W dzień po jesiennym zwycięstwie wyborczym Baracka Obamy większość przywódców światowych wychodziła z siebie by pogratulować nowemu przywódcy USA. Ale rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew postanowił wysłać zupełnie inne przesłanie.
Po kilku minutach od rozpoczęcia orędzia o stanie państwa przed wspólną sesją parlamentu 5 listopada, gospodarz Kremla ogłosił, że Rosja planuje rozmieścić rakiety krótkiego zasięgu w zachodniej enklawie Kaliningrad. Rosyjski przywódca powiedział, że plan ten zmierzał do „zneutralizowania” planów Waszyngtonu dotyczących budowy systemu obrony przeciwrakietowej w Europie Środkowej.
Miedwiediew nie wymienił imienia prezydenta-elekta USA w swoim przemówieniu ani nie pogratulował mu publicznie zwycięstwa. Zostało to powszechnie odebrane jako afront i zarazem próba przetestowania Obamy przez Moskwę. Wydawało się też zwiastować, że chłodny, konfrontacyjny ton, którym cechowały się stosunki amerykańsko-rosyjskie w ostatnich latach, będzie kontynuowany i być może zintensyfikowany.
Ale gdy Obama składa przysięgę obejmując urząd 20 stycznia – i gdy nominowana przez niego sekretarz stanu Hillary Clinton staje przed senatorami na przesłuchaniach zatwierdzających – analitycy mówią, że bardziej prawdopodobne jest to, że obie strony spróbują odejść od niedawnej retoryki o kształtującej się nowej Zimnej Wojnie.
Powodem, jak mówią analitycy, jest pogłębiający się kryzys ekonomiczny. Gwałtownie spadające ceny ropy naftowej już stonowały asertywną postawę Kremla na scenie światowej, podobnie jak kosztowne wojny w Iraku i Afganistanie zepchnęły inne kwestie z agendy polityki zagranicznej USA. Nadchodzący rok będzie oznaczał pogłębiającą się niepewność gospodarczą, ograniczającą jeszcze bardziej to, co Moskwa i Waszyngton będą w stanie osiągnąć za granicą.
„Myślę, że nie jest realistyczne by Rosja dążyła do dalekosiężnych celów, do których aspirowała w 2007 roku i w pierwszej połowie 2008 roku, kiedy wydawało się, że środków wystarczało na wszystko”, mówi Fiodor Łukianow, redaktor bazującego w Moskwie magazynu „Russia in Global Affairs.” „Teraz niezbędna jest ekonomizacja i wyznaczenie priorytetów. Odnosi się to też do administracji Baracka Obamy.”
Zarzuty i kontrzarzuty
Rosja ostro krytykowała amerykańskie plany rozmieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach oraz starania Waszyngtonu o wprowadzenie poradzieckich Gruzji i Ukrainy do sojuszu NATO. Stany Zjednoczone natomiast atakowały Rosję za wykorzystywanie bogactwa energetycznego jako broni politycznej przeciw sąsiadom i za sprzeniewierzenie się demokracji i swobodom obywatelskim. Rosja rozdrażniła też Waszyngton zabiegami o względy autorytarnego prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza i innych przywódców latynoamerykańskich. Stosunki między Moskwą a Waszyngtonem zeszły do najniższego poziomu po Zimnej Wojnie w następstwie rosyjskiej inwazji na Gruzję w sierpniu.
Ale pomimo tych różnic Rosja i Stany Zjednoczone potrzebują się nawzajem by rozwiązać kluczowe problemy. Waszyngton bardzo pragnie współpracy Moskwy w hamowaniu ambicji nuklearnych Iranu i w udostępnianiu szlaków zaopatrzeniowych dla NATO-wskiej misji stabilizacji Afganistanu. Rosja zaś chce nowych porozumień o kontroli zbrojeń ze Stanami Zjednoczonymi.
Łukianow mówi, że wielu wśród rosyjskiej elity wciąż jest nieco zakłopotanych Obamą i nie wie czego oczekiwać kiedy globalny fenomen, który zawładnął wyobraźnią tak wielu na świecie, faktycznie zostanie urzędującym prezydentem USA. „Nie wiem jakiego tonu możemy oczekiwać od Obamy. Nadal nie możemy wyobrazić sobie jakim prezydentem on będzie. Obama wciąż jest bardziej symbolem niż prezydentem w tej chwili. Trudno jest przewidywać”, mówi Łukianow.
Powrót do dyplomacji na szczycie
W rzeczywistości Obama dał liczne wskazówki podczas długiej kampanii prezydenckiej co do tego jak jego polityka wobec Rosji mogłaby wyglądać. Obama mówił o dążeniu do „kooperatywnego zaangażowania z rządem rosyjskim i przyjaźni z narodem rosyjskim”, ale wyraził też poparcie dla starań Gruzji i Ukrainy o członkostwo w NATO i powiedział, że Moskwa musi szanować suwerenność swoich sąsiadów. Obama powiedział też, że popiera obronę przeciwrakietową, ale przed rozmieszczeniem chce być pewien, że system jest technicznie wykonalny.
Takie stanowiska najpewniej nie spodobają się Kremlowi. Ale kwestią, którą Obama forsował podczas kampanii i która zbiega się z interesem Moskwy jest intencja „dążenia do rzeczywistych, weryfikowalnych redukcji całej broni nuklearnej USA i Rosji.” W lipcowym przemówieniu na temat polityki zagranicznej w Waszyngtonie Obama zasugerował, że będzie zmierzał do przywrócenia szczytów supermocarstw w sprawie redukcji zbrojeń, które były filarem stosunków podczas Zimnej Wojny, ale które wyszły z mody podczas administracji Busha.
„Zamiast grozić wyrzuceniem ich z [Grupy G-8] musimy współpracować z Rosją by zdjąć amerykańskie i rosyjskie pociski balistyczne z wielce wrażliwego stanu pogotowia, dramatycznie zredukować zapasy naszej broni i materiałów nuklearnych, dążyć do globalnego zakazu produkcji materiału rozszczepialnego na potrzeby broni i poszerzyć amerykańsko-rosyjski zakaz pocisków średniego zasięgu, tak aby porozumienie to stało się globalne”, powiedział Obama.
Z jej starzejącymi się zapasami nuklearnymi, Rosja od dawna chciała przywrócić negocjacje w sprawie kontroli zbrojeń ze Stanami Zjednoczonymi. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow i inni przedstawiciele Kremla mówili, że Moskwa pragnie wynegocjować umowę zastępującą Traktat o Redukcji Broni Strategicznych (Strategic Arms Reduction Treaty - START) z 1991 roku, który wygasa w grudniu.
Steven Pifer, były urzędnik Departamentu Stanu, który teraz jest visiting fellow w Brookings Institution, mówi że „dialog o kontroli zbrojeń” między Moskwą a Waszyngtonem przeważnie ma „bardziej pozytywny wpływ na szersze stosunki”, ponieważ daje Rosji żywotny interes w utrzymywaniu stosunków z Waszyngtonem na pozytywnej stopie.
„Posiadanie toczących się negocjacji bilateralnych jest odbierane w Moskwie jako uznanie, że Rosja jest supermocarstwem na równi ze Stanami Zjednoczonymi w kategorii broni nuklearnej”, mówi Pifer. „To wydaje się być ważne w Rosji. To w porządku. Powinniśmy wykorzystać to jako narzędzie. Możemy wykorzystać to do wygenerowania postępu w kwestiach [które są ważne dla Stanów Zjednoczonych] i powinniśmy iść na całość.”
Pifer i inni analitycy mówią, że Obama mógłby wykorzystać zasłonę bilateralnych szczytów do rozmowy nie tylko o kontroli zbrojeń, ale i o innych kwestiach mających znaczenie dla Waszyngtonu, jak prawa człowieka, demokracja, stosunki Rosji z jej sąsiadami, program nuklearny Iranu i Afganistan. Jest to strategia, którą były prezydent USA Ronald Reagan i jego sekretarz stanu George Shultz skutecznie stosowali w latach 80-tych w negocjacjach z radzieckim przywódcą Michaiłem Gorbaczowem.
Środek manipulacji
Jednak nie wszyscy obserwatorzy Rosji popierają taką strategię. „Nie ma sensu im dogadzać”, mówi Davis Satter, senior fellow w Hudson Institute i autor książki „Mrok o świcie: powstanie rosyjskiego państwa kryminalnego.”
„Powinni zrozumieć, że traktujemy ich na podstawie rzeczywistości, na podstawie rzeczywistej sytuacji politycznej, naszych rzeczywistych interesów i naszych rzeczywistych wartości”, dodaje Satter. „Marnowanie czasu na puste gesty w celu dania sobie prawa mówienia tego, co i tak mamy prawo mówić, będzie tylko interpretowane przez nich jako potencjalny środek manipulacji.” W niedawnym artykule w magazynie „Forbes”, Satter, zagorzały krytyk Kremla, ostrzegł Obamę przed traktowaniem jakiegokolwiek rosyjskiego przywódcy „jako przyjaciela.”
Rosyjscy i amerykańscy przywódcy od dawna szczycą się ich osobistymi stosunkami. Richard Nixon zaspokoił apetyt Leonida Breżniewa na samochody podarowując mu Lincolna Continentala. Bill Clinton i Borys Jelcyn demonstracyjnie zwracali się do siebie publicznie po imieniu. A George W. Bush jak wiadomo spojrzał w duszę Władimira Putina.
„Rosjanie lubią dać zachodniemu przywódcy wrażenie, że ma osobiste stosunki”, mówi Satter. „A później ten zachodni przywódca staje się niechętny do narażania na niebezpieczeństwo tych osobistych stosunków. W rezultacie Rosjanie mają przestrzeń manewru i manipulacji. To nie działa na naszą korzyść, bo nie ogranicza ich w żaden sposób. Ale nie jestem pewien czy tym razem będzie to takie łatwe.”
