Obecny rok jest najkrwawszym dla sił USA i NATO w Afganistanie od upadku reżimu Talibów pod koniec 2001 roku. Ale podczas gdy wzrosła liczba samobójczych zamachów bombowych i ofiar cywilnych, być może najbardziej niepokojącym zdarzeniem jest to, że przemoc opóźnia ważne projekty z zakresu odbudowy kraju, zmierzające do znaczącego poprawienia bytu milionów Afgańczyków.
Z ponad 14 tysięcy prac rekonstrukcyjnych znajdujących się w fazie realizacji, przedstawiciele NATO uważają zaporę hydroelektryczną Kajaki w prowincji Helmand za projekt o największym znaczeniu strategicznym i psychologicznym. NATO ogłosiło na początku 2007 roku, że kluczowym celem na południu kraju było zabezpieczenie obszaru wokół zapory Kajaki.
W marcu sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer zasugerował nawet, że postęp w zakresie bezpieczeństwa w Afganistanie w 2007 roku może być zmierzony zdolnością NATO do utrzymania Talibów z dala od Kajaki i umożliwienia robotnikom budowy nowej drogi by przewieźć gigantyczną turbinę na miejsce zapory. „Kiedy turbina w tej zaporze będzie zainstalowana, da energię 2 milionom osób i ich biznesom” od prowincji Helmand po Kandahar, powiedział de Hoop Scheffer. „Zapewni nawadnianie setkom rolników. I stworzy miejsca pracy dla 2 tysięcy osób. Talibowie (...) atakują ten projekt każdego dnia by zatrzymać jego postępy.”
Na początku czerwca, kiedy NATO ogłosiło że wspólne amerykańsko-brytyjskie natarcie nazwane Operation Axe Handle zakończyło się zabiciem większości Talibów w dolinie Kajaki lub zmuszeniem ich do wycofania się, osiągnięcie powyższego celu nadal wydawało się możliwe. Cywilni przedstawiciele USA pracujący przy projekcie Kajaki powiedzieli RFE/RL, że mieli nadzieję, że mieszkańcy miasta Kandahar zaczną otrzymywać elektryczność z nowej turbiny Kajaki na początku 2008 roku.
Ale mimo deklaracji NATO o sukcesach na polu bitwy, Talibowie zdołali zinfiltrować ten obszar, siejąc na tyle duże spustoszenie by opóźnić budowę drogi mającej połączyć Kajaki z miastem Gereshk. Pod koniec listopada droga nadal nie była ukończona, a bez niej robotnicy nie byli w stanie przewieźć turbiny do Kajaki, uniemożliwiając siłom brytyjskim i amerykańskim ogłoszenie spełnienia kluczowego celu na 2007 rok.
Ośmieleni rebelianci
Jednak bezpieczeństwo przy rekonstrukcji zapory Kajaki nie jest jedynym miarą, według której zagraniczne wojska zawodzą w osiąganiu założonych celów. Tajny raport Białego Domu ujawniony w listopadzie w „Washington Post” konkludował, że wysiłek wojenny w Afganistanie w 2007 roku nie pozwolił osiągnąć celów strategicznych postawionych przez wojsko amerykańskie. Dokument Rady Bezpieczeństwa Narodowego ma stwierdzać, że jakkolwiek wojska USA i NATO odnosiły sukcesy w indywidualnych bitwach przeciw Talibom, rebelianci nadal wydają się być zdolni do werbowania dużych ilości bojowników. Mówi też, że mimo iż wielu obcokrajowców, zwłaszcza Pakistańczyków, przyłącza się do Talibów, głównym źródłem nowych rekrutów wydają się być niezadowoleni Afgańczycy.
“W tej chwili Talibowie i grupy rebelianckie czują się bardzo ośmieleni – czują że nabrali rozmachu”, Joanna Nathan, bazująca w Kabulu dyrektor programu Afganistanu Międzynarodowej Grupy Kryzysowej powiedziała RFE/RL. „To z kolei wpływa na wiele innych czynników konfliktu. Przeważnie ci, którzy uczestniczą w walkach, przyłączają się z powodu rozczarowania i poczucia braku praw. Czują się pominięci przez rząd i administrację lub że pominięta jest ich społeczność plemienna lub że ich głos nie jest wysłuchiwany. Czują, że nie otrzymali pomocy międzynarodowej, którą obiecano. Wszystko to pogłębia problem. A Talibowie są bardzo sprytni jeśli chodzi o wykorzystywanie lokalnych podziałów i konfliktów.”
Nathan dodała, że odrodzenie Talibów nie oznacza, że posiadają oni zdolność do zdobycia i kontrolowania miast. Ale ich partyzancka taktyka spowolniła projekty rekonstrukcyjne i humanitarne. „Naprawdę mam nadzieję, że świat zacznie uprzytamniać sobie powagę tego, co dziś dzieje się w Afganistanie”, powiedziała Nathan. „Obserwujemy, jak prawie połowa kraju – na południu i teraz na wschodzie – jest terroryzowana. To są partyzanci. To nie jest rodzaj dużej, stacjonarnej armii, która kontroluje i zarządza tymi obszarami. Ale sprawiają oni, że obszary te są w zasadzie niedostępne dla pomocy humanitarnej i działań rozwojowych, co ogranicza zasięg oddziaływania rządu.
