Turcja-Izrael: awantura o Gazę oznaką odwrotu od Zachodu?
menu:  Główna Artykuły Baza Państw Dokumenty Kalendarz Słownik Chronologia Książki
Turcja-Izrael: awantura o Gazę oznaką odwrotu od Zachodu?
Radek Alf stosunkimiedzynarodowe.info 2009-02-02 23:54:01

Zajmując bliskie Hamasowi stanowisko wobec konfliktu w Strefie Gazy Turcja naraża na niebezpieczeństwo dobre stosunki z Izraelem i swój wizerunek skutecznego mediatora oraz wywołuje niewygodne pytania co do ewolucji całej polityki zagranicznej Turcji.

 

29 stycznia podczas debaty panelowej na Światowym Forum Gospodarczym w Davos doszło do nieprzyjemnej wymiany zdań między premierem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem a prezydentem Izraela Szimonem Peresem. "Kiedy chodzi o zabijanie, wiecie bardzo dobrze jak zabijać", powiedział Erdogan. "Wiem bardzo dobrze jak zabijaliście dzieci na plażach." [1] Peres w odpowiedzi zapytał Erdogana jaka by była jego reakcja na to, gdyby codziennie rakietami ostrzeliwano Stambuł, a gdy moderator debaty nie pozwolił ponownie wypowiedzieć się Erdoganowi, ten ostentacyjnie opuścił salę, deklarując że nie wróci już do Davos.

Ten nieprzyjemny incydent zwraca uwagę na zaskakujące stanowisko Turcji wobec niedawnego konfliktu między Izraelem a Hamasem w Strefie Gazy - stanowisko tak mocno krytyczne wobec Izraela, że aż każe ono zastanowić się, czy nie spowoduje to trwałych zmian w bliskich dotąd stosunkach turecko-izraelskich. Erdogan i inni przedstawiciele władz tureckich od początku w ostrych słowach krytykowali izraelską ofensywę i domagali się jej zaprzestania. 28 grudnia 2008 roku, w dzień po rozpoczęciu izraelskiej operacji "Cast Lead" Erdogan nazwał ją "zbrodnią przeciwko ludzkości" [2], a gdy zaraz potem udał się w podróż po Bliskim Wschodzie specjalnie ominął Izrael, natomiast udał się m.in. do Syrii. 4 stycznia w Antalyi Erdogan stwierdził, że akcja Izraela "doprowadzi do jego destrukcji", a "Allah prędzej czy później pokara tych, którzy gwałcą prawa niewinnych." [3] 16 stycznia powiedział, że Izrael notorycznie łamie rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ i poddał w wątliwość zasadność członkostwa Izraela w ONZ.

Erdogan miał co najmniej jeden konkretny powód by być wściekłym na Izrael: na 5 dni przed izraelską ofensywą premier Ehud Olmert spotkał się w Ankarze na długich rozmowach z przywódcami tureckimi, ale omawiano przede wszystkim pośrednictwo Turcji w negocjacjach izraelsko-syryjskich, natomiast o przygotowywanej operacji Olmert nie wspomniał. Jednak tak ostre antyizraelskie komentarze i brak potępienia Hamasu oburzyły prasę izraelską. "Nie jesteśmy przekonani by Turcja zasłużyła na prawo do strofowania Izraelczyków w kwestii praw człowieka", napisał 5 stycznia "The Jerusalem Post", przytaczając takie działania tureckie jak równoległe do operacji "Cast Lead" bombardowanie baz kurdyjskich rebeliantów w północnym Iraku i wieloletnią, brutalną dla cywilów kampanię przeciw rebeliantom kurdyjskim we wschodniej Turcji [4].

W momentach szczególnych napięć między Izraelem a Palestyńczykami stosunki izraelsko-tureckie zawsze cierpią z powodu tendencji przywódców tureckich do zdecydowanego stawania w obronie Palestyńczyków. Na przykład gdy w marcu 2004 roku w izraelskim nalocie zginął lider Hamasu Szejk Ahmed Yassin, Erdogan uznał to za "akt terroru", a w czerwcu 2004 roku w wywiadzie dla izraelskiego "Haaretz" powiedział, że "naród Izraela traktuje Palestyńczyków tak jak sam był traktowany 500 lat temu" podczas hiszpańskiej inkwizycji [5]. Lecz obecne nieporozumienia, mimo że operacja "Cast Lead" zakończyła się już 2 tygodnie temu, wydają się tylko nabrzmiewać.

Dzięki ostrej krytyce Izraela Erdogan stał się aktualnie być może najpopularniejszym przywódcą w świecie muzułmańskim - jeden z irańskich kleryków wezwał nawet do przyznania Erdoganowi Pokojowej Nagrody Nobla [6]. Turecki premier zyskuje też punkty u społeczeństwa, które rzeczywiście wielokrotnie dawało upust swojej złości na Izrael w trakcie operacji "Cast Lead"; według ostatniego badania opinii publicznej 82% mieszkańców Turcji popiera manifestację sprzeciwu Ankary wobec polityki Izraela, a 74% podoba się styl sprawowania urzędu przez premiera Erdogana [7]. W perspektywie lokalnych wyborów 29 marca jest to istotna okoliczność.

Rząd w Ankarze ryzykuje jednak trwałym nadwerężeniem sojuszu z Izraelem, co mogłoby mieć bardzo niekorzystne skutki dla interesów tureckich. Największym spoiwem stosunków dwustronnych jest układ o współpracy militarnej z 1996 roku, ale władze izraelskie obawiają się, że wpływowe tureckie wojsko jest odsuwane od procesu decyzyjnego. Pojawiły się już doniesienia, że Izrael rozważa odrzucenie tureckich wniosków o zakup izraelskich platform militarnych, tak jak nie sprzedaje ich umiarkowanym państwom arabskim takim jak Egipt i Jordania [8]. Ucierpieć może stale rosnąca dotąd dwustronna wymiana handlowa, która w 2008 roku sięgnęła 3,3 miliarda dolarów [9], a także wymiana turystyczna. W 2007 i 2008 roku liczba turystów izraelskich odwiedzających Turcję przekraczała 500 tysięcy osób [10], ale po incydencie w Davos izraelskie zainteresowanie Turcją gwałtownie spadło [11], zapewne w reakcji na niezwykłe jak na Turcję przejawy wrogości wobec Żydów takie jak przegonienie z boiska w Ankarze przez rozjuszony tłum izraelskiego zespołu koszykówki Bnei Hasharon w dniu 6 stycznia [12].

Zagrożone mogą być też inne żywotne interesy Turcji. Jednostronne stanowisko wobec wojny między Izraelem a Hamasem poddaje w wątpliwość tureckie aspiracje do odgrywania roli regionalnego mediatora. Turcja może też stracić poparcie wielce wpływowego lobby żydowskiego w USA: "Kiedy przyjdzie kwiecień, mogę sobie wyobrazić rząd polecający ambasadorowi w Izraelu zmobilizowanie izraelskiego rządu do powstrzymania armeńskich inicjatyw w Kongresie USA; słyszę niektórych Izraelczyków mówiących tureckiemu ambasadorowi by poszedł rozmawiać z Hamasem o lobbowaniu Kongresu", napisała 10 stycznia felietonistka tureckiego Hurriyet [13]. Być może to dlatego premier Erdogan 6 stycznia przestrzegł przed nawoływaniem do eskalacji napięć w stosunkach z Izraelem, mówiąc że "administrujemy republiką Turcji a nie spożywczakiem." [14]