W każdym razie, nie jest jasne z kim Obama miałby układać osobiste stosunki – z nominalną głową rosyjskiego państwa, prezydentem Miedwiediewem, czy też z przywódcą de facto, premierem Putinem.
Niezałatwiona sprawa
Nie sam Obama będzie wytyczał ton polityki nowej administracji wobec Rosji. Jako sekretarz stanu Hillary Clinton będzie publiczną twarzą polityki zagranicznej USA i spodziewane jest wprowadzenie przez nią do Departamentu Stanu weteranów z administracji jej męża. 13 stycznia, w dniu otwierającym przesłuchanie zatwierdzające w Senacie, Clinton powiedziała, że administracja Obamy będzie „dążyć do przyszłości kooperatywnego zaangażowania z rosyjskim rządem w kwestiach strategicznej wagi, a zarazem twardo bronić amerykańskich wartości i norm międzynarodowych.”
Łukianow mówi jednak, że są w Moskwie obawy, iż weterani administracji Clintona - którzy zwracali wielką uwagę na demokratyczne reformy w Rosji w latach 90-tych tylko po to, by się zawieść nadejściem autorytarnych rządów Putina – będą „świadomie lub nawet nieświadomie patrzyć na Rosję jak na niezałatwioną sprawę.” Dodaje też, że „skupienie uwagi na demokracji, wewnętrznej sytuacji w Rosji, kosztem ogólnych interesów geopolitycznych” nie byłoby dobrze odebrane przez Kreml.
Pifer z Brookings Institution mówi, że wysoce nieprawdopodobne byłoby „porzucenie tradycyjnego amerykańskiego poparcia dla demokracji” przez Obamę. Ale dodaje, że „w odniesieniu do Rosji może być potrzeba skonfrontowania się z rzeczywistością, że nie możemy dużo zrobić by zmienić sytuację.”
Analitycy sądzą, że dwa główne irytanty w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, ekspansja NATO i obrona przeciwrakietowa, zapewne będą mniej sporne za Obamy. Chociaż prezydent-elekt wyraził poparcie dla Tbilisi i Kijowa w ich dążeniach do NATO, twardy opór europejskich sojuszników takich jak Niemcy i Francja przypuszczalnie opóźni tę kwestię przynajmniej na krótki okres czasu. Wielu obserwatorów mówi też, że obrona przeciwrakietowa mogłaby łatwo stać się kartą przetargową by wymusić koncesje od Rosji w innych kwestiach.
Kluczową koncesją jaką Waszyngton chciałby uzyskać od Moskwy jest poparcie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ by pomóc zahamować program nuklearny Iranu. Obama powiedział, że byłby gotów spotkać się z przywódcami Iranu, ale jego pozycja przetargowa byłaby znacząco wzmocniona gdyby Rosja poparła twarde sankcje w przypadku odmowy przez Teheran zrezygnowania z programu wzbogacania uranu.
„Jednym z powodów by poprawiać stosunki rosyjsko-amerykańskie jest nadzieja na bardziej przychylne stanowisko rosyjskie w sprawie Iranu”, mówi Pifer. „Chcemy dać Irańczykom bardzo jasny wybór, który brzmi: oto dobre rzeczy, które wydarzą się jeśli podejmiecie właściwą decyzję i zrezygnujecie ze wzbogacania [uranu], a oto wszystkie złe rzeczy, które wydarzą się jeśli tego nie zrobicie. Jedną z porażek amerykańskich i rosyjskich podejść do Iranu w ciągu ostatnich 5-6 lat jest to, że Rosjanie nie wyłożyli na stół tak wielu kijów jak mogli, a Amerykanie nie wystawili tak wielu marchewek jak było możliwe.”
Analitycy mówią, że kluczową kwestią, która ukształtuje stosunki amerykańsko-rosyjskie w krótkim okresie czasu będzie to, jak Moskwa zareaguje na ekonomiczne trudności, które wydają się być tuż za rogiem. Czy Kreml będzie szukać kozłów ofiarnych za granicą by odwrócić uwagę od szybko rozrastającego się kryzysu ekonomicznego? Czy też będzie szukać pokojowego środowiska międzynarodowego aby móc zwrócić się do wewnątrz i zająć krajowymi problemami ekonomicznymi?
„Mają wybór. Czy skłoni ich to do mówienia: ‘[Kryzys gospodarczy] to cała Ameryka, to robią Amerykanie’? To prowadziłoby ich do mocniejszego uczepienia się tego wizerunku wroga”, mówi Pifer. „Czy też skłoni ich to do tego, co mam nadzieję byłoby lepszym kursem? Byłoby to zrozumienie, że mają wiele wewnętrznych problemów i łatwiej byłoby uporać się z tymi wewnętrznymi problemami gdyby środkowisko międzynarodowe było łatwiejsze. To by stworzyło także po stronie rosyjskiej gotowość do poszukiwania bardziej pozytywnych stosunków.”
Copyright (c) 2008. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/content/Obama_And_The_Russians/1370527.html
Opis stosunków rosyjsko-amerykańskich na naszej stronie:
http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Rosja,stosunki_dwustronne,USA