Publiczne oburzenie
Władze w Kabulu mówią, że przeciętni Afgańczycy stają się coraz bardziej rozgniewani setkami cywilnych ofiar spowodowanymi źle wykonanymi nalotami NATO i koalicji pod przewodnictwem USA. Według władz ta złość ułatwia Talibom werbowanie nowych bojowników. Z drugiej strony, Afgańczyków odrzuca ponad 140 zamachów samobójczych przeprowadzonych przez ekstremistów w minionym roku, które zabiły ponad 200 cywilów – co oznacza najgorszy rok pod względem zamachów samobójczych w historii Afganistanu.
Christine Fair, która analizowała ataki samobójcze w Afganistanie w 2007 roku dla Misji Pomocniczej ONZ w Afganistanie [United Nations Assistance Mission in Afghanistan], mówi że rekrutacja zamachowców-samobójców rozciąga się za granicę, do obszarów plemiennych Pakistanu, i że madrassy odgrywają tu ważną rolę. „Ale jest głębsza kwestia, z którą większość Afgańczyków nie jest zaznajomiona”, powiedziała Fair. „Afgańczycy są zaangażowani nie tylko w charakterze zamachowców-samobójców, ale także zapewniając miejsca schronienia, biorąc udział w produkcji bomb, w doprowadzaniu zamachowców do celów. W każdym punkcie realizacji zamachów samobójczych niezbędny jest Afgańczyk. To jest rzecz, z którą Afgańczycy muszą sobie poradzić.”
Louise Arbour, Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, powiedziała podczas wizyty w Kabulu w listopadzie, że zarówno Talibowie jak i wojska zagraniczne są odpowiedzialne za rosnącą ilość ofiar cywilnych. Arbour oskarżyła Talibów o rozmyślne atakowanie cywilów w zamachach samobójczych – w tym nauczycieli i pracowników humanitarnych – w celu destabilizacji rządu prezydenta Afganistanu Hamida Karzai.
Arbour stwierdziła też, że ilość cywilów przypadkowo zabitych w nalotach NATO lub koalicji osiągnęła „alarmujący poziom” w 2007 roku. „W moich dyskusjach z dowódcami ISAF, jestem przekonywana że doskonale zdają sobie oni sprawę ze znaczenia problemu i są podatni na wezwania do opracowania metodologii pełniących rolę środków prewencyjnych w celu zmniejszenia zagrożenia cywilów ich działaniami”, powiedziała Arbour.
Ofiary zagraniczne
Tymczasem liczba ofiar wśród wojsk zagranicznych w 2007 roku w Afganistanie wzrosła do najwyższego poziomu od upadku reżimu Talibów w 2001 roku. Ponad 240 zagranicznych żołnierzy zostało zabitych podczas pierwszych 11 miesięcy tego roku.
Sekretarz generalny NATO przyznaje, że jedną z największych porażek sojuszu w 2007 roku było szkolenie i wyposażenie sił rządu afgańskiego, mających ostatecznie przejąć od sił USA i NATO operacje z zakresu bezpieczeństwa. „Nie robimy wystarczająco dużo jako sojusznicy NATO i państwa partnerskie NATO w sferze, która powinna być jednym z naszych głównych priorytetów”, powiedział de Hoop Scheffer. „A taką jest szkolenie i wyposażenie Afgańskiej Armii Narodowej.”
Jako że niektóre państwa NATO wykazują niechęć w kwestii zwiększenia kontyngentów w Afganistanie, dowódcy wojskowi sojuszu mówią teraz, że chcieliby, by muzułmańskie państwa Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu pomogły szkolić afgańskie siły bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o odbudowę, NATO obiera nowy kurs. Generał Garry Robinson, wicedowódca ISAF ds. stabilności, powiedział że sojusz zmierza teraz do dystansowania się od projektów rekonstrukcyjnych, które przeprowadza. Częściowo taktyka ta ma na celu zwiększenie „poczucia własności” nad tymi pracami, a częściowo uniknąć ich wysadzenia przez Talibów.
Robison, który nadzorował prace rekonstrukcyjne ISAF w ciągu ostatnich 12 miesięcy, powiedział że pomoc zagraniczna działa najlepiej gdy ma „afgańską twarz” i wychodzi naprzeciw realnym potrzebom lokalnym. „Chcemy pomagać i przynosić rezultaty zgodnie z lokalnymi priorytetami”, powiedział Robison. „Angażując lokalne rady rozwoju do ich priorytetów, angażując lokalną siłę roboczą i kontraktorów próbujemy dać społeczności poczucie własności.”
Copyright (c) 2007. RFE/RL, Inc. Reprinted with the permission of Radio Free Europe/Radio Liberty, 1201 Connecticut Ave., N.W. Washington DC 20036.
Oryginalna wersja artykułu znajduje się pod adresem:
http://www.rferl.org/featuresarticle/2007/11/31F15334-D540-4074-ACD3-AE06D9CA35C2.html