Niemniej jednak kryzys izraelsko-turecki prowadzi do głębszych rozważań na temat priorytetów polityki zagranicznej Turcji. Podczas gdy tradycyjnie są nimi wstąpienie do Unii Europejskiej, utrzymanie mocnej pozycji w sojuszu NATO i bliskie związki z USA, w kwestii Strefy Gazy zajadłością retoryki premier Erdogan znacznie przewyższał większość przywódców państw arabskich i był bliższy najbardziej radykalnym głosom, takim jak libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego i irańskiego prezydenta Mahmuda Ahmadinejada. Faktem jest, że stosunki Turcji z Iranem stopniowo stają się coraz bliższe: w sierpniu 2008 roku Ahmadinejad złożył wizytę w Turcji, rozwijana jest też współpraca energetyczna. Ankara sprzeciwia się proliferacji broni masowej zagłady, ale akcentuje też prawo wszystkich państw do pokojowego wykorzystania energii nuklearnej, co sprawia, że nie jest pewne czy USA będą mogły liczyć na Turcję w dążeniu do pohamowania ambicji nuklearnych Teheranu. Innym radykalnym reżimem mogącym liczyć na dyplomatyczne wsparcie Turcji jest ostatnio Sudan - prezydent tego kraju Omar Hassan Bashir w miesiąc po oskarżeniu go przez prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego (ICC) o ludobójstwo był gościem szczytu Turcja-Afryka w Stambule w sierpniu 2008 roku. Jeśli doda się do tego opóźnianie reform wewnętrznych niezbędnych do uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej, a nawet ograniczanie części swobód obywatelskich, skłania to do zapytania, czy umacniająca swoją pozycję rządząca Partia Sprawiedliwości i Roswoju (AKP) nie ujawnia powoli swoich rzeczywistych intencji. Jak uważa jeden z niezależnych tureckich analityków, "wydaje się, że Erdogan nareszcie odpowiedział na pytanie, gdzie jest miejsce Turcji - i w jego opinii nie na Zachodzie." [15]

 

Opis stosunków turecko-izraelskich na naszej stronie:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/kraj,Turcja,stosunki_dwustronne,Izrael


[1] Turkish PM storms out of heated Mideast debate, Reuters, 29 stycznia 2009.

[2] Erdogan angered by Israel's Gaza campaign, Today's Zaman, 29 grudnia 2008,

http://www.todayszaman.com/tz-web/detaylar.do?load=detay&link=162602

[3] Turkish PM: Allah will punish Israel, The Jerusalem Post, 5 stycznia 009.

[4] Turkey chooses sides, The Jerusalem Post, 5 stycznia 2009.

[6] Iran: give Erdogan a Nobel Peace Prize, The Jerusalem Post, 1 lutego 2009.

[7] Majority applauds PM's showdown in Davos, Today's Zaman, 2 lutego 2009,

http://www.todayszaman.com/tz-web/detaylar.do?load=detay&link=165729&bolum=101

[8] Israel may reject Turkish arms request, Yaakov Katz i Haviv Rettig Gur, The Jerusalem Post, 1 lutego 2009.

[9] Turkey-Israel trade volume rises by 135 pct under AKP government, Hurriyet, 31 stycznia 2009,

http://www.hurriyet.com.tr/english/finance/10898837.asp?scr=1

[10] Israeli tourism to Turkey hits all-time record, Danny Sadeh, Ynetnews.com, 25 listopada 2008,

http://www.ynet.co.il/english/articles/0,7340,L-3628237,00.html

[11] Israeli tourists stay away from Turkey after Peres row with Erdogan, Irit Rosenblum i Zohar Blumenkrantz, Haaretz, 1 lutego 2009,

http://www.haaretz.com/hasen/spages/1060388.html

[12] Terror in Turkey for Bnei Hasharon team, Allon Sinai, The Jerusalem Post, 7 stycznia 2009.

[13] Thinking strategically, talking tactically, Barcin Yinanc, Hurriyet, 10 stycznia 2009,

http://hurarsiv.hurriyet.com.tr/goster/haber.aspx?id=10747401&p=2

[14] Clout, politics behind Turkish diplomacy over Gaza, Ibon Villelabeitia, Reuters, 7 stycznia 2009.

[15] Is Turkey still a Western ally?, Soner Cagaptay, Wall Street Journal, 23 stycznia 2009.

 



Słowa kluczowe

 

lista
tematów
lista
autorów