonów palestyńskich cywilów. Następnie Livni publicznie zignorowała europejskie wysiłki mediacyjne podczas podróży do Paryża. W sobotę 3 grudnia Francja została zmuszona do potępienia izraelskiego ataku lądowego na zaledwie 2 dni przed przybyciem prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego z misją rozejmową.

Gdy Netanyahu cieszy się silną pozycją zazwyczaj będącą udziałem prawicy we wczesnych fazach szeroko zakrojonych operacji militarnych, Barak jako minister obrony też skorzystał - co najmniej jeden sondaż pokazuje zwyżkę poparcia dla poprzednio konającej Partii Pracy.

Ta szowinistyczna rywalizacja polityczna nie ma związku z wydarzeniami na miejscu i podważa desperacko potrzebne kroki na rzecz promocji spokoju i rozdzielenia stron. Bezpieczeństwo izraelskich mieszkańców południa i palestyńskich mieszkańców Strefy Gazy może przyjść tylko wraz z narzuceniem solidnego, trwałego układu rozejmowego, czy to monitorowanego przez siły międzynarodowe czy też nie, w którym obie strony będą stosować się do totalnego zaprzestania przemocy.

Jako humanitarna katastrofa, obecna operacja izraelska w Strefie Gazy jest całkowicie bezcelowa. Prawdopodobny jej rezultat, wynegocjowany rozejm, w którym Izrael zobowiąże się do stopniowego otwarcia przejść granicznych do Gazy, jest dokładnie takim układem, który mógł być i powinien być osiągnięty bez wystrzelenia jednego pocisku. Teraz będzie zbudowany na niepotrzebnej śmierci setek osób.

 

Dr Dominic Moran, bazujący w Tel Awiwie, jest starszym korespondentem ISN Security Watch na Bliskim Wschodzie i dyrektorem operacyjnym ISA Consulting.

 

Copyright International Relations and Security Network

Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:

http://www.isn.ethz.ch/isn/Current-Affairs/Security-Watch/Detail/?ots591=4888CAA0-B3DB-1461-98B9-E20E7B9C13D4&lng=en&id=94921

 

Opis konfliktu izraelsko-palestyńskiego na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Izrael,problemy,Konflikt


Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów